Agnostyk – Bóg go nawrócił – 10 Niedziela Zwykła rok A (Mt 9, 9-13)
Boli Cię cudza ocena? Jedno zdanie potrafi czasem zostać w sercu na lata. Czyjaś krytyka, złośliwość, niesprawiedliwy osąd — i nagle tracimy pokój.
W tym odcinku mówię o mądrości Doroteusza z Gazy, który pokazuje, że reakcja na cudze słowo może odsłonić coś bardzo ważnego w naszym wnętrzu. Nie po to, żeby się oskarżać. Po to, żeby zacząć zdrowieć.
Jezus spotyka Mateusza — człowieka ocenianego i przekreślonego przez innych. Ale nie patrzy na niego jak ludzie. Nie przychodzi go zawstydzić. Przychodzi go powołać.
Może Ty też nosisz w sobie cudze słowa, które stały się ciężarem. Może zbyt długo żyjesz pod spojrzeniem innych.
Opowiem też historię Avery’ego Dullesa, który jako niewierzący student Harvardu odkrył Boga, patrząc na zwykły pączek na drzewie. Bo Bóg czasem przemawia ciszej, niż się spodziewamy. Ten odcinek jest dla tych, którzy potrzebują nadziei, nowego początku i przypomnienia, że Jezus widzi w nas więcej niż naszą przeszłość.
Bóg nie czeka, aż będziesz doskonały. On przychodzi wtedy, gdy inni już zdążyli Cię przekreślić.
Zobaczył Boga w pąku kwiatu
Zapraszam na szklankę dobrej rozmowy. Zdarza się, że Pan Bóg przemawia wprost – tak jak dziś Jezus przychodzi do celnika Mateusza. Ale może przemówić w inny sposób, chociażby poprzez pączek na drzewie i błotnistą rzekę. Tak było w przypadku jednego z najwybitniejszych teologów XX wieku, syna człowieka, który zarządzał zimną wojną w Ameryce. Avery Dulles był synem sekretarza stanu prezydenta Eisenhowera. Jego ojciec podpisał pakt pokojowy z Japonią, kończąc II wojnę światową. Pradziadek był sekretarzem stanu prezydenta Harrisona, a wujek sekretarzem stanu prezydenta Wilsona. Drugi wujek był szefem CIA. Był człowiekiem niewierzącym. Studiował na Harvardzie. Pewnego razu w ramach swoich studiów czytał obojętnym wzrokiem śledząc karty „Państwa Bożego”, świętego Augustyna. Wyszedł z czytelni i szedł na spacer wzdłuż błotnistej rzeki Charles w kierunku Bostonu. I nagle jego wzrok spoczął na drzewie. Był to początek wiosny, roztopy śniegu i na drzewie pojawiły się małe, piękne pączki. Popatrzył na jeden z tych pączków i w tym momencie myśli sobie: Jak to jest, że te pączki przestrzegają jakiegoś programu, że za chwilę rozkwitną, że wszystko dzieje się z jakimś planem. Wcześniej tego planu nie widziałem. I mówi: Od tego momentu nigdy nie przestałem się modlić. I nie przestałem wierzyć w Boga.
Moi kochani, o swoim nawróceniu informuje bliskich. I już wtedy pojawiło się pragnienie zostania kapłanem. Ale wybucha wojna. On jest jednym z największych dowódców w marynarce USA. Po wojnie wstępuje do zakonu Jezuitów. Jego dorobek teologiczny krytycy, znawcy tematu określają jako „oszałamiający”. W 2001 roku papież Jan Paweł II mianuje go kardynałem. I moi kochani, w czasie tej uroczystości przyjęcia kapelusza kardynalskiego na Uniwersytecie Gregorianum, gdzie pracował, urządzono skromny obiad. Przyjechały osoby z jego rodziny, jeszcze żyjące. Między innymi jedna z jego kuzynek – arystokratyczna postawa, piękna już starsza kobieta, szczupła, w pięknej sukience. I mówi tak: Pamiętam, byłam wtedy dziewczynką, kiedy Avery się nawrócił. Pamiętam – zebrali się wtedy jego ojciec, brat ojca, drugi brat, dziadek i ciotka. Stwierdzili, że w tym momencie ich syn i krewny zmarnował swoje życie. Nie mogli się z tym pogodzić. I mówi ta pani: I rzeczywiście mieli rację. „Zmarnował” swoje ziemskie życie, zmarnował je dla Boga. Oddał je Bogu. Piękna konstatacja.
