Ile się modlić 32 Niedziela Zwykła rok A
Na portalu jednej z najpiękniejszych europejskich katedr znajduje się niezwykła rzeźba. Przedstawia przystojnego młodzieńca w koronie, który przyciąga spojrzenia młodych kobiet. Jednak wystarczy obejść tę postać i spojrzeć na nią od tyłu, by odkryć coś naprawdę przerażającego. Co artysta chciał w ten sposób powiedzieć o człowieku?
Opowiem również tajemniczą i tragiczną historię pewnego niemieckiego miasteczka. Pewnego dnia pojawił się w nim nieznajomy z fletem. Jego muzyka miała niezwykłą moc. Najpierw uratował mieszkańców przed katastrofą, ale później wydarzyło się coś, co na zawsze odmieniło los ich dzieci.
Ta stara legenda brzmi dziś zaskakująco aktualnie. Kto dzisiaj gra na flecie naszym dzieciom? Za kim podążają młodzi ludzie? I czy my, dorośli, zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, dokąd prowadzą ich nasze własne wybory?
Ale mam dla Was również historię pełną nadziei. Poznacie młodą Francuzkę, która była przekonana, że Bóg nie istnieje. W pewnym momencie swojego życia postanowiła jednak zrobić coś pozornie absurdalnego: zaczęła rozmawiać z Kimś, w kogo istnienie wcześniej nie wierzyła. Zaledwie kilka minut dziennie zapoczątkowało przemianę, której zapewne sama się nie spodziewała.
Tajemnicza rzeźba. Kto naprawdę prowadzi nasze życie?
Zapraszam na szklankę dobrej rozmowy. Znakomitą ilustrację do dzisiejszej Ewangelii znajdujemy na portalu Katedry w Strasburgu w 284 roku. Rzeźbiarz przedstawił panny mądre i panny głupie. Podczas gdy mądre idą za Chrystusem z lampami pełnymi oliwy. Panny głupie wpatrują się w pięknego młodzieńca z koroną na głowie. Jest to książę. Książę tego świata. Postać przystojnego młodzieńca ubranego w szaty dworzanin z XIX wieku. Na głowie korona. Tymczasem, kiedy popatrzy się od tyłu na postać tego młodzieńca, widać, że na plecach nie ma płaszcza. Jego plecy są otworzone i wydobywają się z nich ropuchy i węże. To jest książę tego świata. Pułapka Znakomita intuicja rzeźbiarza pokazał, że w przypadku panien głupich zadecydowała nie tylko głupota, czy jak to dzisiaj mówimy łagodniejszym językiem nieroztropność, ale coś więcej. To nie było tak, że one tylko zapomniały o Oliwie. One poszły za kimś innym. Nie poszły za Oblubieńcem. Nie poszły za Chrystusem. Poszły za władcą tego świata.
I moi kochani, to jest głęboka prawda, która płynie z tej dzisiejszej Ewangelii. Wszystkie panny miały lampy, ale te, którym zabrakło oliwy, nie weszły na przyjęcie weselne. Dlatego, że oliwa to nie jest zwyczajna oliwa. To nie jest coś, co można kupić. To jest relacja z Oblubieńcem. I tego nie da się pożyczyć. Tego nie da się przejąć od mamy, taty czy babci. Jeśli w rodzinie jest ktoś wierzący, to ta relacja może stać się dla kogoś świadectwem, ale nie zdecyduje automatycznie o tym, że ja będę też miał relację z Jezusem.
Legenda o szczurołapie. Dlaczego zniknęły dzieci?
