7 Niedziela Wielkanocna rok A, Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego (Mt 28, 16-20)
Dlaczego w skrajnych sytuacjach jako pierwsi załamują się czasem nie pesymiści, ale optymiści? To pytanie brzmi zaskakująco, ale prowadzi do jednej z najważniejszych prawd o życiu duchowym: człowieka nie ratują złudzenia. Człowieka ratuje nadzieja zakorzeniona w prawdzie. To nie jest odcinek o łatwym pocieszaniu.
To odcinek o nadziei, która potrafi wytrzymać zderzenie z rzeczywistością. O wierze, która nie mówi: „wszystko pójdzie szybko i bez bólu”, ale mówi: „warto iść dalej, bo życie ma sens większy niż dzisiejszy lęk”.
Punktem wyjścia będzie niezwykła historia admirała Jamesa Stockdale’a, który przeżył siedem lat niewoli. Jego doświadczenie pokazuje, że człowieka nie ratuje naiwne przekonanie, że wszystko szybko się ułoży. Ratuje go prawda połączona z wiarą w ostateczne zwycięstwo.
Opowiadam także o Stanisławie Celińskiej — jej wierze, twórczości, przemijaniu, przebaczeniu i niezwykłym świadectwie życia. To opowieść o osobie, która nie budowała wiary na łatwych pocieszeniach, ale na głębokim zaufaniu Bogu. Jej słowa: „mamy dokąd wracać” brzmią jak ciche, a jednocześnie bardzo mocne wyznanie nadziei.
W tym odcinku pojawia się również Viktor Frankl i historia Jerry’ego Longa — człowieka sparaliżowanego od szyi w dół, który odnalazł sens życia i sam stał się pomocą dla innych. To jedna z tych historii, które przypominają, że nawet wtedy, gdy życie zostaje złamane, nie musi zostać pozbawione sensu.
Kto się poddaje pierwszy kiedy przychodzą trudności? Na czym polega paradoks Stockdale’a?
Zapraszam na szklankę dobrej rozmowy. Pilot myśliwca, admirał James Stockdale, został strącony przez Wietnamczyków i dostał się do niewoli. Niewola była straszna. Trwała siedem lat. Bohatersko ją przetrwał razem ze swoimi towarzyszami i potem został zapytany przez dziennikarza: Kto najprędzej, najłatwiej się załamywał w tej niewoli? Odpowiedź była zaskakująca. Odpowiedział: Optymiści. Optymiści załamywali się jako pierwsi i to nazwano „paradoksem Stockdale’a”. Na czym ten paradoks polega? Otóż admirał opowiadał, że podchodzą do niego jego towarzysze, podwładni, żołnierze i mówią: Panie admirale, ukończyliśmy przed walką kursy pozytywnego myślenia, więc będziemy teraz wizualizować. Wyobrażamy sobie, że w czasie najbliższych świąt Bożego Narodzenia spadnie tutaj desant amerykański i w sposób bezkrwawy nas wyzwoli. Admirał chwilę pomilczał, a potem mówi tak: Słuchajcie, niestety prawda jest inna. Jesteśmy tak dobrze ukryci, że nikt nas tu nie odnajdzie. Sami przecież nie wiemy, gdzie się znajdujemy. Wierzę w ostateczne zwycięstwo, ale czeka nas długa walka o przetrwanie. Musimy się uzbroić w cierpliwość i nie liczyć na szybki sukces.
Moi kochani, ten paradoks Stockdale’a spełnia się w różnych warunkach. On przeżył ten obóz jeniecki w sposób bohaterski, podtrzymywał na duchu tych swoich żołnierzy. I ta wiara w ostateczne zwycięstwo – ale jeszcze nie teraz – pozwoliła im przeżyć, pozwoliła im przetrwać. Ci, którzy wierzyli w jakiś cud, szybkie wyzwolenie – albo popełniali samobójstwo, najczęściej po torturach – albo całkowicie załamywali się psychicznie.