Moi drodzy, kiedy spotykamy się na żywo, kiedy spotykamy się z naszymi słuchaczami, wielu z was pyta, skąd czerpię historie, które tu przekazuję. Mówię, że dużo czytam, staram się być na bieżąco, natomiast czerpię też z życia. To są historie, które wydarzyły się w niezbyt odległym czasie i blisko nas. I kiedy powiedziałem księdzu Piotrowi o właśnie kardynale Dulles, on mówi: Przecież on odwiedził nasze seminarium duchowne w Krakowie. Kiedy ksiądz Piotr był klerykiem, był kronikarzem seminaryjnym, miało miejsce spotkanie z kardynałem Dulles’em, który promował napisaną przez siebie książkę, w której omawia teologię Jana Pawła II. Książka nosi tytuł „Blask wiary” i klerycy, całe seminarium – dzisiejsi księża mieli okazję poznać na żywo i rozmawiać właśnie z tym kardynałem o tak ciekawym życiu.
Nawrócenie Mateusza
Moi kochani, kiedy czytamy ewangelię o nawróceniu św. Mateusza, myślimy, że to jest niemożliwe, że tak w jednym momencie, jedno „Pójdź za mną” i celnik się nawraca.
Na obrazie Caravaggia jest to genialnie ukazane. Jezus jedną stopę ma zwróconą w kierunku wnętrza izby, a druga już jest na zewnątrz. To był moment. Tak jak w migawce aparatu – Pójdź za mną. Było to możliwe, skoro w XX wieku Bóg przemówił do tego człowieka, który później został kardynałem przez pączek na drzewie.
Strategia kłamstwa
Moi drodzy, znamienna jest reakcja faryzeuszów. Kiedy Jezus poszedł na ucztę z celnikami, mówią: Dlaczego wasz nauczyciel spotyka się, mało tego – jada posiłki z celnikami i grzesznikami? Faryzeusze nie mogą się z tym pogodzić. To jest częścią ich faryzejskiej natury. Tak to zostało później nazwane.
Moi kochani, żeby zrozumieć tę reakcję faryzeuszy, użyjmy takiego przykładu z życia przyrody. Jest taki owad, szkodnik, motyl nazywa się krępak nabrzozak – „nabrzozak”, bo siada na brzozach. Żywi się ich korą. Są dwie odmiany – jedna czarna, druga jasna, biała. Moi kochani, miała miejsce w Wielkiej Brytanii niesamowita rzecz. Kiedy nastąpił rozwój przemysłu, zaczęły dymić obficie, bez żadnej kontroli, bez żadnych filtrów kominy fabryczne – brzozy nie tylko straciły swój biały kolor, ale na brzozach rosną porosty. Porosty są bardzo czułe na zanieczyszczenie środowiska i te porosty obumarły, a pnie brzóz stały się czarne. I wtedy zaczęła dominować czarna odmiana motyla, a ta jasna prawie że wymarła, ponieważ na czarnym tle ten czarny motyl był niedostrzegalny dla ptaków. Był zupełnie bezpieczny. Mógł sobie robić co chce, mógł jeść i uszkadzać drzewa do woli. Kiedy zaczęto dbać o środowisko, znowu te zanieczyszczenia wszystkie zniknęły. A biały motyl ma takie kropki jak porosty i na białej korze brzozy, bo tam jest biały nalot, te porosty w postaci kropek zielonkawych i szarych wyglądają jak skrzydełka tego motyla. I z kolei biały motyl był niezauważalny.
Moi kochani, czarny motyl na czarnym tle mógł robić co chce. Faryzeusze wiedzieli, co mają w sercach, wiedzieli jakimi są ludźmi, ale to do nich nie dochodziło. I oni chcieli się zakamuflować, wytykając grzechy innych. To jest mechanizm, który jest bardzo skuteczny. Wytykają błędy celnikom i grzesznikom. I na tym czarnym tle nikt nie zauważa ich upadków i słabości. Może nie nikt – Pan Jezus zauważa i nazywa je po imieniu. Faryzeusze wybierali na swój celownik największych grzeszników. Bo rzeczywiście celnicy, wiemy – to nie byli celnicy, jakich znamy dzisiaj – pracownicy przejścia granicznego czy urzędu skarbowego. Celnik to był kolaborant. Wiadomo, że Palestyna była pod rzymską okupacją. A celnicy, używając dzisiejszego porównania bliższego nam, to byli tacy volksdeutsche i to jeszcze współpracujący ponad miarę z okupantem, bo szli do Rzymian: Będziemy dla was od naszych rodaków zdzierać podatki, a jeśli coś więcej zdobędziemy, to będzie nasza zapłata. Byli znienawidzeni. Nie dość, że poszli na współpracę z wrogiem, zdradzili swój naród, to jeszcze byli łupieżcami. I ta reakcja faryzeuszów trochę nie dziwi, ale mechanizm jest, niestety, taki, że Jezus grzeszników nigdy nie potępiał, ale zauważmy, że nie szczędzi ostrych słów, jeśli chodzi o określenie postawy faryzeuszów.
