Zabójca w kościele. Dlaczego? 26 Niedziela Zwykła rok A
Ktoś bliski odszedł od Boga. Modlisz się, czekasz, próbujesz rozmawiać. A jednak coraz częściej pojawia się myśl: „Może już nic się nie zmieni…”. A może sam myślisz, że na powrót do Boga jest już za późno?
Chcę Ci opowiedzieć historię człowieka, który odebrał życie Marii Goretti, a którego szczątki po latach złożono w sanktuarium noszącym jej imię. Decyzja biskupa wywołała oburzenie. Jak do niej doszło? Co wydarzyło się między zbrodnią a ostatnimi latami życia Alessandra Serenellego?
Towarzyszy nam też obraz róży jerychońskiej — rośliny, która przypomina, że pod pozorną martwotą może nadal kryć się życie. Zapraszam do wysłuchania całości, szczególnie jeśli czekasz na czyjś powrót albo sam szukasz odwagi, by zacząć od nowa. W zakończeniu wracam do tego, co możemy zrobić, kiedy nie mamy wpływu na decyzje drugiego człowieka.
Co pomaga Ci zachować nadzieję, kiedy długo nie widzisz zmiany? Podziel się swoją refleksją w komentarzu.
Dwaj synowie z Ewangelii: co naprawdę znaczy powiedzieć Bogu „tak”?
Zapraszam na szklankę dobrej rozmowy. Z czym kojarzy wam się takie określenie „języczek u wagi”? Pytałem o to kilka osób i byłem zdziwiony, bo większość nie potrafiła powiedzieć. Moi kochani,” języczek u wagi” związany jest z wagą. Taka waga aptekarska, gdzie są dwie szale, odważa ciężary w ten sposób, że jest języczek, jest pewna skala i języczek, jeśli jest równowaga, musi osiąść równo w środku, musi się zatrzymać i wtedy jest wiadomo, że na tych dwóch szalach jest taki sam ciężar. Tego określenia używa się zwłaszcza odnośnie podejmowania przez ludzi jakichś decyzji. Kiedy się rozważa różne argumenty za i przeciw. I w końcu ten języczek u wagi, czyli część wagi, która jest wskazówką, która decyduje o tym, że już jest równowaga, się zatrzymuje i wtedy decyzja jest podjęta. Zważyliśmy argumenty za i przeciw. Dlaczego o tym mówię w kontekście dzisiejszej Ewangelii?
Mamy dwóch braci posłanych przez ojca do winnicy. Jeden od razu się zrywa, że pójdzie, ale zmienia zdanie, mimo że ojciec go bardzo pięknie o to prosi – mówi: Dziecko, idź do mojej winnicy. A drugi pewnie jest mniej lubiany przez tego tatę, bo mówi, że nie pójdzie, ale w końcu zmienia decyzję. Te szale wagi zaczynają się wahać.
Moi kochani, ale czy rzeczywiście ta przypowieść mówi o tym, że ten proces wahania szal wagi był krótki i to tak, jak nam się to wydaje, bo ona jest wyjątkowo krótka, taka lakoniczna, bardzo syntetyczna ta przypowieść. Czy to rzeczywiście trwa w życiu człowieka tak krótko? Życie jest bardzo bogate i na szczęście to wszystko jest procesem. Moi kochani, weźmy tego pierwszego syna. Powiedział, że pójdzie do pracy w winnicy. Nie poszedł.
Czernidłak i dobre postanowienia, które szybko się rozpływają
Zastanawiałem się, do czego porównać tę sytuację i szukałem takich porównań, na przykład z dziedziny przyrody, botaniki. Jest taki grzyb polski z tej grupy, do której należą również pieczarki. Jest to grzyb jadalny o bardzo dobrym smaku, nazywa się „czernidłak kołpakowaty”. Ten grzyb bardzo szybko wyrasta, tak jak ta decyzja tego syna. Jest imponujący, piękny, bielutki. Jeśli go wtedy zbierzemy, ma wspaniały smak, lepszy od pieczarek. I nawet mówią kucharze, żeby nie dodawać do niego przypraw, żeby nie zabić tego wspaniałego smaku. Ale trzeba działać bardzo szybko, bo po paru godzinach grzyba już nie ma. Sam siebie zjada. Ten proces nazywa się autolizą. I nagle ten grzyb zaczyna wypuszczać soki, trawi sam siebie. Jak atrament wszystko spływa na ziemię i mamy tylko potem kałuże. Nie ma śladu po grzybie, więc trzeba szybko zdążyć.
