Ocalony przez Maryję 28 Niedziela Zwykła rok A
„To ja, tata. Nic pilnego. Chciałem tylko usłyszeć twój głos”. Syn odsłuchał te wiadomości dopiero po śmierci ojca. Wcześniej zostawiał je na później. Co sprawia, że tak łatwo znajdujemy czas na pilne sprawy, a tak trudno na kogoś, kto po prostu chce z nami być?
W Ewangelii o uczcie weselnej jest coś, co nie daje mi spokoju. Zaproszeni odmawiają przyjścia, a niektórzy zabijają posłańców. Dlaczego zaproszenie do radości wywołuje aż taki sprzeciw? Czy czasem najbardziej boimy się spotkania, podczas którego moglibyśmy zobaczyć prawdę o sobie?
Opowiem Ci o królu, który uciszył niewygodnego posłańca, i przywołam zaskakującą historię człowieka zachwyconego mikroskopem — do chwili, gdy obejrzał pod nim zwykłe ziarenko ryżu. Co te opowieści mówią o naszych reakcjach na słowa, których nie chcemy słyszeć? Przywołam też świadectwo dwunastoletniej dziewczynki, która straciła tatę, oraz historię żołnierza przekonanego, że trzykrotnie ocalał dzięki wstawiennictwu Maryi. Kiedy po wojnie jego dzieci zakładały własne rodziny, zadbał o szczególny dar dla ich domów. Dlaczego tak bardzo mu na tym zależało?
Jeśli nieraz myślisz: „Nie dorastam do Ewangelii”, chciałbym, żebyś wysłuchał tego rozważania. Przyjrzymy się temu, jak z trudnej prawdy o sobie może narodzić się nadzieja i skąd czerpać siłę, gdy życie stawia wymagania ponad nasze możliwości.
Boże zaproszenie — dlaczego je odrzucamy?
Zapraszam na szklankę dobrej rozmowy. Zastanawia mnie jedno. W dzisiejszej Ewangelii król zaprasza na wesele swojego syna gości. To, że jedni idą do pracy w polu, inni chcą coś sprzedawać i lekceważą zaproszenie, to nie dziwi, bo problem handlu w niedzielę jest aktualny i dzisiaj. A moi kochani, dziwi mnie jedno: Zastanawia mnie, dlaczego wysłannicy zapraszający zostali zamordowani. Przecież chcieli zaprosić na ucztę.
Niewygodny posłaniec: dlaczego uciekamy przed prawdą?
Moi kochani Plutarch, grecki pisarz, historyk, opowiada historię posłańca bez głowy. Co to za historia? Otóż król Armenii, Tigranes przyjmuje posłańca. Ten donosi mu, że blisko jest wojsko rzymskie i królowi zagraża wielkie niebezpieczeństwo. Trzeba przygotować się do wojny. Ponieważ zakłócił spokój króla, król kazał go ściąć.
Moi drodzy, król zaczyna słuchać pochlebców, którzy mówią mu, że wszystko będzie w porządku. I nagle na horyzoncie pojawiają się jakieś srebrne miecze, jakieś postacie. Król dalej się śmieje, kpi i mówi: Co to za grupa się zbliża? Za duża jak na kolejnych posłów. I było za późno. Wojska króla przegrały. A król stracił królestwo.
Moi drodzy, ten mechanizm działa również, jeśli chodzi o zaproszenie na ucztę. – Dlaczego? – Ponieważ Kościół każe człowiekowi konfrontować się z Ewangelią. Jeśli ktoś nie mieści się w kategoriach Ewangelii, jego życie jest zupełnie inne, wtedy sobie to uświadamia i najprościej ściąć – zmieść z pola widzenia tego niewygodnego posłańca. I ta niechęć do Kościoła w dzisiejszych czasach bardzo często powodowana jest tym, że człowiek widząc jak bardzo nie dorasta do Ewangelii, woli to nieprzyjemne doświadczenie odsunąć. A więc niewygodny posłaniec musi odejść.