Moi kochani, jest taka bardzo ciekawa, ale dość okrutna legenda związana z niemieckim miastem Hameln nad rzeką Ve0. Ostatnio przypomniał ją ojciec Krzysztof Pałys. Miasto w 284 roku, a więc cztery lata po powstaniu tej rzeźby, tej płaskorzeźby na portalu w Strasburgu w 284 roku miasto Hameln napadła plaga szczurów. Szczury plądrowały wszystko. To nie koty łowiły szczury, ale szczury atakowały psy. Koty pożerały chleb ze stołów, ziarno ze spichlerzy czy ser ze spiżarni. Burmistrz miasta i rajcy nie wiedzieli, jak sobie z tym poradzić. Plaga była nie do pokonania. Zastawiali różne pułapki, sypali truciznę, ale szczury były silniejsze. Wydawało się, że wszystko będzie stracone. Pewnego razu w mieście zjawił się szczupły, wysoki mężczyzna w ubraniu, w takim stroju w kolorową kratę, z taką dziwną czapką na głowie i z fletem w ręce. I mówi, że on jest w stanie za dobrą zapłatą uratować miasto od szczurów, ponieważ wszystkie metody już spaliły na panewce. Burmistrz się zgodził. I co się okazało? Ten szczurołap był letnistą. Wyjął flet, zaczął grać piękną melodię i nagle z wszystkich zakamarków, z domów, ze spiżarni, ze stodół, z piwnic zaczęły wylatywać, wybiegać mniejsze i większe szczury. Poszły za nim. On dalej grał. Zaprowadził wszystkie szczury nad rzekę i tam wpadły do wody i się utopiły. Miasto było wybawione. I wtedy ten szczurołap zgłosił się do burmistrza po zapłatę po obiecane pieniądze. Ale burmistrz i radcy go wyśmiali. To jest niepewne, że ty nam pomogłeś. To była zwykła gra na flecie. Nie ma szczurów, Nie ma problemu. Nic ci nie damy.
I moi drodzy, stała się wtedy tragiczna rzecz. Kiedy wszyscy mieszkańcy byli na mszy w kościele, w świąteczny dzień nawet jest podawana data w tej legendzie, co się rzadko zdarza. 26 czerwca 284 roku ten szczurołap, tym razem przebrany już w inne szaty, miał szaty myśliwego. Zaczął grać na flecie i tym razem z domu wybiegały córki i synowie. Dzieci i młodzież miasta poszły za nim. Zaprowadził ich pod szczyt góry Kopel, która tam się znajduje. Góra się otworzyła. Razem z dziećmi wszedł do środka i zniknął na wieki. Niesamowicie groźna legenda. Ona mówi nie tylko o tym, że mieszkańców spotkała kara za to, że odmówili zapłaty temu szczurołapowi. Ona mówi o czymś więcej. Oni nie sprawdzili, kim był ten tajemniczy przybysz, jaką mocą operuje. Zaufali nieznajomemu, powierzyli mu swoje miasto. Potem jeszcze doszedł ten brak zapłaty, ale ofiarą padło młode pokolenie.
Za błędy dorosłych płaci młode pokolenie
I moi kochani, w tej legendzie jest ukryta także i ta prawda, że za błędy rodziców i dziadków płacą dzieci i młodzież płaci młode pokolenie. I to widzimy dzisiaj, kiedy odchodzimy od wartości duchowych, kiedy religia w szkole jest zredukowana do jednej godziny, to jeszcze wyszukanej. Tak na koniec czy na początek? Że młodzież nie jest w stanie uczestniczyć? Zwalnia się z tych lekcji. młodzież pozbawiona wartości duchowych, głębokich wartości, na których można oprzeć swoje życie, staje się bezradna. Mówiliśmy już o pladze samookaleczeń czy chociażby o pladze rozwijającej się depresji, a ostatnio wstrząsające ataki na polskie szkoły, które być może tak przynajmniej sądzono, były odpowiedzią na challenge na jakieś wyzwanie z internetu. Mówią o tym, że żyjemy w czasach bardzo trudnych. Na mnie szczególne wrażenie zrobiła historia piętnastolatka, który napadł na szkołę. Zranił trzy osoby, w tym jedną śmiertelnie i potem obezwładniony przez dyrektora szkoły, powiedział Ja już nie chcę tak robić. I jak sam pan dyrektor powiedział, poprosił, by dyrektor go przytulił. Smutna historia, bo za tym człowiekiem, który młodym człowiekiem, który dokonał zbrodni, kryje się bezradne dziecko, które potrzebuje pomocy, potrzebuje oparcia. Moi kochani panny mądre, żeby popatrzeć teraz tą prawą stronę. Pięć panien, które poszły za Chrystusem.
