2 Niedziela Wielkanocna rok A – Niedziela Miłosierdzia Bożego (J 20, 19-31)
Czy można stanąć tak daleko od Boga, że nie da się już wrócić? A może właśnie wtedy, gdy w naszym życiu kończy się „paliwo”, zaczyna się coś najważniejszego?
Poruszająca historia kapłana, który upadł i został podniesiony. Bo ten kto sam został uratowany, ten nie rzuca kamieniem — tylko wyciąga rękę. Poznasz mądrość ojców pustyni, którzy uczą, dlaczego człowiek świadomy własnych grzechów przestaje osądzać innych.
Zestawiam też dwie niezwykle mocne wizje: ciemny „Upadek” Camusa i pełne nadziei spojrzenie św. Faustyny. Jedna prowadzi do zamknięcia, chłodu i osądu. Druga otwiera na ocean Bożego Miłosierdzia, w którym nawet największy grzech nie ma ostatniego słowa.
To odcinek dla tych, którzy czasem czują, że zabrakło im sił. Posłuchaj, jeśli chcesz na nowo uwierzyć, że nie jesteś sumą swoich upadków, a miłosierdzie Boga jest większe niż wszystko, co próbujesz przed Nim ukryć.
Ciekawy prezent
Zapraszam na szklankę dobrej rozmowy. Uczestniczyłem w Wielki Czwartek w przepięknej liturgii w kościele św. Macieja w Andrychowie. Przy ołtarzu było ośmiu księży. Lektorzy, ministranci dali każdemu księdzu taki symboliczny prezent – mały samochodzik. Każdy dostał inny samochodzik. Ja dostałem właśnie ten, pięknie opakowany, przewiązany wstążką. I moi kochani do tego dołączyli komentarz: „Każdy z nas jest takim samochodem, który potrzebuje paliwa. Kiedy zabraknie paliwa, samochód dalej nie pojedzie. Tym paliwem jest nasza relacja z Jezusem – i tego życzymy wam, kapłanom”.
Moi kochani, wziąłem sobie ten samochodzik. Będzie stał na moim biurku, żeby mi o tym przypominał, że bez Jezusa dalej nie pojadę. Ale takie pytanie – gdy już zabraknie paliwa z powodu mojego zaniedbania, z powodu grzechu. Stoję w szczerym polu. Najbliższa stacja benzynowa 200 km dalej. Co wtedy? Nie pozostaje nic innego, jak wezwać kogoś na ratunek. W przypadku samochodu to może być jakiś assistance, ale w przypadku mojego życia to jest Jezus Chrystus. Kiedy jestem bezradny, bo w moim samochodzie życia brakuje paliwa, nie pojadę już dalej nawet jeden metr, wołam: Jezu, przyjdź! Jezu, ratunku! I przychodzi Jezus. Nazywamy to Miłosierdziem Bożym.
Ułaskawiony Łotr
Moi kochani, można podawać miliony przykładów, kiedy Miłosierdzie Boże dotarło do serca. Kapitalnie o tym pisze ojciec Amedeo Cencini w książce „Ułaskawiony łotr”. Polecam ją wszystkim. Jest tam przepiękna historia księdza Luigiego. Ksiądz Luigi był bardzo młodym, zdolnym księdzem. Przed nim jawiło się piękne kapłaństwo, kiedy nagle popełnił grzech i odszedł z kapłaństwa. Przez bardzo, bardzo długi czas żył poza Kościołem. Po takim czasie nagle coś w nim pękło. Postanowił odnowić swoją relację z biskupem. Dotarł do biskupa i błagał o ponowne przyjęcie. Biskup po jakimś czasie, kiedy poddał go próbom, zobaczył w nim prawdziwą wolę nawrócenia, chęć zmiany życia i przyjął go z powrotem. Ojciec Cencini e mówi, że biskup nie powierzył mu prowadzenia parafii katedralnej, bo to byłoby śmieszne po takim odejściu, po takim doświadczeniu. Powierzył mu najmniejszą parafię na krańcach diecezji. Wywołało to zgorszenie osób, które w swoim słowniku już dawno wykreśliły słowa: miłosierdzie i współczucie. Miały się za sprawiedliwych i uważały, że ich zadaniem jest osądzanie innych. Natomiast do tej parafii na peryferiach diecezji zaczęli docierać ludzie w trudnych sytuacjach, a wśród nich zwłaszcza księża przeżywający kryzysy. Ksiądz Luigi nie mówił im nic więcej, tylko opowiadał o swoim grzechu i o tym, jak Bóg go podniósł. Objawiał im, jak sam to powiedział, miłosierne oblicze Ojca, a także swoje prawdziwe oblicze.
