15 Niedziela Zwykła rok A

lip 10, 2026 | Ks. Marek Studenski, Rok A

Kod genetyczny ukryty w ziarnie 15 Niedziela Zwykła rok A (Mt 13, 1-23)

To drzewo jest wyższe niż Statua Wolności, Waży około 2000 ton — mniej więcej tyle, ile 350 słoni — i jest starsze niż Cesarstwo Rzymskie. Drzewo General Sherman to prawdziwy kolos. A jednak ten gigant wyrósł z ziarenka ważącego zaledwie 5 miligramów. Jezus w Ewangelii mówi właśnie o ziarnie. Ale nie chodzi Mu tylko o przyrodę. Chodzi o Słowo Boże, które pada w serce człowieka.

Nie musisz mieć idealnego serca, żeby Słowo Boże wydało w Tobie owoc. Wystarczy, że pozwolisz mu zostać.

W tym odcinku opowiadam o Słowie, które może przetrwać w człowieku przez lata. O ziarnie, które nie zawsze kiełkuje od razu. O sercu, które nawet po długim czasie może wydać owoc. I o bł. ks. Karolu Goldzie — kapłanie, który nie tylko znał Biblię, ale oddał życie za prawdy w niej zawarte.

Pytanie do komentarzy: Czy było w Twoim życiu takie słowo, zdanie z Ewangelii albo fragment Biblii, który wrócił do Ciebie po latach i nabrał nowego znaczenia?

General Sherman — ogrom ukryty w ziarnie

Zapraszam na szklankę dobrej rozmowy. Sekwoja jest potężnym drzewem. W narodowym parku sekwoi w Kalifornii jest sekwoja, którą nazwano nazwą 'Generał Sherman’. Waży 2000 ton. To nie pomyłka. Taka jest waga sekwoi. 2000 ton – czyli mniej więcej tyle, ile 350 słoni. A ziarenko sekwoi waży 5 miligramów. A więc sekwoja jest 277 miliardów razy cięższa niż ziarenko. Z takiego małego ziarenka, które waży 5 miligramów wyrasta potężne drzewo, potężna sekwoja, która może przeżyć kilkaset lat. A moi kochani, co by było, gdyby to ziarenko nie dostało się do ziemi? Gdyby nie miało szansy zakiełkować? Nie byłoby sekwoi. I moi drodzy, o tym mówi dzisiejsza Ewangelia.

Kiedy Słowo Boże zostaje porwane z serca

Ziarno może spaść na drogę i wtedy pojawią się ptaki i je wydziobią. Nie będzie rośliny. Jezus tłumaczy. To jest obraz, który mówi o tym, że przychodzi szatan i porywa ziarno. Mówi się, że San, nasza polska piękna rzeka, jest jedną z najbardziej niebezpiecznych rzek na świecie, bo ma tak zwany podwójny nurt. Może się wydawać, że pięknie, spokojnie płynie tafla cichutka wody, a ten drugi nurt przy dnie może nieść okrutne żniwo śmierci. Podobno kiedyś ten nurt porwał kilku chłopców, którzy kąpali się w Sanie. Weszli do wody, bo wydawała się z zewnątrz spokojna. A ten nurt dolny może biec w przeciwnym kierunku niż ta tafla rzeki na powierzchni.

I moi drodzy, kiedy patrzymy na słuchaczy Słowa Bożego w kościele, patrzymy na ludzi zamyślonych i rozmarzonych, wydaje się, że to Słowo do nich dociera. A jest ten wewnętrzny nurt, który nagle porywa ziarno z ich serca. To są tylko nieraz pozory. I moi kochani, zastanówmy się, jak słuchamy Słowa Bożego na Mszy Świętej. Kiedy ono jest podane na tacy. Ja nieraz mam taką pokusę, oczywiście tego nie zrobię, żeby kogoś nie zawstydzać, że świeżo po przeczytaniu czytań mszalnych, jeszcze przed kazaniem bym poszedł – proszę bardzo, co zapamiętałeś z pierwszego czytania, z drugiego czytania? Ciekawe jak byśmy na tym wyszli? Myślę, że nie wyłączając nieraz księży i asysty liturgicznej. Więc zwróćmy uwagę na to, jak słuchamy Słowa Bożego w czasie Eucharystii.