Nie wierzyła w Boga. Pięć minut zmieniło jej życie
Jest taka arcyciekawa postać, kandydatka na ołtarze francuska Madeleine Delbrel. Moi kochani. W młodości odeszła od Pana Boga. Zresztą była wychowywana w duchu laickim. W wieku 17 lat uznała, że Bóg umarł. Powiedziała Skoro Boga nie ma, jestem tego pewna, to niech żyje śmierć. I o Bogu w ogóle już nie chcę myśleć. Miała jednak koleżanki i kolegów. Młoda dziewczyna spotykała się w różnych nieoficjalnych sytuacjach i widzi, że wśród jej przyjaciół jest wiele osób wierzących. Żyją tak samo jak ona. Tańczą na potańcówkach, tak jak ona. Jednak wierzą w Boga. A więc to nie jest takie pewne, że Boga nie ma. I wtedy zaczęła się zastanawiać, czy aby rzeczywiście Bóg nie istnieje. Była konsekwentna w swoim myśleniu. Ale to jeszcze nie wszystko. Kulminacyjny punkt w jej życiu nastąpił dopiero w marcu 1924 roku. Otóż wtedy jej narzeczony Jan wstąpił do dominikanów. Równocześnie ojciec zaczął chorować i stracił wzrok. Była tym wszystkim bardzo sfrustrowana, przygnębiona i pomyślała sobie tak skoro może to nie jest prawda, że Bóg nie istnieje? Skoro jest taka alternatywa, skoro może istnieć, to dlaczego z Nim nie porozmawiać? I zaczęła się modlić.
I moi kochani, wtedy, jak to sama określiła, Bóg ją odnalazł. Od tej pory codziennie przez pięć minut rozmawiała z Bogiem. Stała się osobą głęboko wierzącą, mimo że nadal współpracowała z tymi, którzy wspierali biednych, w tym również z marksistami, wspierała najbiedniejszych. Prowadziła działalność socjalną. Była pisarką. Jednak jej życie zmieniło się o 180 stopni. Codzienna modlitwa, głęboka więź z Bogiem. I nawet zastanawiała się, czy nie wstąpić do klasztoru, do zakonu Karmelitanek Bosych. Ale pomyślała będę mistyczką w świecie. I ona odkryła taką trzecią drogę pomiędzy mistycyzmem a takim życiem tylko czynnym. Powiedziała, że można być w wirze obowiązków, w chaosie tego świata, zanurzonym w takim trudnym życiu, niespokojnym. Można być mistykiem. I to osiągnęła. Moi kochani, to jest ciekawe mówi. Kiedy zaczęłam się po raz pierwszy zastanawiać, czy Bóg istnieje? Odkryłam ideę Boga. Ale kiedy zaczęłam się modlić, doszłam do tego, że to Bóg mnie odnalazł. Że to On się do mnie odezwał i ona używa takiego bardzo ciekawego obrazu, bardzo mądrego jak jazda na rowerze mówi. Na rowerze trzeba być w ruchu, bo kiedy człowiek się zatrzyma, to musi się podeprzeć, ponieważ rower się wywróci, nie jest w stanie ustać w miejscu. Tak samo w naszym życiu duchowym trzeba działać, trzeba łączyć życie czynne, miłość bliźniego z modlitwą i z mistycyzmem. Wtedy nasze życie jest w równowadze. I powiedziała przed śmiercią to samo, co powiedziała w wieku 19 lat, bo właśnie w 19 roku życia się nawróciła. Cały czas, od początku przeżywam olśnienie przez Boga.
Czego nie zastąpią pieniądze ani psychologia?
Obecnie trwa proces beatyfikacyjny. Mistyczka XX wieku, która była zanurzona w życiu. Panna mądra naszych czasów. Moi drodzy, nie wiem, czy słyszeliście o tym, jakim szerokim echem odbił się list księdza profesora Jerzego Szymik zamieszczony na ostatniej stronie Gościa Niedzielnego? List do młodego księdza. Co napisał w liście ksiądz profesor Szymik mówi tak Wewnętrznych sprzeczności i konfliktów młodego księdza, można powiedzieć każdego człowieka nie pokona nauka, terapia czy work life balance. Tylko łaska. Krzyż. Chrystus. Hostia. Bez tej mistyczności, bez tej iskry szaleństwa ksiądz nie wytrzyma. W kapłaństwie, można powiedzieć. Bez tej mistyczności nie da się żyć. Nie można sięgać tylko po naturalne metody. To chciał powiedzieć ksiądz profesor. Trzeba tak jak Jakub, walczyć z Bogiem. Bądź dzielny i kończy słowami Herberta. I rozpoczęła się polemika, ponieważ niektórzy uznali, że ksiądz profesor neguje wartość terapii czy nauki. Znam księdza profesora Jerzego Szymik, bo był jednym z naszych najlepszych profesorów, wykładowców. Mieliśmy z nim trynitologię, czyli naukę o Trójcy Świętej. To były takie wykłady, że wystarczyło uczestniczyć, nie trzeba było się potem już uczyć, bo wszystko pamiętało się z wykładu. Jestem pewny, bo jest to wielki erudyta, człowiek wielkiego formatu. Że ksiądz profesor nie chciał zanegować znaczenia terapii ani nauki. Chciał powiedzieć jedno że nauka i terapia nie zastąpi oparcia się na Bożej łasce, na modlitwie, na Chrystusie. To nie wystarczy.
