3 Niedziela Wielkiego Postu rok A

mar 6, 2026 | Ks. Marek Studenski, Rok A

3 Niedziela Wielkiego Postu rok A (J 4, 5-42)

Historia jak zwykle zaczęła się niewinnie – zagubione narzędzie, potem wykrywacz metalu i odkrycie jednego z największych rzymskich skarbów. A w Ewangelii też skarb – nie chodzi o monety. Chodzi o to, co dzieje się z człowiekiem, kiedy w zwykłym dniu spotyka Kogoś, kto zna jego historię… i nie odchodzi, nie gardzi tą historią.

Dlaczego Samarytanka przychodzi do studni wtedy, gdy nikt nie patrzy? Co robi z nami wstyd, lęk i poczucie odrzucenia? I dlaczego jedna rozmowa potrafi sprawić, że człowiek przestaje uciekać, a zaczyna biec – do ludzi, z odwagą, z nową radością?

Opowiadam też o niezwykłych biografiach, które jak echo tej Ewangelii pokazują prawdę aż do bólu: można mieć “wszystko”, a wciąż być spragnionym. Anna Golędzinowska i Elizabeth Taylor – dwie historie, dwa światy, jedno pytanie: czym naprawdę karmisz swoje serce?

Jeśli czujesz, że w Twoim życiu “fakty się nie zmieniają”, ale chciałbyś przestać się bać… ten odcinek jest właśnie o tym. O spotkaniu z Jezusem, które nie zawsze zmienia okoliczności – ale zmienia człowieka tak, że okoliczności tracą władzę nad jego sercem.

Niewinny młotek

Zapraszam na szklankę dobrej rozmowy. Historia zaczęła się bardzo niewinnie. Rolnik w miejscowości Hoxen w Wielkiej Brytanii zgubił młotek. Nazywał się Peter Wotling. Poprosił swojego przyjaciela Erica o pomoc, bo wiedział, że ten ma wykrywacz metalu. Eric Loves. Wziął swoje urządzenie i zaczął szukać młotka. I nagle, ponieważ był doświadczonym zbieraczem metalu, słyszy, że ten przyrząd zaczyna się dziwnie zachowywać, że daje sygnały, jakby znalazł jakąś ogromną ilość różnych metalowych przedmiotów. Korzystając ze swojego doświadczenia wiedział, że natrafił na coś niezwykłego. Natychmiast wezwał służby i archeologów. Okazało się, że natrafił na jeden z największych w historii skarbów z czasów Cesarstwa Rzymskiego. 15 tysięcy. Złotych i srebrnych rzymskich monet. 200 sztuk rzymskiej biżuterii. Między innymi słynna od tamtego czasu pieprzniczka rzymska. Na tą bezcenną w tamtych czasach przyprawę, jaką jest pieprz. W kształcie Rzymianki. Na końcu archeolodzy odnaleźli młotek.

W British Museum możemy oglądać całą tą kolekcję z dokładnym opisem tego, co się wydarzyło. Dlaczego o tym mówię? Wyszedł szukać młotka, a znalazł skarb. Samarytanka wyszła do studni po wodę, ale znalazła skarb nieporównywalny z tym skarbem, który znalazł Eric dla Petera.

Moi kochani, nie spodziewała się ta kobieta, że tym razem ta rutynowa czynność, którą wykonywała każdego dnia w samo południe odmieni jej życie. Kobiety w tamtym czasie wywodziły wczesnym rankiem wodę, dlatego, że w południe był niesamowity upał. Dlaczego ta samarytanka wchodzi do studni w południe? Przecież tam nikogo nie ma. Właśnie dlatego, że tam nikogo nie ma. Miała przynajmniej sześciu mężczyzn w swoim życiu. Prowadziła się niemoralnie, była wytykana palcami, wyśmiewana. Była wyrzutkiem społecznym, Żyła na marginesie. Bała się. Była zaszczuta. I ta kobieta spotyka Chrystusa. Wywiązuje się między nimi rozmowa, która prowadzi do całkowitej zmiany jej życia.

