Uroczystość Wszystkich Świętych rok A – 31 Niedziela Zwykła rok A
Czy jeszcze spotkamy tych, za którymi tęsknimy? Przy grobie bliskiej osoby pytanie o życie wieczne nabiera osobistego znaczenia.
Clive Wearing potrafił zapamiętać zaledwie kilkanaście ostatnich sekund. A jednak na widok żony reagował szczególną radością. Opowiem o jego niezwykłej historii i o tym, co wydarzyło się, gdy w szpitalnej kaplicy zaczęli śpiewać jego chórzyści. To poruszający punkt wyjścia do pytania o to, co w człowieku pozostaje mimo tak wielkiej utraty.
Przed uroczystością Wszystkich Świętych i Dniem Zadusznym przyjrzymy się tęsknocie za zmarłymi, lękowi przed śmiercią i nadziei na spotkanie w domu Ojca. Prosta rozmowa dziadka z wnuczką pomoże nam spojrzeć na przemijanie, a opowieść o księciu poszukującym perły postawi pytanie: czy wśród codziennych spraw pamiętamy jeszcze, po co żyjemy?
Na zakończenie przywołam rodzinną historię ks. Kazimierza Mynarskiego. Jego ojciec stracił tatę, mając zaledwie trzy miesiące, i dorastał w biedzie, w domu, w którym chleb zamykano na klucz. Ta opowieść prowadzi do bardzo konkretnego pytania: jak możemy nadal okazywać miłość tym, którzy odeszli?
Dlaczego listopad jest miesiącem miłości?
Zapraszam na szklankę dobrej rozmowy. Czasami słuchając kazań księży przejmuję coś do swojej bazy kaznodziejskiej. Byłem ostatnio w Andrychowie w parafii św. Macieja i tam ksiądz Kazimierz Mynarski, były ojciec duchowny seminarium krakowskiego. Miał piękne kazanie. Rozpoczął tak: Mówi się, że maj jest miesiącem miłości – ze swoimi wschodami słońca, ukwieconymi zielonymi łąkami, jasnymi dniami. A ja uważam, że jest jeszcze jeden miesiąc, który jest miesiącem miłości. To jest listopad. Niekończące się procesje podążające na cmentarze potwierdzają biblijną prawdę, że miłość jest silniejsza niż śmierć. Skoro tylu z nas idzie na groby swoich bliskich – żon, mężów, rodziców, dzieci – to znaczy, że miłość jest silniejsza niż śmierć, że śmierć nie zabija miłości. Moi kochani, w tym roku uroczystość Wszystkich Świętych przypada w niedzielę. Jest to szczególna okazja, żeby zastanowić się nad istotą naszej wiary w życie poza doczesnością.
Clive Wearing — miłość silniejsza niż utrata pamięci
Jest taki brytyjski muzyk, niesamowita postać, nazywa się Clive Wearing, muzykolog, czyli profesor muzykologii, dyrygent, organista, pianista, kompozytor, który w 1985 roku zachorował na opryszczkowe zapalenie mózgu i stracił pamięć. Jest to przedziwna historia. On pamięta tylko od ostatnich 8 do 20 sekund. Wydaje mu się każdej minuty, że budzi się na nowo, jakby zaczął istnieć od ośmiu sekund. Nie pamięta nic, co było wcześniej. Ale, moi kochani, zostały mu dwie rzeczy. Pierwszą rzeczą, która u niego się nie zakończyła, nie przeminęła, jest niesamowita miłość do swojej żony Debory. Kiedy jego żona Debora, wchodzi do pokoju, reaguje na nią tak, jak nie reaguje na nikogo innego. Otwiera oczy. Widać niesamowite szczęście. Wita się z nią i myśli, że widzi ją po raz pierwszy, ale skądś ją zna. Kiedy wchodzą inne osoby, nie ma tej reakcji. Więc miłość do żony jest u niego silniejsza nawet niż utrata pamięci. To jest niesamowite. To zostało i ta żona czuje się przez niego tysiące razy w tygodniu witana na nowo. I jest dla niego nową niespodzianką i nowym szczęściem.
