Gdy zaczynasz wierzyć, świat wygląda inaczej 22 Niedziela Zwykła rok A
Opowiadam o moim tacie i o tym, jak przeżywał śmierć mamy. Było mu bardzo ciężko, a jednak z niezwykłą pewnością mówił: „Ja wiem, że ona żyje”. Wiara nie odebrała mu bólu, ale sprawiła, że śmierć nie była dla niego ostatnim słowem.
Whittaker Chambers przez trzynaście lat współpracował z sowieckim wywiadem. Jego droga do wiary nie rozpoczęła się jednak od uczonej dyskusji, lecz od chwili, gdy przyglądał się małemu uchu swojej córki. To niepozorne doświadczenie podważyło światopogląd, na którym zbudował swoje dotychczasowe życie, i doprowadziło go do decyzji, za którą mógł zapłacić bardzo wysoką cenę. Aleksander Sołżenicyn przeszedł inną drogę. Łagier, cierpienie oraz kilka rozmów, które zachwiały jego pewnością siebie, skłoniły go do spojrzenia w prawdzie na własną przeszłość. Jak człowiek, dla którego więzienie było przekleństwem, mógł z czasem nazwać je błogosławionym?
Jezus powiedział do Piotra: „Nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku”. Można bowiem patrzeć na te same wydarzenia, a jednak widzieć je zupełnie inaczej. Wiara nie zawsze zmienia rzeczywistość, ale potrafi zmienić światło, w którym ją przeżywamy. Świat nie zawsze musi się zmienić, aby w życiu człowieka zmieniło się wszystko. Co daje wiara, gdy na zewnątrz nic się nie zmienia? Być może jej pierwszym owocem nie jest odmiana sytuacji, lecz nowe spojrzenie człowieka, który musi przez nią przejść.
Dokumenty ukryte w dyni
Zapraszam na szklankę dobrej rozmowy. „Dokumenty z dyni” po angielsku „pumpkins documents” to określenie, które ma związek z bardzo ciekawą sprawą. Otóż jeden z Amerykanów, bardzo wykształcony, zdolny człowiek o szerokich horyzontach, Whittaker Chambers, przez 13 lat współpracował ze Związkiem Radzieckim. Było to przed II wojną światową. Przez 13 lat przekazywał tajne dokumenty wywiadowi radzieckiemu. Był zapalonym marksistą. Robił to wszystko z przekonania. Wierzył w ideologię komunistyczną, a jego wizja świata była pozbawiona obecności Boga. Był materialistą i to były jego głęboko zakorzenione w sercu przekonania.
Ucho dziecka, które zapoczątkowało nawrócenie
Miał córeczkę, którą bardzo kochał i Pan Bóg właśnie przez takie wydarzenia i przez osoby, gdzie jest miłość, jest taka głęboka relacja, potrafi wejść w życie człowieka. Whittaker uwielbiał obserwować swoją córkę, kiedy się bawi, kiedy je owsiankę. Uśmiechał się, kiedy była umorusana owsianką, bo niezdarnie jadła. I pewnego razu było to w roku 1938, obserwował córeczkę, kiedy je owsiankę, i nagle jego wzrok spoczął na jej uchu. Patrzy na misterne wygięcia ucha, na budowę tego małego uszka córeczki. I nagle takie olśnienie, taka myśl: To nie mogło powstać przypadkowo. Niemożliwe, że człowiek powstał tylko ze zderzenia atomów, jak uczył Marks. Ktoś za tym musi stać.
I wyobraźcie sobie, że to doświadczenie, a nie cała jego dotychczasowa wiedza i to, co przeczytał – stało się progiem do nowego świata. I teraz skąd to określenie „dokumenty z dyni”? To co miał przekazać Rosjanom, Związkowi Radzieckiemu, ukrył w wydrążonej dyni, żeby nikt się nie zorientował, że tam są te dokumenty. I razem z żoną postanowili po pierwsze rozpocząć życie wiary, bo odkrył Boga – a okazało się, że jego żona w tym samym czasie też doszła do wiary – i przyznać się do tego dobrowolnie, że przez 13 lat prowadził taką działalność.