Anna Golędzinowska – świadectwo

Moi kochani, kiedy przeczytałem tę Ewangelię po raz któryś już w moim życiu, oczywiście skojarzyła mi się z historią Anny Golędzinowskiej. Kobieta o niesłychanie ciekawym, ale na początku tragicznym życiu. Urodziła się w biednej rodzinie. Rodzice się rozeszli jako dziecko, jako dziewczynka. Została skrzywdzona przez to i to przez przyjaciela rodziny. Jako dziewczyna musiała wyjechać do Włoch. Chciała tam podjąć pracę, żeby jakoś uratować się w życiu, żeby jakoś przeżyć. Okazało się, że została oszukana przez przestępców, którzy w sposób nieuczciwy traktują imigrantów. Została zniewolona i kazano jej występować w nocnym klubie. Uciekła stamtąd, kiedy po raz kolejny została wykorzystana. Potem otworzyły się przed nią zupełnie nowe perspektywy. Jej dalsze dzieje nie były już tak tragiczne. Została modelką, aktorką, filmową, twarzą telewizji i prezenterką. Jednak to wszystko nie dawało jej poczucia zaspokojenia. Ciągle jej czegoś brakowało. Ciągle żyła w jakimś smutku i niedosycie. Za czymś tęskniła.

Postanowiła napisać o tym wszystkim książkę. Znalazła wydawnictwo, poprosiła o wydanie książki. Szef tego wydawnictwa, Diego okazało się, był człowiekiem wierzącym i zaproponował jej wyjazd do Medziugorię. Zgodziła się, chociaż prawdopodobnie dla niej to była jedna z takich miejscowości, którą może warto zwiedzić. Zaczęła swój opis pobytu w Medziugorię od stwierdzenia, że tam było fajnie, że bardzo się tam podobało i nagle odczuła niesamowity głód. Nie taki zwykły głód, który przeżywamy, kiedy zbliża się obiad, ale taki rozpierający głód. I poszła do sklepu. Kupiła sobie największego, jaki tam był hamburgera, zjadła tego hamburgera, Poszła pod konfesjonały i siedzi z tym hamburgerem. I nagle się strasznie dziwi, bo ludzie, którzy na nią patrzą, jak gdyby chcieli ją zabić oczami, jakby zrobiła jakieś straszne przestępstwo. Nie wie, co się dzieje. Przecież tego hamburgera nie ukradła. Kupiła go za własne pieniądze. Co jest? Kiedy wróciła do domu, powiedziano jej, że właśnie jest Wielki Piątek. Ona o tym nie wiedziała. Stąd taka reakcja oczywista tych ludzi, którzy szli do spowiedzi.

Moi kochani. I to nie koniec. Na szczęście jej wizyty w Medjugorie. Prawdziwa przygoda rozpoczęła się, kiedy wyszła na górę Kriszwac, żeby przejść przez stacje Drogi Krzyżowej. Pewnie nie planowała odprawienia nabożeństwa. Jak się jest Medjugorie, wypada odwiedzić tę górę. I nagle, kiedy przechodziła pomiędzy tymi stacjami, powiedziała, że jakby jej serce pękło na miliony kawałków. Uświadomiła sobie, że kogoś potrzebuje, że to nie jest prawdą, że może żyć sama. Potrzebuje kogoś, kto będzie z nią, kto ją poprowadzi, kto ją przytuli, kto będzie blisko. I nagle słyszę słowa Aniu, musisz wszystkim przebaczyć. I ona natychmiast mówi Przebaczam. Przebaczam mojej mamie wszystko jej przebaczam, bo ona oprócz tego, że jest moją matką, kiedyś też była córką i może nie doznała ciepła. Przebaczam wszystkim, którzy mnie zranili i skrzywdzili. Moi kochani. Wyjeżdża z Medziugorje jej kierowca, wydawca Diego. Po drodze odmawia różaniec. Ona mówi tak Słuchaj, chciałam napisać książkę. Mam ją już przygotowaną, czarną od bólu i żalu. Wynika z mojej frustracji z całego dotychczasowego życia. Teraz tę książkę możesz sobie już wyrzucić do kosza. Przekładam kartkę, Rozpoczynam zupełnie nową powieść.

Moi kochani, warto sięgnąć po najnowszą książkę Annę Golędzinowskiej pod tytułem Twarzą w twarz z diabłem. Książka wspaniała, opisująca jej doświadczenia duchowe. Czy ta historia nie przypomina Samarytanki, która doznała tylu upokorzeń? Zobaczcie, jak Pan Jezus prowokuje. Tutaj sprowokował Annę Golędzinowską do wyjazdu do Medziugorje przez wydawcę, którego przypadkowo poznała. A Samarytankę, można powiedzieć, nie chciałbym użyć słowa podpuszcza, ale mówi Zawołaj tutaj swojego męża. Ona mówi Nie mam męża. Dobrze powiedziałaś, bo miałaś pięciu mężczyzn, a ten, który jest teraz, nie jest twoim mężem. Moi kochani, Pan Jezus zna jej sytuację i ona się pewnie dziwi, że wie o niej wszystko, a mimo to dalej z nią rozmawia.

