Jak wyleczyć samotność 11 Niedziela Zwykła rok A (Mt 9, 36 – 10, 8)
Samotność nie jest tylko przykrym uczuciem. Coraz częściej mówi się o niej jak o jednym z najpoważniejszych problemów naszych czasów — takim, który dotyka psychiki, ciała, relacji i życia duchowego.
Samotność nie omija nikogo — ani owiec, ani pasterzy. Bywa, że zagubiony czuje się ten, kto szuka prowadzenia, ale bywa też, że samotny jest ten, kto sam ma prowadzić innych. Dlatego ta Ewangelia nie jest tylko opowieścią o potrzebie kapłanów, ale także o kruchości człowieka, odpowiedzialności za wspólnotę i modlitwie za tych, którzy niosą ciężar pasterzowania.
Powołanie – wspomnienie o. Jana Góry
Zapraszam na szklankę dobrej rozmowy. Dominikanin, świętej pamięci ojciec Jan Góra, spędzał bardzo często wakacje w Zalesicach u swojego stryja, który był księdzem. Pewnego razu w kuchni pobiegł za kotem pod łóżko i gospodyni krzyczy: Jasiu, zostaw tego kota, przecież ty masz być księdzem! Komentuje to tak: prosta kobieta, gospodyni Honorka stała się aniołem Gabrielem. Zwiastowała mi tak wielką nowinę. Pan Bóg powołuje w różny sposób. Moi kochani, dzisiaj znamienne są słowa Jezusa. Nie mówi: „szukajcie robotników” albo „idźcie na ulice i wzywajcie tych, którzy będą robotnikami na moim żniwie”. Mówi: Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. To On powołuje.
Owce bez pasterza
Ewangelia rozpoczyna się od tego, że Jezus widzi tłumy, które są jak owce bez pasterza. Lituje się nad nimi. Moi kochani, ta sytuacja sprzed dwóch tysięcy lat, zasługująca na określenie, że ludzie są owcami bez pasterza, tłumy są pozbawione oparcia w dobrym pasterzu i dziś jest aktualna. Światowa Organizacja Zdrowia powiedziała, że plagą i chorobą współczesności jest na pierwszym miejscu samotność, izolacja. Wielu ludzi czuje się samotnymi, zwłaszcza w starszym wieku. Porównuje się skutki takiej samotności do tego, jak gdyby ktoś wypalił 15 papierosów dziennie. Na pierwszym miejscu depresja odbiera ludziom siły i wysysa energię życiową. Staje się chorobą cywilizacyjną i jest pierwszą przyczyną takiej niepełnosprawności w życiu.
W Polsce mamy niesprawny system opieki nad starszymi, przepełnione domy opieki społecznej – czeka się w długich kolejkach. Moi kochani, do psychiatry dziecięcego czeka się prawie rok, a są takie rejony w Polsce, że prawie trzy lata, a rekord to 6 lat i rosnące potrzeby tej opieki nad tymi, którzy są właśnie w takim bardzo delikatnym stanie i są na etapie wymagającym wsparcia, jak dzieciństwo, zwłaszcza kiedy są jakieś dysfunkcje psychiczne – czy starość – to wszystko mówi o tym, że dzisiaj ludzie mają prawo nieraz czuć się jak owce bez pasterza. Mało tego, pojawiają się pseudo pasterze, żeby może nie nawiązywać do jakichś prądów myślowych dzisiaj ja tylko sięgnę do takiej konstatacji z historii.
Wolter – pseudo pasterz na usługach Carycy Katarzyny
Uczestniczyłem we Franciszkańskim Ośrodku Kultury w Leżajsku w kapitalnym wykładzie księdza dra Tomasza Chrzana, naszego historyka. Parę godzin trwał ten wykład w ciągu dwóch dni: historia Kościoła we Francji. I to mnie zmusiło do dalszych poszukiwań. Moi kochani Voltaire, który uchodził za najbardziej oświecony umysł epoki oświecenia, okazało się, że był na usługach carycy Katarzyny. Pisał za jej pieniądze paszkwile, wydawał oficjalne „Pisma przeciwko Polakom”. Kiedy nastąpił pierwszy rozbiór Polski, gratulował najeźdźcom, mówiąc: Wreszcie do Polski dojdzie cywilizacja i tolerancja religijna. Nienawidził Kościoła katolickiego i wszystko, co miało cokolwiek wspólnego z Kościołem katolickim, było przez niego znienawidzone.
