3 Niedziela Adwentu rok A

gru 12, 2025 | Ks. Marek Studenski, Rok A

3 Niedziela Adwentu rok A (Mt 11, 2-11)

Czy wiesz kto wynalazł lampki na choinkę? Kiedyś takie lampki to był luksus. Dzisiaj luksusem jest „światło w sercu” – sens, spokój, przejrzystość. To nie jest film o „ładnej pobożności”. To jest odcinek o odwadze. Jeśli czujesz, że migające lampki nie wystarczą, jeśli męczy Cię udawanie, jeśli masz wątpliwości, których nikt nie rozumie – ten odcinek jest dla Ciebie.

Dzisiaj spotykamy Jana Chrzciciela – proroka Adwentu, człowieka radykalnie wolnego, który nie dał się systemowi „kupić” ani zaszantażować. Jego prostota jest nieprzyjemna jak wielbłądzia skóra na gołym ciele, ale dzięki niej może mówić prawdę bez kompromisów. Pojawia się też dysydent Władimir Bukowski, który świadomie zrezygnował z pracy, majątku, a nawet rodziny, by system nie miał na niego żadnego „haka”. I wreszcie – prosta gospodyni, która jednym zdaniem o chłodnym barszczu przebija wszelkie kościelne kurtuazje. To małe memento: czasem najodważniej mówią ci, którzy niczego nie udają.

Centralny epizod dotyczy jednak wątpliwości. Jan, który wcześniej zapowiadał nadejście silniejszego, z więzienia posyła uczniów z pytaniem do Jezusa: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść?”. Zapraszam posłuchajcie jak na te wątpliwości reaguje sam Jezus. Usiądź ze mną przy „szklance dobrej rozmowy” i zobacz, co się dzieje, gdy Jan Chrzciciel, ks. Michał Heller i zwykli ludzie z kaplicy adoracji spotykają się w jednym pytaniu: Jak zbudować w sobie światło, którego nie da się zgasić?

Historia światełek choinkowych

Zapraszam na szklankę dobrej rozmowy. Za niedługo będziemy wyciągać bańki i światełka na choinkę. Bardzo jest ciekawa historia światełek choinkowych. Moi kochani, pierwsze światełka powstały w 1882 roku w Stanach Zjednoczonych. Wykonał je uczeń twórcy żarówki Edisona – Edward Johnson. I te pierwsze światełka choinkowe były tylko dla najbogatszych. Był to taki luksus, że mogli sobie na nie pozwolić tylko miliarderzy, bo koszt tych światełek był wartości połowy samochodów. Dziś światełka może mieć każdy. Nie są żadnym luksusem. Ale, moi kochani, mówimy o tym świetle zewnętrznym, materialnym. Bo, niestety, światło wewnętrzne jest luksusem. Może bardziej teraz niż kiedyś.

Dlazego Jan Chciciel był niepoprawny politycznie

Ewangelie Adwentu mówią o tym, że do radości i światła prowadzi droga przez ascezę i ofiarę. Świadkiem tego jest prorok Adwentu, święty Jan Chrzciciel.

Moi kochani, popatrzcie na niego. Odziany w odzienie z wielbłądziej sierści, przepasany pasem skórzanym. Dzieci nieraz mówią: Sweterek wełniany mnie drapie. Wyobraźmy sobie, co odczuwał Jan, kiedy na gołe ciało włożył skórę wielbłąda. Jadł tylko to, co było dostępne tam na pustyni, czyli szarańczę i miód. Moi kochani, był to człowiek całkowicie wolny, od nikogo niezależny i dlatego mógł sobie pozwolić na mówienie prawdy w sposób bezkompromisowy. Jest taka bardzo ciekawa i piękna postać – Władimir Bukowski, opozycjonista z okresu Związku Radzieckiego, człowiek niesamowitych wartości.