Moi kochani Whittaker wypowiada niesamowite słowa. Kiedy podjęli z żoną decyzję, mówi: Nasza decyzja musi być bardzo odpowiedzialna, wiedz – mówi do żony – że przechodzimy teraz z wygrywającego świata do świata, który przegrywa. Skąd to stwierdzenie? Otóż on powiedział i to był bardzo przenikliwy w tym, że świat zachodni nie ma już sił duchowych, żeby się przeciwstawić materializmowi i laicyzacji, laickiemu światopoglądowi, że już nie ma siły, żeby odnaleźć ducha. I to były prorocze słowa, bo widzimy, że w tym głównym mainstreamie, w tym głównym nurcie kulturowym, dalej rozwija się w kulturze, w popkulturze, dalej przeważa takie patrzenie na świat, jak gdyby Pana Boga nie było. Co nie oznacza oczywiście, że Go nie ma. Moi kochani, kiedy patrzymy na Whittakera Chambersa, widzimy, że spełniają się słowa świętego Pawła z Listu do Rzymian: Przemieniajcie się przez odnawianie umysłu. Whittaker odnowił swoje myślenie, swoje spojrzenie na świat.
Gdy wiara zmienia sposób widzenia świata
I moi drodzy, co się dzieje, kiedy człowiek otrzymuje dar wiary? Świat się nie zmienia. Wszystko może być tak samo. Natomiast nasz odbiór świata, to światło, jakie rzuca wiara, wszystko zmienia. Człowiek zaczyna widzieć świat tak, jak widzi go Bóg.
„Ja wiem, że ona żyje” – świadectwo mojego taty
Przed trzema laty zmarła moja mama i patrzę jak tata z wiarą to wszystko przeżywa. Jest mu bardzo ciężko. Ale tak się złożyło, że między śmiercią mamy a pogrzebem zastukali Świadkowie Jehowy i mówią, że chcą rozmawiać. Tata mówi, że zmarła mi żona. – To właśnie nasza rozmowa będzie bardzo potrzebna. Tata mówi: Nie, ja wierzę, że ona żyje. A oni tłumaczą, że nie żyje, ponieważ Świadkowie Jehowy wierzą, że człowiek całkowicie umiera i zostaje jakby drugi raz wskrzeszony, że jest przerwa między śmiercią a zmartwychwstaniem. I tata mówi: Nieprawda, bo ja wiem, że żona żyje. Ta wiara u niego graniczyła z pewnością, graniczyła z wiedzą. Popatrzmy na to zdjęcie. Ksiądz Piotr nam pokaże. Góry, rzeka, kwiaty, wszystko w mroku, wszystko w ciemnościach. Tak można patrzeć na świat, kiedy człowiek przeżywa w sercu jakieś dylematy, trudności, kiedy dominuje brak nadziei. Ale wiara nie zmieni kształtu tego krajobrazu, nie zmieni stanu rzeczy. Tylko zobaczmy teraz drugie zdjęcie. Kiedy patrzymy z wiarą na życie, to wszystko jest w świetle. To samo, na co patrzymy, nagle widzimy w innych kolorach, w innych barwach. To jest właśnie dar wiary.
Kiedy sytuacja się nie zmienia, ale zmieniamy się my
Czasami modlitwa jest w stanie u Pana Boga wyprosić jakąś zmianę, ale bardzo często jest tak, że na zewnątrz nic się nie zmienia, ale my się zmieniamy i nasze spojrzenie na świat. Mamy 800 lat od śmierci świętego Franciszka z Asyżu. Kiedy Matka Teresa z Kalkuty otrzymała Nagrodę Nobla, wypowiedziała wtedy tekst modlitwy franciszkańskiej: Panie, uczyń z nas narzędzia swego pokoju, abyśmy potrafili siać miłość tam, gdzie panuje nienawiść, radość, tam, gdzie panuje smutek, światło, tam, gdzie panuje mrok. Żebyśmy nie tyle potrafili szukać pociechy, co pociechę dawać, nie tyle szukać zrozumienia, co rozumieć. I tam dalej są piękne słowa na końcu: „bo dając – otrzymujemy. Przebaczając – zyskujemy przebaczenie, a umierając – rodzimy się do życia wiecznego. To jest spojrzenie wiary. Człowiek, który nie ma wiary powiedziałby tak: Dając – tracimy. Przebaczając – narażamy swoją dumę na szwank. No, urąga to naszej godności. A umierając – no kończy się wszystko. Jest tylko ciemność i nie ma już więcej nic. Tymczasem niech ksiądz Piotr nam pokaże znowu ten obraz rozjaśniony przez światło wiary. Rzeczywiście – dając otrzymujemy. A umierając – rodzimy się do nowego życia.