Zasłynął z takiego hasła: „zmiażdżyć nikczemnika” i mówił o Kościele katolickim. Potępił konfederację barską, szlachtę polską nazwał oportunistami, fanatykami i ludźmi zacofanymi i promował tę myśl wśród największych umysłów tamtej epoki. I kształtował opinię na temat Polski w Europie w sposób bardzo skuteczny. Za pieniądze carycy Katarzyny. Sprzedał się carycy Katarzynie. I moii kochani, popatrzmy – to zjawisko jest ponadczasowe. Osądzajmy, oceniajmy duchy. Święty Jan przestrzega, żebyśmy oceniali to, co do nas dochodzi, od kogo to pochodzi.
Moi kochani, w sytuacji, kiedy brakuje pasterzy, kiedy wiele owiec żyje bez pasterza, tacy harcownicy czy złodzieje mają pole do popisu. Voltaire zrobił swoje i do dziś te poglądy prawdopodobnie gdzieś tam jeszcze funkcjonują, bo to bardzo trudno odkręcić, bardzo trudno odwołać.
Co Jezusa ściska w żołądku?
Co Jezus na to wszystko? Moi kochani polskie słowo to tam jest, że Jezus „lituje się”, „litował się nad nimi”. Tymczasem greckie słowo jest niesamowite: W Jezusie „poruszyły się wnętrzności”, można powiedzieć – poruszyły się trzewia, jelita. Tam jest to greckie słowo, które jest użyte dwanaście razy w Nowym Testamencie. Zawsze, kiedy Jezus patrzy na ludzką biedę, na chromych, opętanych, głuchych, niewidomych – zawsze pojawia się to słowo, że poruszają się Jego wnętrzności.
To samo słowo występuje przypowieści o miłosiernym Samarytaninie i o synu marnotrawnym. To nie jest tylko zmartwienie czy litość. Jezus całym sobą, całym swoim organizmem, tym kim jest, przeżywa to.
I mało tego – komentatorzy zwracają uwagę na to, że to nie jest takie współczucie, które tylko sprawia, że Jezus stał się smutny. A to jest tak potężna siła wewnętrzna, która wzywa do działania. Jezus nie tylko lituje się, ale natychmiast działa. Natychmiast działa: Proście Pana żniwa. Musimy wysłać robotników, żeby tymi ludźmi się zaopiekowali. Moi kochani, Jezus to robi.
Kanonizacja w Czechach księża z czasów komunizmu
Mieliśmy w zeszłym tygodniu w Polsce beatyfikację męczenników salezjańskich. Natomiast w Czechach wyniesiono na ołtarze dwóch wspaniałych księży epoki komunizmu, niesamowitych męczenników – ksiądz Jan Bula i Vaclav Drbola z diecezji Brneńskiej. Nikczemny człowiek Vladislav Maly, ich kolega, podał się za agenta wywiadu amerykańskiego. Okłamał, że wypuszczono z więzienia arcybiskupa Berana – co było kłamstwem, bo arcybiskup Beran kilkanaście lat był w więzieniu w strasznych warunkach przetrzymywany – i trzeba go wyspowiadać. I ci księża, księża z powołania od razu zgodzili się na tę spowiedź. I to wystarczyło. Oskarżono ich o chęć spowiedzi księdza arcybiskupa, którego nie można było odwiedzać ani z nim rozmawiać, a tym bardziej go spowiadać. Zostali aresztowani i w 1951 roku, po strasznych torturach, których nie będę tu opisywać, w więzieniu zostali powieszeni – jeden i drugi kapłan.