I wyobraźcie sobie, że on, żeby móc być prawdziwy i walczyć o wolność w czasie komunizmu wyrzekł się wszystkiego. Nie miał nic, nie miał pracy, pieniędzy i celowo nie założył rodziny. Mówił: Pieniądze, praca, rodzina to są zakładnicy, które chce zabrać system, żeby cię móc szantażować i zastraszać. Dlatego musiałem się wyrzec tego wszystkiego. I w czasie przesłuchań, kiedy go nawet torturowano, mówi: Co wy mi możecie zrobić? Nie mam pieniędzy, które moglibyście mi zabrać. Nie mam pracy, której moglibyście mnie pozbawić. Nie mam żony, dzieci, których moglibyście skrzywdzić. Najwyżej możecie mnie zabić, ale przegracie, bo będziecie wtedy mieli męczennika.

I moi kochani, zobaczcie, całkowita wolność tego człowieka sprawiła, że nie można było mu nic zrobić. Nie mieli na niego haka, dlatego mógł sobie pozwolić na wszystko. I moi drodzy, taką wolność ma święty Jan Chrzciciel i dlatego może wytykać na przykład Herodowi, Herodiadzie ich grzech. Może mówić prawdę, może przestrzegać wszystkie stany, które tam przychodziły, i gromić faryzeuszów, bo był całkowicie wolny.

Ks. Pawlukiewicz o odwadze i wolności Jana Chrzciciela

Ksiądz Pawlukiewicz, mówiąc o Janie Chrzcicielu, przywołał takie zdarzenie z jednej z parafii. Otóż była wizytacja. Ksiądz biskup długo mówił. Potem proboszcz jeszcze chciał się pochwalić nowościami w parafii, więc ta rozmowa trwała bardzo długo. Przyszli na obiad. Podano obiad. I ksiądz biskup kosztujr barszczu. Barszcz nie był już gorący. I mówi do gospodyni, prostej kobiety: No, ten barszczyk już nie jest zbyt ciepły. A ta pani, która była osobą, mówi tak: To trzeba było jeszcze dłużej gadać. Podobno goście zebrani bili brawo pod stołem. Cieszyli się z tego, bo sami czekali długo na ten obiad, ale bali się nawet uśmiechać. A ta prosta kobieta powiedziała to, co miała na sercu. Moi kochani, święty Jan Chrzciciel czyni to w o wiele ważniejszych sprawach.

Lubię nie wiedzieć

Moi kochani, dziś w naszym świecie, w Polsce mamy wielu naśladowców świętego Jana Chrzciciela i chciałem dzisiaj powiedzieć o jednym z nich. Jestem zafascynowany postacią – już od dawna – księdza profesora Michała Hellera. Ostatnio powstały trzy filmy, bardzo ciekawe, na YouTubie. Noszą wspólny tytuł: Lubię nie wiedzieć. Ksiądz profesor Michał Heller jest teologiem, jest fizykiem, kosmologiem, matematykiem. Genialny umysł.

I moi kochani, kiedy włączymy sobie jeden z tych filmików chociażby, zobaczymy skromnego człowieka w koszuli pośród książek. Już chudziutki. Ma 89 lat, a umysł jak młodzieńca, który mówi niesamowicie ciekawie. No nie wszystko zrozumiemy chyba, że ktoś jest kosmologiem albo fizykiem. Natomiast ksiądz Michał Heller w tych swoich wykładach, właściwie świadectwach, jest sobą. A musimy wiedzieć, że jest laureatem wielu nagród, w tym nagrody Templetona. Otrzymał milion sześćset tysięcy dolarów i wyobraźcie sobie, że całość przekazał na Centrum Badań Interdyscyplinarnych Kopernika. Ten genialny umysł, profesor, laureat nagrody, wyrzekł się tego wszystkiego dla nauki. I teraz ja sobie tak myślę, kiedy zestawimy chociażby księdza, profesora Hellera i wielu innych światłych, wspaniałych duchownych, myślicieli, filozofów – z tymi, którzy piszą komentarze w internecie i jednym łatwym pociągnięciem ręki dyskredytują Kościół, całą historię, to ja bym wszystkim tym internautom powiedział: Proszę państwa, do szkoły! Żebyście chociaż trochę liznęli historii fizyki, geografii, nauk społecznych i wtedy dopiero możecie coś pisać.