Moi kochani, to wezwanie z Listu do Rzymian jest niesamowicie ważne: Przemieniajcie się przez odnawianie umysłu. My byśmy chcieli zmieniać świat na zewnątrz. Tymczasem wystarczy prosić o dar wiary i nawet jeśli się nic na zewnątrz nie zmieni, wszystko będziemy odbierać inaczej. Jeśli mamy zabrudzone okulary, to nic nie widzimy. Kiedy patrzymy przez – czasami jak jest zaćmienie słońca – przez przydymioną szybę trzeba patrzeć, to potem chcemy patrzeć na świat przez tę szybkę, widzimy wszystko w ciemnościach. Wystarczy zdjąć tę błonę z oczu, czyli popatrzeć w świetle wiary i widzimy wszystko tak, jak widzi to Bóg.
Sołżenicyn – od łagru do wiary
Moi kochani, jest taka bardzo ciekawa i wspaniała postać, zasłużona dla historii i lektura jego książki „Archipelag Gułag” zmieniła myślenie wielu osób. Aleksander Sołżenicyn to był człowiek, który był zapatrzony w teoretyków marksizmu, zwolennik Stalina do pewnego momentu. Walczył w Armii Czerwonej i tam potem przyznał, że był bezwzględny. Był okrutny. Będąc dowódcą, wysłał żołnierzy, swoich podwładnych na niechybną śmierć, kazał im naprawiać na linii ostrzału jakieś przewody i zginęli. I potem powiedział z takim żalem patrząc na swoją przeszłość: Popatrzcie, co potrafią zrobić z człowiekiem naramienniki. Dostał się do gułagu za to, że skrytykował Stalina, ale nie zmienił swojego myślenia. Dalej patrzył na świat w kategoriach laickich, całkowicie ateistycznych, marksistowskich.
I moi kochani, w tym gułagu doznał trzech takich doświadczeń – one są z pozoru nieznaczące, nic nie znaczą – ale w jego życiu on to uznał, że to Pan Bóg zadziałał. Pierwsze doświadczenie – prezydent Roosevelt opublikował na łamach prasy w mediach swoją modlitwę i Sołżenicyn zaczął się z tego śmiać: Mówi: To jest skandal. To przecież jest obłuda. Jak on może, to nie jest szczere. I wtedy jeden ze współwięźniów nazywał się Borys Gammerow mówi tak: A dlaczego od razu zakładasz, że prezydent, polityk nie może się szczerze pomodlić i nawet się tym podzielić z innymi? Nie wiem, ale czemu od razu zakładasz, że to jest niemożliwe? Czyli wbił jakiś klin niepewności. I to była taka pierwsza stacja, taki pierwszy przystanek. On się zaczął zastanawiać właśnie nad swoim myśleniem. Nie tyle nad Rooseveltem, bo nie wiemy, czy to było szczere, czy nie – ale dlaczego on od razu zakłada nieszczerość. Zaczęło się zmieniać jego myślenie. Przemieniajcie wasze myślenie, wasze spojrzenie na świat, sposób podejścia do świata. Drugi przystanek w tym samym łagrze był doktor Borys Kornfeld. Leży Sołżenicyn w szpitalu polowym. No i narzeka na los, na cierpienia, na prześladowania. On jest niewinny. Nic złego nie zrobił. Za co go to spotyka? To jest jakiś dramat. A ten lekarz mówi tak: Słuchaj, nie masz żadnej winy? Ja mam takie doświadczenie, że kiedy spotyka mnie cierpienie, to wiem, że w moim życiu było wiele rzeczy, które by zasłużyły na to. Nie jestem bez winy. I tutaj znowu taka przypadkowa rozmowa sprawiła, że Sołżenicyn zaczął się nad tym zastanawiać, nad swoim życiem, nad swoją przeszłością. Uchodził w swoich oczach za osobę idealną, która może wydawać rozkazy innym, nawet posyłać na śmierć. A tutaj taka konfrontacja. Ktoś tę jego pewność naruszył.
I moi kochani, kolejny akt tego wydarzenia – tej samej nocy ten doktor został zamordowany. I to zostało gdzieś w sercu głęboko Sołżenicyna. I pewnego razu leży na pryczy, na sianie w tym gułagu i mówi tak, taka myśl przyszła: Bądź błogosławione to więzienie, ponieważ dzięki tobie wiele odkryłem. Błogosławione bądź więzienie, że pojawiłeś się w moim życiu. Moi kochani, popatrzcie, jak on popatrzył na to więzienie, które było dla niego przekleństwem. Już przez odnowione myślenie widzi dobro, które się pojawiło. Wychodząc z gułagu na wolność jest człowiekiem głębokiej wiary. W jednej ze swoich książek jako motta użył słów świętego Pawła Apostoła: Wszyscy będziemy przemienieni. I do końca życia – był nawet krytyczny wobec swojego Kościoła prawosławnego, że w czasach komunizmu nie stawał po stronie pokrzywdzonych, że nie było tam takiej jednoznaczności ewangelicznej – był świadkiem wiary. Moi kochani, zobaczcie, jak trudne doświadczenia przemieniły jego myślenie. W przypadku tego Whittakera Chambersa to było doświadczenie związane – wręcz mistyczne – z jego córeczką. Tutaj trudne doświadczenia łagru sprawiły, że ktoś zmienia swoje myślenie.
