13 Niedziela Zwykła rok A

cze 26, 2026 | Ks. Marek Studenski, Rok A

Bóg przychodzi inaczej, niż się spodziewasz? 13 Niedziela Zwykła rok A (Mt 10, 37-42)

A co, jeśli Bóg przychodzi inaczej, niż się spodziewasz? Nie zawsze w wielkim znaku, nie zawsze w spektakularnym cudzie, ale czasem w drugim człowieku, który puka do drzwi twojego życia.

Zapraszam na niezwykłe historie o gościnności, błogosławieństwie i spotkaniu z Bogiem ukrytym w człowieku. Od legendy o Piaście Kołodzieju i tajemniczych wędrowcach, przez biblijną opowieść o proroku Elizeuszu i kobiecie z Szunem, aż po przejmującą historię świętego Juliana Szpitalnika.

To nie jest tylko opowieść o tym, by być miłym, poczęstować kogoś kawą i powiedzieć: „czym chata bogata”. Ten odcinek stawia dużo głębsze pytanie: czy w moim sercu jest naprawdę miejsce dla Boga? I czy potrafię Go rozpoznać, kiedy przychodzi w sposób niewygodny, nieoczekiwany, czasem ukryty w twarzy drugiego człowieka?

Jeśli czasem masz wrażenie, że Bóg milczy albo nie przychodzi tak, jak Go oczekujesz, ten odcinek może pomóc spojrzeć inaczej. Może On już puka — tylko w sposób, którego się nie spodziewasz.

A Ty? Czy zdarzyło Ci się doświadczyć, że drugi człowiek stał się dla Ciebie znakiem obecności Boga?

Gdy ubogi gość przynosi błogosławieństwo

Zapraszam na szklankę dobrej rozmowy. W kronice Galla Anonima znajduje się ciekawa legenda. Dwóch utrudzonych wędrowców zbliża się do bram miasta Gniezna. W mieście, na dworze księcia Popiela, okrutnego, strasznego władcy, odbywają się postrzyżyny. To znaczy – jego syn ma być wprowadzony w wiek męski. Na podgrodziu, w skromnej chatce mieszka człowiek, który ma na imię Piast. Zajmuje się uprawą roli i wytwarzaniem kół do wozów. Stąd przydomek „Kołodziej”. Ma syna Siemowita. Wędrowcy docierają do pałacu księcia. Popiel ich wyrzuca. Służba zamyka z trzaskiem drzwi: Nie ma tu dla was miejsca, przybłędy. Szukają dalej. Trafiają do skromnej chatki Kołodzieja. Piast otwiera drzwi. Mówi: Czym chata bogata, tym rada. Ma beczułkę sfermentowanego piwa i troszkę chleba. Częstuje ich i okazuje się, że piwa i chleba nie ubywa. Pytają o jego synka, Siemowita. On również dzisiaj ma postrzyżyny. Ci dwaj wysłannicy okazują się aniołami. Błogosławią chłopca i przepowiadają mu wielką przyszłość. Zostanie władcą całego ludu. Po jakimś czasie zły król Popiel ginie, jak to znamy z tej legendy, zżarty przez myszy. Natomiast lud wybiera na stolicę Gniezna syna Piasta Kołodzieja – Siemowita.

To jest legenda o powstaniu rodu Piastów. Ten Siemowit jest legendarnym praojcem dynastii piastowskiej. To tylko legenda. Gall Anonim zastrzega, że jest to „fabula”, czyli opowiadanie baśń. Ale jest w nim jakaś prawda. To jest archetyp licznych opowieści, które mówią o tym, że ktoś udzielił gościny nieznanej osobie czy osobom, osobom biednym, których nikt inny nie chciał przyjąć. I te osoby wniosły do tego domu błogosławieństwo, otworzyły zupełnie nowe perspektywy i horyzonty.

