Czujesz ciągły brak czegoś 18 Niedziela Zwykła rok A (Mt 14, 13-21
Jeśli czegoś ci brakuje to często jest to początek wielkiej historii a nie koniec. Kiedy na wiedeńskim dworze zabrakło głównego kucharza, młody Franciszek Sacher stanął przed zadaniem, do którego pozornie nie był przygotowany. To właśnie z tej trudnej sytuacji narodził się jeden z najsłynniejszych tortów świata. Czasem również w naszym życiu Bóg pozwala, by czegoś zabrakło — nie po to, by wszystko się skończyło, lecz by mogło rozpocząć się coś, czego sami nigdy byśmy nie zaplanowali.
Można też mieć wszystko – odziedziczyć fortunę wartą miliard dolarów, a mimo to zakończyć życie z pustymi rękami. Można też posiadać ogromny majątek i zamienić go w szkoły, pomoc potrzebującym oraz drogę do świętości. Historie Barbary Hutton i Katarzyny Drexel stawiają przed nami pytanie, od którego trudno uciec: czy to, na co wydajemy swoje pieniądze, pracę i życie, naprawdę potrafi nas nasycić?
Czasem brak prowadzi do pięknego finału
Zapraszam na szklankę dobrej rozmowy. Czasami bardzo ciekawe historie rozpoczynają się od zwyczajnego braku czegoś do jedzenia. Tak było w Austrii, na dworze księcia Klemensa von Metternicha. Jest rok 1832. Ten książę, który jest kanclerzem Austrii, odpowiedzialnym za przyszłość kraju i Europy, ma bardzo ważnych gości. Tymczasem zachorował kucharz. Roztrzęsiony książę wpada do kuchni i zastaje tam tylko 16 letniego Franciszka – Franciszka Sachera, który był pomocnikiem w kuchni – przynieś, podaj, pozamiataj. – Nie interesuje mnie to, jak to zrobisz. Masz zrobić coś dobrego do jedzenia. Tylko żeby mi wieczorem nie było wstydu. Chłopczyk w panice bierze surowce, które ma pod ręką. Robi jakieś ciasto. Roztrzęsiony, przelękniony, podaje go do stołu. I co się okazuje? Ciasto robi furorę. Goście są zachwyceni. Rozmowa właściwie sprowadza się do tego ciasta. Tak powstało symboliczne ciasto austriackie – tort Sachera, składający się z czekoladowego ciasta, bez żadnego proszku do pieczenia ani drożdży, tylko białka robią pianę, dają to powietrze, dużo czekolady i przekładany jest konfiturą morelową, bo taką miał akurat pod ręką ten kuchcik. A na górze jest czekoladowa polewa.
I moi kochani, tort Sachera stał się przyczyną „wojny trzydziestoletniej”. Okazuje się, że syn tego Franciszka, Edward Zacher również został, tak jak jego tata cukiernikiem, kucharzem i pracował w słynnej wiedeńskiej cukierni Demela. I onaSrościła sobie pretensje do patentu na ten tort, ale później, kiedy się wzbogacił, założył hotel. Jest to prestiżowy hotel Zachera naprzeciwko Opery Wiedeńskiej. I dopiero po 30 latach sporów w 1963 roku sąd orzekł, że cukiernia Demela może jedynie produkować Edward Sacher Torte, który tym różni się od oryginału, że ma dwie warstwy tej morelowej konfitury – nie tylko w środku ciasta, ale także pod samą polewą na wierzchu. A Orginal-Sacher Torte – oryginalny tort Sachera produkowany jest przez ten hotel Sachera i tam jest podawany.
Moi kochani, kapitalna, ciekawa historia. Dzisiaj ci, którzy odwiedzają Wiedeń, żeby zaliczyć tę wizytę, muszą zjeść tort Sachera. Wtedy stawiają kropkę nad „i”.
