Co robić, gdy Bóg nie odpowiada na modlitwę? 20 Niedziela Zwykła rok A
Tak jak szyszki niektórych kalifornijskich sosen otwierają się dopiero pod wpływem ognia, tak czasem dopiero „pożar” życiowych doświadczeń uwalnia ukryte w nas ziarna wiary. To, co miało nas zniszczyć, w rękach Boga może stać się początkiem owocowania.
Opowiadam również o św. Monice, która przez lata modliła się i płakała nad życiem Augustyna. Usłyszała wtedy niezwykłe słowa: „Syn takich łez nie może zginąć”. Poznamy także odwagę św. Katarzyny ze Sieny – kobiety, która z wielką pokorą, ale bez cienia lęku, potrafiła wpłynąć na losy Kościoła – oraz historię sparaliżowanego Hermana z Reichenau, któremu przypisuje się modlitwę „Witaj, Królowo”.
Sosna, która potrzebuje pożaru
Zapraszam na szklankę dobrej rozmowy. W Ameryce Północnej rosną fascynujące, a zarazem przerażające drzewa – sosny kalifornijskie. Żeby szyszki mogły wydać nasiona, wokół wszystko musi się walić – skrajnie trudne warunki, susza, wszystko usycha – to jedyny moment, kiedy te szyszki się otwierają i wydają nasiona. Ale wśród tych sosen jest jedna szczególna – tak zwana „sosna zaostrzona”. Żeby wydać nasiona, potrzebuje pożaru. Moi kochani, pożar lasu, koniec świata – to jedyna okazja, jedyny moment, kiedy szyszki się nagle otwierają i nasiona wychodzą na zewnątrz, nie ulegają spaleniu. Moi kochani, te szyszki nieraz czekają pięćdziesiąt lat na pożar. Mówi się o tej sośnie, że jest to sosna, która zjada własne szyszki – szyszki potrafią wrosnąć w pień, w drzewo tej sosny. I kiedy po 50 latach jest pożar, one wszystkie się otwierają i nasiona nie tracą żywotności. Niesamowita rzecz, żeby wydać owoc, musi być pożar.
Kobieta, która nie przyjęła odmowy Jezusa
Moi drodzy, to spotykamy w życiu dzisiejszej bohaterki Ewangelii. Kobieta kananejska przychodzi do Jezusa. Świat się jej wali, córka jest ciężko opętana przez złego ducha, ale jej rozmowa z Jezusem nie była łatwa. Kiedy prosi, błaga Jezusa, by uwolnił jej córkę z tego cierpienia, Jezus udaje, że nie słyszy. Kiedy apostołowie mówią: Odpraw ją, bo krzyczy za nami, Jezus mówi: Słuchaj, niedobrze jest brać chleb dzieciom, a rzucać go psom. Niesamowite słowa. Ale ta kobieta z wielką pokorą odpowiada: No dobrze, ale nawet jeśli okruchy spadają na ziemię, pod stołem są szczenięta, to korzystają z tych okruchów. I wtedy Jezus mówi: Zobaczcie, jaka wielka wiara tej kobiety i daje jej to, o co prosi – uwalnia jej córkę. Moi kochani, ta cała rozmowa służy temu, żeby kobieta mogła pokazać swoją wiarę. Ta wiara w tych trudnych warunkach się rozwija. Kobieta jest niesamowicie cierpliwa. Trzeba zaznaczyć, że to słowo „pies” w Ewangelii nie oznacza psa w tym złym znaczeniu – jakiegoś przekleństwa, że kogoś nazywa się psem, ale to jest szczeniaczek, taki piesek domowy, a więc bardzo miłe słowo. To trzeba wiedzieć, że tam jest akurat użyty ten wyraz.
Święta Monika – modlitwa matki pełna łez
Moi kochani, święty Augustyn – gdybyśmy mieli wybrać dzisiaj człowieka, który żył tak jak on, do momentu nawrócenia, byłoby ciężko. Jego życie prześcigało pomysły dzisiaj bardzo wielu młodych ludzi, którzy niczego sobie nie robią z wartości – żyją tak, jak im się podoba w grzechach, rozwiązłości.