Prorok Elizeusz w domu Szunemitki

I taką opowieść znajdujemy dzisiaj w pierwszym czytaniu z Drugiej Księgi Królewskiej. Otóż prorok Elizeusz przychodzi do domu bogatej kobiety. Jest to Szunemitka, bo mieszka w miejscowości Szunem, kobieta bardzo dobra i gościnna. Zawsze, kiedy Elizeusz przychodził, zapraszała go na posiłek. Po pewnym czasie, po którejś z tych wizyt, ta kobieta mówi do swojego męża: Słuchaj, przygotujmy pokój na poddaszu, żeby ten mąż Boży mógł się u nas zatrzymać na dłużej. Że kiedy będzie chciał, żeby mógł u nas przenocować. Do pokoju wstawili łóżko, lampę, krzesło i stół. To świadczy o bogactwie tego domu, ponieważ to wszystko działo się u biednych ludzi na podłodze – nie mieli mebli.

I moi kochani, pyta w czasie którejś z wizyt sługa Elizeusza: Czy nie moglibyśmy tej kobiety czymś wynagrodzić. A co możemy jej ofiarować? – pyta Elizeusz. – Kobieta nie ma syna. Elizeusz mówi: Dobrze. I mówi: Słuchaj, za rok o tej porze będziesz miała syna. Kobieta myśli, że z niej kpi i mówi: Nie oszukuj biednej kobiety. Okazało się, że te słowa były prorocze. Za rok rodzi się dziecko.

Moi kochani, to, o czym czytamy w legendach, opowieściach, spełniło się tutaj w dosłowny sposób. Warto było przyjąć proroka. Błogosławieństwo sprawiło, że ta kobieta wreszcie doczekała się upragnionego potomka.

Julian Szpitalnik: legenda o miłosierdziu

Jest taka piękna opowieść o świętym Julianie Szpitalniku. Ta opowieść o tym świętym została w piękne słowa ubrana przez francuskiego, znanego pisarza Gustava Flauberta. Gustav Flaubert był niewierzący, ale od młodości zachwycał się tą właśnie postacią świętego Juliana Szpitalnika, zwanego również Julianem Gościnnym. Gdzie go poznał? Otóż jego ojciec i jego rodzina, on też jako dziecko – mieszkał w miejscowości Rouen we Francji, gdzie jest wspaniała katedra. I w tej katedrze jest witraż tego świętego. I gdzieś ta postać się przewijała przez jego życie. Pisze w tej legendzie pięknymi słowami, wkładając cały swój artyzm o tym, że mały Julian urodził się w zamku rycerskim, miał bogatych rodziców. Kiedy się urodził, pustelnik przepowiedział jego matce, że będzie świętym. Ale przypadkowy wędrowiec powiedział jego ojcu, że chłopak zrobi niesamowitą karierę, znajdzie się na dworze cesarskim, ale będzie niestety przelewał krew. I okazuje się, że te dwa proroctwa spełniły się w życiu jednego człowieka. Oba były prawdziwe. Mały Julian był kochanym dzieckiem. Chętnie się modlił, miał wrażliwe, czułe serduszko. Kiedy pewnego dnia pojawiła się mysz, zabił to zwierzątko. I wtedy obudziło się w nim coś strasznego, jakieś okrucieństwo, jakaś druga strona jego natury. I od tej pory był bezlitosny. Jeździł na polowania i znajdował upodobanie w zabijaniu zwierząt. To było jego pasją. Pewnego razu dokonał w lesie katastrofalnego pogromu zwierząt. I w pewnym momencie olbrzymi jeleń przed śmiercią mówi: Przelejesz krew własnego ojca i matki. Julian się tym przestraszył, ale dalsze dzieje były wypełnieniem tego wspaniałego proroctwa. Poznał córkę samego cesarza. Został zięciem cesarza. Mieszkał na dworze cesarskim. Zapomniał o swoich rodzicach, którzy go bardzo kochali. Pewnego razu, gdy Julian wybrał się na polowanie, jego dom odwiedziło pod jego nieobecność dwóch staruszków. Jego żona rozpoznała starych rodziców, którzy przez wiele miesięcy poszukiwali swego syna. Byli zmęczeni, zasnęli w łóżku. I wtedy Julian w nocy wraca z polowania. Jest przekonany, że w łóżku, ponieważ światła były wygaszone, leży jego żona z kochankiem i domyślacie się, co się stało. Spełniło się to czarne proroctwo z dzieciństwa. Nie miał już rodziców. Julian wybiegł z pałacu. Nie wiedział, co robić. Tułał się po całym świecie i w końcu zrozumiał, że tak nie może żyć. Jego serce się zmieniło. Widzi wielką rzekę. Nad tą rzeką zbudował skromną chatkę. Zrobił sobie sam łódź i resztę życia spędził w przyjmowaniu biednych przechodniów.