Moi kochani, ale nie o tym chciałem mówić. Chciałem zwrócić uwagę na jedną rzecz. Każdy z tych wykładów, ksiądz profesor Michał Heller rozpoczyna od słów: Lubię nie wiedzieć. Ten, który ma taką wiedzę, mówi: Lubię nie wiedzieć. I mówi: Zawsze mnie dziwią osoby, które znają się na wszystkim. Wolą mówić, że wiedzą, chociaż mogą wiedzieć nieprawdę, bo dla nich przyznać się do niewiedzy jest czymś tak trudnym, że wolą udawać tych, którzy wiedzą. Tymczasem człowiek, który „wie”, ma przed sobą jedną możliwość, a ten, który nie wie, ma przed sobą niezliczoną ilość możliwości. I to mnie fascynuje. Mówi ksiądz Michał Heller, że kiedy zaczął studiować matematykę na pierwszym roku, jeden z profesorów wziął ich do biblioteki uniwersyteckiej i pokazuje olbrzymie regały pełne książek wielkich matematyków. I mówi: To było genialne pociągnięcie tego profesora, bo wtedy zobaczyłem, ile rzeczy nie wiem, jaka to potęga i nie jestem w stanie w ciągu całego swego życia poznać chociażby cząstki tego wszystkiego. I potem, kiedy wróciłem do mojej parafii jako student pierwszego roku matematyki, pytali mnie: Słuchaj, a takiemu księdzu, który studiuje matematykę, fizykę, to nie przychodzi do głowy, żeby być pysznym i zarozumiałym? Czy ci się przypadkiem od tego nie przewróci w głowie? I ksiądz Michał Heller mówi: Ja wtedy pomyślałem – człowieku, skoro tak mówisz, to ty chyba nigdy nie byłeś w bibliotece.

Moi kochani, Jan Chrzciciel idzie do Jezusa, żeby wyjawić Mu za pośrednictwem tych dwóch uczniów to, że ma wątpliwości, że czegoś nie wie. I teraz, moi kochani, zobaczcie, jaka jest odpowiedź Jezusa. Po tym wszystkim mówi oczywiście co ci uczniowie mają przekazać, że są świadkami przywracania słuchu, wzroku, uzdrowienia z trądu, przebaczenia grzechów. Żeby to wszystko powiedzieli Janowi Chrzcicielowi, bo Jezus wie, że to go przekona. Ale, moi kochani, po tych wątpliwościach, kiedy Jezus już ma świadomość, że Jan nie jest tak bezgranicznie wierzący w to, że jest Mesjaszem, bo ma wątpliwości – co Jezus mówi? -Powiadam wam, że między narodzonymi z niewiast nie ma większego od Jana Chrzciciela. Czyli Jezusowi nie przeszkadza ta wątpliwość świętego Jana Chrzciciela, ta jego prawdziwość. Dalej mówi, że jest największym człowiekiem spośród narodzonych z niewiast do tej pory. I moi kochani, teraz popatrzmy na siebie. Jezusowi nie przeszkadzają nasze grzechy. Nie przeszkadzają nasze wątpliwości. Kiedy do Niego przychodzimy z tym wszystkim i przyznajemy się, stajemy przed Nim w prawdzie, że czegoś nie wiemy, że czegoś nie rozumiemy, że mamy wątpliwości w wierze, to Jemu to nie przeszkadza i to w ogóle w najmniejszym stopniu nie wpływa na Jego miłość do nas. Ona jest dalej nieskończona, a w tej nieskończoności może być jeszcze większa, bo wie, że bardziej potrzebujemy Jego obecności. Tak Jezus reaguje na tę pokorę i przyznanie się do wątpliwości Jana Chrzciciela, że uważa, że jest największym z niewiast. Czyli to nie wpływa na ocenę Jezusa wobec Jana. Dalej go kocha i akceptuje całą swoją Boską istotą – i ludzką jako człowiek.

