5 Niedziela Wielkanocna rok A (J 14, 1-12)
A jeśli największym problemem człowieka nie jest to, że się boi, ale to, że szuka bezpieczeństwa nie tam, gdzie trzeba? Dzisiejsza Ewangelia zaczyna się od słów, których chyba wszyscy potrzebujemy: „Niech się nie trwoży serce wasze”. Ale Jezus nie mówi tego jak ktoś, kto obiecuje łatwe życie. Nie mówi: „Nie bój się, bo ominą cię choroby, cierpienie i trudności”. Nie mówi: „Nie bój się, bo wszystko zawsze skończy się tak, jak zaplanowałeś”. Jezus daje inną odpowiedź. Dużo głębszą.
Jednym z najbardziej przejmujących obrazów tego odcinka jest historia Sary Winchester — kobiety, która po śmierci męża, producenta broni, zaczęła szukać ratunku przed lękiem w seansach spirytystycznych. Usłyszała tam, że musi budować dom, a dopóki budowa będzie trwała, ona będzie żyła. Kiedy wbije ostatni gwóźdź — umrze. I tak powstała przedziwna willa pełna schodów prowadzących donikąd, drzwi otwierających się w pustkę i pomieszczeń bez sensu. To mocny symbol człowieka, który próbuje ocalić siebie sam, budując coraz więcej, kontrolując coraz więcej, uciekając coraz dalej — ale bez Boga jego serce wciąż pozostaje niespokojne. Bo lęku nie da się zamurować. Lęk można oddać tylko Temu, który naprawdę potrafi ocalić.
Każdy z nas zna uczucie lęku – nawet tonący Piotr, ale pamiętaj chrześcijanin nie jest człowiekiem, który nie widzi burzy. Chrześcijanin jest człowiekiem, który pośród burzy widzi Jezusa.
Największa potrzeba współczesnego człowieka
Zapraszam na szklankę dobrej rozmowy. Dzisiejsza Ewangelia odpowiada na największą potrzebę, a zarazem brak współczesnego człowieka. „Niech się nie trwoży serce wasze” – potrzeba bezpieczeństwa, uwolnienia od lęku. O tym powiedzą nie tylko psychiatrzy i terapeuci, ale także wielu z was. Bo lęk towarzyszy coraz częściej dzisiaj współczesnemu człowiekowi. A statystyki tego przekroczenia już granic poza normę są niestety coraz wyższe. Ten procent osób dotkniętych lękiem stale się zwiększa. Pan Jezus w Ewangelii daje receptę na lęk. Nie mówi: Niech się nie trwoży serce wasze, bo wszystko dobrze się skończy. Tą receptą nie jest jakaś pociecha: Niech się nie trwoży serce wasze, bo potrafi poradzić sobie z każdą chorobą, przywrócić zdrowie. Jezus nie mówi: Niech się nie trwoży serce wasze, bo wasze życie stanie się szczęśliwe.
Recepta na lęk jest jedna. Jest nią On sam. Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga i we Mnie wierzcie. Lek na lęk jest jeden – ma na imię Jezus Chrystus.
Misja Artemis II
Moi kochani, ostatnio zakończyła się pierwsza od długiego czasu załogowa misja – lot na Księżyc Artemis II. Ostatnia była w 1972 roku. Na pokładzie statku kosmicznego był między innymi Victor Glover, który, gdy zadzwoniono do niego, gdy połączono się z ziemi z tym statkiem, powiedział tak: Łączycie się z nami, ponieważ jesteśmy na pokładzie statku kosmicznego. Ale przecież wy tam na Ziemii, też jesteście teraz na pokładzie statku kosmicznego. Bo czym jest ziemia? Ona porusza się we wszechświecie. Została stworzona po to, byśmy mogli na niej żyć i się rozwijać. Została nam dana, ale przecież też jest statkiem kosmicznym, który się porusza w przestworzach. To piękne słowa. A potem, kiedy statek przechodził przez linię, gdzie już nie będzie możliwe dalsze łączenie się z Ziemią, po raz ostatni przed tym urwaniem połączeń skontaktował się z Ziemią i powiedział: Jesteśmy w punkcie położonym najdalej od Ziemi w czasie tej naszej podróży, a najbliżej Księżyca. Jesteśmy tu po to, by badać tajemnice Kosmosu. I z tego miejsca chciałbym wam powiedzieć, jaka jest największa tajemnica życia na Ziemi. Powiedział, zdradził ją Jezus Chrystus: Kochaj Boga całym sobą, a bliźniego jak siebie samego. I to były jego ostatnie słowa. I potem urwało się połączenie.