Ten dom stał się hotelem „l’hospitalité”, czyli gościnność, jak to pisze Faulbert, stała się jego cechą, stąd Julian Gościnny. I przewoził tą barką za darmo przybyszów, którzy potrzebowali, ponieważ tam nie było mostu, znaleźć się na drugiej stronie rzeki. Robił to z niesamowitą miłością, nie biorąc za to ani grosza. Bardzo często był źle traktowany, pogardzany. Ale on to przyjmował wszystko jako pokutę za dotychczasowe życie. Pewnego razu śpi w swojej chatce i nagle słyszy wyraźne słowa, wyraźny głos: Julianie, Julianie! Głos dobiega z drugiej strony rzeki. Rzeka jest bardzo szeroka. Dziwi się, w jaki sposób mógł usłyszeć te słowa. Po drugiej stronie rzeki widzi jakąś postać. Podpłynął łodzią i nagle okazuje się, że to jest człowiek trędowaty. On, nie patrząc na to, że może zarazić się trądem, bierze tego biednego człowieka na ręce, wsadza do łodzi, proponuje mu nocleg w jego domu. Człowiek chropowatym głosem mówi: Jeść. Wtedy on wyciąga chleb, wyciąga słoninę i ten przybysz zjadł wszystko, co miał. Następnie pada żądanie: Pić. Wyciągnął baryłkę wina. Ten człowiek wypił całe wino. Nagle ten człowiek mówi swoim głosem bardzo nieprzyjemnym, zimnym, chropowatym: Łóżko. Julian proponuje mu miejsce w swoim łóżku. – Jestem cały zziębnięty. Chodź tutaj i ogrzej mnie. Julian podchodzi i widzi rozkładające się ciało trędowatego. – Bliżej. Chodź do łóżka i przytul mnie. Muszę czuć twoje ciepło, bo umrę z zimna. Julian wypełnia to polecenie. Z miłością obejmuje tego chorego, trędowatego człowieka. – Uściśnij mnie mocniej. Kiedy uścisnął go mocniej, poczuł, że to ciało przybysza jest zimniejsze niż ciało węża i bardziej chropowate niż pilnik – tak to opisuje Faulbert. Kiedy go mocno przytulił, nagle stało się coś niesamowitego. Oczy tego przybysza, trędowatego rozbłysły światłem gwiazd. Dziura, którą miał po nosie, zamieniła się w piękny kształtny nos. Włosy wydłużyły się jak promienie słońca. Postać zaczęła rosnąć. Zniknął trąd. Postać wypełniła całą lepiankę – stopam dotykała podłogi, głową usunęła dach. I nagle rozpoznał twarz Jezusa Chrystusa. Z wielką siłą Chrystus, obejmując dalej Juliana, uniósł się razem z nim do nieba. I tak odszedł z tego świata, objęty przez Jezusa, któremu dał gościnę w swoim domu. Faulbert kończy opowiadanie: W taki oto sposób opisałem historię Juliana Szpitalnika, którego zobaczyłem na witrażu w jednym z kościołów w mojej okolicy. Pięknie opisana historia człowieka, który okazał, mimo całej swojej grzeszności, miłość bezinteresowną i ona została przyjęta przez Jezusa, który przyszedł do Niego w postaci biednego, trędowatego człowieka. Warto było zaprosić trędowatego.