Udeptana ziemia, ciernie i tanie pocieszenia

Zły tylko czyha na to, żeby porwać Słowo. To jest też ciekawe, że to Słowo spada na drogę, ubitą drogę. Jeżeli po tej drodze się chodzi – tysiące ludzi, to ona jest sucha jak pieprz. Tam nie ma to ziarno gdzie w ogóle znaleźć miejsca, żeby w jakichś porach się osadzić. Niedawno jeden z księży na Śląsku mówił, że obok jego probostwa było boisko. Chłopcy od rana do wieczora grali w piłkę i mówi – nie widział bardziej udeptanej ziemi. Tam po prostu nie było ani jednej trawki. Od rana do wieczora dzieci i młodzież biegali po tym boisku, grali w piłkę. No ziemia udeptana, ziarno nie ma szans zakiełkować.

Moi drodzy, jeden z kaznodziejów kiedyś powiedział, że był w wojsku i mieli tam przed posiłkiem zawsze zadania – podciąganie na drążku, żeby ćwiczyć mięśnie. I mówi, że po paru miesiącach służby wojskowej na rękach nie tylko zrobiły się odciski, ale miał ręce twarde jak skóra słonia – takie bruzdy, takie takie zgrubienia na rękach od tego ciągłego podciągania się na drążku. I takie zgrubienia, takie bruzdy mogą być, pojawić się w naszym sercu, w naszej duszy, kiedy będziemy stale tylko żyli tym światem, nie będziemy dbali o naszą duszę, stanie się sucha i nie przepuszczalna, nie przyjmie Słowa Bożego.

Moi kochani, ziarno może być zagłuszone przez ciernie, ciernie, osty – to jest to, co nam odbiera w życiu pokój serca. Nasze życie może być zarośnięte takimi ostami i świat nam daje taką tanią pociechę. Zamiast Słowa Bożego proponuje nam swoje tanie pocieszenia. Jest taka bardzo piękna piosenka, bardzo ładna melodia: Don’t worry, be happy. „Nie martw się, nie smuć się, bądź szczęśliwy.” I tam są mniej więcej takie słowa: Ktoś ci ukradł łóżko, nie masz gdzie się położyć – nie martw się, bądź szczęśliwy. Wszystko będzie dobrze. Nie masz za co zapłacić czynszu. Właściciel chce cię donieść, że mu nie płacisz – nie martw się, bądź szczęśliwy. Wszystko będzie dobrze. Dam ci mój numer telefonu, jak ci będzie ciężko, zadzwoń do mnie, ja cię uszczęśliwię. Wychodzimy z koncertu. Ładnie to brzmi. Serce się cieszy. No rzeczywiście, lekko mamy podniesiony humor, ale za chwilę to wszystko mija. Taka tania pociecha, która nie zapadnie głęboko w serce. Niczego w życiu nie zmieni. Ziarno między cierniami. Jeśli nie będzie Słowa Bożego, które zakiełkuje, wyda owoc, nie ma szans przywrócić nam szczęścia czy pokoju serca.