Moi kochani, ksiądz Jan Bula urodził się 24 czerwca 1920 roku i mówi tak: Urodziłem się w dniu świętego Jana Chrzciciela i w podobnym wieku jak on odchodzę z tego świata Pisze do swoich najbliższych: Uprzedzam was w drodze do nieba. Będę na was czekać. Zróbcie wszystko, żeby się tam dostać. I mówi: Tylko jednej rzeczy trzeba żałować na tym świecie, niczego więcej – trzeba żałować tego, że nigdy nie ma się dość siły, by dostatecznie ukochać Boga. Wspaniałe życie tych kapłanów. I moi kochani, odmówiono im pochówku. Księdza Vaclava pochowano w zbiorowej mogile na centralnym cmentarzu w Brnie i w czasie odwilży w 1968 roku, wyobraźcie sobie, tę urnę dano rodzinie i ona w tajemnicy przechowywała ją w domu. Dopiero w 1984 roku wykorzystano sytuację, że był pogrzeb szwagra księdza Vaclava Drboli i przy okazji pogrzebu potajemnie do trumny włożono tę urnę z prochami księdza męczennika i tak mógł spocząć w rodzinnym grobie, gdzie do dziś jest urna przechowywana.
Moi kochani, wspaniali kapłani, wycierpieli tyle – oni nie pchali się do męczeństwa. Mało tego, byli to ludzie niesamowitej mądrości. Były sytuacje, kiedy studenci chcieli działać, chcieli szturmować przeciwko komunistom i oni ostrzegali: Nie róbcie tego. Jeżeli nie ma potrzeby, nie można narażać swego życia. Do ich śmierci przyczyniło się również to, że przeczytali list pasterski o komunizmie o zgubnych skutkach komunizmu i opatrzyli go jeszcze swoim komentarzem.
Świadectwo powołania ks. Adama i ks. Grzegorza
Moi kochani: „Proście Pana żniwa”. Jak już powiedziałem, to nie my podejmujemy decyzję, kto ma być na żniwie Pańskim, ale to On, Pan żniwa wybiera. Różne są sposoby. Czytałem taki artykuł ojca Andrzeja Madeja, który mówi o powołaniu takiego młodego księdza, Adama. Było to w Grodzisku. Szedł wzdłuż Wisły i zobaczył w krzakach, wiklinach pobitego człowieka. I ten pobity człowiek, który został przez kogoś napadnięty, wołał o pomoc. Ale uderzyło tego młodego chłopaka, Adama, że on prosi o księdza, woła: Pomocy, potrzebuję księdza. Skoro ten człowiek pobity, nie prosi o lekarza, nie mówi: ratunku, tylko prosi o księdza, bo widocznie boi się o swoje życie i wie, że to może być ostatni moment jego życia – to chyba musi być coś ważnego w tym kapłaństwie. I został księdzem.
Moi kochani, mój kolega, ksiądz Grzegorz z naszej diecezji, opowiadał taką historię – Pan Bóg ma różne sposoby – czuł powołanie kapłańskie, bardzo mocno było obecne w jego sercu, ale nie miał odwagi. Dlatego prosił Pana Boga o dodatkowe znaki. Jechał autobusem i miał przygotowane papiery – na politechnikę i do seminarium. Myślał o seminarium, ale czy starczy mu odwagi? I w pewnym momencie – jechał autobusem do Krakowa – nagle awaria, koło strzeliło, więc kierowca wychodzi, wszyscy opuszczają autobus. Prawdopodobnie jeszcze był deszcz. Kierowca nie może sobie poradzić z tym kołem. Coś tam naprawia, robi co może. I w pewnym momencie użył takiego siarczystego słowa i mówi. „A babcia mi mówiła, że mam być księdzem”. I ten młody człowiek, Grzegorz w autokarze mówi: No, czy to jest przypadek? Dojechał do Krakowa i poszedł się pomodlić do kościoła Mariackiego. Uklęknął obok bocznego ołtarza w ławce i mówi: Panie Jezu, daj mi znak. Zobaczył na tym ołtarzu takie stare świeczki już wypalone i mówi: Jeśli teraz na moich oczach te świeczki zapłoną, będą zapalone, to znaczy, że to jest ewidentny znak i już od razu idę do seminarium. Dalej się modli i nagle taka staruszka kuśtyka z zapałkami do ołtarza, wdrapuje się na podest i zapala wszystkie świeczki.