Abraham, Sara i obietnica Boga

Szunemitka miała wielką łaskę. Przyjęła Męża Bożego i on jej pobłogosławił potomstwem. Mało tego – moi kochani, w życiu tej kobiety, o tym już nie mówi to czytanie – jest drugi rozdział. Ten syn poszedł ze żniwiarzami w pole. Tam zaczęła boleć go głowa. Przynieśli go do domu i zmarł. I wtedy już ta kobieta od razu instynktownie powiedziała sługom: Szybko jedźcie i przywieźcie tu Męża Bożego. Przywożą Elizeusza i on dokonuje wskrzeszenia syna. I teraz widzimy, że ta kobieta już wierzy. Już nie mówi, że ktoś ją chce oszukać, ponieważ doświadczyła za pierwszym razem cudu i już jest pewna, że ten cud znowu jest możliwy. Czyli przyjęcie tego gościa w jej domu wzbudziło, w jej sercu, rozwinęło niesamowitą wiarę. Byliśmy z księdzem biskupem, z księdzem Piotrem na takiej pielgrzymce do Austrii i byliśmy w pięknym opactwie księży kanoników Closterneuburg. W refektarzu, olbrzymiej sali, gdzie zakonnicy spożywają posiłek, na ścianach są obrazy przedstawiające biblijne sceny związane ze spożywaniem potraw. I tam ojciec Albert, miejscowy kanonik, zakonnik, zrobił nam egzamin. Mówi: Proszę teraz odpowiedzieć, jakie to sceny biblijne są na tych obrazach. Przed jednym z nich stanąłem i od razu wiedziałem, że to jest gościna, którą dał Abraham trzem przypadkowym przybyszom. Dał im podpłomyk, zabił cielę, umył im nogi, przyjął ich z niesamowitą miłością, gościnnością i dowiaduje się, podobnie jak ta kobieta z dzisiejszego pierwszego czytania, że jego żona Sara, mimo podeszłego wieku będzie miała za rok syna. A więc znowu podobne proroctwo.

I moi kochani, trzeba się uważnie przyjrzeć temu obrazowi, żeby zobaczyć, kto wygląda w cieniu zza drzwi. To jest Sara. Ona ma 70 czy 80 lat. Jest przerażona, bo słyszy, że będzie miała dziecko. Wiadomo, co może przeżywać. Z jednej strony się śmieje, nie dowierza, ale ta twarz to jest taki śmiech, który przechodzi w przerażenie, bo biedna kobieta nie wie, co ją spotka. Okazuje się, że Pan Bóg zadba o to, by Izaak mógł się narodzić bez problemu. Natomiast kapitalnie artysta pokazał realizm tej sceny.

To nie było takie łatwe. Ci goście wywrócili dom i małżeństwo rodziny Abrahama zupełnie do góry nogami. Wszystko zmienili. Ta gościna zmieniła ich życie.

Czym naprawdę jest polska gościnność?