Jezus nie mówi o szybkim zwycięstwie tylko o ostatecznym
Dzisiaj w Dziejach Apostolskich mamy apostołów, którzy widzą Jezusa wstępującego do nieba. Liczą na to, że On już przywróci Królestwo Izraela. Kiedy przywrócisz Królestwo Izraela? – Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile. Teraz otrzymacie moc Ducha Świętego. Będziecie musieli dawać świadectwo. A kiedy Jezus wstąpił do nieba, oni słyszą reprymendę: Dlaczego wpatrujecie się w niebo? I moi kochani, nasza ufność w Bogu to nie jest liczenie na łatwy sukces tu na ziemi.
Wieść o śmierci Stanisławy Celińskiej
Przeżyliśmy w ubiegłym tygodniu śmierć wielkiej artystki, aktorki pani Stanisława Celińskiej. Niesamowita osoba. Mój przyjaciel, ksiądz Mateusz z diecezji opolskiej, miał okazję być w Teatrze Jana Kochanowskiego w Opolu na koncercie z jej udziałem 21 kwietnia, a więc niedawno. I powiedział, że w pewnym momencie pani Stanisława Celińska poprosiła wszystkich, by zaśpiewali razem z nią. A była to piosenka pod tytułem „Obfitość”. I padły tam takie słowa: „Spotkamy się wszyscy, bo nic się nie kończy”. A potem dodała: Moi drodzy, nie musimy martwić się przemijaniem, bo mamy dokąd wracać. Niesamowite świadectwo pełne wiary. Ale wiemy, że ta wiara i ufność pani Stanisławy Celińskiej była bardzo głęboka, nie oparta na prostych rozwiązaniach. Wiemy, co przeżyła i wiemy, że zerwanie z nałogiem alkoholizmu po ukończeniu 41. roku życia odczytała jako cud. Bez żadnej terapii, bez farmakologii, bez zażywania środków pod skórę otrzymała łaskę i przestała pić. Potrafi się tym dzielić.
I moi kochani, jest niesamowite świadectwo jej prośby o przebaczenie i przebaczenia, które zawarła w piosence, którą śpiewa razem z Muńkiem Staszczykiem: O mamo, mamo, tak długo czekam na Ciebie. O mamo, mamo, gdzie jesteś, co robisz, nikt nie wie. – Syneczku mój drogi, przepraszam, nie mogłam inaczej. Przepraszam cię synku za smutno rdzawe kolory, Mordercze popołudnia i samobójcze wieczory. I piękne są słowa odpowiedzi tego syna z piosenki: Przebaczam Ci wszystko, bo wiem, że źle nie chciałaś. Wybaczam Ci wszystko, bo wiem, że mnie kochałaś. Niesamowite świadectwo. Może znamy ten piękny teledysk. Warto do niego wrócić. Moi kochani, pani Stanisława Celińska mówi, że jej życie nie było jakoś usiane znakami, takimi namacalnymi, fizycznymi działania Pana Boga. Właśnie to nie było takie łatwe odnajdywanie pociechy taniej, wypływającej nawet z wiary czy pobożności. To była taka głęboka ufność, oparcie się na Bogu, o którym daje znać na każdym kroku swojej twórczości.
Znak od Boga – jasna myśl – głos sumienia
I kapitalne jest świadectwo. Mówi, że raz otrzymała znak. Taki namacalny znak Pana Boga. Było to w czasie pielgrzymki do Ziemi Świętej. Mówi: Kiedy odchodziłam od Bożego Grobu, szłam przez plac i powiedziałam bezczelnie: Może byś coś mi teraz powiedział. Daj mi jakiś znak, powiedz, jak mam dalej żyć. I wtedy otrzymała odpowiedź w postaci nagłej myśli: Dziel się miłością. Cała jej twórczość była właśnie taka.
I moi kochani, koncert w Białymstoku i na zakończenie koncertu pani Stanisława Celińska mówi tak: Szczególnie teraz zapraszam, by przyjść do mnie po koncercie. Nie trzeba kupować płyty – po prostu przyjść, pobyć ze mną, przytulić się. Takie spotkania są dla mnie bardzo ważne. Zmarła w wieku 79 lat. Będzie nam jej brakować, ale mamy ją w tajemnicy świętych obcowania, a także w postaci jej twórczości, jej piosenek, do których można i trzeba wracać.
