6 Niedziela Wielkiego Postu rok A – Niedziela Palmowa (Mt 26, 14 – 27, 66)
Każdy z nas chce od tego uciec. Opowiem dziś O bólu. O chorobie. O bezradności. O chwilach, w których człowiek pyta: „Po co to wszystko?”. Ale usłyszysz też coś więcej — historie, które pokazują, że cierpienie nie musi być końcem sensu, ale może stać się miejscem spotkania z Bogiem.
To odcinek o krzyżu, który boli, ale nie jest pusty. O cierpieniu, które nie musi być ostatnim słowem. O nadziei, która rodzi się tam, gdzie po ludzku trudno już ją zobaczyć.
Alarm i cierpienie
Zapraszam na szklankę dobrej rozmowy. Zastanawiam się, dlaczego mi założono alarm w samochodzie. Zwłaszcza, że chyba coś niezbyt dobrze funkcjonuje. Włącza się, kiedy za szybko pociągnę za klamkę drzwi. Jeśli to się odbywa w garażu, w zamkniętym pomieszczeniu, potem przez 3 minuty nie mogę niczego usłyszeć. Jestem ogłuszony. A jak ma to miejsce przed kościołem, kiedy wysiadam z auta, by wejść do zakrystii i nagle na oczach wszystkich ludzi wyje alarm, to jestem cały czerwony. Płonę ze wstydu. Dźwięk alarmu jest przeraźliwy, przenikliwy. Uciekamy od niego. I dobrze, bo wyobraźmy sobie, co by to było, gdyby zamiast tego dźwięku syreny, którą chcemy jak najszybciej wyłączyć, bo jest nie do zniesienia, alarm wydawał na przykład tony muzyki Chopina albo suity orkiestrowej Bacha. Wtedy byśmy w tych dźwiękach chcieli usiąść, słuchać, a złodzieje by robili swoje. Moi kochani, alarm musi być nieprzyjemny.
W Niedzielę Palmową rozpoczynającą Wielki Tydzień stajemy wobec cierpienia. Dlaczego cierpienie jest tak straszne? Dlaczego cierpienie jest nie do zniesienia? Jest straszne. Jest nie do zniesienia, ponieważ cierpienie nie jest stanem fabrycznym człowieka. Nie jest stanem naszego przeznaczenia.
Cierpienie jest pewną formą alarmu, która mówi: Ten świat to nie wszystko. To życie tutaj, w doczesności tak trudne, to nie jest wszystko, co nas czeka. Zwróć uwagę na to, do czego jesteś wezwany. Zwróć uwagę na cel swojego życia. Gdzie masz dojść. Gdzie Pan Bóg chce cię doprowadzić. Popatrzcie, gdyby wszystko kończyło się tylko na tym świecie, na życiu doczesnym, to obecność cierpienia byłaby czymś nie do zniesienia. A z kolei to, że jest cierpienie sprawia, że możemy, mamy okazję zatęsknić za niebem. Gdyby nam tutaj było za dobrze, to byśmy się tu na dobre rozgościli i zapomnielibyśmy o ostatecznym celu naszego życia.
Diagnoza – RAK
Aleksandra Ziółkowska była asystentką i sekretarką Melchiora Wańkowicza i w swojej książce „Blisko Wańkowicza” opisuje bardzo trudne wydarzenie, które stało się jej udziałem. Otóż wybrała się z Melchiorem Wańkowiczem do lekarza. Autor miał odebrać wyniki swoich badań. Pani Aleksandra czekała w samochodzie za kierownicą i kiedy Wańkowicz wyszedł od lekarza, widzi, że twarz autora książek, publicysty stała się blada. Jest taka zastygła, spięta. I Wańkowicz mówi: prawdopodobnie wykryto u mnie nowotwór. Czekają mnie dalsze badania. Pani Aleksandra zaczęła płakać. Powiedziała, że nie mogła ruszyć samochodem. I widząc tę reakcję. Melchior Wańkowicz mówi. Tak, to jest cios. Myślę, że dla pani również. Dla mnie na pewno. Ale nie w tym rzecz. Najważniejsze jest to, co teraz zrobimy z tą nową trudnością, która pojawiła się w naszym życiu. Pamiętaj, że nie ma nieszczęścia, którego nie dałoby się przekuć w wartość nową wartość dla swojego życia. Wspaniała intuicja pisarza i Pan Bóg nie chce cierpień. Ale kiedy Bóg wejdzie w środek naszego cierpienia, potrafi z niego wyprowadzić dobro.