Doroteusz – Ojciec Pustyni
Doroteusz z Gazy to jeden z ojców pustyni i bardzo zwracał uwagę na to, żeby nie potępiać i nie oceniać drugiego człowieka. I mówi: Jeśli razi cię coś u bliźniego, ktoś ci dokuczył, ktoś cię zranił i mówisz: Jestem zły na niego, bo mi dokuczył – to popatrz na siebie. Skąd twoja reakcja? Człowiek, który potrafi oceniać siebie i widzi swoje błędy, dostrzega swoje słabości – nigdy nie będzie oceniał w tak drastyczny sposób bliźniego. Zachowa pokój serca i mówi: To, co ci zrobił bliźni, to, co ci powiedział, służyło tylko ujawnieniu tego, co w tobie od dawna gniło. I mówi: To tak jak z chlebem – jest piękny pszeniczny chleb, bochen chleba, skórka piękna – pachnie, ale gdybyśmy go przełamali, okaże się, że w środku jest zepsuty – zgniły i spleśniały. Bardzo często właśnie nasza reakcja na świat, na bliźnich jest tylko takim papierkiem lakmusowym tego, co dokonuje się, co jest w naszym sercu. Warto się zastanowić, jak reaguję na cudze grzechy. Czy nie jestem skłonny do oceniania i rozliczania bliźnich, bo to tylko świadczy o tym, co jest w moim sercu.
Ale z Ciebie świętoszek
Moi kochani, do już klasyki dramaturgii należy „Świętoszek” Moliera. Ja polecam – na YouTube można obejrzeć kapitalną kreację aktorską Tadeusza Łomnickiego, który wcielił się w rolę Świętoszka. Pan Orgon, jego żona i dzieci mają dom, są szczęśliwym małżeństwem, szczęśliwą rodziną i do ich domu wprowadza się Tartuffe. Uchodzi za bardzo szlachetnego, mądrego i dobrego człowieka, w dodatku bardzo religijnego. Tak manipuluje Orgonem, że pan domu zaczyna bardziej ufać temu przybyszowi niż żonie i dzieciom. Dojdzie do tego, że wyrzuca z domu własnego syna, który przejrzał Tartuffa. Ma kasetkę, w której ma dokumenty stanowiące tajemnicę jego przyjaciela, które mogą go skompromitować w oczach króla. Tę kasetkę daje na przechowanie Tartuffowi, bo mu tak ufa, że w jego rękach będzie najbezpieczniejsza. I mało tego – wyobraźmy sobie, jak wielkim manipulatorem był Tartuffe, skoro właściciel domu, pan Orgon, przepisuje mu cały swój majątek – mówi: Majątek w twoich rękach będzie bezpieczny. Tartuffe zaczyna przekraczać granice wobec żony Orgona. Ona skarży się mężowi – mąż jej nie wierzy. I teraz ma miejsce scena, która uchodzi za jedną z najwybitniejszych scen w historii całej dramaturgii. Żona prosi, żeby mąż ukrył się pod stołem. Stół nakrywa takim długim obrusem, żeby nie było widać i prowokuje Tartuffa. Tartuffe oczywiście przekracza granicę. Ona udaje, że nie chce z nim grzeszyć. I on wtedy mówi: Ten wcale nie grzeszy, kto grzeszy w ukryciu. To jest jego etyka. I moi kochani są umówieni z mężem, że jeśli żona zacznie kaszleć, mąż wyjdzie spod stołu. I ma miejsce bardzo dramatyczna sytuacja, bo żona kaszle, a mąż jest tak sparaliżowany lękiem, że nie ma siły, żeby spod tego stołu wyjść i może dojść do tragedii, bo Tartuffe zaczyna coraz bardziej przekraczać granice. I w końcu, kiedy mąż wychodzi, Tartuffe tylko na chwilę był skonsternowany, konsternację okazał, a potem spokojnym głosem dyktatora mówi: To jest mój dom, wynoś się z tego domu! Proszę się wyprowadzić. Pokazuje swoje prawdziwe oblicze. To jak się kończy cała sztuka, warto zobaczyć. Warto obejrzeć to chociażby na YouTubie.