Pomógł tysiącom ludzi – Doktor Jerry Long – jak odkryś sens
Jerry Long był młodym, 17 letnim, wysportowanym chłopcem. Po nieudanym skoku do wody złamał kręgosłup tu na wysokości szyi i został sparaliżowany od szyi w dół. Do końca życia był sparaliżowany, na wózku, posługiwał się respiratorem. I byłby przeżył całkowite załamanie, gdyby w szpitalu nie wpadła mu w ręce książka „Człowiek w poszukiwaniu sensu” znanego psychologa, terapeuty Viktora Frankla, który mówi o tym, że żeby przeżyć, żeby przetrwać, trzeba poznać sens życia. Jerry Long odnalazł sens. To doprowadziło go do tego, że nie tylko się nie załamał, ale został psychologiem, terapeutą, zrobił doktorat i pomógł tysiącom ludzi na całym świecie.
W czasie jednej z takich rozmów Viktor Frankl użył porównania o trzech kamieniarzach. Mówi, że idzie pewien człowiek i widzi plac budowy. Są różni kamieniarze. Podchodzi do pierwszego i pyta: Co robisz? Ten mówi: Nie widzisz? Obciosuję kamienie. Przecież to widać. Idzie do drugiego kamieniarza. – Co robisz? A ten z nieco większym spokojem odpowiada: Pracuję nad wykonaniem kamienia węgielnego. Podchodzi do trzeciego kamieniarza i pyta: Co robisz? A ten spokojnie odłożył dłuto, narzędzia pracy i rozpromieniony powiedział: Buduję katedrę. Ten, kto odkrył sens życia, potrafi uchwycić ten sens w całej pełni. I w ten sposób Jerry Long odkrył sens swojego życia i to jak potem potrafił się tym dzielić z innymi, jest zaskakujące. Mamy liczne świadectwa tego, jak skutecznie potrafił pomóc ten sparaliżowany człowiek. Jest 2:30 w nocy. Odbiera telefon i słyszy dźwięk odblokowywanej broni. Kobieta mówi, że chce popełnić samobójstwo. Zaczyna z nią rozmawiać. Rozmawia z nią przez pół godziny i mówi: Proszę pani, jutro, zaraz rano spotykamy się. Proszę przyjść. Kobieta przychodzi, przeżyła. I mówi: Proszę pana, nawet nie słuchałam tego, co pan do mnie mówił. Jeśli pan o 2:30 w nocy odebrał telefon, poświęcił mi czas, to doszłam do tego, że warto żyć. Czyli książka Viktora Frankla: „Człowiek w poszukiwaniu sensu” stała się dla Jerrego motywem, impulsem, żeby się nie załamał.
Czy warto głosić kazania w internecie?
Moi kochani, ostatnio spotkałem się z takim pytaniem, czy warto głosić Ewangelię w internecie. Byłem przekonany, że tak, ale szukałem argumentów i znalazłem bardzo poważny argument za tym, że internet jest znakomitym miejscem głoszenia Ewangelii i warto być obecnym z Ewangelią właśnie w internecie.
Otóż w tym roku, w Wielką Sobotę we Francji Chrzest Święty przyjęło 21 tysięcy osób. To jest liczba o 20 procent wyższa od zeszłorocznej liczby ochrzczonych w tym samym dniu. Zresztą ta liczba jest co roku wyższa. I moi kochani, przeprowadzono wśród tych katechumenów badania i zapytano ich, gdzie po raz pierwszy zetknęli się z Bogiem, z Kościołem. 78% z nich powiedziało – w internecie, a 68% powiedziało, że potem, by pogłębiać swoją wiarę, również korzystali z internetu, bardzo często z rozważań na YouTubie.
A więc warto być obecnym w internecie z Ewangelią, bo tak jak ta książeczka Frankla dla Jerrego stała się impulsem, tak dziś – wtedy nie było internetu – tak dziś tym impulsem jest internet, a on dociera do wszystkich. Dlatego nie tylko warto, ale trzeba być koniecznie obecnym z Ewangelią w internecie. I w tym miejscu właśnie bardzo dziękuję, że wysyłacie te kazania innym. Można zrobić bardzo wiele dobra, a nawet kogoś uratować.