„Wy dajcie im jeść” – odpowiedź Jezusa na brak
Dzisiejsze pierwsze czytanie, jak i Ewangelia również rozpoczynają się brakiem czegoś do jedzenia. Tłumy zgromadzone na spotkaniu z Jezusem są głodne. Apostołowie mówią: Panie Jezu, nie mamy nic do jedzenia. Jezus mówi: Wy dajcie im jeść. Kiedy przynoszą chleb i ryby, dokonuje Jezus cudu rozmnożenia. Mówi się, że było tam 5000 mężczyzn. Tak,od razu mi się to skojarzyło – dlaczego mężczyzn? No bo była wtedy taka kultura, że liczono mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci. Natomiast moim zdaniem ja bym do dzisiejszych czasów odniósł. Tak się składa, że bardzo często zdarza mi się prowadzić rekolekcje dla męskich grup, na przykład dla szafarzy Komunii Świętej. Te rekolekcje to są moje jedne z najpiękniejszych, najciekawszych rekolekcji. I co się okazuje? Że tam kucharze muszą rzeczywiście dbać o stół, bo mężczyźni, zwłaszcza po tygodniu pracy – te rekolekcje są często weekendowe – zjedzą wszystko. I tam nie ma odpadków. W Ewangelii dzisiaj zostało dwanaście koszów pełnych ułomków, a na rekolekcjach dla mężczyzn nie zauważyłem, żeby zostały jakieś odpadki. No, z wyjątkiem jakichś kości. Wszystko jest zjedzone i trzeba o tym pamiętać, organizując takie rekolekcje.
Czy wydajemy życie na to, co nie nasyca?
Moi kochani, pierwsze czytanie z Księgi Proroka Izajasza kojarzy mi się zawsze z liturgią paschalną – z Wigilii Paschalnej: „Wszyscy spragnieni przyjdźcie do wody. Kupujcie bez płacenia za wino i mleko”. Można sobie wyobrazić, że ten, kto głosi to Słowo Boże, stoi gdzieś na jakimś placu i nawołuje tych, którzy przychodzą: Chodźcie do mnie, podejdźcie do mojego stoiska. Ja mam coś, czego nikt inny wam nie da. Tego świat dać nie może. Moi kochani, zachęcam wszystkich, jestem w trakcie lektury – książka Franka Sheeda „Teologia dla początkujących”. Książka została napisana, po raz pierwszy ukazała się w 1957 roku w Wielkiej Brytanii, ale niesamowicie ciekawa historia. Kiedy się to czyta, to jest teologia wyłożona tak prostym językiem, tak zdroworozsądkowo, że naprawdę człowiek, kiedy to czyta, mówi – tak musi być, tak jest. Skąd ten język?
Moi kochani Frank Sheed razem z żoną należeli do takiego związku, który powstał na początku XX wieku w Wielkiej Brytanii. To jest taka Liga Obrony Prawd Wiary. Na czym polegała ich działalność? Oni występowali w Hyde Parku w Londynie, – Speakers Corner, a także w innych miastach świata, w miejscach, gdzie tacy wolni mówcy mogli prezentować swoje poglądy. Z tego słynie właśnie Hyde Park. Soapbox, czyli skrzynka po mydle – stawali i właśnie głosili Ewangelię. Ale przedtem przechodzili radykalny trening. Na czym to polegało? Musieli poznać, opanować perfekt prawdy wiary. Wielu z nich kończyło studia teologiczne, a potem trening polegał na tym, że zamieniali się w atakujących. Jedni bronili prawd wiary, a inni musieli atakować. Ci, którzy atakowali na potrzeby tego treningu mieli nie przebiera w środkach, słowach, żeby wyćwiczyć u nich celność słów. To porównano do skalpela chirurgicznego, że jednym cięciem trzeba było przeciąć argumenty przeciwnika i szybko dobrać odpowiednie treści. I właśnie okazało się, że byli niesamowicie skuteczni. Owocem tego jest ta książka. Warto ją przeczytać „Teologię dla początkujących”.