Moi kochani, ojciec Amedeo Cencini mówi, że ksiądz Luigi stał się ostatnim po to, by mogli do niego przychodzić przedostatni, których podnosił i pchał w kierunku Pana Boga. Robił to niezwykle skutecznie, bo za tym stało jego doświadczenie. Ten, kto sam doświadczył podnoszącej siły Bożego Miłosierdzia, może prowadzić do Boga innych.
Moi kochani, ksiądz Luigi określił siebie jako „ostatni w diecezji”. Szedł w ślady Jezusa, który dobrowolnie stał się ostatnim z nas. Moi kochani, to miejsce ostatniego już jest zajęte, bo zajął je sam Jezus Chrystus. A my jesteśmy przedostatnimi, których Miłosierdzie Boże podnosi, prowadzi z powrotem do Ojca.
Mądrość Ojców Pustyni
Ci, którzy mieli za złe księdzu Luigiemu, że się nawrócił, a biskupowi, że go przyjął, mogą posłuchać opowieści z życia ojców pustyni. W początkach chrześcijaństwa ojcowie pustyni słynęli z niesamowitej mądrości, ale przede wszystkim z ewangelicznej prostoty i miłości. I tam, wśród tych historii jest na przykład taka, że do ojca Mojżesza przychodzą bracia i mówią: Ojcze, przychodź szybko, bo jeden z braci ciężko zgrzeszył i należy go osądzić. Kiedy zanieśli tę wiadomość ojcu Mojżeszowi, abba Mojżesz nie przychodził. Więc szli po niego po raz drugi i trzeci. Ciągle go nie było. Ciągle na niego czekają. Co się dzieje? I po pewnym czasie abba Mojżesz przychodzi, ma na plecach kosz wiklinowy pełen piasku, przecież kosz wiklinowy ma szpary, ma otwory, nie potrafi utrzymać piasku i za nim ciągnie się smuga piasku. Ojcze, co robisz? Po co to przedstawienie? Kiedy do was idę, ciągną się za mną moje grzechy, których nie widzę. Jak mam dzisiaj przyjść i osądzać winy innych? To sprawiło, że wszyscy umilkli i zamiast osądu okazali bratu miłość i mu przebaczyli. Abba Poimen słynął również z niesamowitej głębi i zapytano właśnie abbę Poimena, czy kiedy któryś z braci coś zawini, trzeba ujawniać jego winę. I wtedy ojciec Poimen odpowiada: kiedy skrywamy winy innych, Bóg ukrywa nasze grzechy. Kiedy je ujawniamy – Bóg objawia nasze. Tego samego ojca zapytano: Ojcze, co zrobić, żeby być dobrym zakonnikiem, żeby dobrze i szczęśliwie żyć tym życiem pustynnym, monastycznym. – Jeśli chcesz być szczęśliwy i zaznać pokoju w tym życiu i w przyszłym świecie, powtarzaj: Kimże ja jestem? i nikogo nie osądzaj.
Moi kochani, ten, kto doświadczył naprawdę Miłosierdzia Bożego, nie jest skory do osądzania. Jeśli patrzy na czyjąś grzeszność i słabość, to tylko po to, żeby mu pomóc.
Bardzo krótkie ogłoszenie – rozważcie przekazanie półtora procenta na Szkoły Katolickiej Dziedzictwa Świętego Jana Sarkandra. W zakładce do książki jest napisane jak to zrobić, ale ksiądz Piotr też tu podaje wskazówki.