Kapłan James Moloney
Przed dwoma laty zmarł jeden z najbardziej zasłużonych dla misji kapłanów, ojciec James Molowej z archidiecezji Detroit. Wyobraźcie sobie, że przez 62 lata przewodniczył dziełu rozkrzewiania wiary. Stanu Michigan, nawiedził 58 krajów misyjnych i zdobył dziesiątki milionów dolarów dla misji. Nie tylko wspierał misje finansowo, ale także moralnie propagował dzieło misyjne. Był człowiekiem bardzo pogodnym, dobrym, a jednocześnie prowadził swoją parafię. Na początku lat siedemdziesiątych opublikował swoje wspomnienia z wizyty w Japonii i pisze tam, że na jednej z wysp Pacyfiku spotkał Japonkę. Była to kobieta, która wygrała konkurs Miss Piękności i oblicze było na wszystkich kolorowych okładkach. Była bardzo popularna i rzeczywiście bardzo piękna. I wtedy spostrzegła, że coś dziwnego dzieje się na jej skórze. Podejrzewała, że są to zaczątki trądu, ale nie chciała o tym głośno mówić. Wtedy to była choroba jeszcze całkowicie nieuleczalna. Ukryła to przed najbliższymi. Nie mogła głośno o tym powiedzieć nawet przed samą sobą. Nie chciała się do tego przyznać. Wypierała myśl o trądzie, ale później musiała dołączyć do 15 milionów osób odizolowanych. Znalazła się na wyspie, oddzielona już na zawsze od męża i od swojej rodziny. Jej piękna twarz przestała być piękna. Ojciec James mówił, że gdy ją zobaczył, widział kobietę strasznie zeszpeconą. Nie było śladu już po tym. Pięknie wyglądała. Upiornie i w dodatku straciła wzrok. Ale to, co powiedziała, zostało w sercu ojca Jamesa Maloneya.
Powiedziała tak Nie mogę cię widzieć, ojcze, ale mogę widzieć Boga i dziękować Mu za swoją chorobę. Gdybym nie zachorowała, siostry zakonne nie zawiozłyby mnie tutaj na tą wyspę i nigdy bym nie poznała Boga. Otrzymałam łaskę wiary i to jest wynagrodzeniem za moje cierpienie. Jestem odcięta od męża i od rodziny, ale mam Boga i moi kochani niesamowite świadectwo. Pośród tych 58 wizyt w krajach Orientu i Afryki. Ojciec James Molowej usłyszał wiele takich świadectw, a w ciągu 94 letniego życia świadczy o tym, że nie ma cierpienia, nie ma trudności, które by nie wszedł Pan Bóg i nie wyprowadził z nich dobra. Krótkie ogłoszenie. Rozważcie proszę możliwość przekazania półtora procenta waszych podatków na szkoły katolickie Jana Sarkandra, którymi opiekuje się nasza diecezja. Informacje jak to zrobić, możecie znaleźć w zakładce dołączonej do naszej Książki, ale też ksiądz Piotr tutaj wyświetla niezbędne informacje.
Samotność to też cierpienie
Moi kochani, przede wszystkim trzeba wiedzieć, że Bóg nas nigdy nie zostawia samych w naszym cierpieniu. Wyobraźmy sobie małego chłopczyka, który jeszcze niczego nie rozumie, a musi przejść zabieg dentystyczny. Siedzi w fotelu w gabinecie dentysty. Przyszedł tam razem ze swoim tatą. Razem ze swoim ojcem. I nagle widzi, że lekarz kładzie na półeczce przy fotelu strzykawkę z igłą, jakieś szpikulce, jakieś lusterka, kleszcze. Dziecko jest przerażone. Ojciec nie może przerwać tego zabiegu, ale jego ojciec nie stoi pod ścianą i nie patrzy na zegarek, kiedy to się wszystko skończy, tylko podchodzi do tego dziecka. Jedną rękę kładzie mu na czole, drugą splata swoje palce z jego paluszkami i mówi Jestem tutaj. Za chwilę będzie po wszystkim. Musimy przez to przejść. Przejdziemy przez to razem. Chłopczyk powoli się uspokaja. Nie dowiaduje się, że nie czeka go bolesny zabieg, ale wie, że jest z nim tata, któremu ufa, który skoro dopuszcza to cierpienie, to znaczy, że coś w tym jest.