I moi kochani, to było nie do zniesienia dla jego mamy. Św. Monika, jak wiadomo, modliła się za niego przez cały czas wytrwale, tak jak ta kobieta z dzisiejszej Ewangelii. I w trzecim rozdziale „Wyznań” Augustyna jest taka, może przez niektórych przeoczona scena – wydarzenie. Św. Monika przychodzi do pewnego biskupa. To nie jest św. Ambroży, ale jakiś biskup, którego imienia Augustyn tam nie wymawia, nie wymienia i prosi tego biskupa bardzo mądrego, żyjącego życiem Kościoła: Biskupie, porozmawiaj z moim synem, może ty do niego dotrzesz. Nie dość, że żyje z kobietą bez ślubu, ma nieślubne dziecko, to jeszcze popadł w herezję manicheizmu. Ratuj go. A ten biskup jest człowiekiem niesamowicie mądrym i doświadczonym i mówi: Nie mogę tego zrobić, bo to nie miałoby sensu. On sam musi dojrzeć do tego. Jeszcze nie nadeszła ta chwila. Nawet gdybym z nim porozmawiał, to to nic nie da. Monika nie daje za wygraną. – Musisz z nim porozmawiać. I wtedy ten biskup tłumaczy: Ja miałem życie podobne jak on. Też żyłem w herezji manicheizmu. Musiałem się dopiero naczytać, musiałem poznać od podszewki, od wewnątrz, na czym polega takie życie. I dopiero wtedy doszedłem do nawrócenia. Natomiast kiedy Monika to słyszy, dalej nie daje za wygraną, dalej go prosi. I jest tam mowa o tym, że biskup się zdenerwował i powiedział: Przestań, nie porozmawiam z nim. A widząc płaczącą Monikę, mówi: A zresztą popatrz, tak płaczesz – nie może się nie nawrócić syn takich łez. I spotykamy potem w „Wyznaniach” tę scenę w Ostii – port rzymski, gdzie św. Monika umiera na rękach Augustyna i jego brata doczekawszy się nawrócenia obydwu swoich synów. Jest piękna rozmowa, kiedy pytają, widząc umierającą matkę, gdzie chce być pochowana, ona mówi: Wszystko jedno. To wcale nie jest ważne, gdzie spocznie moje ciało.
Mam tylko jedną prośbę, żebyście za każdym razem, kiedy będziecie przy ołtarzu Pańskim, wspomnieli mnie w swojej modlitwie. Umiera szczęśliwa. Warto było czekać. I w tym miejscu właśnie, gdzie zmarła, przeszła do nieba św. Monika, w Ostii – to jest port rzymski nad Morzem Tyrreńskim, miałem okazję być po naszej pielgrzymce pieszej śladami św. Franciszka górami Włoch. Jak wspaniale było znaleźć się w Ostii po udanej pielgrzymce, po powrocie z Placu św. Piotra. Wyjechaliśmy tam pociągiem, żeby zanurzyć się w morzu po tygodniu chodzenia w upałach. Wspaniały czas. Panu Bogu za to bardzo dziękuję. Dziękuję za tak życzliwe przyjęcie tego shorta, w którym zachęcałem Was do wspólnej modlitwy, kiedy wchodziłem do Bazyliki Świętego Piotra, aby modlić się za was przy grobie św. Jana Pawła II. I moi kochani, uderza nas wiara świętej Moniki I wiara tej kobiety z dzisiejszej Ewangelii, która cierpliwie prosi, przechodząc przez te trudne etapy rozmowy z Jezusem.
Kogo Jezus pochwalił za wielką wiarę?
