Uroczystość Najświętszej Trójcy rok A (J 3, 16-18)
W centrum odcinka pojawia się niezwykła postać św. Filipa Nereusza — apostoła Rzymu, człowieka radości, humoru, wolności i pokory. To święty, który potrafił odmówić kardynalskiego kapelusza, mówiąc: „Wolę niebo”. To człowiek, który żartem potrafił leczyć pychę, dobrocią otwierał serca grzeszników, a modlitwą pozwolił Bogu tak poszerzyć swoje serce, że stało się ono znakiem Bożej obecności.
Czy można mówić o Trójcy Świętej tak, żeby nie zatrzymać się na trudnej teologicznej formule, ale dotknąć serca? Zapraszam Was do spotkania z Bogiem, który sam przedstawia się człowiekowi. I robi to w sposób zaskakujący. Nie mówi najpierw o swojej potędze, sile i majestacie. Mówi, że jest miłosierny, łaskawy, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność.
To zupełnie inny obraz władzy niż ten, który tak często znamy ze świata. Człowiek, kiedy ma władzę, nieraz buduje sobie pomniki. Bóg, kiedy objawia swoją wielkość, pochyla się nad człowiekiem.
Piękny przykład wykrzywionej władzy
Zapraszam na szklankę dobrej rozmowy. Władza w ludzkim wydaniu wielokrotnie okazywała się karykaturalna. Jednym z najbardziej wyraźnych przykładów jest Nyýazow, prezydent Turkmenistanu. To był aparatczyk partyjny z czasów komunizmu, kiedy to jeszcze była Republika Radziecka. Potem został prezydentem, ogłosił się wręcz bogiem. Uznał się za potomka Aleksandra Wielkiego, zmienił nazwy miesięcy, nadając jednemu z nich imię swojej matki. Zmienił nazwy dni tygodnia, nawiązując do siebie i do swojego życiorysu. Napisał swoją biografię duchową pod tytułem „Ruhnama”, czyli takie dzieje duszy.
I to była lektura obowiązkowa na wszystkich etapach kształcenia we wszystkich szkołach, łącznie z egzaminami prawa jazdy. Trzeba było zdawać tę książkę w Aszchabadzie, stolicy Turkmenistanu postawiono jego posąg 12-metrowy na specjalnej platformie, która się obracała tak, że jego twarz była zwrócona zawsze w kierunku słońca. Aszchabad, stolica państwa, jest piękna i słynie z olbrzymich budowli. Wszystkie są pokryte białym marmurem, tylko wyglądają dziwnie pusto. W pozostałych miejscach panuje straszna bieda i wyzysk, terror. Mówi się tylko, ponieważ jest to kraj, w którym są rekordowe ilości gazu, że mieszkańcy mają za darmo gaz. Czy mieli za jego prezydentury – tyle, z takich rzeczy mogli korzystać. No co by nam się w Polsce teraz może przydało. Chcielibyśmy mieć za darmo dostęp do gazu.
Jak Bóg się przedstawia?
Moi kochani, dzisiaj w pierwszym czytaniu z Księgi Wyjścia w Uroczystość Trójcy Przenajświętszej Pan Bóg się sam przedstawia. Te słowa to jest jeden z najważniejszych tekstów Starego Testamentu, gdzie Bóg w piękny, głęboki sposób objawia swoją tożsamość. Jest to tożsamość Boga, to kim jest Bóg, oparta nie na Jego potędze i wielkości, ale na łagodności i miłosierdziu. Bóg wstępuje na górę Synaj, przechodzi przed Mojżeszem i mówi sam o sobie, niejako się przedstawia: Bóg miłosierny i łaskawy, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność. I to jest nasz Bóg. Tak Bóg mówi o sobie w Starym Testamencie. Moi kochani, Pana Boga nie widzimy, bo On jest Duchem. Tylko w Jezusie Chrystusie objawił się w ludzkiej postaci, natomiast widzimy jego działanie i to działanie Trójcy Przenajświętszej najwyraźniej widać w życiu świętych.