Moi kochani, taka decyzja podjęta przez pierwszego syna przypomina właśnie tę roślinę, tego grzyba. W życiu to jest jednak bardziej skomplikowane.
Wspomnienia Sartre’a i obraz Boga budzący sprzeciw
Jest wśród filozofów jeden z najbardziej znanych filozofów XX-wiecznych, Jean Paul Sartre. Moi kochani, wiemy, że on był ateistą, odszedł od Boga, ale kiedy prześledzimy jego życie, zwłaszcza na podstawie jego autobiografii, napisał autobiografię, gdzie odnosi się do swojego wczesnego dzieciństwa. Tytuł nosi ta książka autobiograficzna: „Słowa” – tak ją zatytułował I kiedy się ją czyta, to można się zastanawiać, co wpływa na nasze decyzje i jak nieraz zupełnie wydawałoby się błahe wydarzenia z życia mogą zaciążyć na przyszłości. Start opisuje wydarzenie z dzieciństwa. Miał może 8 czy 9 lat. Rodzice zostawili go samego w domu i jak to dzieci, zwykle nieraz się od tego zaczynają historie o dzieciach i przestrogi – bawił się zapałkami. Zapałka spadła na dywan. Piękny ozdobny dywan zaczął się palić. Szybko ugasił, ale dywan był nadpalony. Bał się rodziców, więc żeby zatuszować ślady tej swojej dziecięcej małej „zbrodni”, wziął to jakoś, uczesał ten dywan czy zamalował. W każdym razie nic nie było widać. I nagle poczuł na swoich plecach czyjeś spojrzenie. Ktoś na niego patrzył. To był Bóg. Mama i tata mogą się o tym nie dowiedzieć, ale Pan Bóg to widzi. I mówi potem, że poczuł nie tyle lęk wobec wszystkowiedzącego Boga – ale złość. Czuł się urażony, że Pan Bóg tak niedyskretnie patrzy i zna wszystkie szczegóły naszego życia.
Moi kochani, to wydarzenie z dzieciństwa, skoro je przytoczył w swojej autobiografii, musiało być dla niego ważne. I teraz zobaczmy, że właściwie – o tym się dzisiaj już często mówi – człowiek nie odrzuca Boga, tylko ma jakieś swoje fałszywe wyobrażenie i tego bożka odrzuca, czyli tego, kim Bóg nie jest. Pana Boga poznajemy w dzisiejszej przypowieści, że On czeka na każdego człowieka, daje możliwość zmiany decyzji. To nie jest księgowy czy strażnik moralności. To jest Ktoś, kto nas kocha nieskończoną miłością, a w duszy tego dziecka, pewnie też do tego się przyczynił dom rodzinny,
Bóg był kimś, kto rozlicza, kto śledzi i tylko czyha na nasz błąd. I on właściwie nie odrzucił Boga. Ale odrzucił tego bożka, tego fałszywego Boga, którego miał w swojej wyobraźni.
I moi kochani, jeszcze jedna rzecz, która mówi o tym, jak Sartre był wychowywany. W tej samej autobiografii pod tytułem „Słowa” jest wydarzenie też z dzieciństwa. Tym razem był już starszy i pisał w szkole wypracowanie. Napisał wypracowanie na temat męki Pana Jezusa. Wypracowanie było pełne emocji, było tak piękne, że zachwyciło wszystkich. Mama Sartre’a własnoręcznie je przepisała, tak się jej podobało. A co Sartre zapamiętał? Że zamiast złotego medalu otrzymał od nauczyciela za to wypracowanie tylko srebrny medal. Taki był system oceniania we Francji. I to mu pozostało. I mówi, że w tym wypracowaniu wcale nie chciał pisać o Jezusie. Tylko chciał przelać na papier swój narcyzm, który jeszcze karmiła jego mama, nagradzając go za to i chwaląc.