Niesamowite świadectwo, moi kochani, jedna i druga wypowiedź. Ziemia w tym olbrzymim Kosmosie jest dla nas tak bezpiecznym miejscem, a relacja z Jezusem daje nam już całkowite poczucie bezpieczeństwa. Moi kochani, wracamy wczoraj z księdzem Piotrem z wykładu dla Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Krakowie. Patrzymy, a na niebie wybija się jakieś ciało kosmiczne. Nie wiedziałem, czy to jakaś sonda czy gwiazda. Okazało się, że była to planeta Wenus. Niesamowicie jasno świeciła, wyróżniała się na całym niebie i sprawdzamy, dlaczego właśnie o tej porze roku Wenus jest tak bardzo wyraźnie widoczna. I co się okazało? Cała tajemnica polega na tym, że nad Wenus unoszą się chmury z kwasu siarkowego i to one odbijają w taki sposób światło. Kiedy dalej czytaliśmy o Wenus, okazuje się, że atmosfera i powierzchnia Wenus przypomina raczej piekło, a nie Ziemię. Temperatura na powierzchni Wenus wynosi 470 stopni, więc cała woda już wyparowała. Chmury z kwasu siarkowego. Tam nie jest w stanie przetrwać żadne życie, a nawet urządzenia, które tam się dostają, jakieś sondy badające Wenus, mogą tylko przetrwać paręnaście minut i po prostu się topią. W tej temperaturze – wszystko jest zniszczone. Wenus jest planetą, która podobnie jak Ziemia, krąży wokół Słońca. Mało tego, wielkość Wenus jest bardzo zbliżona do wielkości Ziemi.
Stanisław Lem, najbardziej znany autor powieści fantastyczno naukowych, mówił przed śmiercią, to w wielu miejscach czytałem, że ma taką intuicję, że poza Ziemią nie ma innego punktu w Kosmosie, gdzie mogłoby się rozwijać życie. To prawdopodobieństwo zaistnienia tylu czynników, tylu faktorów jest wręcz niemożliwe, by się powtórzyło gdzieś w przestrzeni kosmicznej. No niesamowite świadectwo. Myślę, że on wie o czym pisze.
Czy św. Piotr umiał pływać
Jezus jest lekarstwem na lęk. Mnie zawsze uderza to, co się działo na jeziorze Genezaret, kiedy apostołowie nagle byli rzucani falami. Ta łupinka, ta łódeczka nie dawała im oparcia, zaczęli krzyczeć przerażeni i nagle widzą idącego po falach Jezusa. Sama obecność Jezusa sprawiła, że odzyskali spokój, chociaż morze dalej szalało. I w tym momencie Piotr, który jeszcze przed chwilą krzyczał: Ratunku, pomocy! mówi rzecz niesłychaną. Zupełnie nieoczekiwanie mówi: Panie, każ mi teraz wysiąść z łodzi, żebym mógł przyjść do Ciebie po wodzie. Jezus mówi: Proszę bardzo. Więc on idzie i nagle traci wiarę, zaczyna tonąć. I to jest bardzo dziwne, ponieważ prawdopodobnie, prawie że na sto procent, Piotr musiał umieć pływać. Był rybakiem. Rybak pływał dlatego, że bardzo często łódź wymagała jakichś prac od zewnątrz. Gdzieś tam się zaplątała sieć. Ile razy musiał wyskoczyć czy wypadł z łodzi i jest niemożliwe, żeby rybak był pozbawiony umiejętności pływania. I dlaczego nagle zaczyna tonąć? I dlaczego prosi o pomoc Jezusa, który jako człowiek mógł nie umieć pływać, bo wtedy nie uczono się pływania dla sportu czy dla kondycji. Pływali tylko ci, którzy byli związani zawodowo z jeziorem. José Prado Flores daje na to pytanie piękną odpowiedź. Piotr bardzo często uznawał się za zbawcę Zbawiciela. Kiedy Jezus zapowiada swoją mękę i śmierć, święty Piotr mówi: Panie, nie przyjdzie to na ciebie, my na to nie pozwolimy. – Zejdź mi z oczu, szatanie, bo myślisz po ludzku. To Piotr odcina ucho słudze arcykapłana w czasie pojmania Jezusa w Ogrodzie Oliwnym. Piotr jako jedyny z apostołów nie pozwala, aby Jezus poniżył się i umył mu nogi: Ty mi nie będziesz nóg umywać.