A druga rzecz jest jeszcze bardziej niesamowita. Po raz pierwszy okazało się to w szpitalu. Nic nie pamiętał. Odwiedzili go jego chórzyści, którymi dyrygował w Londynie, w filharmonii. Przyszli do szpitala i chcieli mu coś zaśpiewać, więc pacjenta – kompozytora wzięto do kaplicy szpitalnej, bo tam było miejsce, gdzie mógł odbyć się krótki koncert. Kiedy oni zaczęli śpiewać, on nagle wstał i zaczął dyrygować koncertem. Dyrygował do końca, pamiętając każdą nutkę i cały rytm. Kiedy zakończył, nie pamiętał, że dyrygował tym chórem. I okazuje się, że do dziś ten dyrygent potrafi dyrygować, wykonywać swoją muzyczną pasję, a potem o tym zapomina. Czyli w jego życiu została miłość i muzyka. Człowiek jest tajemnicą. Nie wszystko przemija, nawet w doczesności.
I popatrzcie, moi kochani, te dzisiejsze dni, te dni, które nas czekają – uroczystość Wszystkich Świętych, a potem wspomnienie wiernych zmarłych mówią o jednym – że życie nie przemija, a już tu na ziemi, w doczesności widzimy, że jest coś, co jest trwalsze niż wszystko – miłość. W przypadku tego dyrygenta Cliva Wearinga była to miłość do jego żony i miłość do muzyki – jego pasja.
Czy człowiek ma „datę ważności”?
Kiedy jesteśmy na cmentarzu, patrzymy na groby, widzimy dwie daty opatrzone pierwsza krzyżykiem, drugą gwiazdką – datę urodzenia i datę śmierci. Trochę podobnie jest z towarami, które kupujemy w sklepie spożywczym. Na każdym z nich znajduje się data produkcji i data ważności. Jest tam albo mniej radykalnie napisane: „Najlepiej spożyć przed…”, to znaczy, że nic się nie stanie, jeśli spożyjemy później, natomiast ten produkt może stracić już swoje pierwsze właściwości. Już nie będzie tak dobry, czegoś zabraknie, może coś się ulotni, jakiś zapach czy smak. Ale czasami jest: „Należy spożyć do…”, to znaczy, że potem może to już być niebezpieczne. Produkt się może zepsuć. Szczególnie dotyczy to leków. Wyobraźmy sobie taką sytuację: Dziadek bierze wnuczkę do piwnicy, idą po jakiś kompot. I tam w starej piwnicy, na półce z przetworami dziewczynka zauważa starą butelkę. Etykieta jest już pożółkła, ledwo można odczytać napis i mówi: Dziadku, co to jest? To tu przecież stoi od zawsze. Czy to się nie zepsuło? Dziadek bierze ściereczkę, przeciera butelkę, przeciera etykiety i mówi: Nie, to jest ocet. Rzeczywiście jest bardzo stary, ale nadaje się do użycia, ponieważ ocet się nie starzeje. Jest w nim kwas, który zabija wszystkie bakterie i ma właściwości konserwujące. Ocet nawet im starszy, tym lepszy. A wnuczka tak patrzy na dziadka i mówi: Dziadku, a dlaczego my się zużywamy? Dlaczego my się starzejemy? Ty też przecież jesteś już stary.
Dziadek mówi: Tak, masz rację, dobrze to zauważyłaś. Nasze ciało jest jak dzban. Starzeje się, powoli pęka. Ale Pan Bóg wypełnił nas czymś, co się nie starzeje, co nigdy nie przemija. Kiedy odejdziemy z tego świata, Bóg zdejmie z nas doczesną etykietę i przeniesie do swojego domu, a tam już nie będzie czasu. Będziemy wiecznie żyć w Jego miłości, bo człowiek jest nieśmiertelny. Jest tylko pewna różnica. Ocet się nie starzeje, nie traci swoich właściwości, bo jest w nim kwas, a nas chroni przed śmiercią miłość Boga, który z miłości stworzył nas i powołał do istnienia. I to w Nim mamy życie wieczne, które się nigdy nie kończy. Wtedy wnuczka jeszcze raz chwyciła tę butelkę, a potem przytuliła się do dziadka i mówi: Dziadku, ale to dobrze, że nie jesteśmy jak ocet, bo ocet jest kwaśny, a z tobą jest tak miło. Piękna historia, która mówi o tym, że ta data z gwiazdką na grobie człowieka nie oznacza daty przeterminowania. To nie jest data ważności. To jest data przejścia do Domu Ojca.