Groteskowa postać Grigorij Potiomkin

Moi kochani, jest taka groteskowa postać, ale zrobiła karierę w świecie. To był faworyt Katarzyny Wielkiej – Grigorij Potiomkin. Mówią, że był to jej kochanek. A potem, ponieważ ona mogła sobie przebierać w mężczyznach, kiedy go odstawiła, poszedł w odstawkę, był dalej jej zaufanym człowiekiem i osiągnął bardzo dużo – największe stanowiska w Rosji ówczesnej. I moi kochani, zbudował dla niej kilka miast. I teraz co robi? Chce jej pokazać te miasta. Płyną Dnieprem barką w kierunku Krymu. I teraz panowała wszędzie, w tych wioskach, które mijali niesamowita bieda – głód, wszy, choroby. On odegrał dla niej taki teatr, żeby pokazać, jak wspaniały świat zbudował. Otóż postawił na brzegu Dniepru makiety domów. Były to piękne domy, fasady z namalowanymi oknami, były zaimprowizowane piękne firanki, kwiaty w oknach. Chłopi ubrani, przebrani na ten czas, piękne szaty, które potem im wzięto, mieli skandować i wiwatować na cześć carycy. Co chwilę stały wozy pełne zboża, pełne ziarna, żeby pokazać, jaki to jest dobrobyt. I tymczasem za tymi makietami, za tymi fasadami pięknych domów były deski, które to podtrzymywały, błoto i chwasty. Kiedy przejeżdżali, było 76 postojów. Za każdym postojem chłopów przepędzono dalej. Niektóre domki również przestawiono dalej i caryca miała wrażenie, że cała ta droga jest usiana pięknymi zabudowaniami, pięknymi domami. To była tylko fasada, jedno wielkie kłamstwo. I do dziś istnieje w języku powiedzenie: „wioski potiomkinowskie” na określenie czegoś, co jest tylko kłamstwem, obłudą, fasadą.

Moi kochani, w życiu Jana Chrzciciela nie było żadnej fasady. Był sobą – prosty człowiek, ubrany w proste, siermiężne futro wielbłądzie. Jadł to, co miał pod ręką na pustyni. Nie było też fasady stwarzania jakiegoś wyidealizowanego obrazu siebie. Kiedy miał wątpliwości, poszedł z tym do Jezusa. I moi kochani, jeszcze jedna rzecz. Zauważmy – i tu jest wskazówka dla nas – dlaczego Jan Chrzciciel przestał mieć te wątpliwości? Bo nie poszedł z nimi do ludzi, nie poszedł do faryzeuszów, do ówczesnych rabinów, do przełożonych synagogi. Ale poszedł z wątpliwościami, ze swoim niepokojem do samego Jezusa: Powiedz mi, czy to jesteś Ty, który miał przyjść, czy innego mamy oczekiwać? Moi kochani, jeśli mamy wątpliwości, jakiś krzyż, cierpienie, idźmy z nim do samego Jezusa i tam otrzymamy najlepszą odpowiedź.

Idź do samego Jezusa

I moi kochani, to się dzieje na naszych oczach. Parę odcinków wstecz prosiliśmy o zaangażowanie się, by być strażnikiem Eucharystii. Fundacja Adoremus Te Christe, powołuje kaplice wieczystej adoracji. Wyobraźcie sobie po tym naszym odcinku w niesamowicie szybki sposób wyprzedziliśmy inne parafie. Powstała kaplica wieczystej adoracji Najświętszego Sakramentu w Czechowicach-Dziedzicach, w parafii Matki Bożej Wspomożenia Wiernych. Miejsce niesamowicie dogodne – jeśli ktoś podróżuje z Katowic do Bielska czy odwrotnie, wystarczy, że odbije dosłownie parę metrów i właściwie przy drodze jest ten kościół. Wejście z zewnątrz. Kaplica jest przepiękna. Dziękujemy księdzu proboszczowi Jerzemu Ryłko, że tak pięknie tę kaplicę zrobił. Możecie zobaczyć na zdjęciu. Otwarcie kaplicy przejmujące. Wyobraźcie sobie, że w szybkim czasie zgłosiło się 300 osób. Panie, które były koordynatorami tego pomysłu, mówią, że to były niesamowite świadectwa. Wyobraźcie sobie – małżeństwo tu z Bielska-Białej jedzie z rekolekcji dla rodzin, dla małżeństw. Po drodze w samochodzie zastanawiają się, jakie postanowienie podjąć po tych rekolekcjach. Przypadkowo włączają naszą „Szklankę dobrej rozmowy”. Akurat mowa jest o tej kaplicy. I kiedy dojeżdżają do domu, już wiedzą, jakie jest ich postanowienie. Są strażnikami Eucharystii. Zgłasza się pewien człowiek, mężczyzna i mówi: Ja bardzo proszę, żeby mnie wpisać na dyżur na najgorszą godzinę w nocy, jaką macie, taką chce podjąć. Inny pan mówi: Ja tu mieszkam koło remizy, biorę jedną godzinę, ale wiedzcie, że jak będzie potrzeba, ktoś zawali, ktoś nie przyjedzie, dzwońcie do mnie, ja jak tylko będę mógł, o każdej porze dnia i nocy przyjdę adorować.