Powieść filozoficzna Alberta Camusa
Jest taka powieść filozoficzna Alberta Camusa od tytułem „Upadek”. I myślę, że ona może wiele wnieść w nasze myślenie o Bożym Miłosierdziu. Otóż bohaterem tej powieści jest znany paryski adwokat, filantrop. Słynął z tego, że brał w obronę osoby, które nie były w stanie nawet mu dobrze zapłacić za te usługi – sieroty, wdowy. Pewnego razu przechodzi przez Pont Royal w Paryżu i widzi, że na moście stoi kobieta ubrana w czarną suknię i nachyla się z mostu, jak gdyby chciała skoczyć. Najpierw taki instynkt, żeby jej pomóc, żeby z nią porozmawiać, a potem okazał zupełną obojętność i poszedł dalej. Kiedy był w pewnej odległości, usłyszał plusk. Kobieta popełniła samobójstwo. Wskoczyła do rzeki, a on nie znalazł siły, żeby ją uratować, bo bał się o swoje życie. I wtedy uznał, że jest hipokrytą, że to wszystko, co robił do tej pory, nie było szczere. Że robił to dla poklasku, żeby wszyscy widzieli, jak wspaniały adwokat z taką miłością miłosierną podchodzi do wdów, sierot, osób biednych i im pomaga. Idzie drugi raz przez ten most i słyszy za sobą śmiech. I ten śmiech sprawia, że podejmuje refleksję nad całym swoim życiem. Akcja przenosi się do Amsterdamu i tam bohater przechodzi taką zmianę. Otóż widzi swoją słabość. Spotyka się z innymi po to, żeby im uświadomić, że są słabi, że wszyscy są grzeszni, wszyscy zgrzeszyli, ale czyni to po to, aby przejąć nad nimi władzę i kontrolę. Skoro jesteście słabi, to ja was będę osądzać.
Dla siostry Faustyny Kowalskiej, która stała się sekretarką Bożego Miłosierdzia w XX wieku, sytuacja grzechu i upadku człowieka jest sytuacją, w której pojawia się szczelina, przez którą docierają do nas promienie Bożego Miłosierdzia. W powieści „Upadek” Camusa w sytuacji upadku, grzechu pojawia się ściana, na której bohater wiesza swoje ordery, swoje zasługi. Staje się cyniczny. Staje się zimny i upoważniony do osądzania innych. Z tego założenia, że wszyscy są grzesznikami, on wyciąga wniosek – w takim razie wszystkich można osądzać.
Dlaczego łatwo wytykać wady
Ten mechanizm doszukiwania się i nagłaśniania win naszych braci jest zrozumiały od strony duchowej i psychologicznej. Moi kochani, niełatwo żyje się z wyrzutami sumienia, jeśli człowiek nie potrafi ich oddać Bogu, nie potrafi w skrusze, w żalu zrezygnować z grzesznej drogi i rozpocząć wszystkiego od nowa. Kiedy człowiek dusi się w swoich grzechach, szuka ulgi, tak jak człowiek w upale musi wypić kubek orzeźwiającej wody. I taką ulgą, na krótki czas, bardzo krótkowzroczną i nieskuteczną, jest wykazywanie win innym. Wyobraźmy sobie taką sytuację – targ, jakiś powiedzmy średniowieczny jarmark, który znamy z filmów historycznych i jest stragan z owocami. Podchodzi złodziej i widzi – leży piękny owoc granatu. Bierze ten owoc, spostrzega to handlarka i mówi: Złodziej, łapać złodzieja! Złodziej ucieka. Tłum ludzi udaje się w pogoń za złodziejem, ale ten złodziej wyciąga rękę, biegnie razem z nimi i krzyczy: Łapać złodzieja! Kiedy są w pewnej odległości od straganu, już nie wiadomo, kto jest złodziejem, a kto uczestniczy w pościgu. To się dzieje w naszym umyśle i w sercu człowieka, który chce doznać ulgi. Zaczyna wytykać winy innych, bo na chwilę, na jakiś czas staje się ścigającym, a nie grzesznikiem, który potrzebuje pomocy.