Moi kochani, można powiedzieć, że to jest przypadek, ale Pan Bóg posługuje się przynajmniej na początkowym etapie, różnymi znakami. Jeśli nas słuchają księża, a myślę, że jest ich bardzo dużo i cieszę się z tego, bo ze spotkań z księżmi w czasie różnych okazji dowiaduję się, że księża są w gronie słuchaczy „Szklanki dobrej rozmowy” I właśnie to jest dla mnie szczególna radość. I też między innymi dla nich to robimy z księdzem Piotrem. Więc każdy ksiądz ma swoją historię powołania. Można by się podzielić w komentarzach – anonimowo czy nie, jeżeli ktoś ma taką drogę, że Pan Bóg zadziałał przez jakiś znak, przez jakieś wydarzenie, no to warto się tym podzielić, żebyśmy uwielbili Pana Boga za Jego wielkie dzieła w ludzkich sercach.
Jezuita z książki Dżuma
Moi kochani, jeszcze jedna rzecz. Zauważmy, że praca ewangelizacyjna nazwana jest „żniwem”, a ewangelizatorzy nie są nazwani „głosicielami Słowa Bożego” czy „duchownymi” – tylko robotnikami. I nieraz trzeba powiedzieć, że dobrze, że na początku kapłaństwa nie wiemy, co nas czeka. Ja pracuję w kurii no i ta praca to jest, jak nieraz mówią, bieg przez przeszkody, niektórzy mówią Wielka Pardubicka – tu przeszkoda, tu trzeba coś przeskoczyć, tu gdzieś tam się wsunąć. To jest niesamowita rzecz. No, delegacje ostatnio przychodzą i to zazwyczaj, jak przychodzi delegacja z parafii, to przychodzi delegacja i kontrdelegacja. I teraz bądź tu mądry, komu przyznać rację. To jest wszystko niesamowicie trudne i to żniwo nieraz może być nawet orką na ugorze.
Moi kochani, niewierzący ateistyczny pisarz Albert Camus w książce „Dżuma” między innymi oprócz tego lekarza, który z głównym bohaterem pokazał postać jezuity, ojca Paneloux. I mimo że pisał z perspektywy człowieka niewierzącego i tak ten katolicyzm i wiarę pokazał w cieniu, jako – nie oceniając, ale pokazał, że to nie jest takie wszystko proste, według niego. Tam jest moim zdaniem bardzo trafnie pokazana taka ewolucja i podejście do kapłaństwa tego księdza. Wybuchła dżuma. I ojciec Paneloux, jezuita ma kazanie i mówi: To jest kara dla was. Żyliście tak daleko od Pana Boga. Przyszła kara. Mówi tak, dopóki nie jest świadkiem śmierci syna burmistrza tego miasta, w którym wybuchła dżuma. Chłopczyk umiera. Umiera bardzo długo, umiera w cierpieniu. I nagle coś się zmienia w sercu księdza Paneloux Już mówi: „my”. I mówi: Nie wiem, dlaczego to się stało, ale jedno jest pewne – wobec tego, co widzimy, – albo uwierzymy we wszystko na całego, bez żadnych zastrzeżeń, albo ktoś straci wiarę. Czyli mówi jest wybór: wielkie „albo – albo”. Tego typu sytuacje zmuszają do podjęcia decyzji. On wybiera wiarę na całego i rusza do pomocy chorym, opatrując ich, stając się sanitariuszem na ulicach miasta. Na koniec umiera, ale widzimy go trzymającego kurczowo krzyż.
I jeszcze komentarz Alberta Camus’a: Historia księdza Paneloux to nie jest typowy przypadek dżumy, zarażenia się tym wirusem. Chciał pokazać, mimo że może nie miał takich motywów, ale pokazał to, że każdy człowiek powołany dojrzewa na tej drodze powołania. Na początku patrzymy na piękno strojów kapłańskich, zachwycamy się pięknem wnętrz kościoła, wyobrażamy sobie siebie jako kapłana, który przewodniczy zgromadzeniu, mówi piękne kazanie. A potem właśnie w starciu z tymi, którzy są jak owce bez pasterza, nie może być tak, że to Jezusowi tylko poruszają się wnętrzności, a Jego robotnikom nie. Właśnie w pewnym momencie dochodzi w życiu kapłana do tego, że poruszają się jego wnętrzności. Porusza się, następuje takie wielkie poruszenie w starciu z ludzką biedą, z ludzkimi potrzebami. I wtedy dopiero zaczyna się prawdziwa przygoda. I na zakończenie co mam powiedzieć? Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo – w polskich parafiach – żeby nigdy nie zabrakło nam dobrych i świętych kapłanów. Niech Pan Bóg nam błogosławi. Pan z wami. Niech was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty.