Natomiast są takie historie, które są związane z nawróceniami W Sydney jeden z tych mówców został zaatakowany przez przeciwnika Kościoła i on potem sam się przyznał, ten atakujący, że tyle, ile pomidorów i jaj wyrzucił na tego biednego człowieka. Nikt inny z mówców nie otrzymał w takim Hyde Parku. Ale co się okazało? Po takiej wymianie zdań ten człowiek w Sydney się nawrócił i stał się gorliwym katolikiem. „Wszyscy spragnieni przyjdźcie do wody. Kupujcie bez płacenia za wino i mleko”. Prorok Izajasz, który jest właśnie tym, który dziś stoi na targowisku świata woła: Przyjdźcie do Mnie wszyscy spragnieni. Kupujcie bez płacenia za wino i mleko. Pyta: Dlaczego wydajecie pieniądze na to, co nie jest chlebem, I waszą pracę na to, co nie nasyci?
Miliard dolarów, który nie dał szczęścia
Ile razy w historii mieliśmy właśnie taką sytuację, że ktoś wydał pieniądze na to, co nie nasyca. Moi kochani, w Nowym Jorku jednym z pierwszych biznesmenów, który dorobił się niesamowitego majątku, był Frank Woolworth. Jego wieżowiec, który postawił na początku XX wieku, był przez wiele lat najwyższym budynkiem świata. Jest to tak zwana „katedra handlu”. Ma sześćdziesiąt pięter. Ponieważ budynek powstał w epoce wiktoriańskiej, przypomina taką katedrę. Rzeczywiście ma kształt katedry – taki styl neogotycki. Na jednym z tych pięter znajdują się gargulce i między innymi jest postać samego Franka Woolwortha, który liczy pieniądze. Ten Frank Woolworth był pionierem takiego sposobu sprzedaży, jaki znamy dzisiaj ze sklepów „Za 5”. Sklepy nosiły nazwę „5-10 centów”. Wszystkie towary leżące na półkach – to był sklep samoobsługowy, olbrzymi dom towarowy – kosztowały albo 5, albo 10 centów. Klienci mogli sobie wybierać odpowiednie rzeczy, bardzo tanie, ale były w takich ilościach, że on na tym zbił niesamowitą fortunę. Sam pomysł się liczył.
Moi kochani, wnuczka Woolwortha, Barbara Hutton, rozpoczęła jako młoda dziewczyna swoją drogę życia z niesamowitą sumą. Na dzisiejsze pieniądze byłoby to miliard dolarów. Świat stał przed nią otworem. Miała wszystko. Posiadała perły największych głów świata, między innymi cesarzowej Eugenii. Miała diamenty Marii Antoniny. Stała się spadkobiercą tego majątku. Stać ją było na wszystko. Między innymi miała jeden z największych diamentów znanych na świecie – 40 karatowy olbrzymi diament, który sam w sobie stanowił niezwykłą wartość. Kilka rezydencji w Londynie, kilkanaście rezydencji na całym świecie. I moi kochani, książka, która jest jej biografią, nosi tytuł: „Biedna, bogata mała dziewczyna”. Okazuje się, że ten tytuł dobrze oddaje jej życie. Miała siedmiu mężów, wszystkie małżeństwa nieudane. Można powiedzieć, że ci jej kochankowie byli na liście jej płac. Miała wszystko, ale właściwie nie miała nic. Kiedy jej przyjaciele odwiedzili ją przed śmiercią, a zmarła w wieku 66 lat, zastali ją w łóżku, którego już nie opuszczała. Pełno butelek po Coca-Coli, bo dosłownie zalewała się Coca-Colą. Siedziała w łóżku, nigdzie nie wychodziła i nie chce się wierzyć – umarła. Na jej pogrzebie było tylko 10 osób, a na koncie miała 3 tysiące dolarów. Potrafiła przez krótkie 66-letnie życie stracić wszystko.
Moi kochani, ta historia potwierdza słowa proroka Izajasza: Dlaczego wydajecie pieniądze i waszą pracę na to, co nie nasyci? Izajasz mówi: Słuchajcie Słowa Pana, a wasza dusza zakosztuje tłustych potraw. Wiadomo, że te tłuste potrawy to potrawy dla duszy, więc ten, kto nasyci się Słowem Bożym, nie musi się martwić, że wyda swoje pieniądze na to, co nie jest chlebem.