I moi kochani, sam ksiądz profesor Szymik mówi przecież od 40 lat terapia jest mi bardzo bliska, ponieważ w moim rodzinnym domu przyjmuje moja siostra, która jest psychiatrą i terapeutą Pacjentów i cały czas tego doświadczam. I jeszcze jedno nie tylko ostatnie słowa, ale cały wydźwięk i styl eseju księdza Jerzego Szymik są nawiązaniem do przesłania Pana Cogito Zbigniewa Herberta. A wiadomo, że tam są celowe wyostrzenia. I myślę, że ksiądz Jerzy sięgnął właśnie celowo po taki styl i taką formę. Jak ulał pasuje to do dzisiejszej Ewangelii. Co zrobiły te panny głupie, kiedy zabrakło im oliwy? Poszły kupić oliwę. A kiedy wróciły już drzwi były zamknięte. I moi kochani, nie da się kupić oliwy. Nie da się kupić oliwy.
Oliwa, której nie można kupić ani pożyczyć
Tej oliwy ewangelicznej nie da ani terapia, ani nauka, ani work life balance. To tylko Chrystus. Ta oliwa to jest relacja z Jezusem Chrystusem. Tej oliwy nie kupimy nigdzie na świecie. Moi kochani, To, że ktoś żyje na przykład w pobliżu kościoła, że ma krewnych wierzących, że przyjaźni się z księdzem. Jeśli sam nie będzie miał relacji z Chrystusem, to to wszystko na nic. Będzie miał lampę, bo jest ochrzczony, bo należy do kościoła, ale nie ma w niej oliwy. Nie wejdzie na ucztę, nie będzie miał udziału w uczcie zbawionych w niebie. Zadbajmy o nasze lampy. Taka historia. Dziś przeczytałem w jednym z artykułów.
Niezwykła historia modlitwy w ciemnym kościele
Ksiądz proboszcz chce już zamknąć kościół i widzi, że po mszy świętej wieczornej jeden z parafian dalej się modli. W ciemności świeci tylko czerwona lampka, wieczna lampka przy tabernakulum. I proboszcz podchodzi do tego pana i mówi Proszę pana, to pan jest w ciemności. Ja zaraz panu zapalę światło. Jak pan chce się jeszcze pomodlić? Nie, proszę księdza. Widzi ksiądz, kiedy tak siedzę tutaj w ciemności, na początku nic nie widzę, ale potem moje źrenice się tak szeroko Rozszerzają, że w świetle wiecznej lampki widzę już wszystko. W świetle wiecznej lampki widzę wszystko. Przepiękne słowa. Oby nie zabrakło nam oliwy w naszych lampkach. Moi kochani. Nie światła tego świata. W świetle wiecznej lampki sprzed tabernakulum widzę wszystko. Oby tak było w Waszym i moim życiu. Niech na to Pan Bóg nam błogosławi. Pan z wami niech was błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn, i Duch Święty.