A w gronie patronów na Patronite witamy panią Annę, panią Józefę i pana Marka. Bardzo dziękujemy. Widzicie, że ostatnio rośnie ilość subskrypcji, bo możemy promować nasze filmy dzięki Waszemu wsparciu. Za to wsparcie na Patronite, na Buy coffee, poprzez przycisk „Wesprzyj” czy wpłaty na konto. Bardzo, bardzo dziękujemy! A jeśli ktoś ze względu na uroczystość Bożego Ciała nie oglądał filmu na niedzielę zeszłego tygodnia, to tu jest możliwość powrócenia do tego filmu. Na końcu jest mowa o „Świętoszku” Moliera. Pewnie znamy ze szkoły ten dramat, ale ciekawe czy zwróciliście uwagę w latach szkolnych na to, na co ja zwracam uwagę w tym filmie? Jestem bardzo ciekaw.
🟢 👨🍳👉 Zerknij na nasze filmy kulinarne 🍰 PRZEPIS NA SZYBKIE CIASTO
1. czytanie (Wj 19, 2-6a)
Obietnice Boże dla ludu wybranego
Czytanie z Księgi Wyjścia
Po przybyciu na pustynię Synaj Izraelici rozbili obóz na pustyni. Izrael obozował tam naprzeciw góry.
Mojżesz wszedł wtedy na górę do Boga, a Pan zawołał na niego z góry i powiedział: «Tak powiesz domowi Jakuba i to oznajmisz Izraelitom: Wy widzieliście, co uczyniłem Egiptowi, jak niosłem was na skrzydłach orlich i przywiodłem was do Mnie. Teraz, jeśli pilnie słuchać będziecie głosu mego i strzec mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich narodów, gdyż do Mnie należy cała ziemia. Lecz wy będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym».
Psalm (Ps 100 (99), 2-3. 4-5 (R.: por. 3c))
My ludem Pana i Jego owcami
Służcie Panu z weselem, *
stańcie przed obliczem Pana z okrzykami radości.
Wiedzcie, że Pan jest Bogiem, †
On sam nas stworzył, jesteśmy Jego własnością, *
Jego ludem, owcami Jego pastwiska.
My ludem Pana i Jego owcami
W Jego bramy wstępujcie z dziękczynieniem, †
z hymnami w Jego przedsionki, *
chwalcie i błogosławcie Jego imię.
Albowiem Pan jest dobry, †
Jego łaska trwa na wieki, *
a Jego wierność przez pokolenia.
My ludem Pana i Jego owcami
2. czytanie (Rz 5, 6-11)
Pojednani z Bogiem przez śmierć Chrystusa, dostąpimy zbawienia przez Jego życie
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian
Bracia:
Chrystus umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdy jeszcze byliśmy bezsilni. A nawet za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami.
Tym bardziej więc będziemy przez Niego zachowani od karzącego gniewu, gdy teraz przez krew Jego zostaliśmy usprawiedliwieni. Jeżeli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Jego Syna, to tym bardziej, będąc już pojednanymi, dostąpimy zbawienia przez Jego życie. I nie tylko to – ale i chlubić się możemy w Bogu przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego teraz uzyskaliśmy pojednanie.
Aklamacja (Mk 1, 15)
Alleluja, alleluja, alleluja
Bliskie jest królestwo Boże.
Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię.
Alleluja, alleluja, alleluja
Ewangelia (Mt 9, 36 – 10, 8)
Rozesłanie Dwunastu
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus, widząc tłumy, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce niemające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo».
Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości.
A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy – Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził.
Tych to Dwunastu wysłał Jezus i dał im takie wskazania: «Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie».
Czytania Liturgiczne pochodzą z Lekcjonarza wydanego przez: Wydawnictwo Pallottinum