I teraz zobaczmy jakie to jest wszystko skomplikowane, jak on interpretuje te wydarzenia z dzieciństwa. I teraz jest rok 1980. Jego sekretarz Levi, młody filozof, asystent Sartre’a, przeprowadza z nim wywiad. I wszyscy są zdziwieni. Co prawda Sartre nie zmienia swojego stanowiska wobec Pana Boga, ale jak nigdy przedtem nawiązuje tam do obrazu Boga i mówi, że może On łączyć człowieka z czymś metafizycznym, z czymś nadprzyrodzonym. Niesamowite – co się stało? Skomplikowana jest droga człowieka na ziemi. I w tym jest z jednej strony tajemnica, a z drugiej wielka nadzieja. Bo skoro to jest wszystko tajemnicą, no to w sferze tajemnic Pan Bóg czuje się bardzo dobrze. Czyli tym bardziej trzeba modlić się za tych, którzy są daleko od Pana Boga, bo może jakieś małe, drobne wydarzenie życia wszystko zmienić. Moi kochani, drugi syn. To człowiek, który mówi „nie”, ale potem te szale wagi jednak się poruszają i języczek u wagi zatrzymuje się w punkcie zero. Podejmuję decyzję „Pójdę do winnicy”. Ten grzyb, który się rozpuszcza, jest symbolem tego brata, który podjął piękną decyzję, ale to trwało bardzo krótko. I zastanawiałem się, jaką by roślinę użyć jako alegorię tej drugiej postawy.
Róża jerychońska jako obraz nadziei na nawrócenie
Moi kochani, jest taka wspaniała roślina. Ona żyje w Ameryce Południowej i Północnej. Nazywana jest „różą jerychońską”. Tak ją nazwali misjonarze, którzy tam dotarli. Ta roślina jest niesamowita. Moi kochani, kiedy jest upał, kiedy jest susza, roślina zwija liście i staje się taką kulką i potrafi kilka lat przetrwać bez żadnej kropli wody. Jest prawie całkiem sucha. To znaczy 95% to są suche tkanki. Ale wystarczy, że będzie deszcz czy roślina znajdzie się w wodzie – natychmiast się rozwija, rozkwita – bo jest w niej cały czas życie. I ci misjonarze, którzy przybyli do Meksyku, zwłaszcza czy do Ameryki Północnej, znaleźli tę roślinę na pustyni, używali jej jako takiego atrybutu w swoich kazaniach i pokazywali, jak człowiek, który wydaje się już do niczego, jego serce wydaje się jak kamień, wydaje się całkiem suchy, że wszystko już wyschło – jak z pomocą Bożej łaski dotknięty przez Boga może na nowo rozkwitnąć. Ta róża jerychońska, bo tak ją nazwali, nazywana jest również „rośliną zmartwychwstania”. Bardzo piękna nazwa.
Maria Goretti: przebaczenie i droga przemiany jej zabójcy
Moi kochani, w 1902 roku we Włoszech doszło do strasznej zbrodni. Ta zbrodnia potem za dotknięciem Bożej łaski zamieniła się w szansę i doszło do kanonizacji – kanonizacji młodej dziewczyny, właściwie dziewczynki – Marii Goretti. Otóż w jej sąsiedztwie żył dwudziestolatek, Alessandro Serenelli. I od długiego czasu w sposób nieczysty przyglądał się Marii i postanowił ją wykorzystać.
Moi kochani, chodził z tą myślą dość długo. Wykorzystał podstępnie czas, kiedy nikogo nie było w domu i rzucił się na nią. Ona się bohatersko broniła. I zginęła – zadał jej czternaście ciosów. Podobno szybciej niż karetka pogotowia, on dotarł do więzienia ujęty przez policję. Maria Goretti żyła jeszcze po tym ataku cały dzień. I wyobraźcie sobie, że ona na łożu śmierci postanowiła mu wybaczyć i powiedziała, że chciałaby się razem z nim kiedyś znaleźć w niebie. I nie tylko dlatego, że bohatersko broniła swojej czystości, swojej cnoty jako 11 letnia dziewczynka, ale dlatego właśnie, że zdobyła się na ten heroiczny gest. W sercu tak młodej dziewczyny myśl o przebaczeniu sprawcy w takich okolicznościach to jest dzieło Bożej łaski. Można odnieść do niej te słowa, które odnosimy do świętego Stanisława Kostki, słowa Księgi Mądrości: Żyjąc krótko, przeżyła czasów wiele. A teraz popatrzmy na tego zbrodniarza, na tego zabójcę, który dokonał strasznej zbrodni. Miał wtedy 20 lat, Alessandro Serenelli. 30 lat miał spędzić w więzieniu. Wyszedł po latach 27. Był jeszcze cały czas potem dozór policji. I wyobraźcie sobie, że on w więzieniu ma sen. Nagle widzi łąkę. Na tej łące rośnie pełno białych lilii. Pojawia się Maria Goretti, która zrywa te lilie i po jednej mu podaje. I nagle on zostaje z bukietem białych lilii. Budzi się.