Moi kochani, to nie jest przypadek, że w dzisiejszym pierwszym czytaniu prorok Izajasz, który mówi również o uczcie z najwyborniejszego mięsa, z najwspanialszych win, mówi, że Bóg na tej uczcie zedrze zasłonę z twarzy wszystkich ludów. Czyli człowiek pozna prawdę, .Przychodząc na ucztę, ,także na Eucharystię, słyszymy Słowo Boże i konfrontujemy z tym nasze życie. I można nie przyjść i czuć się wygodnie i komfortowo na krótki czas. Ale można przyjść i powiedzieć: No, Nie dorastam, Panie Boże, daj mi siłę. I ten dyskomfort staje się czymś, co prowadzi do rozwoju. A nikt nie żąda od nas, żebyśmy byli chodzącymi ideałami. Bo dobrze jest poczuć skruchę i dyskomfort z tego powodu, że nie dorastam do Ewangelii, bo mogę prosić Pana Boga o pomoc, a On mnie nigdy nie zostawi samego w tej prośbie.
Mikroskop i ziarenko ryżu — czego nie chcemy zobaczyć?
XIX wiek – do Stanów Zjednoczonych – przybywa bogaty Chińczyk. Nagle go zainteresowało pewne urządzenie w takim sklepie laboratoryjnym. Pyta się co to jest. Ekspedientka mówi, że jest to takie urządzenie, które pomaga zobaczyć świat, którego nie widzimy gołym okiem. Nazywa się mikroskop. Chińczyk, ponieważ było go na to stać, kupił mikroskop i zaczął się nim bawić. Najpierw wziął płatek jakiegoś kwiatu i widzi, jak wspaniale te żyłki powiększono, jak tam jakieś cieczy się przesuwają. Potem wziął kryształ i zaczyna widzieć strukturę kryształu. Zachwycony mikroskopem. Miś już myśli jak się pochwali po powrocie do Chin swoim bliskim tym nabytkiem nowym.
I moi kochani, w Chinach zaczyna go używać eksplorując, badając to, co jest wokół niego. Między innymi pomyślał Warto zobaczyć, jak wygląda pod mikroskopem ziarnko ryżu. To jest jego codzienne pożywienie. Codzienna potrawa. Więc bierze ziarenko ryżu, umieszcza pod szkiełkiem mikroskopu i nagle widzi, że na tym małym ziarnku pełzają jakieś dziwne stworzonka, stworzenia, jakieś dziwne żyjątka. Co to jest? On to codziennie zjada ziarnko ryżu. Nie jest śnieżnobiałe, tylko jest całe pokryte jakimiś żywymi istotami, jakimiś robaczkami. Nie mógł tego znieść. I co zrobił? Pozbył się mikroskopu, bo mu pokazał prawdę o tym, co codziennie zjada. I moi drodzy, właśnie dlatego ci posłańcy przynoszący dobrą wiadomość, zapraszający na ucztę Zostali. Ostatecznie zamordowani przez tych, którzy chcieli zaprosić. Bo uczta to radość, to wspaniałe potrawy, wspólnota, ale również konfrontacja z prawdą o sobie. Ksiądz Piotr mi zwrócił uwagę, żebym jeszcze zakończył ten przykład z ryżem, żeby ktoś nie pomyślał, że na ryżu są jakieś dziwne stworzonka i nie wolno go jeść.
Moi kochani, wiadomo, że wszędzie na wszystkim są bakterie, ale właśnie obróbka termiczna, gotowanie sprawia, że ryż staje się jak każda inna potrawa wolny od tych żyjątek, więc spokojnie możemy jeść wszystko, tylko trzeba dbać o czystość w kuchni i o odpowiednie przygotowanie, pasteryzacje czy jakieś inne środki, które uwalniają potrawy od bakterii. Bo to były te żyjątka.