Rozmowa Teresy z Bogiem
Moi kochani, w tradycji Karmelu jest taka spisana rozmowa Świętej Teresy Wielkiej Teresy z Avila z Panem Jezusem. Wiadomo, że Odnowicielka Karmelu była człowiekiem bardzo silnym, wewnętrznie, inteligentnym i pełnym humoru, ale nie omijały ją cierpienia. Pewnego razu, w czasie jednej ze swoich mistycznych rozmów z Jezusem mówi tak Panie, dlaczego na tych, którzy są twoimi bliskimi, wysyłasz tyle cierpień? Pan Jezus odpowiedział Ja zawsze tak postępuję ze swymi przyjaciółmi. A Teresa z właściwą sobie dozą humoru mówi To już teraz wiem, dlaczego masz ich tak mało. Na to Pan Jezus miał się uśmiechnąć. Niesamowicie piękna, szczera rozmowa, która mówi o tym, że o cierpieniu trzeba rozmawiać z Tym, który ma wszystko w swoich rękach, który jest wszechmocny i kocha nas nieskończoną miłością. I myślę, że jeśli przeżywamy cierpienie, to taką właśnie rozmowę o cierpieniu, o sensie cierpienia możemy odbyć z Jezusem. A Wielki Tydzień, który się rozpoczyna, stwarza do tego niesamowity klimat.
Pozdrowienia dla Wadowic
Pozdrawiam wszystkich mieszkańców Wadowic. Pan Bóg dał mi niesamowitą łaskę, że w tym roku mogłem wygłosić rekolekcje parafialne w parafii rodzinnej św. Jana Pawła II. Powiedziałem na zakończenie, że zakochałem się w Wadowicach. Zawsze je lubiłem, ale kiedy szedłem tak już bezpośrednio po śladach Świętego Jana Pawła II, to nie sposób nie zakochać się w tym miasteczku. Polecam przepiękną bazylikę. Wtedy. zawsze ją widziałem przejeżdżając lub przechodząc. Ale teraz miałem więcej czasu. Kiedy patrzę z płyty Rynku na ten fronton Bazyliki Ofiarowania Matki Bożej w Wadowicach. To jest kościół tak piękny, że okoliczne parafie, miasteczka nie mają tak pięknych kościołów. Dlaczego akurat w tym mieście taki kościół? Pan Bóg prawdopodobnie przygotowywał to miasto, bo wiedział, kto się tam ma narodzić. I pewnie z tą myślą Pan Bóg natchnął proboszczów i artystów, aby powstała taka Bazylika.
I moi kochani Muzeum Jana Pawła II. Ślady jego dzieciństwa, ale też jego cierpień. Konklawe. W 1978 roku. Karol Wojtyła jako kardynał krakowski ma wyjść na konklawe. I dzień wcześniej dowiaduje się, że jego przyjaciel, ksiądz Andrzej Maria Deskur, w wieku 54 lat doznał udaru i jest nieprzytomny. Bliski przyjaciel. Nie było pobytu w Rzymie, żeby ksiądz biskup, później kardynał Wojtyła nienawidził księdza Andrzeja Deskóra. Wiadomo, na konklawe jest się odciętym od świata. Nie można dzwonić, nie można rozmawiać. I teraz zauważmy, z jaką świadomością ksiądz kardynał Karol Wojtyła musi uczestniczyć. Konklawe. Jego bliski przyjaciel jest nieprzytomny. Nie wie, czy przeżyje. Kończy się konklawe. Wiadomo jakim wyborem. I już jako papież dzień po wyborze 17 października. Jan Paweł II łamie protokół. Opuszcza Watykan i jedzie do kliniki Gemelli, żeby rozmawiać ze swoim przyjacielem, który już odzyskał przytomność, ale niestety jest sparaliżowany. I wtedy Ojciec Święty Jan Paweł II mówi tak Teraz już wiesz, jaką masz misję w Kościele. To cierpienie dla księdza kardynała de Skóra nie było łatwe. On powiedział Teraz widzę, teraz to wiem, bo doświadczam tego we własnym życiu, że człowiek sparaliżowany jest więźniem. Jest więźniem we własnym ciele. Już nigdy nie będę mógł się poruszać na własnych nogach. I moi kochani, to jest niesamowite i bardzo znamienne, że Ojciec Święty Jan Paweł II powtarzał, że jest dłużnikiem swojego przyjaciela, księdza Andrzeja Deskóra. I papież wiązał w jakiś sposób to, co się stało na konklawe z jego cierpieniem. I wydaje mi się, że ta intuicja jest genialna, bo przecież nie ma przypadków. No, dzień przed konklawe to cierpienie. Widocznie oprócz modlitw do Ducha Świętego potrzebny był krzyż i cierpienie.