Legenda o łabędzieu i żurawiu
I moi kochani, dzisiejsza uroczystość Wniebowstąpienia pozwala nam odkryć ostateczny sens naszego życia – to, do czego wzywa nas Bóg. I ten, kto to odkryje jest uratowany. Takie cele krótkofalowe, one są złudne. Jest taka stara legenda o łabędziu i żurawiu. Żuraw nad stawem spotyka łabędzia. – Skąd przybywasz? – Z nieba. – A jak tam jest w niebie? – Są piękne, szerokie ulice, są kryształowe pałace wysadzane drogimi kamieniami, są złote trony i meble. Jest wspaniale. Nie da się tego opisać słowami. – A są tam ślimaki? – pyta żuraw. – No, ślimaków nie widziałem. – W takim razie weź sobie swoje niebo. Ja idę szukać ślimaków. Proste opowiadanie mówi nam o tym, że bardzo często zadowalamy się tym, co powierzchowne. A tymczasem warto zapytać, jaki ma sens to wszystko, co nas otacza, po co żyjemy? Właśnie dzisiaj największy błąd człowieka polega na tym, że tak rzadko zadajemy sobie pytanie o sens – ostateczny sens wszystkiego. Wiemy, że to, co nas czeka, to ostateczne wypełnienie się naszego życia jest tak wspaniałe, że nie jesteśmy w stanie tego na szczęście opisać słowami. Bo gdybyśmy umieli to zrobić, to znaczy, że nie byłoby to szczęście nieskończone. My tu na ziemi, nie jesteśmy w stanie oddać piękna, wspaniałości tej radości, która jest nieskończona.
Wspomnienia Marco Polo
Jest taka historia z życia Marco Polo, wielkiego podróżnika, który dotarł do Chin Przed śmiercią w 1324 roku przy jego łożu śmierci była żona, najbliższa rodzina, nawet ksiądz i błagali go, aby odwołał swoje sprawozdania z tego, co widział w Chinach: To jest kłamstwo. Nikt mu nie wierzył. – Odwołaj to wszystko, bo będziesz umierał. Staniesz przed Bogiem. Nie chcemy, żebyś odszedł w grzechu. Oni rzeczywiście myśleli, że Marco Polo i jego towarzysze podróży, czyli ojciec i stryj, ich oszukali. A wtedy Marco Polo miał się uśmiechnąć i powiedzieć: Nie opowiedziałem wam nawet połowy tego, co widziałem, bo byście mi nie uwierzyli. Bo mówił rzeczywiście – o czarnych kamieniach, które się palą, płoną (w Europie jeszcze wtedy nie znano węgla). Mówił o tym, że tam płacą papierowymi pieniędzmi, co dla tych ludzi było bezsensem, jakąś bzdurą, ponieważ płaciło się złotem. Płacić papierem, który nie ma żadnej wartości? Nie znali pojęcia pieniądza. Kiedy mówi, jak wielki jest Pekin, wtedy Chanbałyk – oni znali Wenecję – nie wierzyli, że mogą być tak wielkie miasta. Nie wierzyli, że może być tak długi mur jak w Chinach i dlatego to wszystko wydawało im się bajką. I on nawet zrezygnował z dalszego opowiadania. Mówi: Nawet połowy tego, co widziałem, wam nie przekazałem, bo byście mi i tak nie uwierzyli. I my wiemy, że ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce nie zdoła pojąć, jak wspaniała jest ta rzeczywistość, którą Pan Bóg nam przygotował. Ale już tu na ziemi Bóg uchyla rąbka nieba. Kiedy się z Nim spotykamy, kiedy jednoczymy się z Nim tu na ziemi, już jakby uczestniczymy w jakimś stopniu w tej tajemnicy, która dopiero w pełni się objawi, na co czekamy.
Moi kochani, paradoks admirała Stockdale’a – nie ma łatwej nadziei, nie ma tanich obietnic. To znaczy są – ale biada, jeśli w nie uwierzymy. Otwórzmy się na tę nadzieję, którą daje Jezus. Bądźmy z Nim. I ta nadzieja nieba niech sprawi, że jeszcze bardziej, aktywniej, gorliwiej zaangażujemy się w przemianę rzeczywistości tu, na tym świecie. Niech Pan Bóg nam w tym błogosławi. Pan z wami. Niech was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty.