Elizabeth Taylor – przejmująca historia

Jezus mówi Samarytance Gdybyś wiedziała, kim jest ten, kto cię prosi o kubek wody, o podanie wody do picia, poprosiłabym go, żeby ci dał wody żywej. Kto pije tą wodę, wodę tego świata dalej będzie pragnął. Przejmująca jest historia amerykańskiej aktorki Liz Taylor, Elizabeth Taylor. Moi kochani, oprócz tego, że miała potężną kolekcję diamentów, była pod tym względem rekordzistką. Miała również potężną kolekcję mężów. Zawarła osiem małżeństw, Miała siedem mężów. Ktoś może zapytać, że to się coś nie zgadza. Nie zgadza się wszystko, ponieważ za jednego z tych mężów aktora Richarda Burtona, wychodziła za mąż dwa razy. Oczywiście raz po razie, ale rozwiodła się z nim, Potem znowu się. Znów wyszła za mąż.

I Moi kochani, zobaczcie, czy to życie nie jest potwierdzeniem słów Jezusa, że kto trwa przy źródle tego świata, nigdy nie będzie zaspokojony. 8 małżeństw. Diamenty nie dały jej zaspokojenia. Nie nakarmiły głodu jej serca. Chociaż powiedziała kiedyś o tych swoich diamentach, kosztownościach, rekordowych i to z różnych epok, także były historyczne klejnoty mówi. Dużej dziewczynki potrzebują dużych diamentów. Uśmiechnięta, piękna, znana m. in. z roli Kleopatry, ale chyba nie do końca szczęśliwa, skoro żaden z tych stanów życia, jaki obrała, nie dał jej oparcia. Nie dał jej pełnego nasycenia, zaspokojenia.

W samo południe – mocny film

W samo południe. Tak można by nazwać dzisiejszą Ewangelię. Ale taki też tytuł nosi jeden z westernów amerykańskich z 1952 roku. Ale całkiem inny jest koniec Ewangelii i tego westernu.

Moi kochani, Szeryf Kane przybywa do miasta, aby rozprawić się z przestępcą gangsterem Frankiem Millerem. To jest poważny zabójca, niesamowicie groźny, niebezpieczny i Kain wie, że musi się z nim zmierzyć. Musi dla ratowania miasta, a także siebie, bo kiedyś go aresztował i wie, co grozi ze strony tego bandyty. Jednak mieszkańcy miasta zamykają się na jakąkolwiek pomoc. Zostawiają szeryfa samego z jego żoną Amy. I kiedy ma miejsce decydująca scena filmu? Właśnie w samo południe, kiedy Kain ma się zmierzyć z bandytą Millerem. Wszystkie okna się zamykają, ulica pustoszeje. Jest tylko palące, lejące się z nieba słońce i szeryf, który ma się spotkać z bandytami. Moi kochani, wszystko kończy się dobrze. Nie będę zdradzać jak dokładnie to przebiega, bo jeszcze ktoś mimo tego, że film jest bardzo stary, może będzie chciał oglądnąć. Natomiast co się okazuje, kiedy już bandyci są pokonani, Ci mieszkańcy przybiegają, składają gratulacje, są przy szeryfie, natomiast on wsiada do powozu razem ze swoją ukochaną żoną, zrywa gwiazdę szeryfa, ostentacyjnie rzuca na ziemię. I ta scena została uznana za jedną z najbardziej pięknych i znanych scen kina wszechczasów. A western należy do nietypowych, bo zawiera głębokie przesłanie. Hipokryzja, obojętność tych ludzi została ukarana przez szeryfa, który uratował ich od tego przestępcy, ale udał się ze swoją żoną w inne miejsce.

Ewangelia o Samarytance w samo południe kończy się zupełnie inaczej. Samarytanka właśnie biegnie do miasta, biegnie do ludzi. I zauważcie, tam jest taki moment. Zostawiła dzban. Dowiedziała się wcześniej, że Jezus jest Mesjaszem, bo mówi, że przyjdzie. Mesjasz wszystko objawi. A Jezus mówi To ja jestem Mesjaszem. Jest nim Ten, który z tobą rozmawia. I Ona teraz kojarzy fakty. Wszystko o mnie wie. To jest Mesjasz. Biegnie do miasteczka, mówi Znalazłem Mesjasza. Ludzie chcą poznać Jezusa. I teraz zobaczcie, jak to spotkanie z Jezusem wszystko zmieniło w życiu tej kobiety. Już się nie boi przecież. I sytuacja małżeństwa się nie zmieniła. Spojrzenia wrogie, ironiczne ze strony mieszkańców dalej ją mogą spotkać, ale ona już się w ogóle tego nie boi. Okazuje się, że spotkanie z Jezusem, rozmowa z Jezusem całkowicie może zmienić perspektywę naszego życia. Że fakty będą te same, zagrożenia też, Ale przestanę się bać, bo łaska Jezusa mnie podnosi, dodaje mi siły wewnętrznej.