Moi kochani, zobaczcie – Boże dzieło. Ksiądz Jerzy cieszy się tą kaplicą i mówi: Tam jest zawsze pełno wiernych. Nie tylko ten strażnik Eucharystii, który ma tam pilnować – tylko przychodzą ludzie i moi kochani, właśnie przychodzą jak Jan Chrzciciel ze swoimi problemami, z pytaniami do Jezusa. Masz pytanie, masz cierpienie, masz grzech, coś ci w życiu nie wychodzi, coś się zawala. Nie czekaj na nic. Idź do samego Jezusa i twoja historia potoczy się tak, jak historia Jana Chrzciciela. Nie chodzi o to, że on potem umarł śmiercią męczeńską, bo to wszystko oddajemy w ręce Pana Boga – ale ta fascynująca postać największego z proroków Starego Testamentu jest godna tego, by ją naśladować. I zobaczcie, to jest sposób, to jest ten czerpak radości w tę różową niedzielę „Gaudete”, trzecią niedzielę Adwentu, Niedzielę Radości, mamy drogę, mamy czerpak do czerpania radości. Wystarczy podpatrzeć trochę i zacząć naśladować świętego Jana Chrzciciela. Niech na to Pan Bóg nam wszystkim błogosławi: Pan z wami. Niech was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty.

A w gronie Patronów na Patronite serdecznie witamy pana Wojciecha. Bardzo dziękuję za dobre przyjęcie tej książki, a zwłaszcza za te głosy, które mówią, że odnajdujecie w niej taką inspirację do trwania w nadziei mimo wszystko. To nam towarzyszyło, gdy powstawały te rozważania. Mimo wszystko, mimo trudności, które zawsze będą, jest światło. Kiedy przyjmiemy Jezusa do naszego życia, to nie ma takiej ciemności, której by Jezus nie rozproszył. O to chodzi w tej książce. Jest to dobry prezent na Boże Narodzenie, że oprócz tych światełek na choince, pod choinką może być coś, co wniesie światło w serca. Informacje, gdzie kupić książkę znajdziecie w pierwszym przypiętym komentarzu. Bardzo, bardzo Wam dziękuję. Zachęcam, żeby nas wspierać na Patronite, poprzez przycisk „Wesprzyj”, wpłaty na konto. Dzięki Wam docieramy do nowych ludzi. Bardzo dziękuję za Wasze komentarze. Są takie sytuacje – ostatnio na przykład tak się zdarzyło – że ktoś ma jakąś wątpliwość i od razu przychodzi wsparcie poprzez inny komentarz. Więc jesteście w takiej interakcji między sobą. Bardzo dziękuję za wszystkie subskrypcje. Jeśli podoba Ci się taka forma głoszenia Ewangelii, Dobrej Nowiny, nadziei – oglądnij także inne nasze produkcje.

 

🟢 👨‍🍳👉 Zerknij na nasze filmy kulinarne 🍰 PRZEPIS NA SZYBKIE CIASTO 

1. czytanie (Iz 35, 1-6a. 10)

Sam Bóg przyjdzie, aby nas zbawić

Czytanie z Księgi proroka Izajasza

Niech się rozweselą pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie! Niech wyda kwiaty jak lilie polne, niech się rozraduje, skacząc i wykrzykując z uciechy. Chwałą Libanu ją obdarzono, ozdobą Karmelu i Szaronu. Oni zobaczą chwałę Pana, wspaniałość naszego Boga.

Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: «Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, by was zbawić».

Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło wykrzyknie.

Odkupieni przez Pana powrócą, przybędą na Syjon z radosnym śpiewem, ze szczęściem wiecznym na czołach; osiągną radość i szczęście, ustąpi smutek i wzdychanie.

Psalm (Ps 146 (145), 6c-7. 8-9a. 9b-10 (R.: por. Iz 35, 4))

Przybądź, o Panie, aby nas wybawić, albo: Alleluja

Bóg wiary dochowuje na wieki, *
uciśnionym wymierza sprawiedliwość,
chlebem karmi głodnych, *
wypuszcza na wolność uwięzionych.

Przybądź, o Panie, aby nas wybawić, albo: Alleluja

Pan przywraca wzrok ociemniałym, *
Pan dźwiga poniżonych.
Pan kocha sprawiedliwych, *
Pan strzeże przybyszów.

Przybądź, o Panie, aby nas wybawić, albo: Alleluja

Ochrania sierotę i wdowę, *
lecz występnych kieruje na bezdroża.
Pan króluje na wieki, *
Bóg twój, Syjonie, przez pokolenia.

Przybądź, o Panie, aby nas wybawić, albo: Alleluja

2. czytanie (Jk 5, 7-10)

Przyjście Pana jest już bliskie

Czytanie z Listu Świętego Jakuba Apostoła

Trwajcie cierpliwie, bracia, aż do przyjścia Pana. Oto rolnik czeka wytrwale na cenny plon ziemi, dopóki nie spadnie deszcz wczesny i późny. Tak i wy bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest już bliskie.

Nie uskarżajcie się, bracia, jeden na drugiego, byście nie podpadli pod sąd. Oto Sędzia stoi przed drzwiami. Za przykład wytrwałości i cierpliwości weźcie, bracia, proroków, którzy przemawiali w imię Pańskie.

Aklamacja (Iz 61, 1)

Alleluja, alleluja, alleluja

Duch Pański nade mną,
posłał mnie, abym głosił dobrą nowinę ubogim.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia (Mt 11, 2-11)

Na Chrystusie spełniają się proroctwa

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Gdy Jan usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» Jezus im odpowiedział: «Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie».

Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: «Co wyszliście obejrzeć na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale co wyszliście zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po co więc wyszliście? Zobaczyć proroka? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: „Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby przygotował Ci drogę”. Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on».

 

3 Niedziela Adwentu rok A/B/C

Czytania Liturgiczne pochodzą z Lekcjonarza wydanego przez: Wydawnictwo Pallottinum

2 Niedziela Zwykła rok A

2 Niedziela Zwykła rok A

2 Niedziela Zwykła rok A (J 1, 29-34) Historia astronauty (James Irwin) jest jak „zimny prysznic” dla naszej pogoni za podziwem. Punkt ciężkości przenosi się z wielkich osiągnięć na jedno pytanie: kto rządzi moim życiem i co je oświetla? Po misji Apollo 15 wszyscy...

Niedziela Chrztu Pańskiego rok A

Niedziela Chrztu Pańskiego rok A

Niedziela Chrztu Pańskiego rok A (Mt 3, 13-17) Czy można zgasić światłość wiekuistą… dla oszczędności? W tym odcinku wracam do ostatnich słów Juliana Tuwima – zapisanych na serwetce godzinę przed śmiercią. Zderzam je z naszym światem: piosenkami bez sensu, szopkami...

2 Niedziela po Narodzeniu Pańskim rok A

2 Niedziela po Narodzeniu Pańskim rok A

2 Niedziela po Narodzeniu Pańskim rok A (J 1, 1-18) Opowiem Ci o lekarzu, którego wyśmiano, choć mógł ocalić tysiące istnień. O człowieku, którego świat nie rozpoznał, bo prawda przyszła w zbyt pokornej formie. I zapytam wprost: czy my nie robimy podobnie z Bogiem? Bo...

Postaw mi kawę na buycoffee.to