„To ja, tata…” — miłość odkładana na później
Moi drodzy, popatrzmy jeszcze na tych, którzy co prawda nie podnieśli ręki na posłańców, ale wybrali co innego. kupiectwo. Poszli do pracy w polu, czyli po prostu zlekceważyli zaproszenie. Nie wiem, czy mieliście takie doświadczenie. Ja już miałem nieraz, że po śmierci mojej mamy czy znajomej pani doktor, o której mówiłem, która pracowała na misjach, czy jeszcze innych osób, które odeszły z tego świata, bierze się do ręki swój własny telefon komórkowy i odczytuje SMS y, wiadomości od zmarłych osób. Jak one wtedy inaczej wyglądają? Jak ten świat tych wiadomości po zmarłej osobie. To, co pozostało z jej informacji, pytań, dzielenia się swoimi przeżyciami? Jak to inaczej do nas przemawia? I pewien człowiek wziął telefon i po śmierci swego taty zaczął przesłuchiwać nieodsłuchane wiadomości głosowe. To ja tata. Nic pilnego. Chciałem tylko usłyszeć twój głos. Jedna. Druga. Dziesiąta. 20 wiadomość. To ja. Tata. Nic ważnego. Chciałem tylko usłyszeć twój głos. Każda z tych wiadomości zostawiona na później i odsłuchana, a tata czekał. Możemy sobie wyobrazić, co przeżył ten człowiek, kiedy zaczyna słuchać tych podsłuchanych wiadomości taty. A każda z nich była okazją, żeby jeszcze przed śmiercią taty usłyszeć, żeby z nim porozmawiać.
Bóg czeka na spotkanie z Tobą
Kiedy Pan Bóg do nas dzwoni, też mówi To nic ważnego. Chcę się tylko z tobą spotkać. Nic pilnego. Chcę poczuć twoją obecność. Chcę być z tobą. Wyobraźmy sobie kościół. Zapala się światło. Starszy zakrystianin przychodzi do prezbiterium, stawia mszału, przygotowuje mikrofon, bo za chwilę rozpocznie się msza święta we wtorkowy wieczór. A w kościele trzy osoby. Trzy te same osoby, które codziennie przychodzą w dzień powszedni, by uczestniczyć w Eucharystii. Co Pan Bóg czuje, skoro ziemski Ojciec tak jest spragniony obecności głosu swego Syna? Wyobraźmy sobie, co musi czuć Ojciec w niebie, który kocha nas nieskończoną miłością. Popatrzmy na to też od strony Pana Boga. Nie przyjęte zaproszenie.
Wiara po stracie taty — poruszające świadectwo dwunastolatki
Moi kochani, ale nie możemy poprzestać na byciu w cieniu i w takiej atmosferze czerni narzekania. Bo teraz powiem o czymś rewelacyjnym, O czymś, czego byliśmy świadkami niedawno, kiedy zaproszenie zostało przyjęte. Bóg zaprosił na ucztę na placu Zgody na placu de la Concorde w Paryżu i przyszło 800 000 zaproszonych. Ojciec Święty 14 przewodniczył Eucharystii, w której uczestniczyło 800 000 osób. To jest coś niesamowitego, moi kochani. No piękne i wstrząsające jest świadectwo 12 letniej dziewczynki Jean w czasie transmisji. Była chwila, gdzie ta dziewczynka przez dziennikarza została zapytana, jak to przeżywa i co mówi ta dwunastolatka. Jean mówi tak Przed trzema laty, dziewięć lat temu, zmarł mi tata. Kiedy patrzyłam na papieża Leona w telewizji, czułam się bliżej taty. Ale kiedy jestem tutaj na żywo na Mszy świętej i widzę papieża na żywo, czuję, że tata tu jest. Obecność papieża Leona mówi mi, że niebo istnieje naprawdę. Mówi mi, że śmierć niczego nie kończy. Że po tym życiu czeka nas drugie prawdziwe życie. Dziennikarz pyta A czy zawsze byłaś wierząca? Tak, byłam wierząca również przed śmiercią taty. Ale kiedy tata umarł, zaczęłam sobie na nowo zadawać pytanie o to, co jest najważniejsze. I odkryłam wartość życia z Panem Bogiem. Obecnie wiara w moim sercu jest i jest potężna. Wiara w moim sercu jest potężna, a po spotkaniu z Papieżem Leonem 14 jest jeszcze większa. Przepiękne świadectwo 12 latki, która była jedną z ośmiuset tysięcy osób, które odpowiedziały na zaproszenie.