Moi kochani, co robi po wyjściu z więzienia? Stuka do furty klasztoru ojców kapucynów i zostaje przyjęty jako świecki brat, jako tercjarz. I do końca życia – zmarł w wieku 80 lat – służy tam jako właśnie ogrodnik. Wykonuje proste prace służebne. Kiedy zmarł, znaleziono w jego celi zakonnej list. To był jego testament, w którym dokonuje rachunku sumienia z całego swego życia i dziękuje za wybaczenie zbrodni, a także mówi, że cały czas modlił się do Marii Goretti, która stała się jego aniołem. Alessandro Serenelli umiera w wieku 80 lat. I moi kochani, to jeszcze nie wszystko. Wyobraźcie sobie, że biskup tamtej diecezji, Giuseppe Orlandoni podejmuje bardzo odważną decyzję. Święta Maria Goretti razem ze swoją mamą spoczywają w sanktuarium właśnie Świętej Marii Goretti w Corinaldo. I biskup postanawia, żeby w tym samym sanktuarium naprzeciwko grobu Marii Goretti pochować Alessandro Serenellego.. Dokonano ekshumacji i przeniesiono tam jego ciało. Niektórzy byli oburzeni. – Dlaczego? Jak to jest możliwe? I biskup tłumaczy w swoim liście: Wierzymy w te słowa przecież, że Bóg nie chce śmierci grzesznika. Alessandro Serenelli przeżył za wstawiennictwem świętej Marii Goretti głębokie nawrócenie, całkowicie zmienił swoje serce. A Bóg tego, kto zmienia swoją decyzję, kto zmienia swoje życie, nie chce mieć na peryferiach, chce go mieć w środku kościoła. Dlatego ta decyzja, żeby obok Marii Goretti był ten, kto dokonał strasznej zbrodni, a potem się nawrócił. Moi kochani, ta historia drugiego z braci, który jednak idzie do winnicy, bardzo często przybiera właśnie nawet taki dramatyczny rozwój, taki dramatyczny kształt. Bo to, co Pan Jezus mówi w przypowieściach w sposób krótki, żeby uwypuklić, żeby pokazać tę niesamowitą szansę, jaką Bóg daje człowiekowi, grzesznikowi – to przełożone na ludzkie historie może wyglądać tak, jak w przypadku właśnie Alessandro Serenellego.
A więc widzimy, że łaska Boża potrafi dokonywać rzeczy niemożliwych, że człowiek jest tajemnicą. Dlatego z jednej strony zawsze czuwajmy, żeby nie zmienić decyzji, żeby nie stać się tym pierwszym z braci – że jestem na dobrej drodze i nagle pstryk, tracę kontakt z Panem Bogiem, przestaję się modlić i przestaje mi się chcieć iść do winnicy, tak jak ten grzyb czernidłak kołpakowaty nagle się wszystko rozpływa. Ale też właśnie ta róża jerychońska, ta roślina, która wydaje się całkiem sucha i martwa, za dotknięciem kropli wody nagle staje się zielona i odżywa, zmartwychwstaje – roślina zmartwychwstania.
Modlitwa za bliskich, którzy żyją daleko od Boga
Skoro tak jest, że ten drugi brat jednak poszedł do winnicy, otoczmy modlitwą tych, którzy jej potrzebują, zwłaszcza naszych bliskich czy krewnych, o których wiemy, że żyją daleko od Pana Boga. Modlitwa czyni cuda. Wszystko jest możliwe. Jak dobrze, że mamy takie przypowieści Jezusa jak ta z dzisiejszej Ewangelii. Bo one mówią jedno dla Pana Boga nigdy nie jest za późno, a grzesznik może jeszcze spocząć w sanktuarium. Pan z wami niech was błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn, i Duch Święty.