Zachwycające życie Filipa Nereusza
Miałem okazję 26 maja wygłosić kazanie prymicyjne na pierwszej mszy sprawowanej przez ojca Macieja, który jest Filipinem od Przenajdroższej Krwi Chrystusa i w związku z tym popatrzyłem na jego życie, to, co Go czeka w kapłaństwie przez pryzmat św. Filipa Nereusza. Filip Neri właśnie był patronem tego dnia, 26 maja. Niesamowita postać, moi kochani – współpracownik papieży, apostoł Rzymu. Kiedy doprowadził do pojednania między królem Henrykiem, francuskim władcą a Kościołem, papież Klemens VIII po raz kolejny zamierzał go odznaczyć godnością kardynała. Filip po raz kolejny – chyba 3 albo 4 razy w swoim życiu odmawiał tej godności – mówi: Są godniejsi ode mnie. Ponieważ papieże działali wtedy w bardzo zdecydowany sposób, Klemens VIII posyła do klasztoru, tam, gdzie mieszka Filip, prałata, swojego współpracownika z kapeluszem kardynalskim, że po prostu ten kapelusz ma nasadzić na głowę Filipa, mianować go kardynałem wręcz na siłę. Filip wziął ten kapelusz, podrzucił w górę, złapał z uśmiechem i powiedział: „Preferisco il Paradiso” – wolę Niebo. I zasłynął z tego powiedzenia. Jest piękny film o Filipie Nerim, warto go obejrzeć – właśnie pod tym tytułem.
Moi kochani, dzisiaj łagodność Pana Boga jest powiązana z radością. Święty Paweł w 2 Liście do Koryntian, w drugim czytaniu mówi – to są pierwsze słowa dzisiejszego drugiego czytania w Uroczystość Trójcy Przenajświętszej: Radujcie się. Filip był człowiekiem radości. Słynął z niesamowitych dowcipów. Pewnego razu idzie przez Rzym z jednym z prałatów rzymskich, z Kurii Rzymskiej. Ten prałat jest odziany w piękną sutannę z wełny, pewnie koloru takiego biskupiego, amarantowego. I nagle ptak przelatujący nad nimi, no, zanieczyścił tę sutannę. Prałat oburzony, zły na siebie, ściera to, co stało się „medalem” na jego sutannie. A Filip patrząc na to, mówi: Niech ksiądz się cieszy, że krowy nie latają. Moi kochani, bardzo często właśnie Filip wykorzystywał humor w kierownictwie duchowym. Przychodzi do niego młodzieniec szukający prawdy o sobie, otwarty na życie duchowe. Ale kiedy zaczyna o sobie mówić, Filip stwierdza, że ten młody człowiek jest zapatrzony w siebie, że ma o sobie wielkie mniemanie i mówi: Zanim przejdziemy do dalszych etapów tej naszej wspólnej pracy, musisz zrobić jedną rzecz, wykonać jedno zadanie. Filip gdzieś poszedł. Pożyczył od kogoś małpkę. Posadził temu arystokracie małpkę na ramieniu i mówi – Przejdź z tą małpą ulicami Rzymu, tam i z powrotem. Posłuszny młodzieniec wykonał zadanie. Widział spoczywające na sobie spojrzenia Rzymian, którzy się uśmiechali. Niektórzy z niego kpili. Wrócił spokorniały z tą małpką. – No już zrobiłem. – Dobrze. Teraz możemy iść dalej. W ten łagodny i delikatny sposób Filip przełamał w tym człowieku pychę.