Siać, nawet gdy dziś nie widać owoców

Moi kochani, ziarno Słowa Bożego jest siane bardzo obficie. Zauważmy, że ten siewca z Ewangelii nie przejmuje się, gdzie to słowo sieje. To ziarno, pada na drogę. Żaden rozsądny rolnik nie marnowałby ziaren. Na drogę, na miejsca skaliste, między ciernie. Dlaczego? Bo ziarno Słowa Bożego, zasiane nawet w bardzo trudnym miejscu, może przetrwać całe lata i nadejdzie czas, kiedy wyda owoc. Niedawno przeczytałem, że naukowcy wyhodowali roślinę z ziarna, które liczyło 1300 lat. To ziarno lotosu orientalnego czy lotosu orzechodajnego, bo tak się nazywa, przetrwało w bardzo suchej, spieczonej ziemi – to jest takie błoto zmieszane z torfem w Mandżurii. I wbrew pozorom to, że leżało w tak trudnych warunkach, w błocie, w takiej ziemi w ogóle nieurodzajnej, sprawiło, że przetrwało do naszych czasów. Dlaczego? Ponieważ ta roślina ma niesamowicie odporne ziarna i one są nieprzepuszczalne dla wody. Jeśli nie zostaną mechanicznie uszkodzone, ta roślina nigdy nie wyda owoców, nigdy nie zakiełkuje. I w tych trudnych warunkach to ziarno zostało przechowane właśnie dlatego, że było w takim ciężkim położeniu.

I moi kochani, to jest kapitalny obraz naszego życia. Siejmy Słowo Boże, zwłaszcza przekazujmy to ziarno Słowa Bożego, siejmy je na serca, na glebę serc dzieci, młodzieży, nawet jeśli teraz tego nie przyjmują, nie wiadomo, czy po pięćdziesięciu, po sześćdziesięciu latach to ziarno w decydującym momencie, w jakiejś krytycznej chwili nie okaże się zbawienne, wyda owoc.

I właśnie, wbrew pozorom w tych trudnych warunkach życia, które nieraz przychodzi nam przeżywać, z którymi musimy się borykać, to ziarno właśnie może przetrwać przez całe lata. Dlatego nie przejmujmy się tym, że jest opór. Siejmy Słowo Boże. Ja też się cieszę z tego, że na nasz kanał zaglądają nie tylko osoby, które idą tym rytmem życia Kościoła, ale nieraz osoby krytyczne, bo coś usłyszą. To ziarno gdzieś zapadnie w ich serca i będzie w stanie zakiełkować, kiedy będzie potrzebne.

Trudna gleba też może wydać życie

Moi kochani, mam żółwia, już kiedy się nim chwaliłem i przysmakiem żółwia są liście mlecza, czyli mniszka lekarskiego. I wyobraźcie sobie, że ponieważ w zimie czy w jesieni już to jest niedostępna roślina, wziąłem taką doniczkę przystosowaną do hodowli ziół. Zdobyłem nasiona mniszka lekarskiego i zasiałem. Kupiłem specjalną lampę taką ze światłem słonecznym, ultrafioletowym, żeby te roślinki dobrze rosły. Okazało się, że wyrosły mlecze, ale były bardzo takie rachityczne, wiotkie – malutkie listki i kiedy pościnałem, już dalej nie chciały rosnąć. Gleba dobrze nawieziona, wilgotność, oświetlenie – w warunkach domowych, w tak świetnych warunkach te ziarenka nie wydawały owoców, nie wydawały kiełków. A kiedy teraz znajduję liście mlecza, to najbujniej rosną właśnie na miejscach kamienistych, gdzieś między kostkami chodnika, gdzieś pod murem. W takich trudnych miejscach to ziarno wydaje kiełki.

I tak sobie myślę, że ziarno Słowa Bożego właśnie, kiedy nam się wydaje, że najbardziej go nie potrzebujemy, że jesteśmy na nie nieprzygotowani – jeśli je przyjmiemy, to wyda właśnie wtedy największy owoc. Bo diabeł wie, teraz tego ziarna potrzebuję i zrobi wszystko, żeby je porwać. Będzie nas zniechęcał. Jeżeli twoje życie wydaje ci się taką glebą kamienistą, spieczoną, suchą – przyjmij ziarno słowa, wyda owoc. Tak jak te roślinki mlecza w tak niekorzystnych warunkach potrafią najbujniej wzrastać. Przyuważcie – to będziemy teraz, mamy wakacje, wędrujemy przez łąki, jakieś miedze – zobaczcie gdzie najlepiej rosną mlecze.