Moi kochani, warto odpowiedzieć na zaproszenie, ponieważ ta uczta kosztuje, bo tam usłyszymy prawdę o sobie, to wyjdziemy z czymś, o czym mówi dzisiaj święty Paweł. W drugim czytaniu będę umiał cierpieć biedę, będę umiał obfitować. Będę zadowolony, gdy będę syty, a gdy będę trochę głodny również nie stracę nadziei i radości, bo wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. Eucharystia to uczta, która umacnia.
Trzy ocalenia i dar wiary przekazany dzieciom
Moi drodzy, w Żywcu jest wspaniały cmentarz Przemienienia Pańskiego i tam jest bardzo dobry archiwista. Historyk Pan Patryk wpadł na pomysł w konsultacji z księdzem proboszczem dziekanem, by odkrywać ważne groby zasłużonych osób i by na światło dzienne wyszło piękne świadectwo tych ludzi. Między innymi. Pan Marian Bednarski i pan Florian Haczyk. Ostatnio zostało odkryte ich życie. Byli bohaterami II wojny światowej. Wypowiadali się przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej, historycy, ale również krewni i moi kochani pan Karol Haczek, właśnie syn Floriana Haczka. Jeden haczyk. W czasie II wojny światowej pracował w Korpusie Ochrony Pogranicza na Kresach Wschodnich. Walczył na froncie, został złapany i całą wojnę aż do 45 roku spędził na robotach przymusowych w III Rzeszy. Pojawił się na tej uroczystości starszy pan, jego syn Karol. I wyobraźcie sobie, że pan Karol wykorzystał tą całą sytuację do ewangelizacji i mówi tak. Nie było za dużo czasu, więc skoncentrował się na tym, co najważniejsze.
Pan Karol mówi Tata był wielkim czcicielem Matki Bożej. Powiedział, że zawdzięcza jej uratowanie życia przynajmniej w trzech sytuacjach. Był tego pewny. Pierwsza sytuacja na granicy tam na wschodzie, w 39 roku, kiedy przychodzili szpiedzy radzieccy i żołnierze i był ostrzał. On tylko leżał w trawie. Nie było żadnej ochrony, żadnej osłony. Zaczął się modlić do Matki Bożej. Te kule siekały obok niego, przelatywały nad nim obok. Żadna go nie ugodziła. Potem, w czasie wojny był bardzo bliski śmierci. Modlił się do Matki Bożej. To wstawiennictwo przyniosło mu ratunek.
A trzecia sytuacja, kiedy na tych robotach przymusowych kazali im budować lotnisko we Wrocławiu w czasie wojny i żołnierze latający nad nimi, bombardujący lotnisko, myśleli, że to są Niemcy i niesamowity ostrzał. Bomby padały obok nich i on leżał w leju po bombie i modlił się, bo nie było żadnej ochrony, żeby przeżyć. I przeżył, i mówi Kiedy tata wrócił potem z tych przymusowych robót, było nas pięcioro. Miał pięcioro dzieci. Zawsze dzielił się tym świadectwem, ile znaczy dla niego Bóg i kim jest dla niego Maryja? Jak bardzo umocniła Go w życiu? I miał jedną zasadę kiedy którejś z tych jego dzieci zawierało związek małżeński. Jechał albo do Kalwarii Zebrzydowskiej, do klasztoru, albo do paulinów na Jasną Górę i tam u zakonników kupował obraz Matki Bożej Częstochowskiej albo Matki Bożej Kalwaryjskiej, który towarzyszył im przez całe życie. Tutaj pan Karol trzyma ten obraz razem ze swoją żoną Haliną. Ten obraz dostali przed 10 laty. W 76 roku wprowadzili się do nowego mieszkania w bloku. Odwiedził ich tata, bohater II wojny światowej i widzi, że w mieszkaniu jeszcze nie ma obrazu Matki Bożej. Wsiadł do pociągu, pojechał do Kalwarii Zebrzydowskiej i przywiózł im właśnie ten obraz.