Moi kochani, ciekawa jest w ogóle historia Filipa Neriego. Otóż on został oddany już jako 17-latek na wychowanie do wuja, który był niesamowicie bogatym człowiekiem i chciał ustanowić Filipa swoim spadkobiercą. Miał stać się dziedzicem ogromnego majątku. W miejscowości Gaetta we Włoszech nad Morzem Tyrreńskim jest takie ciekawe miejsce. Jest skała. Ta skała jest przepołowiona. W środku jest otwór. Niesamowita taka przepaść. I mówi legenda, że skała pękła w chwili śmierci Jezusa na krzyżu. Przy tej skale zresztą jest napis: „Jezus wyzionął ducha, ziemia zadrżała i pękły skały”. Tam jest klinem wyłożona trzecia skała w środku. I na tej skale jest mały kościółek Trójcy Przenajświętszej. I do tego kościółka, tam trzeba było po drabinie się wspinać, przychodził Filip. I coś przeżył właśnie w tym miejscu, w kościele Trójcy Przenajświętszej, że zmienił swoją decyzję i wybrał życie oddane bez reszty Jezusowi. Został kapłanem.
I moi kochani, jest taka scena, która jest na początku tego filmu o nim, która na mnie zawsze robi największe wrażenie. Pamiętam ją od mojej młodości. Otóż Filip miał wielki dystans do siebie i wybrał na drzemkę popołudniową miejsce w koronie olbrzymiego drzewa. Było to takie miejsce wśród gałęzi, gdzie mógł się spokojnie położyć, zdrzemnąć się. Budzi się i nagle widzi, że ktoś stoi przy tym drzewie. Jest to mały chłopczyk w białej tunice, który trzyma na sznureczku baranka, a w ręku trzyma kij – laskę pasterską. I mówi do niego: Czy to prawda, że sypiasz na drzewach? – Tak sypiam. Ale właśnie mnie obudziłeś. – Idziesz do Rzymu? Tak, udaję się do Rzymu, ale będę tam tylko na chwilę, ponieważ zamierzam z misjonarzami ojca Ignacego udać się do dalekich Indii. I wtedy ten chłopczyk mówi tak: Wydaje mi się, że nie dojedziesz do tych Indii, Filipie. Filip uśmiechnął się i nagle sobie uświadamia – skąd on może znać moje imię. Schodząc z drzewa mówi: Skąd znasz moje imię? Patrzy – chłopczyka już nie ma. W piękny sposób reżyser filmu pokazał, jak Filip rozmawia z Bogiem. Wiadomo, kim było to Dziecko z tym kijem pasterskim i z owieczką, że to było Dzieciątko Jezus. I rzeczywiście w życiu Filipa było to odkrycie: Twoimi misjami, twoimi Indiami będzie Rzym. Całe życie spędził w Rzymie. Znał wszystkie uliczki, wszystkie miejsca, wszystkie zakamarki. Stał się apostołem Rzymu.
Najważniejsze zdanie w Biblii
Moi kochani, w życiu Filipa. Trójca Święta objawiła się w całej istocie. Dziś mamy jedno z najważniejszych zdań z Ewangelii – rozdział 3, wers 16 Ewangelii świętego Jana:
Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Bóg nie posłał swego Syna po to, aby świat potępił, ale po to, aby świat został przez niego zbawiony.
I Filip Nereusz właśnie jest świadkiem takiej miłości przyciągającej wszystkich, apostołując w Rzymie. Pewnego razu idzie ulicami Rzymu i widzi uciekającego zbiega. Złodziej, rabuś ucieka, a za nim biegnie dwóch żandarmów, dwóch strażników. Filip szybko wskazuje temu złodziejowi miejsce, gdzie go na pewno nikt nie znajdzie – nikt tak jak on nie znał Rzymu. Znał wszystkie zakamarki. Mówi: Tam biegnij, tam cię na pewno nie znajdą. Strażnicy dobiegają do tego miejsca. Widzą Filipa, którego doskonale znają i wiedzą, że on ich nie okłamie. I pytają: Czy tędy nie przebiegał uciekający człowiek? Czy tędy nie przebiegł złodziej? A Filip mówi: Nie – tędy nie przebiegał. A mówiąc to, włożył rękę do rękawa swojej sutanny i tak wodził z góry na dół. Nie przebiegał tędy – czyli nie przebiegał przez mój rękaw. Ominął w jakiś sposób prawdę. Potem spotkał się z tym złodziejem. I złodziej się nawraca. Spotkał się z dobrocią. Spotkał się z miłosierdziem – właśnie z łagodnością. I to zmieniło jego życie. Kiedy Filip Nereusz słyszał o kimś, kto jest oskarżany o zło, wytykany palcami, mówi: Nie wolno nikogo osądzać. Nie wolno nikogo oceniać ani oskarżać. To nie jest nasza rola. To może czynić tylko Bóg. A potem składał ręce i zawsze w ciszy wypowiadał słowa: Jezu, połóż swoje ręce na mojej głowie, bo gdyby nie Twoja łaska, byłbym o wiele gorszy niż ten człowiek.