A w gronie patronów na Patronite witamy Pana Jerzego. Ostatnio YouTube coś szwankuje. Chyba się zmienił algorytm, więc teraz właśnie w tej sytuacji Wasze wsparcie. Czyli subskrypcje, zwłaszcza lajki, komentarze są na wagę złota. Bardzo o to prosimy i dziękujemy za wsparcie na Patronite poprzez bajkę i wpłaty na konto czy przycisk Wesprzyj. Bóg zapłać. Po statystykach widzimy, że te dwa filmiki chyba Wam uciekły, bo było mało obejrzeń, więc jeśli ktoś tego nie zrobił to zachęcamy żeby je oglądnąć.
🟢 👨🍳👉 Zerknij na nasze filmy kulinarne 🍰 PRZEPIS NA SZYBKIE CIASTO
1. czytanie (Ez 18, 25-28)
Bóg nie chce śmierci grzesznika
Czytanie z Księgi proroka Ezechiela
Tak mówi Pan Bóg:
«Wy mówicie: „Sposób postępowania Pana nie jest słuszny”. Słuchaj jednakże, domu Izraela: Czy mój sposób postępowania jest niesłuszny, czy raczej wasze postępowanie jest przewrotne?
Jeśli sprawiedliwy odstąpił od sprawiedliwości, dopuszczał się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił. A jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu. Zastanowił się i odstąpił od wszystkich swoich grzechów, które popełniał, i dlatego na pewno żyć będzie, a nie umrze».
Psalm (Ps 25 (24), 4-5. 6-7. 8-9 (R.: por. 6a))
Wspomnij, o Panie, na swe miłosierdzie
Daj mi poznać Twoje drogi, Panie, *
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według swych pouczeń, *
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.
Wspomnij, o Panie, na swe miłosierdzie
Wspomnij na swoje miłosierdzie, Panie, *
na swoją miłość, która trwa od wieków.
Nie pamiętaj mi grzechów i win mej młodości, †
lecz o mnie pamiętaj w swoim miłosierdziu *
ze względu na dobroć Twą, Panie.
Wspomnij, o Panie, na swe miłosierdzie
Dobry jest Pan i łaskawy, *
dlatego wskazuje drogę grzesznikom.
Pomaga pokornym czynić dobrze, *
uczy ubogich dróg swoich.
Wspomnij, o Panie, na swe miłosierdzie
Wersja dłuższa
2. czytanie (Flp 2, 1-11)
Jezus Chrystus wzorem pokory
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Filipian
Bracia:
Jeśli jest jakieś napomnienie w Chrystusie, jeśli jakaś moc przekonująca Miłości, jeśli jakieś uczestnictwo w Duchu, jeśli jakieś serdeczne współczucie – dopełnijcie mojej radości przez to, że będziecie mieli te same dążenia: tę samą miłość i wspólnego ducha, pragnąc tylko jednego, a niczego nie pragnąc dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały, lecz w pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie. Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich.
To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie.
On to, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi. A w zewnętrznej postaci uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej.
Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem – ku chwale Boga Ojca.
Wersja krótsza
2. czytanie (Flp 2, 1-5)
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Filipian
Bracia:
Jeśli jest jakieś napomnienie w Chrystusie, jeśli jakaś moc przekonująca Miłości, jeśli jakieś uczestnictwo w Duchu, jeśli jakieś serdeczne współczucie – dopełnijcie mojej radości przez to, że będziecie mieli te same dążenia: tę samą miłość i wspólnego ducha, pragnąc tylko jednego, a niczego nie pragnąc dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały, lecz w pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie. Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich.
To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie.
Aklamacja (Por. J 10, 27)
Alleluja, alleluja, alleluja
Moje owce słuchają mego głosu,
Ja znam je, a one idą za Mną.
Alleluja, alleluja, alleluja
Ewangelia (Mt 21, 28-32)
Grzesznicy uwierzyli Janowi
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: «Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: „Dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy”. Ten odpowiedział: „Idę, panie!”, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: „Nie chcę”. Później jednak opamiętał się i poszedł. Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?» Mówią Mu: «Ten drugi».
Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć».
Czytania Liturgiczne pochodzą z Lekcjonarza wydanego przez: Wydawnictwo Pallottinum