Światło Chrystusa

Moi kochani, takie porównanie mi się skojarzyło. Mamy wszyscy telefony komórkowe, smartfony służą do rozmów, pisania SMS ów, do przeszukiwania internetu, ale też tam jest takie bardzo proste. Można powiedzieć, że w porównaniu z całym tym urządzeniem prymitywne urządzenie w tej komórce, jaką jest latarka. Naciskamy na latarkę i wszystko się zmienia. Możemy trafić nawet w nocy, w całkowitej ciemności kluczem do zamka. Kiedy się obudzimy w nocy, mamy przy sobie komórkę. Włączamy latarkę i łatwo nam znaleźć włącznik światła. Albo idziemy samą latarką w ciemnej klatce schodowej możemy się tym posługiwać. Ile razy ta latarka w komórce uratowała nam życie? I jeszcze idę o zakład, że jak słuchają nas panowie, to niejeden już świecił tą latarką pod maskę. Jak coś tam się dzieje, coś jakiś dźwięk nie ten. Latarka nam służy jako podświetlenie tego, co jest pod klapą maski samochodu. Ten wynalazek być może zasługuje na jakąś nagrodę, żeby do telefonu dołączyć latarkę.

Moi kochani, Jezus nie jest takim małym światełkiem. Jezus jest potężnym światłem. Jeśli spotkamy Jezusa na naszej drodze, to światło rozświetli całe nasze życie i zmieni całkowicie perspektywę patrzenia na świat.

Zahukana samarytanka, trędowata tamtego społeczeństwa, bojąca się wyjść, bojąca się spotkać jakiegokolwiek człowieka, nagle biegnie z radością do tych ludzi i mówi, że spotkała Mesjasza, odmienił jej całe życie. I takiego spotkania z Jezusem życzę każdej i każdemu z was. Spotkania z Jezusem, które jeśli tak jak Samarytanka szczerze je przybędziemy, szczerze je przeżyjemy musi odmienić nie fakty Twojego życia, bo tu się może nic nie zmienić, ale Twoje odnalezienie się w tym, do czego posyła Cię Pan, Twoje zmierzenie się z tymi wydarzeniami Twojego życia, które przychodzi Ci przeżywać. Niech na to Pan Bóg nam błogosławi. Pan z wami niech was błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn, i Duch Święty.

Bardzo was proszę, rozważcie możliwość przekazania półtora procenta z waszych podatków na szkoły katolickie Dziedzictwa Świętego Jana Sarkandra. Tutaj ksiądz Piotr podaje, jak to można zrobić. Można też o tym przeczytać w zakładce do naszej książki. I w ogóle jak ktoś kupuje tę książkę, to też wspiera te szkoły. Bóg zapłać.

A w gronie patronów na Patronite witamy Pana Konrada. Bardzo dziękuję za wszystkie formy wsparcia naszego kanału poprzez Patronite i zachęcam, żeby zostać patronem. Bajkowy przycisk Wesprzyj czy wpłaty na konto? Jeśli jesteś zainteresowany tą książką, link do sklepu znajdziesz w pierwszym przypiętym komentarzu. Zapraszam Was. Podejmijcie wyzwanie i oglądnijcie wszystkie nasze nagrania na tegoroczny Wielki Post. To już jest trzecie, a tu są poprzednie.

 

🟢 👨‍🍳👉 Zerknij na nasze filmy kulinarne 🍰 PRZEPIS NA SZYBKIE CIASTO 

1. czytanie (Wj 17, 3-7)

Woda wydobyta ze skały

Czytanie z Księgi Wyjścia

Synowie Izraela rozbili obóz w Refidim, a lud pragnął tam wody i dlatego szemrał przeciw Mojżeszowi i mówił: «Czy po to wyprowadziłeś nas z Egiptu, aby nas, nasze dzieci i nasze bydło wydać na śmierć z pragnienia?» Mojżesz wołał wtedy do Pana, mówiąc: «Co mam uczynić z tym ludem? Niewiele brakuje, a ukamienują mnie!»

Pan odpowiedział Mojżeszowi: «Wyjdź przed lud, a weź z sobą kilku starszych Izraela. Weź w rękę laskę, którą uderzyłeś w Nil, i idź. Oto Ja stanę przed tobą na skale, na Horebie. Uderzysz w skałę, a wypłynie z niej woda, i lud zaspokoi swe pragnienie».