I ten, który chciał uratować Jezusa, nagle przeżywa – może chciał tego doświadczyć – sytuację, gdzie jest całkowicie zależny od Jezusa. Panie, ratuj mnie! Nie mówi: „Ratuj mnie” tylko od strony psychologicznej to ktoś zauważył – mówi Panie, ratuj mnie. Chce być uratowany przez Jezusa. I to jest istota naszego zbawienia i naszej wiary, relacji z Jezusem: panie, albo Ty mnie uratujesz, albo nie chcę być uratowany. Jezu, Ty jesteś zbawieniem. Jeśli ktoś inny miałby mnie uratować, zbawić, odrzucam zbawienie. Chcę być zbawiony przez Ciebie. Wybieram Ciebie jako mojego jedynego Pana i Zbawiciela. A więc w naszej wierze nie chodzi o jakieś rzeczy, o jakiś ratunek, ale chodzi o wybór Jezusa. Wierzycie w Boga i we Mnie wierzcie – to mówi Jezus swoim słuchaczom w Ewangelii.
Gdzie szukamy oparcia?
Moi kochani, ten, kto nie ma oparcia w Bogu, szuka oparcia w różnych najdziwniejszych rzeczach. Jest niesamowita willa w San Jose w Kalifornii. Historia willi jest bardzo ciekawa. Otóż William Winchester był znanym producentem broni. Kiedy umarł, wdowa po nim, Sarah Winchester, zaczęła chodzić na seanse spirytystyczne. I tam się dowiedziała z ust medium, że musi zbudować dom, do tego domu wprowadzić się i zaprosić dusze tych, którzy zginęli z broni produkowanej przez jej męża, żeby odkupić winy, bo tylu ludzi niewinnych zginęło z tej broni. No pewnie, ktoś tam zginął rzeczywiście, po to ta broń była produkowana. I ona zaczyna budować ten dom. Kupiła starą willę, zaczyna ją rozbudowywać w gigantyczny sposób. W pewnym momencie było 500 pomieszczeń, 500 pokoi. Dowiedziała się również od tego spirytysty, że dopóki będzie budować dom, będzie żyła. Kiedy wbije ostatni gwóźdź, umrze. Więc tam podobno prace budowlane trwały 24 godziny na dobę. Miała bzika na punkcie liczby 13. W wielu pokojach jest 13 okien, z których każde ma po 13 szyb. Na suficie jest 13 kasetonów. Jest 40 klatek schodowych i każda składa się z 13 stopni. Jej testament składał się z 13 rozdziałów i 13 razy go podpisała. W tej willi znajdują się drzwi, które donikąd nie prowadzą. Są schody, które się nagle kończą i nie ma dalszego przejścia – schody prowadzące donikąd. Jest okno, szyba znajdująca się w podłodze – najdziwniejsze rzeczy – dziś to jest gratka dla turystów, – które miały ją uratować przed lękiem. Była przekonana po tym seansie spirytystycznym, że budując taki dom, uwolni się od lęków i od swoich fobii. Człowiek, który nie znajduje oparcia tam, gdzie go może znaleźć, będzie szukał go po omacku i może dochodzić do takich sytuacji. Chociaż teraz, dzięki temu Kalifornia ma piękny obiekt do zwiedzania.