Nie musisz być doskonały, żeby odpowiedzieć Bogu
Moi kochani, przepiękne świadectwo, które mówi o jednym warto odpowiedzieć na zaproszenie na ucztę. Bo chociaż to jest trudne, bo uczta konfrontuje Słowo Boże, stawia nas w świetle Ewangelii, a w tym świetle wszystko widać. Moi kochani, wyobraźmy sobie szopę, jakąś komórkę czy szopę na narzędzia. Jest piękny, słoneczny dzień i przez szczelinę między sztachetami, między tymi drewnianymi deskami wpada snop światła. Jak w tym snop światła widać wszystkie pyły, prochy, brudy, które są zawieszone w powietrzu. W świetle Ewangelii widać te brudy naszego życia. Ale to bardzo dobrze. Jezus nie chce zrobić z nas chodzących ideałów. Jezus nie chce, żebyśmy chcieli uchodzić za krystalicznie czystych. On mówi Zobacz, taka jest prawda o tobie, ale Ja jestem z tobą. Nie bój się, będę cię osłaniać, będę ci pomagać. Wszystko będziesz mógł w Tym, który cię umacnia.
Moi kochani, nauczcie. Może być nawet tak, jak w dzisiejszej Ewangelii czytamy, że jeden z uczestników nie miał. Kiedy się dowiedział, że nie ma odpowiedniej szaty. Możemy nawet nie mieć słuchając Słowo Boże. A to jest tylko pierwszy krok do tego, żeby na nowo odkryć potrzebę i sens życia wiarą, sens obecności Boga w naszym życiu. A więc odpowiadajmy na zaproszenie. To jest szansa, która otwiera przed nami zupełnie nową perspektywę. Tę szansę zobaczył pan Karol, dwunastoletnia Jean z Francji. I myślę, że słuchacze szklanki dobrej rozmowy, skoro są tutaj z nami, również to odkryli.
Błogosławieństwo i podziękowania
Pan z wami. Niech was błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn, i Duch Święty.
A w gronie patronów na Patronite. Witamy dziś Panią Ewę i panią Wiolettę. Bardzo serdecznie dziękujemy za wszystkie subskrypcje, bo one są bardzo ważne lajki, komentarze, a także za wsparcie, bo przez Patronite przycisk Wesprzyj bajkę czy wpłaty na konto. Bóg zapłać! Tu macie namiary na nasze ostatnie, najlepsze produkcje.
🟢 👨🍳👉 Zerknij na nasze filmy kulinarne 🍰 PRZEPIS NA SZYBKIE CIASTO
1. czytanie (Iz 25, 6-10a)
Uczta mesjańska
Czytanie z Księgi proroka Izajasza
Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, zdejmie hańbę ze swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł.
I powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremu zaufaliśmy, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność; cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia! Albowiem ręka Pana spocznie na tej górze.
Psalm (Ps 23 (22), 1b-3a. 3b-4. 5. 6 (R.: por. 6cd))
Po wieczne czasy zamieszkam u Pana
Pan jest moim pasterzem, †
niczego mi nie braknie, *
pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć, *
orzeźwia moją duszę.
Po wieczne czasy zamieszkam u Pana
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach *
przez wzgląd na swoją chwałę.
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, †
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. *
Kij Twój i laska pasterska są moją pociechą.
Po wieczne czasy zamieszkam u Pana
Stół dla mnie zastawiasz *
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem, *
kielich mój pełny po brzegi.
Po wieczne czasy zamieszkam u Pana
Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną *
przez wszystkie dni życia
i zamieszkam w domu Pana *
po najdłuższe czasy.
Po wieczne czasy zamieszkam u Pana
2. czytanie (Flp 4, 12-14. 19-20)
Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Filipian
Bracia:
Umiem cierpieć biedę, umiem też korzystać z obfitości. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, korzystać z obfitości i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. W każdym razie dobrze uczyniliście, biorąc udział w moim ucisku.
A Bóg mój według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę. Bogu zaś i Ojcu naszemu chwała na wieki wieków. Amen.
Aklamacja (Por. Ef 1, 17-18)
Alleluja, alleluja, alleluja
Niech Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa, przeniknie nasze serca swoim światłem,
abyśmy wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania.
Alleluja, alleluja, alleluja
Ewangelia (Mt 22, 1-14)
Przypowieść o zaproszonych na ucztę
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść.
Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali.
Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić.
Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami.
Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych».
Czytania Liturgiczne pochodzą z Lekcjonarza wydanego przez: Wydawnictwo Pallottinum