I jest jedna rzecz, o której może nie zawsze pamiętamy. Pan Jezus tylko dwa razy w Ewangelii nazwał czyjąś wiarę wielką. I to nie było w przypadku żadnego z apostołów. To było w przypadku pogan. Nazywa tę kobietę człowiekiem o wielkiej wierze: Zobaczcie, jaką ona ma wielką wiarę. Tę matkę, pogankę, kt:ra prosi o uwolnienie córki z mocy złego ducha. I to samo powiedział o setniku, który błagał o uzdrowienie swojego sługi. Takiej wielkiej wiary, tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu. Tylko dwa razy. A apostołom zarzuca małą wiarę: Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, a nawet takiej nie macie. To jest niesamowite. Moi kochani. właśnie bardzo często upały życiowe, trudne doświadczenia, cierpienia są okazją, żeby rozwinęła się nasza wiara. Jeśli tylko otworzymy się na Pana Boga, jeśli nie zamkniemy serca w takich momentach na Jego obecność, na Jego działanie, mamy niesamowitą szansę. To, co mogłoby nas zniszczyć, staje się tym pożarem życiowym, w którym jak w przypadku tych sosen kalifornijskich może rozwinąć się nasza wiara. Nasze życie może dać owoce.
Pokora, która potrafi zmienić Kościół
Kiedy patrzymy na tę bohaterkę dzisiejszej Ewangelii, widzimy, że uderza nas jej wielka pokora. Ona się nie zraża. Z wielką pokorą prosi Jezusa. Jedną z największych świętych, patronką Europy, doktorem Kościoła jest święta Katarzyna ze Sieny. Pochodzi z bogatej rodziny. Tata był farbiarzem tkanin, a w domu było 25 rodzeństwa. Ona jest jedną z dwóch najmłodszych. Miała siostrę bliźniaczkę. I moi kochani, w młodości, już kiedy była dziewczynką, zaczyna bezpośrednio do niej przemawiać Bóg. To zaowocowało jej dziełami. Nie potrafiła pisać, ale dyktowała swoje dzieła, chociażby dialog, Dialogi o Bożej Opatrzności”. Ale odegrała niesamowicie ważną rolę w historii Kościoła. Sprawiła, że papieże po 67 latach niewoli awiniońskiej powrócili do Rzymu. Bóg kazał jej prostej kobiecie apelować do papieża. Jak ma to zrobić? Ponieważ mówi to Bóg, to znaczy, że Pan Bóg znajdzie sposób. Więc najpierw pisała do papieża Grzegorza XI, który był ostatnim papieżem niewoli awiniońskiej, a kiedy to nie pomogło, wybrała się sama do Awinionu. Przebywała tam 3 miesiące i przekonała Ojca Świętego do powrotu do Rzymu.
Moi kochani, ale kiedy czytamy jej listy do Papieża, kiedy poznajemy treść tych rozmów, to jest niesamowite – z jednej strony jest nieustępliwa, nie daje za wygraną, ale co mówi? Jestem twoją niegodną córką, Ojcze Święty, Wybacz, że ośmielam się ciebie o to prosić. Gdyby nie to, że Bóg mi kazał, tego bym nigdy nie zrobiła. Muszę to robić, żeby Jego chwała mogła się objawić. Wróć do Rzymu. I moi kochani, jak nazywa papieża? Z jednej strony jest nieustępliwa, twarda jak kowadło, nie daje za wygraną, a z drugiej strony mówi: „Babbo mio dolce” – to znaczy, „mój słodki tatusiu”. Nawet nie nazywa papieża ojcem, tylko: mój słodki tatusiu, ja cię bardzo proszę, wróć do Rzymu. Z jaką miłością, z jaką pokorą? I nawet z tą miłością w głosie prosi Ojca Świętego. I w pewnym momencie Papież jest niesamowicie zaskoczony, ponieważ miał w sercu postanowienie, że jeśli zostanie wybrany papieżem, przeniesie z powrotem siedzibę papieży do Rzymu. I nagle ona mu to mówi: Ojcze Święty, przecież masz takie postanowienie. Papież wie, że nikomu o tym nie mówił. Ona to usłyszała od Boga.