Moi kochani, popatrzcie – ziarno słowa Bożego się nie zmienia. W tym ziarnie jest nie tylko olbrzymi potencjał, że pięciomiligramowego ziarenka może powstać sekwoja, która waży 2000 ton. Ale w tym ziarnie jest ukryta, zakodowana wola Pana Boga względem nas. Ziarnko pszenicy podobno zawiera 107 tysięcy genów. W tym genie jest zakodowana cała przyszłość rośliny. I jakie będą kłosy, jakie będą te wąsy, liście, ile będzie ziaren w kłosie. Tam wszystko jest zapisane. I moi kochani, w ziarnie Słowa Bożego jest ukryty plan Pana Boga, plan Boga, który kocha nas nieskończoną miłością względem nas. Jeśli pozwolimy, żeby to ziarno zakiełkowało i wydało owoc, będziemy otwarci na to ziarno Słowa, to w naszym życiu spełni się wola Boga. To wszystko, co jest w ziarenku w postaci mikroskopijnej tych genów Słowa Bożego, zakiełkuje i wyda owoc. To ziarno się nie zmienia.

Moi kochani, dzisiaj mówimy, niestety, o modyfikowanej żywności, o modyfikowanych roślinach. Ale ziarno Słowa Bożego nie jest modyfikowane. Ono jeśli wyda owoc i będziemy na nie otwarci, to zrealizuje się wola Pana Boga – taka, jaka ona jest względem nas. Tak na marginesie taki żart słyszałem, że przychodzi człowiek do sklepu warzywnego i pyta sprzedawcy: Proszę pana, czy ta marchewka nie jest przypadkiem modyfikowana genetycznie? – A dlaczego pan pyta? – pyta sprzedawca. – No właśnie – dopowiada marchewka. To jest tylko żart. Nie musimy się bać, bo ziarno Słowa Bożego pochodzi od Pana Boga i jeśli przyjmiemy to ziarno w naszym życiu, wyda owoc w takiej postaci, że będziemy realizować wolę Pana Boga. A Pan Bóg chce dla nas jak najlepiej. Jego wola względem nas jest najlepsza.

Nie wystarczy znać Biblię — historia bł. ks. Karola Goldy

Moi drodzy, ziarno Słowa Bożego, jeśli nie natrafi na glebę naszych serc, jeśli nie znajdzie warunków w naszym sercu, by wykiełkować, nic nam nie da. Możemy się nim zachwycać, możemy nawet cieszyć się, że czytamy Biblię – bo można Biblię poznawać, ale nią nie żyć. Wyobraźmy sobie taką troszkę irracjonalną sytuację, że jest lekarz, który ma piękne pismo i w ogóle jest bardzo miły dla pacjentów. I jest pacjent, który lubi tego lekarza, przychodzi do niego i lekarz mu przepisuje receptę i pisze jaki to lek, żeby go wykupił w aptece i jak ma go stosować. Ten pacjent mówi: Będę miał wspaniałą pamiątkę, która mi będzie przypominać o moim ukochanym lekarzu. Bierze tę receptę, pięknie ramuje, daje do jakiejś pięknej ramki, wiesza na ścianie – ale jej nie zrealizował. Nie poszedł do apteki. Recepta nieskuteczna. Co z tego, że jest pięknie napisana, co z tego, że są łacińskie nazwy leków i tam sposób dawkowania – jak to nie ma żadnego wpływu na życie pacjenta. Mieliśmy przed miesiącem niesamowitą radość. Na ołtarze zostali wyniesieni męczennicy salezjańscy II wojny światowej.

Jeden z nich pochodzi z naszej diecezji, z Kęt, ale do niego jeszcze kiedyś wrócimy, nie dziś. Natomiast chciałbym dzisiaj pomówić o Karolu Goldie. Karol Golda pochodzi niedaleko stąd – z Tychów. Był niesamowicie zdolnym człowiekiem. Jako chłopak w wieku 13 lat poznał uczniów ze Szkoły Salezjańskiej w Oświęcimiu. Jest to najstarsza i największa szkoła w Polsce. Liczy już 125 lat. I tak zachwycili swoim świadectwem młodego chłopaka, że sam chciał zostać uczniem tej szkoły. Został uczniem tej szkoły. Potem, w wieku szesnastu lat wstąpił do nowicjatu.