Moi kochani, to jest niesamowite, że Pan Jezus powiedział o świętej siostrze Faustynie: Wszystkie Twoje grzechy razem wzięte nie sprawiły mi więcej bólu i bardziej nie zraniły Mojego Serca niż brak ufności w Moje Miłosierdzie. Po tym wszystkim, co dla ciebie zrobiłem, nie ufasz w Moją dobroć i Miłosierdzie. Ciekawa rzecz, że akcja tej powieści „Upadek” toczy się w Amsterdamie. Amsterdam, jak wiadomo, jest bardzo ciekawie zorganizowany. Jest tam 165 kanałów – w XVII wieku, doprowadzono do melioracji miasta i są wspaniałe takie architektoniczne kanały w kształcie kręgów, po to, by odwodnić miasto. W tych kanałach była woda. Ta woda nie była czysta, ona parowała. Wiadomo, że woda stojąca zamienia się rzeczywiście w kanał w dosłownym tego słowa znaczeniu. I to nie jest przypadek, że w takim zamkniętym środowisku, ograniczonym kanałami, ze stojącą cuchnącą wodą Camus umieścił akcję swojej powieści. Żeby pokazać, że człowiek, który doświadcza swojej słabości, grzechów i upadków, nie ma wyjścia – jest zamknięty w kręgu kanałów. Jest ich aż 165 i z tego pierścienia nie ma żadnych widoków, żeby się uwolnić. I kiedy sobie to uświadomiłem, od razu mi się przypomniały porównania używane przez siostrę Faustynę Kowalską w „Dzienniczku”. Chyba z 23 razy mówi, że Bóg i Jego Miłosierdzie to jest ocean, a my i nasze grzechy to jest taka kropelka, która wpada do oceanu Bożego Miłosierdzia, albo ziarenko piasku, które wpada do oceanu Bożego Miłosierdzia. Kapitalna taka perspektywa i kontrast pomiędzy tymi kanałami, z których nie ma wyjścia, a w których stoi kisząca się, gnijąca, stojąca woda i bezbrzeżnym oceanem, którym jest Bóg, a każdy nasz grzech jest kropelką, która jeśli wniknie w ten ocean, rozpływa się w Bożej miłości.
Moi kochani, Albert Camus, pomimo, że doszedł do tak pesymistycznych wniosków nie tylko w tej powieści, ale także i w „Dżumie”, przecież ma dobrą intuicję. Napisał w tym dziele pod tytułem „Upadek” takie zdanie, moim zdaniem, według mnie genialne: W historii ludzkości był taki okres, w którym mówiło się o przebaczeniu i miłosierdziu. Ale trwało to bardzo krótko, mniej więcej dwa, trzy lata i historia skończyła się źle. Mówił oczywiście o pobycie Jezusa, Jego ziemskim życiu. Kapitalna intuicja. Nie śmiem polemizować z tak wielkim autorem, ale spróbuję: Panie Albercie, rzeczywiście w historii ludzkości był taki okres. Trwał rzeczywiście trzy lata, kiedy mówiło się o przebaczeniu i miłosierdziu. Ale historia się nie zakończyła. Ona nadal trwa. Jesteśmy jej uczestnikami i to my jesteśmy beneficjentami, korzystamy z Bożego Miłosierdzia. Historia skończyła się nie źle, ale wspaniale. Tego doświadcza każdy, kto spotka się z Jezusem i którego serca dotkną promienie Jego Miłosierdzia. Ten samochodzik, który podarowali mi andrychowscy ministranci, będzie stał na moim biurku. Będzie mi przypominał, żeby nigdy w moim życiu nie zabrakło paliwa. Ale powie mi także o tym, że nawet jeśli tego paliwa zabraknie, nie jestem stracony. Jest Jezus, którego mogę w każdej chwili wezwać na ratunek. Raz, dwa, trzy, siedemdziesiąt tysięcy razy i On zawsze uzupełni ten brak. Zawsze mogę liczyć na Jego nieskończone Miłosierdzie. Na zakończenie taki cytat z siostry Faustyny, z jej „Dzienniczka”: Wszystkie twoje grzechy i całego świata są niczym w porównaniu z nieskończonym Miłosierdziem Moim. Z tą nadzieją pozostańmy, dziękując Panu Bogu za drugą niedzielę Wielkiej Nocy, Niedzielę Bożego Miłosierdzia, w której upusty Boże są bardzo szeroko otwarte. Skorzystajmy z łaski tego dnia. Pan z wami. Niech was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty.