I moi kochani, zobaczcie – z jednej strony nieustępliwość, bo wie, że to jest wola Pana Boga, a z drugiej strony nazywa Ojca Świętego swoim słodkim tatusiem z niesamowitą miłością, jak dobra córka się do niego zwraca. I kiedy patrzymy na prawdziwych reformatorów Kościoła – Katarzynę ze Sieny, św. Franciszka, św. siostrę Faustynę i wielu, wielu innych – wspólny mianownik ich życia to prawdziwa, nie udawana pokora. Bez niej nie ma żadnych zmian na lepsze. Są tylko zmiany na gorsze.
Cierpienie, które otwiera oczy duszy
I moi kochani w opałach życiowych, w takich cierpieniach rodzi się wiara, ale też inne piękne dzieła. Jest wśród postaci bardzo zasłużonych dla życia Kościoła średniowieczny mnich benedyktyński Herman z Reichenau. Zasłynął z odkryć z dziedziny matematyki, astronomii, fizyki. Był konstruktorem urządzeń optycznych, astronomicznych, ale był również poetą, muzykiem, pisarzem. Herman z Reichenau ma przydomek Herman „Kaleki” albo „Sparaliżowany”. Prawdopodobnie, gdybyśmy patrzyli z perspektywy dzisiejszej wiedzy medycznej, cierpiał na porażenie mózgowe, co nie przeszkadzało, że z wielkim trudem w tym cierpieniu tworzył niesamowite dzieła. I jemu, właśnie Hermanowi z Reichenau przypisywany jest hymn: „Witaj Królowo, Matko Miłosierdzia”. Wyobraźmy sobie – teraz te słowa będą dla nas tym bardziej zrozumiałe – że ten sparaliżowany człowiek, który z takim trudem pisze, tworzy, komponuje, pisze swoje księgi, mówi: „Do Ciebie wzdychamy, do Ciebie, wołamy wygnańcy, synowie Ewy, jęcząc i płacząc na tym łez padole” – bo takie było jego życie. Herman przed śmiercią traci wzrok. I moi kochani, popatrzmy mówi tak: Maryjo, Twoje miłosierne oczy na nas zwróć. Ten niewidomy człowiek prosi, by Maryja zwróciła na niego swoje oczy. „A Jezusa błogosławiony owoc żywota Twojego. Po tym wygnaniu nam pokaż”. Prosi, bo wie, że po śmierci odzyska wzrok. Zresztą już teraz, będąc pozbawionym fizycznego zmysłu wzroku, widzi Boga, widzi Jezusa, widzi Maryję oczami duszy. Kiedy oczy fizyczne się zamykają, kiedy człowiek natrafia na życiowe przeszkody – otwierają się oczy duszy i człowiek widzi więcej, patrzy głębiej.
Co może wyrosnąć z życiowego pożaru?
I tak traktujmy w życiu cierpienia, zawieruchy życiowe. I może macie sami to doświadczenie, że właśnie w takich warunkach, kiedy w życiu było pod górkę, kiedy coś się zawaliło, dopiero wtedy przeżyliście na całego przygodę bycia z Bogiem, bycia z Jezusem i odkryliście, czym dla was jest wasza wiara. Kobieta z dzisiejszej Ewangelii, poganka, Kananejka mająca opętaną córkę – trudna rozmowa z Jezusem. Z pozoru udawał, że jej nie słyszy, a to wszystko tylko po to, by mogła dojrzeć jej wiara. I on wiarę tej kobiety pogańskiej daje za przykład apostołom, pierwszym biskupom. Niech Pan Bóg nam błogosławi, by nasza wiara w tym, co teraz, w tym momencie każdy z was przeżywa w swoim życiu, mogła dojrzeć i okazać się światu, tak jak wiara tej kobiety z dzisiejszej Ewangelii. Pan z wami. Niech was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty. Dziękujemy wszystkim naszym mecenasom, wszystkim wspierającym. Pojawiła się ta nowa funkcja: „Podbij” i dzięki temu, że korzystacie z tej funkcji, nasze dwa filmy otrzymały taką siłę, że rozwinęły się i zasięg o wiele się zwiększył. Tak, że bardzo, bardzo dziękujemy. Listę naszych wspierających przygotujemy po wakacjach. Tu jest playlista naszych filmów wakacyjnych. Serdecznie zapraszam. Zachęcam, żeby je obejrzeć.