I tu widać, że cierpienie, które Pan Bóg dopuszcza, którego nie chcę, tylko je dopuszcza, ma jakieś zbawienne działanie, zbawienne znaczenie. I kiedy w 85 roku ksiądz biskup Andrzej Maria Deskur zostaje wyniesiony przez Jana Pawła II go do godności kardynalskiej, siedzi na wózku inwalidzkim. Moi kochani, on był przecież przewodniczącym Watykańskiej Rady do spraw Środków Społecznego Przekazu. I wyobraźcie sobie, że Ojciec Święty wygłaszając Słowo Boże na tej uroczystości, nie wspomina o żadnym z tych sukcesów, nie wspomina o jego działaniach na rzecz rozwoju wartościowych mediów czy wspierania środków społecznego przekazu, tylko mówi o jego cierpieniu. To jest bardzo znamienne.
Przepiękne podejście do cierpienia
Rozmawiałem z moim pierwszym i ostatnim księdzem proboszczem z księdzem prałatem Stanisławem, który był moim proboszczem w Żywcu, Zabłociu. I tak w czasie rozmowy zszedłem na temat cierpienia. Akurat zastanawiałem się tak na głos, jak to jest, że nieraz to cierpienie jest na taką wielką skalę? Jak wytłumaczyć to, co się działo w obozach zagłady, w łagrach sowieckich, gdzie ludzie byli doświadczani przez niesamowite cierpienia ponadludzkich zdolności wymagało, żeby się w tym odnaleźć? Pytam księdza proboszcza, jak to jest? Ma duże doświadczenie życiowe. Byłem ciekawy, jaka padnie odpowiedź. Odpowiedź padła zadowalająca dla mnie. Dużo mi dała do myślenia. Ksiądz proboszcz mówi tak Popatrz na dobrego łotra. Właśnie dlatego, że był łotrem i że cierpiał za to wisząc na krzyżu, dostał się do Ewangelii. Gdyby nie to, nie byłoby tego dziś ze mną będziesz w raju. I moi kochani, to jest genialne. Dzięki cierpieniu dostał się do Ewangelii. Dzięki cierpieniu dostajemy się do Ewangelii. W Ewangelii jest Jezus, w Ewangelii jest Matka Najświętsza. Są apostołowie. I tam z naszym cierpieniem nie jesteśmy sami. Na dobre przeżycie tego czasu łaski, gdzie nasze cierpienia będziemy mogli skonfrontować z cierpieniem Jezusa Chrystusa, a potem uczestniczyć w Jego zmartwychwstaniu. Przyjmijmy Boże błogosławieństwo. Pan z wami niech was błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn, i Duch Święty.
Dziękuję za wszelkie formy wsparcia poprzez Patronite, Bajków i przycisk Wesprzyj czy wpłaty na konto. Zapraszam Cię. Wysłuchaj wszystkich sześciu nagrań na kolejne niedziele Wielkiego Postu. Dziś już mamy szóste kazanie, a tu są poprzednie. To jest taka dobra forma rekolekcji. Dziś już mamy szóste kazanie. Tu są poprzednie.
🟢 👨🍳👉 Zerknij na nasze filmy kulinarne 🍰 PRZEPIS NA SZYBKIE CIASTO
6 Niedziela Wielkiego Postu rok A/B/C
Czytania Liturgiczne pochodzą z Lekcjonarza wydanego przez: Wydawnictwo Pallottinum