Moi kochani, właśnie to, co było w sercu faryzeuszów kapitalnie pokazał Molier w swojej sztuce. A tak na marginesie – jak się ogląda kreację Tadeusza Łomnickiego w roli tego tytułowego „Świętoszka” – to tak to kapitalnie zrobił, że człowiek jest jakby po stronie tego „Świętoszka” – niesamowita kreacja tego aktora. Warto chociażby z tego względu tą sztukę obejrzeć. Moi kochani, Jezus powołuje Mateusza. W życiu celnika rozpoczyna się całkiem nowy rozdział. Jezus wpada do jego komory celnej nie po to, by go rozliczać, osądzać – ale po to, by tego grzesznika powołać na swego ucznia. Nie dlatego, że jest doskonały, ale pomimo jego słabości i ciężkich grzechów. Rozpoczyna się wszystko od nowa w jego życiu. Zaproś Jezusa do swojego życia. Ten palec wskazujący z obrazu Caravaggia spoczywa na Mateuszu. Ale myślę, że Caravaggio chciał pokazać, że on wskazuje na każdego z nas. Potraktujmy te słowa Jezusa jako skierowane do nas. Niech Pan Bóg nam błogosławi. Pan z wami. Niech was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty.
A w gronie patronów na Patronite witamy panią Teresę. Z całego serca dziękujemy za wspieranie nas poprzez Patronite, Buy coffee, przycisk „Wesprzyj” czy wpłaty na konto. Bóg zapłać. A jeśli ktoś z Was jeszcze nie obejrzał zeszłotygodniowego filmu o św. Filipie Nereuszu, to tutaj można zobaczyć. Myślę, że warto, bo postać jest nietuzinkowa i niesamowicie ciekawa.
🟢 👨🍳👉 Zerknij na nasze filmy kulinarne 🍰 PRZEPIS NA SZYBKIE CIASTO
1. czytanie (Oz 6, 3-6)
Bóg pragnie miłości
Czytanie z Księgi proroka Ozeasza
Poznajmy, dążmy do poznania Pana; Jego przyjście jest pewne jak poranek, jak wczesny deszcz przychodzi On do nas, i jak deszcz późny, co nasyca ziemię.
«Cóż ci mogę uczynić, Efraimie, co pocznę z tobą, Judo? Miłość wasza podobna do chmur o świtaniu albo do rosy, która prędko znika. Dlatego ciosałem cię przez proroków, słowami ust mych pouczałem, a Prawo moje zabłysło jak światło. Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń»
Psalm (Ps 50 (49), 1bcd i 8. 12-13. 14-15 (R.: por. 23b))
Temu, kto prawy, ukażę zbawienie
Przemówił Pan, Bóg nad bogami, *
i wezwał ziemię od wschodu do zachodu słońca.
«Nie oskarżam cię za twoje ofiary, *
bo twe całopalenia zawsze są przede Mną».
Temu, kto prawy, ukażę zbawienie
«Gdybym był głodny, nie mówiłbym ci o tym, *
bo do Mnie świat należy i wszystko, co go napełnia.
Czy będę jadł mięso cielców *
albo pił krew kozłów?
Temu, kto prawy, ukażę zbawienie
Składaj Bogu dziękczynną ofiarę, *
spełnij swoje śluby wobec Najwyższego.
I wzywaj Mnie w dniu utrapienia, *
wyzwolę ciebie, a ty Mnie uwielbisz».
Temu, kto prawy, ukażę zbawienie
2. czytanie (Rz 4, 18-25)
Wiara podstawą usprawiedliwienia
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian
Bracia:
Abraham wbrew nadziei uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów, zgodnie z tym, co było powiedziane: «Takie będzie twoje potomstwo».
I nie zachwiał się w wierze, choć stwierdził, że ciało jego jest już obumarłe – miał już prawie sto lat – i że obumarłe jest łono Sary. I nie okazał wahania ani niedowierzania co do obietnicy Bożej, ale się umocnił w wierze. Oddał przez to chwałę Bogu i był przekonany, że mocen jest On również wypełnić, co obiecał. Dlatego też policzono mu to za sprawiedliwość.
A to, że policzono mu, zostało napisane nie ze względu na niego samego, ale i ze względu na nas, jako że będzie policzone i nam, którzy wierzymy w Tego, co wskrzesił z martwych Jezusa, Pana naszego. On to został wydany za nasze grzechy i wskrzeszony z martwych dla naszego usprawiedliwienia.
Aklamacja (Por. Łk 4, 18)
Alleluja, alleluja, alleluja
Pan posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę,
więźniom głosił wolność.
Alleluja, alleluja, alleluja
Ewangelia (Mt 9, 9-13)
Powołanie Mateusza
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus, wychodząc z Kafarnaum, ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» A on wstał i poszedł za Nim.
Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i zasiadło wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: «Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?»
On, usłyszawszy to, rzekł: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”. Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».
Czytania Liturgiczne pochodzą z Lekcjonarza wydanego przez: Wydawnictwo Pallottinum