I moi kochani, to może być nasza modlitwa nad grobami naszych bliskich – wpatrujmy się w tę datę z gwiazdką. W ten dzień, kiedy odszedł bliski nam człowiek. I kontemplujmy ją jako jego przejście w ramiona Ojca, który czekał na tego człowieka w swoim domu i przyjął go z nieskończoną miłością.
Śmierć — przepaść czy ramiona kochającego Ojca?
W zeszłym roku umarł ksiądz profesor Jan Andrzej Kłoczewski, znany dominikanin krakowski. Umarł w wieku 88 lat i przed śmiercią jeden z dziennikarzy zapytał go, jak traktuje swoją starość i czy myśli o śmierci. On mówi: No, wydawało mi się, że jestem młody, dopóki kleryk w zakrystii u dominikanów nie zapytał się, czy mi nie złożyć alby. Albo ktoś mnie chce odciążyć od jakiejś prostej pracy, myśląc, że już nie dam rady. I mówi tak: Kiedyś widziałem taką karykaturę Andrzeja Mleczki – jest skała, taka przepaść pod skałą w Tatrach. I jakiś staruszek starszy człowiek trzyma się rękami tej przepaści, zwisa, a pod skałą dwóch ludzi komentuje to tak: Popatrz, taki stary, a jak się dobrze trzyma! Kiedy patrzyłem na to, pomyślałem sobie tak: Jak długo można, trzeba się trzymać tej skały. Ale kiedyś ręce zdrętwieją i trzeba będzie odpaść. Pytanie tylko, czy wpadnę w przepaść – czy w ramiona kochającego Ojca, który obejmie mnie tak jak na obrazie Rembrandta, syna marnotrawnego – ręką ojcowską i ręką matczyną i przygarnie do siebie.
Moi kochani, wiemy, że każdy z nas odejdzie z tego świata. Pytanie tylko, czy wpadniemy w jakąś otchłań, w przepaść, czy w ramiona kochającego Ojca. A my przecież jako ludzie wierzący wiemy, jaka jest odpowiedź. Ta data na grobie naszych zmarłych opatrzona gwiazdką to data dnia, w którym wpadli w ramiona kochającego Ojca, który ich już nigdy nie wypuści ze swoich objęć. Dlatego to są dni radosne. Chociaż kolor w dzień zaduszny będzie fioletowy, to jednak jest to dzień pełen nadziei. Bo wiemy, że śmierć niczego nie kończy. I tę perspektywę daje nam nasza wiara. Dlatego ci, którzy chcą dzisiaj zabić, zwłaszcza w różnych mediach – wiarę w sercach ludzi, odbierają człowiekowi całą radość życia. Nie pozwólmy się z niej ograbić.
„Hymn o Perle” — opowieść o zapomnianej misji
Moi drodzy, jest taka legenda, apokryf „Dzieje świętego Tomasza Apostoła” Powstał w II wieku, czyli bardzo niedługo po Nowym Testamencie. Natomiast nie jest to pismo kanoniczne, nie jest to pismo natchnione. Natomiast jako apokryf jest odczytywany przez osoby, które znają zwłaszcza język syryjski, bo w takim języku powstał. I w tym apokryfie jest piękna historia pod tytułem „Hymn o Perle”. Miał tę historię opowiedzieć święty Tomasz Apostoł, kiedy był w więzieniu w Indiach – oczekiwał na swoją śmierć. Ta opowieść mówi o królu, który miał swojego syna – księcia i chciał mu oddać królestwo. – Zanim oddam ci królestwo, musisz wypełnić moją misję. Masz iść do Egiptu i tam, na dnie morza jest przepiękna perła, która jest pilnowana przez węża morskiego. Masz ją zdobyć i przynieść. Ale musisz tam iść nie w książęcych, ale zwykłych szarych szatach. Więc zdjęli z niego książęcy płaszcz, ubrali go w zwykłe ubranie. Poszedł do Egiptu. I tam, ponieważ jadł egipskie jedzenie, przyjął tamtejsze zwyczaje, zapomniał o perle i o swojej misji i zasnął. I ojciec posyła do niego orła z listem. Orzeł budzi chłopaka, budzi księcia i mówi: Przypomnij sobie o perle. Przypomnij sobie, po coś tu przyszedł. Przypomnij sobie o swojej misji. Książę się budzi. Idzie nad morze. Wypowiada nad tym wężem imię swojego ojca. Wąż usypia. Chłopak bierze perłę. Wraca do swojego ojca, który już na niego czeka. Ubiera mu z powrotem królewską szatę, na której jest wyrysowana twarz ojca i oddaje mu królestwo.