A w gronie patronów na Patronite witamy Panią Violettę i pana Rafała. Dziękujemy. Dziękujemy za wszystkie formy wsparcia – poprzez przycisk „Wesprzyj”, Buy coffee, Patronite i wpłaty na konto. Informacje, jak można kupić naszą książkę, której nakład się już kończy, można znaleźć w pierwszym przypiętym komentarzu. Bardzo się cieszę, że wielu z Was pozytywnie odpowiedziało na wyzwanie uczestniczenia w sześciu naukach wielkopostnych poprzez „Szklankę dobrej rozmowy”. Ale teraz kolejny challenge – warto to kontynuować. Przepiękny, najpiękniejszy chyba w całym roku liturgicznym jest okres Wielkiej Nocy. Może spróbujmy podjąć to wyzwanie i wysłuchać wszystkich ośmiu rozważań na kolejne niedziele tego okresu, żeby nacieszyć się i napełnić serce radością ze zmartwychwstania Jezusa. Klikając tutaj macie playlistę tych ośmiu kazań. To już jest drugie.
🟢 👨🍳👉 Zerknij na nasze filmy kulinarne 🍰 PRZEPIS NA SZYBKIE CIASTO
1. czytanie (Dz 2, 42-47)
Życie pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej
Czytanie z Dziejów Apostolskich
Uczniowie trwali w nauce apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach.
Bojaźń ogarniała każdego, gdyż apostołowie czynili wiele znaków i cudów. Ci wszyscy, którzy uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby.
Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, spożywali posiłek w radości i prostocie serca. Wielbili Boga, a cały lud odnosił się do nich życzliwie. Pan zaś przymnażał im codziennie tych, którzy dostępowali zbawienia.
Psalm (Ps 118 (117), 2-4. 13-15. 22-24 (R.: por. 1c))
Dziękujcie Panu, bo jest miłosierny
Albo: Alleluja
Niech dom Izraela głosi: «Jego łaska na wieki». *
Niech dom Aarona głosi: «Jego łaska na wieki».
Niech wyznawcy Pana głoszą: *
«Jego łaska na wieki».
Dziękujcie Panu, bo jest miłosierny
Albo: Alleluja
Abym upadł, uderzono mnie i pchnięto, †
lecz Pan mnie podtrzymał. *
Pan moją mocą i pieśnią, On stał się moim Zbawcą.
Głosy radości z ocalenia w namiotach sprawiedliwych: *
«Prawica Pańska moc okazała».
Dziękujcie Panu, bo jest miłosierny
Albo: Alleluja
Kamień odrzucony przez budujących †
stał się kamieniem węgielnym. *
Stało się to przez Pana i cudem jest w naszych oczach.
Oto dzień, który Pan uczynił, *
radujmy się nim i weselmy.
Dziękujcie Panu, bo jest miłosierny
Albo: Alleluja
2. czytanie (1 P 1, 3-9)
Radość płynąca z wiary
Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Piotra Apostoła
Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa. On w swoim wielkim miłosierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa na nowo zrodził nas do żywej nadziei: do dziedzictwa niezniszczalnego i niepokalanego, i niewiędnącego, które jest zachowane dla was w niebie. Wy bowiem jesteście przez wiarę strzeżeni mocą Bożą dla zbawienia, gotowego objawić się w czasie ostatecznym.
Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu, na sławę, chwałę i cześć przy objawieniu Jezusa Chrystusa. Wy, choć nie widzieliście, miłujecie Go; wy w Niego teraz, choć nie widzicie, przecież wierzycie, a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary – zbawienie dusz.
Aklamacja (Por. J 20, 29)
Alleluja, alleluja, alleluja
Uwierzyłeś, Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś;
błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.
Alleluja, alleluja, alleluja
Ewangelia (J 20, 19-31)
Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli
Słowa Ewangelii według Świętego Jana
Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.
A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».
Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!»
Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę».
A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym».
Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!»
Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».
I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.
2 Niedziela Wielkanocna rok A/B/C
Czytania Liturgiczne pochodzą z Lekcjonarza wydanego przez: Wydawnictwo Pallottinum