Jak zaprosić Boga do swego życia?
W Życiu św. Filipa, w życiu wielu świętych Trójca Przenajświętsza objawiła swoją moc, swoją chwałę. Moi kochani, to nie jest zarezerwowane tylko dla największych świętych. Wystarczy otworzyć się na działanie Trójcy Przenajświętszej. Wystarczy powiedzieć: Przyjdź – i Trójca Święta zamieszka w nas. Moi drodzy, święty Filip w przeddzień Zesłania Ducha Świętego w 1544 r. przeżył niesamowite zdarzenie. Otóż wiemy, że najwięksi święci otrzymali od Pana Boga stygmaty. Takim najsłynniejszym stygmatykiem jest święty Franciszek, którego rok przeżywamy. Wiemy, że to był nowy rozdział w jego życiu, kiedy promienie łaski przebiły jego ręce, nogi i bok w tych miejscach, gdzie Jezus miał rany. Takim słynnym stygmatykiem był również święty Ojciec Pio. Miał stygmaty na rękach, nogach, ale także w takim miejscu, o którym nikt nie wiedział – co dopiero później zostało wyjawione po jego śmierci. I ten stygmat sprawiał mu największe cierpienie – w miejscu, gdzie krzyż opierał się na ramionach Jezusa. A stygmat świętego Filipa był niesamowity. Otóż kolejnym jego ulubionym miejscem w Rzymie były katakumby świętego Sebastiana. To było w jego młodości. Wtedy jeszcze inne katakumby nie były znane. To były jedyne odwiedzane przez pielgrzymów. Zszedł do tych katakumb i nagle stało się coś niesamowitego. Zobaczył kulę ognia. I ta kula weszła w jego organizm. Poczuł niesamowitą łaskę, pokój, ale też niesamowity ból w klatce piersiowej. Zaczął wołać i płakać: Odejdź ode mnie, Panie, bo ja tego nie wytrzymam. Błagam cię! Kiedy to ustało, zaczął głęboko oddychać, a serce biło o wiele intensywniej, obficiej niż do tej pory.
I moi kochani, widzimy jego wizerunki czy z jego hagiograficznych opisów wynika, że miał rozchyloną sutannę. Okazuje się, że od tej chwili musiał mieć rozchyloną sutannę, ponieważ żeby złapać oddech, musiał tutaj mieć wszystko rozluźnione, wolne. A po śmierci okazało się, że jego serce jest o wiele większych rozmiarów niż normalny rozmiar serca, a żebra w tym miejscu są wykrzywione i na modlitwie w Katakumbach św. Sebastiana został napełniony łaską i to sprawiło, że stał się takim świadkiem Trójcy Przenajświętszej wobec mieszkańców Rzymu. I do dziś dnia, ponieważ kiedy ktoś czyta jego życiorys czy chociażby ogląda ten film o nim, to nie sposób nie zachwycić się Panem Bogiem. Czy to dla nas jest zamknięte? Czy ta droga jest dla nas niedostępna? Nie. Ta droga dla nas jest otwarta tak samo jak dla niego.