Myślisz po Bożemu czy tylko po ludzku?
Dzisiaj święty Piotr mówi w Ewangelii: Panie, nie przyjdzie to na Ciebie. Ty nie możesz cierpieć, Ty nie możesz być ukrzyżowany. I co zarzuca Pan Jezus? Nie myślisz po Bożemu. Myślisz po ludzku. Zejdź mi z oczu. Nie myślisz po Bożemu. Myślisz czysto po ludzku. Możemy patrzeć na świat czysto po ludzku. I wtedy widzimy świat w ciemnościach, bez nadziei. A możemy patrzeć w świetle wiary. A wtedy wszystko nabiera innych kolorów. I wtedy nawet możemy powiedzieć, ze świętym Franciszkiem i z Matką Teresą z Kalkuty, że dając, tracąc – otrzymujemy. Przebaczając nieraz wbrew sobie, wbrew swoim emocjom – zyskujemy przebaczenie. A śmierć niczego nie kończy, bo umierając rodzimy się do życia wiecznego. Jest taka rzecz, za którą warto zapłacić każdą cenę. Jest taka rzecz, za którą warto zapłacić cenę nawet swojego życia, swojego cierpienia. Jest to rzecz, która zmienia cały świat, zmienia wszystko definitywnie, totalnie przewraca nasze spojrzenie na świat. Tą rzeczą jest wiara. Tutaj trzeba postawić wszystko na jedną kartę.
Moi kochani, na tę drogę rozwijania wiary i usuwania błony, tej szybki, która przesłania nasze spojrzenie na świat i odzyskiwania tej świeżości Bożego spojrzenia przyjmijcie Boże błogosławieństwo. Pan z wami. Niech was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty.
A w gronie patronów witamy panią Magdalenę i pana Konrada. Dziękujemy za wszystkie formy wsparcia – poprzez Patronite, przycisk „Wesprzyj”, wpłaty na konto czy „buy coffee”. A jeśli i umknął poprzedni film, to tutaj jest playlista ostatnich filmów.
🟢 👨🍳👉 Zerknij na nasze filmy kulinarne 🍰 PRZEPIS NA SZYBKIE CIASTO
Prorok poddany próbie
Czytanie z Księgi proroka Jeremiasza
Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś. Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają. Albowiem ilekroć mam zabierać głos, muszę obwieszczać: «Gwałt i ruina!» Tak, słowo Pańskie stało się dla mnie codzienną zniewagą i pośmiewiskiem.
I powiedziałem sobie: Nie będę Go już wspominał ani mówił w Jego imię! Ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień, żarzący się w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem.
Psalm (Ps 63 (62), 2. 3-4. 5-6. 8-9 (R.: por. 2ab))
Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza
Boże, mój Boże, szukam Ciebie *
i pragnie Ciebie moja dusza.
Ciało moje tęskni za Tobą *
jak zeschła ziemia łaknąca wody.
Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza
Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni, *
by ujrzeć Twą potęgę i chwałę.
Twoja łaska jest cenniejsza od życia, *
więc sławić Cię będą moje wargi.
Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza
Będę Cię wielbił przez całe me życie *
i wzniosę ręce w imię Twoje.
Moja dusza syci się obficie, *
a usta Cię wielbią radosnymi wargami.
Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza
Bo stałeś się dla mnie pomocą *
i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie:
Do Ciebie lgnie moja dusza, *
prawica Twoja mnie wspiera.
Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza
2. czytanie (Rz 12, 1-2)
Rozumna służba Boża
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian
Proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu miłą, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej. Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu miłe i co doskonałe.
Aklamacja (Por. Ef 1, 17-18)
Alleluja, alleluja, alleluja
Niech Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa, przeniknie nasze serca swoim światłem,
abyśmy wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania.
Alleluja, alleluja, alleluja
Ewangelia (Mt 16, 21-27)
Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi udać się do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: «Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie». Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: «Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku».
Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?
Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania».
Czytania Liturgiczne pochodzą z Lekcjonarza wydanego przez: Wydawnictwo Pallottinum