I moi kochani, był tak zdolny, bo znał cztery języki, w tym hebrajski, grecki. Skończył studia w Rzymie na Uniwersytecie Gregoriańskim i po studiach, kiedy już był salezjaninem, zakonnikiem, miał jedno marzenie. Pokochał Biblię i chciał kontynuować studia biblijne w Rzymie, żeby jeszcze lepiej poznać Pismo Święte. Żył Biblią. Była dla niego wszystkim. Jednak przełożeni mu powiedzieli, że na razie nie, jeszcze nie teraz. Był bardzo młody, miał przed sobą całe życie. I moi kochani, wybuchła II wojna światowa i on pracując właśnie tam w szkole i w klasztorze salezjanów w Oświęcimiu spotyka się z jednym z żołnierzy niemieckich. Przychodzi do niego żołnierz Wehrmachtu. Niektórzy mówią, że był to być może esesman. I esesman czy ten żołnierz prosi o spowiedź. Był surowy zakaz spowiadania żołnierzy Wehrmachtu przez Polaków, a zwłaszcza gdyby to był esesman. Karol wie, że nie może odmówić i staje się spowiednikiem tego żołnierza. Prawdopodobnie nie była to jedna spowiedź. I mówi się o tym, że ten żołnierz mógł także przyprowadzać swoich kolegów do spowiedzi. I to skończyło się tym, że pod koniec grudnia 1941 roku ksiądz Karol Golda zostaje przeprowadzony do obozu, który był niedaleko szkoły salezjańskiej – bo przecież w Oświęcimiu i tam zginął śmiercią męczeńską. I teraz zobaczcie marzył o tym, by poznać Biblię, ale plan Pana Boga był inny. To ziarno Słowa Bożego w jego sercu wydało przepiękny owoc.

Mamy dzisiaj błogosławionego kapłana, który skoro tak ofiarnie wspierał nawet żołnierzy wrogich armii tu na ziemi, to będzie teraz się nami opiekował z nieba. Nie chodziło Panu Bogu, żeby On jeszcze lepiej poznał teoretycznie Słowo Boże, ale plan był taki, że miał je zrealizować w tak piękny sposób w swoim życiu. I moi kochani, niesamowita rzecz – prymicje ksiądz Karol miał w lipcu 1939 roku. Jest zdjęcie, na którym jego siostra podaje mu stułę w prezencie i deklamuje wiersz. I ten wiersz, przynajmniej jedna zwrotka przetrwała do naszych czasów. Ja dopatruję się w tych słowach proroctwa. Siostra mówi tak bratu: Ciężka cię praca czeka i zadania, kiedy na świecie złe myśli się mnożą. O łaskę proszę niebios, wielki Panie, wspomóż mego brata i otocz go łaską Bożą. Być może ta modlitwa w tym decydującym momencie pomogła bratu i dostał łaskę przyjęcia męczeńskiej śmierci. I dziś na świecie, używając słów z tego pięknego wiersza prymicyjnego, ułożonego przez siostrę Błogosławionego, mnożą się złe myśli i dlatego tak bardzo potrzebujemy ziarna Słowa Bożego. Oby zapadło głęboko w nasze serca i wydało owoc. Pan z wami. Niech was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty.

Bardzo, bardzo dziękujemy za każdą formę wsparcia. Dzięki pozyskanym środkom opłacamy reklamy naszych filmików. No i ziarno Słowa Bożego może dotrzeć do tych, którzy by Go być może nigdy nie usłyszeli. Podziękowania za wsparcie zamieścimy po wakacjach. A tutaj są nagrania z wszystkich niedziel wakacyjnych. Zapraszam do obejrzenia.

 

🟢 👨‍🍳👉 Zerknij na nasze filmy kulinarne 🍰 PRZEPIS NA SZYBKIE CIASTO 

1. czytanie (Iz 55, 10-11)
Skuteczność słowa Bożego
Czytanie z Księgi proroka Izajasza

Tak mówi Pan Bóg:

«Podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa».