🟢 👨🍳👉 Zerknij na nasze filmy kulinarne 🍰 PRZEPIS NA SZYBKIE CIASTO
1. czytanie (Iz 56, 1. 6-7)
Powszechność zbawienia
Czytanie z Księgi proroka Izajasza
Tak mówi Pan: «Zachowujcie prawo i przestrzegajcie sprawiedliwości, bo moje zbawienie już wnet nadejdzie i moja sprawiedliwość ma się objawić.
Cudzoziemców zaś, którzy się przyłączyli do Pana, ażeby Mu służyć i aby miłować imię Pana i zostać Jego sługami – wszystkich zachowujących szabat bez pogwałcenia go i trzymających się mocno mojego przymierza, przyprowadzę na moją świętą górę i rozweselę w moim domu modlitwy. Całopalenia ich oraz ofiary będą przyjęte na moim ołtarzu, bo dom mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów».
Psalm (Ps 67 (66), 2-3. 5 i 8 (R.: por. 4))
Niech wszystkie ludy sławią Ciebie, Boże
Niech Bóg się zmiłuje nad nami i nam błogosławi; *
niech nam ukaże pogodne oblicze.
Aby na ziemi znano Jego drogę, *
Jego zbawienie wśród wszystkich narodów.
Niech wszystkie ludy sławią Ciebie, Boże
Niech się narody cieszą i weselą, †
bo rządzisz ludami sprawiedliwie *
i kierujesz narodami na ziemi.
Niech nam Bóg błogosławi *
i niech cześć Mu oddają wszystkie krańce ziemi.
Niech wszystkie ludy sławią Ciebie, Boże
2. czytanie (Rz 11, 13-15. 29-32)
Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać miłosierdzie
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian
Bracia:
Do was, pogan, mówię: «Będąc apostołem pogan, przez cały czas chlubię się posługiwaniem swoim w nadziei, że może pobudzę do współzawodnictwa swoich rodaków i przynajmniej niektórych z nich doprowadzę do zbawienia. Bo jeżeli ich odrzucenie przyniosło światu pojednanie, to czymże będzie ich przyjęcie, jeżeli nie powstaniem ze śmierci do życia?
Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne. Podobnie bowiem jak wy niegdyś byliście nieposłuszni Bogu, teraz zaś z powodu ich nieposłuszeństwa dostąpiliście miłosierdzia, tak i oni stali się teraz nieposłuszni z powodu okazanego wam miłosierdzia, aby i sami w czasie obecnym mogli dostąpić miłosierdzia. Albowiem Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swe miłosierdzie».
Aklamacja (Por. Mt 4, 23)
Alleluja, alleluja, alleluja
Jezus głosił Ewangelię o królestwie
i leczył wszelkie choroby wśród ludu.
Alleluja, alleluja, alleluja
Ewangelia (Mt 15, 21-28)
Wiara niewiasty kananejskiej
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus podążył w okolice Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha». Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem.
Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: «Odpraw ją, bo krzyczy za nami».
Lecz On odpowiedział: «Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela».
A ona przyszła, padła Mu do nóg i prosiła: «Panie, dopomóż mi».
On jednak odparł: «Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom».
A ona odrzekła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów».
Wtedy Jezus jej odpowiedział: «O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!» Od tej chwili jej córka była zdrowa.
Czytania Liturgiczne pochodzą z Lekcjonarza wydanego przez: Wydawnictwo Pallottinum