Moi kochani. A teraz niespodzianka. Ukazał się nowy tom Szklanki dobrej rozmowy. Są to kazania na rok liturgiczny B. Który rozpocznie się od pierwszej niedzieli Adwentu, a więc już za niecały miesiąc. Książka, jak widzicie, jest obszerniejsza niż poprzednia. Są jeszcze ładniejsze ilustracje pani Małgorzaty Kozioł. Kupując taką książkę można wesprzeć Szkoły katolickie Dziedzictwa Świętego na Sarkandra. A tu ksiądz Piotr pokazuje, jak można ją otrzymać. Gdzie można ją kupić? Wielu z Was pyta o ten pierwszy tom. Niestety nakład się już wyczerpał. Ale planujemy dodruk. Kiedy ukaże się ten pierwszy tom? Powiadomimy wszystkich, kiedy już będzie. Te książki są tak zaprojektowane, że pasują bardzo ładnie i będą pięknie wyglądać na półce z książkami. Kolejny tom będzie jeszcze innego koloru, ale jakiego? To niespodzianka, moi kochani, wielka wdzięczność za wszystkie formy wsparcia naszego kanału poprzez Patronite, Bajków i przycisk Wesprzyj. Czy wpłaty na konto. Dzięki temu Ewangelia może jeszcze bardziej się rozszerzać. Dziękuję za wysłuchanie do końca. A tu jest playlista do naszych ostatnich kazań.
🟢 👨🍳👉 Zerknij na nasze filmy kulinarne 🍰 PRZEPIS NA SZYBKIE CIASTO
Mądrość znajdą ci, którzy jej szukają
Czytanie z Księgi Mądrości
Mądrość jest wspaniała i nie więdnie, ci łatwo ją dostrzegą, którzy ją miłują, ci ją znajdą, którzy jej szukają, uprzedza bowiem tych, co jej pragną, wpierw dając się im poznać.
Kto dla niej wstanie o świcie, ten się nie natrudzi, znajdzie ją bowiem siedzącą u drzwi swoich. O niej rozmyślać – to szczyt roztropności, a kto z jej powodu nie śpi, wnet się trosk pozbędzie, sama bowiem obchodzi i szuka tych, co są jej godni, objawia się im łaskawie na ścieżkach i wychodzi naprzeciw wszystkim ich zamysłom.
Psalm (Ps 63 (62), 2. 3-4. 5-6. 7-8 (R.: por. 2ab))
Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza
Boże, mój Boże, szukam Ciebie *
i pragnie Ciebie moja dusza.
Ciało moje tęskni za Tobą *
jak zeschła ziemia łaknąca wody.
Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza
Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni, *
by ujrzeć Twą potęgę i chwałę.
Twoja łaska jest cenniejsza od życia, *
więc sławić Cię będą moje wargi.
Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza
Będę Cię wielbił przez całe me życie *
i wzniosę ręce w imię Twoje.
Moja dusza syci się obficie, *
a usta Cię wielbią radosnymi wargami.
Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza
Gdy myślę o Tobie na moim posłaniu *
i o Tobie rozważam w czasie moich czuwań.
Bo stałeś się dla mnie pomocą *
i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie.
Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza
Wersja dłuższa
2. czytanie (1 Tes 4, 13-18)
Powszechne zmartwychwstanie
Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Tesaloniczan
Nie chcemy, bracia, byście trwali w niewiedzy co do tych, którzy umierają, abyście się nie smucili jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei. Jeśli bowiem wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał, to również tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg wyprowadzi wraz z Nim.
To bowiem głosimy wam jako słowo Pańskie, że my, żywi, pozostawieni na przyjście Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy pomarli. Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, żywi, tak pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób na zawsze będziemy z Panem. Przeto wzajemnie się pocieszajcie tymi słowami.
Wersja krótsza
2. czytanie (1 Tes 4, 13-14)
Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Tesaloniczan
Nie chcemy, bracia, byście trwali w niewiedzy co do tych, którzy umierają, abyście się nie smucili jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei. Jeśli bowiem wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał, to również tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg wyprowadzi wraz z Nim.
Aklamacja (Por. Mt 24, 42a. 44)
Alleluja, alleluja, alleluja
Czuwajcie i bądźcie gotowi,
bo o godzinie, której się nie domyślacie,
Syn Człowieczy przyjdzie.
Alleluja, alleluja, alleluja
Ewangelia (Mt 25, 1-13)
Przypowieść o dziesięciu pannach
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść:
«Podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w swoich naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, senność ogarnęła wszystkie i posnęły.
Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”.
Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. Nadchodzą w końcu i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam!” Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was”.
Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny».
Czytania Liturgiczne pochodzą z Lekcjonarza wydanego przez: Wydawnictwo Pallottinum