Mojżesz uczynił tak na oczach starszyzny izraelskiej.

I nazwał to miejsce Massa i Meriba, ponieważ tutaj kłócili się Izraelici i Pana wystawiali na próbę, mówiąc: «Czy Pan jest rzeczywiście wśród nas, czy też nie?»

Psalm (Ps 95 (94), 1-2. 6-7c. 7d-9 (R.: por. 7d-8a))

Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie

Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu, *
wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia.
Stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem, *
z weselem śpiewajmy Mu pieśni.

Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie

Przyjdźcie, uwielbiajmy Go, padając na twarze, *
klęknijmy przed Panem, który nas stworzył.
Albowiem On jest naszym Bogiem, *
a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.

Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie

Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego: †
«Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba, *
jak na pustyni w dniu Massa,
gdzie Mnie kusili wasi ojcowie, *
doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła».

Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie

2. czytanie (Rz 5, 1-2. 5-8)

Miłość Boża rozlana jest w naszych sercach przez Ducha Świętego

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian

Bracia:

Dostąpiwszy usprawiedliwienia dzięki wierze, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa; dzięki Niemu uzyskaliśmy na podstawie wiary dostęp do tej łaski, w której trwamy, i chlubimy się nadzieją chwały Bożej.

A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany. Chrystus bowiem umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdy jeszcze byliśmy bezsilni. A nawet za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami.

Aklamacja (Por. J 4, 42. 15)

Chwała Tobie, Słowo Boże

Panie, Ty jesteś prawdziwie Zbawicielem świata;
daj nam wody żywej, abyśmy nie pragnęli.

Chwała Tobie, Słowo Boże

Ewangelia (J 4, 5-42)

Jezus źródłem wody tryskającym ku życiu wiecznemu

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus przybył do miasta samarytańskiego zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej godziny.

Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta, by zakupić żywności.

Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? » Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem.

Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej».

Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?»

W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu».

Rzekła do Niego kobieta: «Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać».

A On jej odpowiedział: «Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj!»

A kobieta odrzekła Mu na to: «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą».

Rzekła do Niego kobieta: «Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga».

Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, nawet już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu

i prawdzie, a takich to czcicieli szuka Ojciec. Bóg jest duchem; trzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie».

Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko».

Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię».

Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Żaden jednak nie powiedział: «Czego od niej chcesz? – lub: Czemu z nią rozmawiasz?» Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła ludziom: «Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?» Wyszli z miasta i szli do Niego.

Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: «Rabbi, jedz!» On im rzekł: «Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie».

Mówili więc uczniowie między sobą: «Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia?»

Powiedział im Jezus: «Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: „Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa?” Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak się bielą na żniwo. Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem

ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem, abyście żęli to, nad czym wy się nie natrudziliście. Inni się natrudzili, a wy w ich trud weszliście».

Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: «Powiedział mi wszystko, co uczyniłam». Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich został. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło dzięki Jego słowu, a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, usłyszeliśmy bowiem na własne uszy i wiemy, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata».

 

3 Niedziela Wielkiego Postu rok A/B/C

Czytania Liturgiczne pochodzą z Lekcjonarza wydanego przez: Wydawnictwo Pallottinum

2 Niedziela Wielkiego Postu rok A

2 Niedziela Wielkiego Postu rok A

2 Niedziela Wielkiego Postu rok A (Mt 17, 1-9) Ten polski obraz okazał się „strategiczny”. Uznali dzieło sztuki za tak groźne, że wyznaczono za nie nagrodę wartą fortunę — i grozili śmiercią za samo ukrywanie. Na szczęście obraz został zwinięty w rulon, przewieziona w...

1 Niedziela Wielkiego Postu rok A

1 Niedziela Wielkiego Postu rok A

1 Niedziela Wielkiego Postu rok A (Mt 4, 1-11) Trzy pokusy wcale się nie zestarzały. One tylko zmieniły opakowanie: dziś kuszą nas „na skróty” przez natychmiastową gratyfikację, przez popularność, przez obsesję kontroli. I dlatego opowiadam historię o skrzypku...

6 Niedziela Zwykła rok A

6 Niedziela Zwykła rok A

6 Niedziela Zwykła rok A (Mt 5, 17-37) Wyobraź sobie lekarza, który mówi: „Najważniejsze, żeby zbić gorączkę… a przyczyna? - nieważna”. Brzmi jak żart? A teraz powiedz szczerze: czy my czasem nie robimy dokładnie tego samego z własną duszą? Opowiem Ci historię...

Postaw mi kawę na buycoffee.to