Jest takie powiedzenie: „polska gościnność”. Słuchałem kiedyś w radio takiej audycji etnograficznej. Pani profesor pokazała w tej audycji, że różne nasze takie powiedzenia, które się przyjęły w polszczyźnie, mają swoje źródło w konkretnych wydarzeniach. I przytoczyła z jakiegoś opracowania zdarzenie, które podobno po raz pierwszy pozwoliło Francuzowi użyć tego określenia. Bo mówi, że w języku ojczystym, kiedy to mówimy, to my na to nie zwracamy uwagi. Natomiast jeżeli to jest gdzieś w źródłach na przykład francuskojęzycznych czy anglojęzycznych, to tam to znaczy, że ktoś musiał coś przeżyć, bo mówi o Polsce, patrząc zupełnie z zewnątrz, zupełnie obiektywnie. Otóż ta historia mówi, że pewien Francuz – to było za czasów sarmackiej szlachty, przejeżdżał przez Polskę. Był w podróży i niechcący przejeżdżał przez włości jednego ze szlachciców. Natychmiast zobaczyli go jego ludzie. Aresztowali go i postawili przed obliczem pana. Co chciał robić? Węszył. Chciał coś ukraść. Kiedy okazało się, że jest to człowiek zza granicy, że jest to Francuz, przybysz, wędrowiec i został niesłusznie pojmany, ten szlachcic, sarmata był bardzo przejęty. Mówi: Bardzo pana przepraszam. Muszę wynagrodzić to, co się stało. – Nie, nie trzeba. Po prostu chcę pojechać dalej. Nie, ja muszę to wynagrodzić. Muszę za to odbyć jakąś pokutę. Zapraszam na przyjęcie. Wyprawił ucztę i okazało się, że ten przybysz musiał kolejny tydzień spędzić w takiej niewoli przy stole, bo szlachcic musiał mu podziękować, okazując niesamowitą gościnność. Po tygodniu świętowania ucztowania ten Francuz nareszcie już był uwolniony. Mógł dalej jechać. Kiedy miał już wsiąść na konia, wyciągnął piękną srebrną tabakierę i mówi: Teraz z kolei ja chcę się odwdzięczyć. Zostałem tak wspaniale przyjęty. Jestem pod wrażeniem. I wręcza szlachcicowi tę tabakierę. No i niestety wydał wyrok na siebie, ponieważ ten z wdzięczności wyprawił kolejną tygodniową ucztę. Kiedy mógł wreszcie wyjechać, powiedział: No jestem zaskoczony polską piękną gościnnością.

Moi kochani, jesteśmy z natury gościnni. Wiemy, że nam Polakom to przychodzi łatwo. Kiedy ktoś do nas przychodzi, to tą kropką nad i jest szklanka kawy czy herbaty. Jeżeli ktoś nie skorzysta z kawy, to nieraz mówimy no to nie było spotkania. Nawet kawy się nie napijesz? Nawet herbaty się nie napijesz? Stąd nasze zaproszenie na szklankę dobrej rozmowy. Moi kochani, warto okazać gościnność Jezusowi. Czytając to pierwsze czytanie odkryłem taką rzecz. Dlaczego ta kobieta postawiła w pokoju łóżko, stół, krzesło i lampę? Bo chciała, żeby Elizeusz nie tylko był okazyjnie gościem w jej domu, ale żeby mógł tam zatrzymać się na dłużej. Czyli te meble oznaczają chęć stałego przyjmowania Elizeusza. Postaw w swoim sercu, mówiąc tym językiem dzisiejszego czytania – stół, krzesło, lampę i łóżko dla Jezusa, aby mógł na stałe zamieszkać w Twoim sercu. Już na zawsze. Niech nam Bóg błogosławi. Pan z wami. Niech was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty.

A w gronie Patronów na Patronite witamy panią Elżbietę. Serdecznie dziękujemy za wszystkie formy wsparcia. Jeśli umknęły Wam jakieś odcinki, bo algorytm ostatnio jakoś dziwnie pracuje, tutaj jest playlista z ostatnimi odcinkami, do których można wrócić. Serdecznie zapraszam.

 

🟢 👨‍🍳👉 Zerknij na nasze filmy kulinarne 🍰 PRZEPIS NA SZYBKIE CIASTO 

1. czytanie (2 Krl 4, 8-12a. 14-16a)
Szunemitka przyjmuje proroka
Czytanie z Drugiej Księgi Królewskiej

Pewnego dnia Elizeusz przechodził przez Szunem. Była tam kobieta bogata, która zawsze nakłaniała go do spożycia posiłku. Ilekroć więc przechodził, udawał się tam, by spożyć posiłek. Powiedziała ona do swego męża: «Oto jestem przekonana, że świętym mężem Bożym jest ten, który ciągle do nas przychodzi. Przygotujmy mały pokój na górze, obmurowany, i wstawmy tam dla niego łóżko, stół, krzesło i lampę. Kiedy przyjdzie do nas, to tam się uda».