Bogactwo, które stało się błogosławieństwem
Moi kochani, żeby nie poprzestać na tej smutnej historii – niesamowite dzieje Katarzyny Drexel – też Amerykanka urodziła się w Filadelfii jako córka jednego z najbogatszych Amerykanów, potentata finansowego, bankiera Francisa Drexela. Nie brakowało jej nic poza mamą, która bardzo wcześnie ją osierociła. Tata drugi raz się ożenił. Okazało się, że ożenił się ze wspaniałą kobietą. Jej macocha dała jej przykład niesamowitej miłości Pana Boga i drugiego człowieka. Widziała, jak jej ojciec, bankowiec codziennie na pół godziny klęka do modlitwy. Widziała, jak jej mama – druga mama, przyjmuje w domu głodnych, biednych. Nie było dla niej osoby, która byłaby zbyt biedna, by ją przyjąć. Wszystkich przyjmowała i powtarzała córce takie słowa: Córeczko, pamiętaj, żeby biedny nigdy nie miał zimnych stóp. I moi drodzy, Katarzyna wychowana w bogactwie, ale bardzo mądrze – rodzice dbali o to, by to bogactwo nie przewróciło jej w głowie – nagle zaczęła przejmować się biedakami, których nie brakowało wtedy w Stanach Zjednoczonych. Zwłaszcza odwiedzała rezerwaty indiańskie. Interesowała się losem czarnoskórych mieszkańców Ameryki i oddała im swoje serce. Nie wiedziała, jak im pomóc.
I moi kochani, jest rok 1887. Ona, jako dziedziczka bogatej fortuny, została umówiona na audiencję u papieża Leona XIII i mówi: Ojcze Święty, mam pieniądze. Jestem w stanie przekazać to na kształcenie biednych, zwłaszcza Indian czy Afroamerykanów. Tylko proszę, poślij misjonarzy. Ja jestem w stanie założyć szkoły, uczelnie, żeby ci ludzie mogli się kształcić. Poślij misjonarzy do tego dzieła. Ale Leon XIII odpowiedział jej w bardzo ciekawy sposób. Mówi: Oczywiście. Dlaczego nie? A potem zatrzymał się i powiedział: Ale ty, moje dziecko, zostań misjonarką. I moi kochani, stało się coś niesamowitego. Kiedy padły te słowa, ona już dalej nie słuchała. Po audiencji na Placu św. Piotra zatrzymała się przy jednej z fontann. Zaczęła strasznie płakać i skierowała swoje kroki do sióstr miłosierdzia. Została misjonarką. Potem założyła zgromadzenie Sióstr Najświętszego Sakramentu, które w swoim charyzmacie miało właśnie posługiwanie, zwłaszcza Indianom i osobom, które emigrowały z Afryki do Stanów Zjednoczonych.
Moi kochani, założyła sześćdziesiąt szkół, założyła Uniwersytet Xaviera w Nowym Orleanie, który już od ponad stu lat tam funkcjonuje. Mało tego, dbała o to, żeby biedni nie mieli nigdy zimnych stóp. I te słowa drugiej mamy tak utkwiły jej w pamięci, w świadomości, w sercu, że sama zawsze podobno chodziła w uszkodzonych butach, bo kiedykolwiek widziała jakąś kobietę biedną, na ulicy, oddawała jej swoje buty. Tak, że nie miała szans długo pochodzić w dobrych butach. Mało tego, swoje ołówki oddawała biednym dzieciom, a sama brała takie ogryzki już spisane i nimi się posługiwała. Od jednego z chorych – ponieważ sama opiekowała się chorymi na tyfus – zaraziła się tyfusem. Zmarła dość młodo z wycieńczenia. Całe swoje życie oddała tym biednym. Jest rok 2000. Na placu św. Piotra w Rzymie zgromadziło się 300 tysięcy ludzi. Wśród nich 200 potomków rodziny Drexelów. Ojciec Święty Jan Paweł II wynosi Katarzynę Drexel na ołtarze. Jest to uroczystość kanonizacji. Niebo zaciągnięte jest chmurami, pada rzęsisty deszcz. Kiedy Ojciec Święty wypowiada imię „Katarzyna”, nagle staje się rzecz niesamowita. Niebo się rozjaśnia. Pojawia się błękit. Zza chmur wygląda słońce, a na niebie rozpościera się wspaniała tęcza. Patrzy na to 300 tysięcy ludzi, a wśród nich 200 potomków Drexelów, tych, których przodkowie widzieli, jak Katarzyna oddaje swoje pieniądze i znika za murami klasztoru.