Psalm (Ps 65 (64), 10abcd. 10e-11. 12-13. 14 (R.: por. Łk 8, 8))
Na żyznej ziemi ziarno wyda plony
Nawiedziłeś i nawodniłeś ziemię, *
wzbogaciłeś ją obficie.
Strumień Boży wezbrał wodami, *
przygotowałeś im zboże.

Na żyznej ziemi ziarno wyda plony

I tak uprawiłeś ziemię: *
Nawodniłeś jej bruzdy, wyrównałeś jej skiby,
spulchniłeś ją deszczami *
i pobłogosławiłeś plonom.

Na żyznej ziemi ziarno wyda plony

Rok uwieńczyłeś swoimi dobrami, *
tam gdzie przejdziesz, wzbudzasz urodzaje.
Stepowe pastwiska są pełne rosy, *
a wzgórza przepasane weselem.

Na żyznej ziemi ziarno wyda plony

Łąki się stroją trzodami, *
doliny okrywają się zbożem,
razem śpiewają *
i wznoszą okrzyki radości.

Na żyznej ziemi ziarno wyda plony

2. czytanie (Rz 8, 18-23)
Oczekujemy chwały
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian

Bracia:

Sądzę, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić. Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności – nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał – w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych.

Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia. Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując przybrania za synów – odkupienia naszego ciała.

Aklamacja
Alleluja, alleluja, alleluja
Ziarnem jest słowo Boże, a siewcą jest Chrystus,
każdy, kto Go znajdzie, będzie żył na wieki.

Alleluja, alleluja, alleluja

Wersja dłuższa
Ewangelia (Mt 13, 1-23)
Przypowieść o siewcy
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Owego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami:

«Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedne ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na grunt skalisty, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny.

Kto ma uszy, niechaj słucha!»

Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali: «Dlaczego mówisz do nich w przypowieściach?»

On im odpowiedział: «Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano. Bo kto ma, temu będzie dodane, i w nadmiarze mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą nawet to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że patrząc, nie widzą, i słuchając, nie słyszą ani nie rozumieją. Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza:

„Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli, i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił”.

Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli.

Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy. Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze.

Posiane na grunt skalisty oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia i jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje.

Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne.

Posiane wreszcie na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny».

Wersja krótsza
Ewangelia (Mt 13, 1-9)
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Owego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami:

«Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedne ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na grunt skalisty, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny.

Kto ma uszy, niechaj słucha!»

​​

15 Niedziela Zwykła rok A/B/C

Czytania Liturgiczne pochodzą z Lekcjonarza wydanego przez: Wydawnictwo Pallottinum

14 Niedziela Zwykła rok A

14 Niedziela Zwykła rok A

Ewangelia dla tych, którzy dźwigają za dużo 14 Niedziela Zwykła rok A (Mt 11, 15-30) Czy Jezus naprawdę chce nałożyć nam jeszcze jeden ciężar? A może Jego jarzmo oznacza coś zupełnie innego: że w najtrudniejszych sprawach życia nie musimy już iść sami? W Ewangelii...

13 Niedziela Zwykła rok A

13 Niedziela Zwykła rok A

Bóg przychodzi inaczej, niż się spodziewasz? 13 Niedziela Zwykła rok A (Mt 10, 37-42) A co, jeśli Bóg przychodzi inaczej, niż się spodziewasz? Nie zawsze w wielkim znaku, nie zawsze w spektakularnym cudzie, ale czasem w drugim człowieku, który puka do drzwi twojego...

12 Niedziela Zwykła rok A

12 Niedziela Zwykła rok A

3 historie wielkiej odwagi 12 Niedziela Zwykła rok A (Mt 10, 26-33) Polska olimpijka spojrzała Adolfowi w oczy i nie wykonała nazistowskiego pozdrowienia. Generał, który nie przegrał żadnej bitwy… został barmanem w Edynburgu. Amerykański jeniec, torturowany w...

Postaw mi kawę na buycoffee.to