Gdy więc pewnego dnia Elizeusz tam przyszedł, udał się na górę i tam ułożył się do snu. I powiedział do Gechaziego, swojego sługi: «Co można uczynić dla tej kobiety?» Odpowiedział Gechazi: «Niestety, ona nie ma syna, a mąż jej jest stary». Rzekł więc: «Zawołaj ją!» Zawołał ją i stanęła przed wejściem. I powiedział: «O tej porze za rok będziesz pieściła syna».

Psalm (Ps 89 (88), 2-3. 16-17. 18-19 (R.: por. 2a))
Na wieki będę sławił łaski Pana
O łaskach Pana będę śpiewał na wieki, †
Twą wierność będę głosił moimi ustami *
przez wszystkie pokolenia.
Albowiem powiedziałeś: †
«Na wieki ugruntowana jest łaska», *
utrwaliłeś swą wierność w niebiosach.

Na wieki będę sławił łaski Pana

Błogosławiony lud, który umie się cieszyć *
i chodzi, Panie, w blasku Twojej obecności.
Cieszą się zawsze Twym imieniem, *
Twoja sprawiedliwość ich wywyższa.

Na wieki będę sławił łaski Pana

Bo Ty jesteś blaskiem ich potęgi, *
a przychylność Twoja dodaje nam mocy.
Bo do Pana należy nasza tarcza, *
a król nasz do Świętego Izraela.

Na wieki będę sławił łaski Pana

2. czytanie (Rz 6, 3-4. 8-11)
Nowe życie ochrzczonych
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian

Bracia:

My wszyscy, którzy otrzymaliśmy chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć. Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my postępowali w nowym życiu – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.

Otóż, jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem, wierzymy, że z Nim również żyć będziemy, wiedząc, że Chrystus, powstawszy z martwych, już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy. Bo to, że umarł, umarł dla grzechu tylko raz, a że żyje, żyje dla Boga. Tak i wy rozumiejcie, że umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga w Chrystusie Jezusie.

Aklamacja (Por. 1 P 2, 9)
Alleluja, alleluja, alleluja
Jesteście królewskim kapłaństwem, świętym narodem.
Ogłaszajcie dzieła potęgi Tego, który was wezwał do swojego przedziwnego światła.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia (Mt 10, 37-42)
Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus powiedział do swoich apostołów:

«Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.

Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.

Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma.

Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody».

​​

13 Niedziela Zwykła rok A/B/C

Czytania Liturgiczne pochodzą z Lekcjonarza wydanego przez: Wydawnictwo Pallottinum

12 Niedziela Zwykła rok A

12 Niedziela Zwykła rok A

3 historie wielkiej odwagi 12 Niedziela Zwykła rok A (Mt 10, 26-33) Polska olimpijka spojrzała Adolfowi w oczy i nie wykonała nazistowskiego pozdrowienia. Generał, który nie przegrał żadnej bitwy… został barmanem w Edynburgu. Amerykański jeniec, torturowany w...

11 Niedziela Zwykła rok A

11 Niedziela Zwykła rok A

Jak wyleczyć samotność 11 Niedziela Zwykła rok A (Mt 9, 36 – 10, 8) Samotność nie jest tylko przykrym uczuciem. Coraz częściej mówi się o niej jak o jednym z najpoważniejszych problemów naszych czasów — takim, który dotyka psychiki, ciała, relacji i życia duchowego....

10 Niedziela Zwykła rok A

10 Niedziela Zwykła rok A

Agnostyk - Bóg go nawrócił - 10 Niedziela Zwykła rok A (Mt 9, 9-13) Boli Cię cudza ocena? Jedno zdanie potrafi czasem zostać w sercu na lata. Czyjaś krytyka, złośliwość, niesprawiedliwy osąd — i nagle tracimy pokój. W tym odcinku mówię o mądrości Doroteusza z Gazy,...

Postaw mi kawę na buycoffee.to