Razem z księdzem Piotrem dziękujemy Wam z całego serca za wszystkie formy wsparcia – poprzez Patronite. Przycisk „Wesprzyj”, Buy coffee, wpłaty na konto, komentarze, lajki i subskrypcje. Bardzo się cieszymy z tego, że odpowiedzieliście na naszą prośbę i przybyło tych subskrypcji. Dalej o nie prosimy, bo dzięki temu Ewangelia może dotrzeć do większej ilości słuchaczy. Już kiedyś w ramach kazania przedstawiłem Wam historię o Stanisławie Celińskiej. Mówiłem wtedy o tym, jak wystąpiła w sztuce „Hiob”. I tutaj jest ten filmik. Można do niego wrócić, żeby sobie jeszcze przypomnieć tę wspaniałą aktorkę. A tutaj macie playlistę z kazaniami na tegoroczny okres wielkanocny, aby mieć wszystkie wysłuchane, zapraszam do tej playlisty.
🟢 👨🍳👉 Zerknij na nasze filmy kulinarne 🍰 PRZEPIS NA SZYBKIE CIASTO
1. czytanie (Dz 1, 1-11)
Uniósł się w ich obecności w górę
Czytanie z Dziejów Apostolskich
Pierwszą Księgę napisałem, Teofilu, o wszystkim, co Jezus czynił i czego nauczał od początku aż do dnia, w którym dał polecenia apostołom, których sobie wybrał przez Ducha Świętego, a potem został wzięty do nieba. Im też po swojej męce dał wiele dowodów, że żyje: ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym.
A podczas wspólnego posiłku przykazał im nie odchodzić z Jerozolimy, ale oczekiwać obietnicy Ojca:
«Słyszeliście o niej ode Mnie – mówił – Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym».
Zapytywali Go zebrani: «Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?» Odpowiedział im: «Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą, ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jeruzalem i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi».
Po tych słowach uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. Kiedy jeszcze wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: «Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba».
Psalm (Ps 47 (46), 2-3. 6-7. 8-9 (R.: por. 6))
Pan wśród radości wstępuje do nieba
Wszystkie narody, klaskajcie w dłonie, *
radosnym głosem wykrzykujcie Bogu,
bo Pan Najwyższy i straszliwy, *
jest wielkim Królem nad całą ziemią.
Pan wśród radości wstępuje do nieba
Bóg wstępuje wśród radosnych okrzyków, *
Pan wstępuje przy dźwięku trąby.
Śpiewajcie psalmy Bogu, śpiewajcie, *
śpiewajcie Królowi naszemu, śpiewajcie.
Pan wśród radości wstępuje do nieba
Gdyż Bóg jest Królem całej ziemi, *
hymn zaśpiewajcie!
Bóg króluje nad narodami, *
Bóg zasiada na swym świętym tronie.
Pan wśród radości wstępuje do nieba
2. czytanie (Ef 1, 17-23)
Bóg posadził Chrystusa po swojej prawicy
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Efezjan
Bracia:
Bóg Pana naszego, Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, niech da wam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznawaniu Jego samego. Niech da wam światłe oczy serca, byście wiedzieli, czym jest nadzieja, do której On wzywa, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych i czym przeogromna Jego moc względem nas wierzących – na podstawie działania Jego potęgi i siły. Wykazał On je, gdy wskrzesił Go z martwych i posadził po swojej prawicy na wyżynach niebieskich, ponad wszelką Zwierzchnością i Władzą, i Mocą, i Panowaniem, i ponad wszelkim innym imieniem, wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym.
I wszystko poddał pod Jego stopy, a Jego samego ustanowił nade wszystko Głową dla Kościoła, który jest Jego Ciałem, Pełnią Tego, który napełnia wszystko wszelkimi sposobami.
Aklamacja (Mt 28, 19a. 20b)
Alleluja, alleluja, alleluja
Idźcie i nauczajcie wszystkie narody.
Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.
Alleluja, alleluja, alleluja
Ewangelia (Mt 28, 16-20)
Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jedenastu uczniów udało się do Galilei, na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami:
«Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata».
7 Niedziela Wielkanocna rok A/B/C
Czytania Liturgiczne pochodzą z Lekcjonarza wydanego przez: Wydawnictwo Pallottinum