Mistrzostwa księży w piłce nożnej
Moi kochani, w naszej diecezji zakończyły się ostatnio Mistrzostwa Księży w Piłce Nożnej, w futsalu. Otrzymałem piłkę od naszej drużyny. Nasza drużyna bielsko-żywiecka zajęła czwarte miejsce, nie takie złe. Mam piłkę z podpisami naszych zawodników. Pierwsze miejsce zajęli księża z diecezji kieleckiej. To niesamowite przeżycia, spotkania. I tam się dowiedziałem – pozdrawiam wszystkich zawodników – księża z różnych diecezji przychodzili i mówili, że są w naszej wspólnocie szklanki dobrej rozmowy, że nas słuchają. Serdecznie ich pozdrawiam.
I moi kochani, teraz właśnie z piłką, z meczem, a właściwie z transmisją piłkarską skojarzyła mi się nadzieja oparta na Ewangelii. Jezus dzisiaj mówi, że nie tylko mamy mieć z Nim relację, ale ofiaruje nam mieszkanie z sobą. Mieszkanie w niebie, czyli stała relacja, która nigdy nie będzie przerwana. I my już wiemy, że to będzie, że to nastąpi. To jest tak, jakbyśmy oglądali transmisję meczu sfilmowaną kiedyś. Wracamy do niej i już znamy wynik, wiemy, że nasza drużyna zwyciężyła, a teraz tylko chcemy zobaczyć, jak do tego doszło i doznać jeszcze trochę pięknych emocji. Można – nasz futsal również na YouTubie jest – można zobaczyć jak te mecze były, jakie tam były emocje.
Moi kochani, mecz już został zakończony. Jezus zwyciężył. Obietnica jest pewna. Tylko teraz możemy się nią cieszyć i sięgać do Ewangelii, chociażby do tej dzisiejszej, żeby nacieszyć się tą obietnicą. Tak jak oglądamy mecz, którego wynik już znamy, ale przyjemność i radość nam sprawia oglądanie tego meczu.
Nawet większych dzieł dokonacie
W tej dzisiejszej Ewangelii zawarta jest jeszcze jedna obietnica. Jezus mówi tak – Ci, którzy będą we Mnie wierzyć, będą dokonywać tych samych dzieł, których Ja dokonuję, a nawet dokonują jeszcze większych. Nie dalej jak dwie godziny temu rozmawiałem z panią, bardzo ją pozdrawiam, która opowiedziała o tym, jak bardzo pomaga jej w życiu Różaniec Pompejański i ile nawróceń dla swoich bliskich – dalszych i bliższych wyprosiła właśnie dzięki Różańcowi Pompejańskiemu. Jest niesamowita historia związana z Wielką Brytanią. Jest XIX wiek, wiele sierot pozbawionych jest opieki. Nawrócony chrześcijanin George Muller, który w młodości prowadził niesamowicie trudne i beznadziejne życie, poznaje Chrystusa i poświęca swoje życie dla tych sierot. Zakłada w Bristolu i nie tylko sieć sierocińców. I z czego George Muller zasłynął? Te dzieci miały tam niesamowicie dobre warunki, były pod wspaniałą opieką. Atmosferę troszkę znamy na przykład z „Olivera Twista” Dickensa. Tam jest sierociniec, ale ten sierociniec Mullera nie przypominał tego strasznego sierocińca z tej powieści.