Moi kochani, ten apokryf to pismo pozabiblijne, które powstało w II wieku, jest wynikiem tego, że ci autorzy z II wieku po Chrystusie już wiedzieli, że chrześcijanom będzie się zdarzać zapomnieć po co żyją, że może nam grozić zapomnienie, po co nas Pan Bóg przysłał na świat, jaka jest nasza misja. I wydaje mi się, że te dni, zwłaszcza uroczystość Wszystkich Świętych, gdzie widzimy tylu świętych, którzy nie zapomnieli o tym, jaki jest cel życia, są również po to, żebyśmy sobie uświadomili na nowo, po co Pan Bóg nas posłał na świat, jak krótkie jest to życie, jak mało mamy czasu do wypełnienia swojej misji. Codziennie pytajmy Pana Boga: Co chcesz, żebym uczynił, bo po to jestem na świecie, żebym wypełnił Twoją wolę.
Co możemy zrobić dla naszych zmarłych?
Moi kochani, na zakończenie wróćmy jeszcze do tego kazania księdza Kazimierza z Andrychowa. Przypominał wiernym o odpustach za zmarłych, ofiarowaniu Mszy świętych za zmarłych. Ale mówi, że w tych dniach bardzo ważną rzeczą jest to, aby nie zapomnieć o ofiarowaniu odpustu w intencji zmarłych. To można zrobić przez cały tydzień nawiedzając cmentarz. I moi kochani, on mówił, że tego nauczył go jego tata. On w swoim ojcu widział zawsze człowieka, który z niesamowitą troską podchodził do modlitwy za zmarłych, zwłaszcza w okolicach uroczystości Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego.
Ojciec, którego nie zdążył poznać — historia wiernej modlitwy
Ale to nie wzięło się znikąd. To było spowodowane historią taty księdza Kazimierza. Jaka to była historia? Otóż tata miał trzy miesiące, kiedy w czasie I wojny światowej zginął jego ojciec, czyli dziadek księdza Kazimierza. W domu była wielka bieda. Mama po I wojnie miała na utrzymaniu pięcioro dzieci. Chleb był zamykane na klucz, bo by dzieci od razu wszystko zjadły. Był wydzielany małymi porcjami. Dzieci długo ten chleb przeżuwały, żeby nie tracić tego smaku, bo wiedziały, że nie ma go zbyt wiele. W czasie żniw żniwiarze, gospodarze dopuszczali tę rodzinę, żeby zbierała pojedyncze kłosy i z tego piekła chleb. I mówi, że kiedyś z tego chleba, który ta piątka dzieci uzbierała razem z matką mieli 150 kg pszenicy, Więc praca niesamowita, bieda, ale jedno temu tacie księdza Kazimierza zostało. W domu zawsze mówiono, że nie wiadomo, jakie były okoliczności śmierci na wojnie tego dziadka. Mogło tam nie być księdza kapelana i prawdopodobnie nie było. Dlatego tata księdza Kazimierza do końca życia cały czas modli się za swojego ojca. W czasie tego tygodnia od Wszystkich Świętych codziennie przychodził na cmentarz, żeby zapewnić odpust zupełny, ofiarowany za tatę, bo robił wszystko, żeby spotkać się z nim kiedyś w niebie. A więc nie bieda, nie brak chleba – ale modlitwa za zmarłego ojca była dla niego czymś najważniejszym. Moi kochani, zróbmy wszystko, żebyśmy się z naszymi bliskimi spotkali w niebie.