Moi kochani, w Roku Jubileuszowym, tym ostatnim, bardzo wielu z nas odbyło pielgrzymkę do Rzymu. I część z tych pielgrzymów przeszła szlak do siedmiu bazylik rzymskich śladami św. Filipa. Ta pielgrzymka do siedmiu kościołów w Rzymie jest znana od jego czasów. On znał Rzym jak własną kieszeń i opracował właśnie taką drogę pielgrzymią, takie jednodniowe Camino, liczące gdzieś około 25 kilometrów. I co jest najważniejsze? Ci, którzy przebyli ten szlak pielgrzymkowy św. Filipa Neriego mówią, że- bardzo często to się powtarza – doznali wielkich łask. Ostatnio rozmawiałem z człowiekiem, który mówi: Miałem pewną wadę, którą chciałem pokonać, pewien grzech. I po tej pielgrzymce – to nie jest tak, że to ustąpiło jak ręką odjął, ale jest znacznie lepiej. Moi kochani, może to jest dopiero przed nami. Będziemy we Włoszech na pielgrzymce, będziemy w Rzymie, zwłaszcza w takiej może bardziej kameralnej grupie – dowiedzmy się, jak wygląda ta piękna trasa śladami świętego Filipa i przejdźmy. To jest taka trasa na jeden dzień, połączenie przyjemnego z pożytecznym. Po drodze można się zatrzymać i wypić chociażby dobrą kawę – podwójne espresso w jakiejś kultowej rzymskiej kawiarni. A kawa w Rzymie, jak wiadomo, smakuje najlepiej na całym świecie.
Moi kochani. Modlitwa w naszym życiu. Odgarnąć na chwilę, odłożyć obowiązki. Zamknąć drzwi. Zapalić świecę. Otworzyć Biblię. Wziąć do ręki różaniec codziennie. Na chwilę zatrzymać się nad słowami Biblii, Pisma Świętego. Każde takie spotkanie może sprawić coś niesamowitego w moim życiu i ręczę wam, gwarantuję, patrząc na życie wielu ludzi, których w moim kapłaństwie już spotkałem, nie tylko tych świętych, których znam z hagiografii, z opisów ich życia – ale także z życia tych ludzi, którzy współcześnie teraz są wśród nas – że wielkie łaski, doświadczenia Bożej obecności nie omijają dzisiejszych ludzi. Tylko trzeba się otworzyć. I tego Wam życzę żebyśmy w tym dzisiejszym dniu – w Uroczystość Trójcy Przenajświętszej nie tylko się zastanawiali, jak to jest możliwe, że Bóg jest w Trójcy Jedyny, bo tej tajemnicy nigdy nie zrozumiemy – ale żebyśmy się spotkali z Bogiem w Trójcy Jedynym, a wtedy doświadczymy Jego obecności, Jego działania i w naszym życiu będą dokonywać się wielkie znaki, znaki Bożego działania. Bo nikt z tego nie jest wykluczony. Tak Bóg umiłował świat, że dał swego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne, życie z Nim w pełnym szczęściu. Pan z wami. Niech was błogosławi Bóg wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty. Amen.
W gronie patronów bardzo serdecznie witamy panią Marzenę i pana Grzegorza. Dziękujemy. Dziękujemy tym wszystkim, którzy nas wspierają przez Patronite, Buycoffee, przycisk „Wesprzyj” czy bezpośrednie wpłaty na konto. To wszystko służy promocji Dobrej Nowiny w sieci internetowej.
Moi drodzy, nie wiemy dlaczego – w zeszłym tygodniu algorytmy przyblokowały nasz filmik. Być może dlatego, że jest tam mocne świadectwo związane ze Stefanią Podgórską. Może wydawało się algorytmowi zbyt drastyczne, ale niesłusznie – myślę, że warto to obejrzeć. Wielu z Was nie dotarło do tego filmiku, dlatego bardzo proszę, jeśli chcecie, posłuchajcie. Myślę, że naprawdę warto zapoznać się z tą historią. Tutaj jest miejsce, gdzie można wejść do tego filmiku.
🟢 👨🍳👉 Zerknij na nasze filmy kulinarne 🍰 PRZEPIS NA SZYBKIE CIASTO
Uroczystość Najświętszej Trójcy rok A/B/C
Czytania Liturgiczne pochodzą z Lekcjonarza wydanego przez: Wydawnictwo Pallottinum