Moi kochani, Miller słynął z tego, że nikogo wprost nie poprosił o pomoc. Wszystko wymodlił. Zostawił po sobie świadectwo, bo spisywał swoje modlitwy i odpowiedzi Pana Boga na te modlitwy. Jest spis 50 tysięcy wysłuchanych modlitw, z czego 30 tysięcy było wysłuchanych jeszcze tego samego dnia, a wiele tej samej godziny. Taka sytuacja opisana przez Mullera: Pewnego razu dzieci już są ubrane, mają iść do szkoły i nagle okazuje się, że kuchnia jest pusta. Nie ma co podać na śniadanie. Dzieci są głodne. Muller każe opiekunkom, pracownicom ubrać dzieci, przygotować do wyjścia do szkoły. Zaczyna się modlić, a dzieci mają już usiąść za stołem w jadalni. Dzieci siedzą za stołami przy pustym stole. Muller się modli. Nagle ktoś puka. Wchodzi piekarz. – Miałem dzisiaj rano natchnienie, że muszę wam przynieść chleb i bułki. Kładzie bułki na stół i dosłownie za parę minut ktoś puka znowu do drzwi. To jest mleczarz. Mówi: Nie wiem, co się stało. Wóz mi się zepsuł. Zanim go naprawię, mleko może się zepsuć, bo jest dzisiaj bardzo ciepło. Więc macie tu mleko. Przynosi 10 baniaków mleka. Modlitwa została wysłuchana natychmiast.
I moi kochani, to jest niesamowite świadectwo, że ten, kto ufa Bogu na całego, rzeczywiście – to nie są puste słowa – będzie dokonywał wielkich dzieł, jeśli to jest oczywiście zgodne z wolą Pana Boga, bo to jest warunek. I życie George’a Mullera, tej pani, z którą rozmawiałem i wielu innych chrześcijan, świadczy o tym, jest pięknym świadectwem tego, że jeśli człowiek ufa bezgranicznie Bogu, to ta ufność przekłada się też na konkretne owoce, zwłaszcza jeśli prowadzimy dobre dzieła właśnie z miłości do Jezusa i do bliźnich, o czym przypomniał nasz kosmonauta będąc w tak małej odległości od Księżyca.
Bądź wola Twoja – pięknie powiedziane
Moi kochani, z naszej strony trzeba tylko jednego: zaufania i zdania się na wolę Pana Boga. I przepięknie to opisał, przepięknie o tym powiedział C.S. Lewis, najbardziej znany oczywiście z „Opowieści z Narnii”, ale między innymi napisał taką małą, niewielką książeczkę „Rozwód ostateczny”, gdzie mówi o niesamowitej przepaści, jaka jest między niebem a piekłem. I mówi tak: Człowiek ma do wyboru dwie drogi – albo powie Panu Bogu: „Bądź wola Twoja” i osiągnie niebo, albo to Bóg mu powie: „Bądź wola twoja” – i będzie potępiony.
Skoro gromadzimy się tutaj razem wokół szklanki dobrej rozmowy, poznając Ewangelię, to zarówno moja odpowiedź, jak i wasza jest jednoznaczna: Panie Boże, bądź wola Twoja. Przyjmuję Twoją wolę w moim życiu. Ufam Ci i wierzę z całego serca. Wierzę w Ciebie. Wierzę w Ciebie, Jezu, Ty jesteś moim jedynym Panem i Zbawicielem. Niech dobry Bóg nam błogosławi. Pan z wami. Niech was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty.
Dziękujemy wszystkim, którzy nas wspierają poprzez Patronite, Buy coffee, przycisk „Wesprzyj”, wpłaty na konto. Dzięki temu stać nas na wykupienie reklam i możemy dotrzeć do nowych słuchaczy. Widzimy w statystykach, że podoba Wam się to nasze zaproszenie, żeby obejrzeć wszystkie kazania na okres wielkanocny. Dzisiaj to już jest piąte. Tutaj ksiądz Piotr zamieszcza playlistę. Można sobie obejrzeć te poprzednie i w ten sposób zapoznać się z wszystkimi ośmioma kazaniami na okres wielkanocny tego roku. Z całego serca zachęcamy do tego.