Miłość nie kończy się na cmentarzu
Listopad jest miesiącem miłości. Mówi o tym, że miłość jest silniejsza niż śmierć. Kiedy będziemy na cmentarzu i zobaczymy tysiące ludzi, rozświetlone groby, to potraktujmy to jako potwierdzenie tej biblijnej prawdy, że śmierć nie zabija miłości. A w Bogu dosłownie mamy życie wieczne. To nie jest tylko przenośnia, to nie jest tylko obraz. Ta data z gwiazdką na grobie naszych zmarłych bliskich to dzień, kiedy wpadli w ramiona kochającego Ojca i już tam trwają. Niech Pan Bóg nam błogosławi na dobre przeżycie tych świętych dni, które nas czekają: Pan z wami. Niech was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty.
Bardzo dziękuję za wszystkie formy wsparcia – poprzez Patronite, przycisk „Wesprzyj”, „buy coffee” i wpłaty na konto. Bardzo, bardzo dziękuję. A jeśli ktoś jest zainteresowany szklanką dobrej rozmowy, to tutaj ksiądz Piotr daje wskazówki, jak ją można zdobyć. Jest to szklanka termiczna z naszym logo. Już kilkadziesiąt szklanek z tej nowej serii powędrowało do odbiorców. Kupując tę szklankę wspieracie również szkoły katolickie „Dziedzictwa Świętego Jana Sarkandra”. Zapraszamy do wysłuchania naszych poprzednich produkcji. Tutaj jest playlista.
🟢 👨🍳👉 Zerknij na nasze filmy kulinarne 🍰 PRZEPIS NA SZYBKIE CIASTO
1. czytanie (Ap 7, 2-4. 9-14)
Triumf wybranych
Czytanie z Apokalipsy Świętego Jana Apostoła
Ja, Jan, ujrzałem innego anioła, wstępującego od wschodu słońca, a mającego pieczęć Boga żywego. Zawołał on donośnym głosem do czterech aniołów, którym dano moc wyrządzić szkodę ziemi i morzu: «Nie wyrządzajcie szkody ziemi ni morzu, ni drzewom, aż opieczętujemy czoła sług Boga naszego». I usłyszałem liczbę opieczętowanych: sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych ze wszystkich pokoleń synów Izraela.
Potem ujrzałem: a oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy. I głosem donośnym tak wołają: «Zbawienie w Bogu naszym, Zasiadającym na tronie, i w Baranku».
A wszyscy aniołowie stanęli wokół tronu i Starców, i czterech Istot żyjących, i na oblicze swe padli przed tronem, i pokłon oddali Bogu, mówiąc: «Amen. Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i potęga Bogu naszemu na wieki wieków! Amen».
A jeden ze Starców odezwał się do mnie tymi słowami: «Ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli?» I powiedziałem do niego: «Panie, ty wiesz».
I rzekł do mnie: «To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili».
Psalm (Ps 24 (23), 1b-2. 3-4b. 5-6 (R.: por. 6))
Oto lud wierny, szukający Boga
Do Pana należy ziemia i wszystko, co ją napełnia, *
świat cały i jego mieszkańcy.
Albowiem On go na morzach osadził *
i utwierdził ponad rzekami.
Oto lud wierny, szukający Boga
Kto wstąpi na górę Pana, *
kto stanie w Jego świętym miejscu?
Człowiek rąk nieskalanych i czystego serca, *
którego dusza nie lgnęła do marności.
Oto lud wierny, szukający Boga
On otrzyma błogosławieństwo od Pana *
i zapłatę od Boga, swego Zbawcy.
Oto pokolenie tych, którzy Go szukają, *
którzy szukają oblicza Boga Jakuba.
Oto lud wierny, szukający Boga
2. czytanie (1 J 3, 1-3)
Ujrzymy Boga takim, jakim jest
Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Jana Apostoła
Najmilsi:
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi, i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego.
Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest.
Każdy zaś, kto pokłada w Nim nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty.
Aklamacja (Mt 11, 28)
Alleluja, alleluja, alleluja
Przyjdźcie do Mnie wszyscy,
którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
Alleluja, alleluja, alleluja
Ewangelia (Mt 5, 1-12a)
Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył usta i nauczał ich tymi słowami:
«Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie».
Czytania Liturgiczne pochodzą z Lekcjonarza wydanego przez: Wydawnictwo Pallottinum