🟢 👨🍳👉 Zerknij na nasze filmy kulinarne 🍰 PRZEPIS NA SZYBKIE CIASTO
1. czytanie (Dz 6, 1-7)
Wybór pierwszych diakonów
Czytanie z Dziejów Apostolskich
Gdy liczba uczniów wzrastała, zaczęli helleniści szemrać przeciwko Hebrajczykom, że przy codziennym rozdawaniu jałmużny zaniedbywano ich wdowy.
Dwunastu, zwoławszy wszystkich uczniów, powiedziało: «Nie jest rzeczą słuszną, abyśmy zaniedbali słowo Boże, a obsługiwali stoły. Upatrzcie zatem, bracia, siedmiu mężów spośród siebie, cieszących się dobrą sławą, pełnych Ducha i mądrości. Im zlecimy to zadanie. My zaś oddamy się wyłącznie modlitwie i posłudze słowa».
Spodobały się te słowa wszystkim zebranym i wybrali Szczepana, męża pełnego wiary i Ducha Świętego, oraz Filipa, Prochora, Nikanora, Tymona, Parmenasa i Mikołaja, prozelitę z Antiochii. Przedstawili ich apostołom, którzy, modląc się, nałożyli na nich ręce.
A słowo Boże szerzyło się, wzrastała też bardzo liczba uczniów w Jerozolimie, a nawet bardzo wielu kapłanów przyjmowało wiarę.
Psalm (Ps 33 (32), 1-2. 4-5. 18-19 (R.: por. 22))
Okaż swą łaskę ufającym Tobie
Albo: Alleluja
Sprawiedliwi, radośnie wołajcie na cześć Pana, *
prawym przystoi pieśń chwały.
Sławcie Pana na cytrze, *
grajcie Mu na harfie o dziesięciu strunach.
Okaż swą łaskę ufającym Tobie
Albo: Alleluja
Bo słowo Pana jest prawe, *
a każde Jego dzieło godne zaufania.
On miłuje prawo i sprawiedliwość, *
ziemia jest pełna Jego łaski.
Okaż swą łaskę ufającym Tobie
Albo: Alleluja
Oczy Pana zwrócone na bogobojnych, *
na tych, którzy oczekują Jego łaski,
aby ocalił ich życie od śmierci *
i żywił ich w czasie głodu.
Okaż swą łaskę ufającym Tobie
Albo: Alleluja
2. czytanie (1 P 2, 4-9)
Powszechne kapłaństwo
Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Piotra Apostoła
Najmilsi:
Przybliżając się do Pana, który jest żywym kamieniem, odrzuconym wprawdzie przez ludzi, ale u Boga wybranym i drogocennym, wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, miłych Bogu przez Jezusa Chrystusa. To bowiem zawiera się w Piśmie: «Oto kładę na Syjonie kamień węgielny, wybrany, drogocenny, a kto wierzy w niego, na pewno nie zostanie zawiedziony».
Wam zatem, którzy wierzycie, cześć! Dla tych zaś, co nie wierzą, właśnie ten kamień, który odrzucili budowniczowie, stał się głowicą węgła – i kamieniem obrazy, i skałą potknięcia się. Ci, nieposłuszni słowu, upadają, do czego zresztą są przeznaczeni.
Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem Bogu na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali chwalebne dzieła Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła.
Aklamacja (J 14, 6)
Alleluja, alleluja, alleluja
Ja jestem drogą i prawdą, i życiem.
Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.
Alleluja, alleluja, alleluja
Ewangelia (J 14, 1-12)
Ja jestem drogą i prawdą, i życiem
Słowa Ewangelii według Świętego Jana
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę».
Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?»
Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście».
Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy».
Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca”? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. To Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie – wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła!
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, a nawet większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca».
5 Niedziela Wielkanocna rok A/B/C
Czytania Liturgiczne pochodzą z Lekcjonarza wydanego przez: Wydawnictwo Pallottinum