Moi kochani – Dlaczego wydajecie pieniądze na to, co nie jest chlebem, a waszą pracę na to, co nie nasyci? Przyjdźcie do Mnie. Ja mam Słowo, po którym wasza dusza będzie żyć. Zakosztuje tłustych potraw.
Patrząc na życie Barbary Hutton i Katarzyny Drexel, widzimy, że wśród nas, w naszych czasach te słowa Izajasza – ta alternatywa jest dalej aktualna. Wyobraźmy sobie proroka, który stoi na jakimś targowisku i mówi: Wszyscy spragnieni przyjdźcie do wody, kupujcie bez płacenia za wino i mleko. I dodaje, że można pracę i pieniądze wydać na to, co nie nasyci. Tak jak Barbara Hutton, można wszystko stracić. A można pozbyć się tego, co jest doczesnym pokarmem, co jest doczesnym majątkiem – po to, by dusza zakosztowała tłustych potraw. Tak jak było to w przypadku tej świętej Katarzyny z Filadelfii, wychowanej w podobnych warunkach jak Barbara. Ale jak inaczej poszły ich drogi?
Łaska, po którą można przyjść bez płacenia
Moi kochani, uderzyło mnie w tym czytaniu z proroka Izajasza jeszcze jedno. Tam jest mowa: Kupujcie bez płacenia. Zastanowiłem się nad tym, dlaczego „kupujcie”. Można przecież było powiedzieć: „Bierzcie” bez płacenia. Kupno jest pewną umową. Płacę i mam prawo. Idę, podpisuję umowę i teraz ten kto mi oferuje towar, już nie może mi go nie dać. Ponieważ kupiłem, jest umowa, biorę. Pan Bóg tak nas kocha, że chce nam powiedzieć: Kupujcie bez płacenia – to znaczy bez ogródek. Macie prawo do Mojej łaski. Macie prawo ode Mnie otrzymać łaskę. To jest moja umowa z wami, z tym, że wy nie musicie nic płacić. Podpisaliście ze mną umowę. Ja wam obiecuję, przyrzekam wam swoją łaskę. Waszym zadaniem jest kupić bez płacenia. To jest darmowa łaska, która wam się należy moją decyzją – bo jestem Ojcem, który kocha was nieskończoną miłością. To jest niesamowite, że możemy u Pana Boga otrzymywać, kupować bez płacenia. On chce powiedzieć: Nie miejcie żadnych oporów, przychodźcie po tę łaskę. Przyrzekam wam, że jeśli przyjdziecie i otworzycie swoje dłonie, to nie odejdziecie z pustymi rękami. Tak działa Bóg. Niech nam błogosławi. Pan z wami. Niech was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty.
Listę tych, którzy nas wspierają – naszych mecenasów, przekażemy po wakacjach. Kiedy klikacie „kciuk w górę” – podbijacie film, pojawia się funkcja: „Podbij odcinek”. Możecie przyznać nam punkty. I tak algorytmy tworzą listę rankingową i przez to nasz odcinek może trafić do większej ilości osób – jeśli oczywiście zdobędziemy dużo punktów. Z góry bardzo dziękujemy. A tutaj macie playlistę naszych wakacyjnych odcinków.
🟢 👨🍳👉 Zerknij na nasze filmy kulinarne 🍰 PRZEPIS NA SZYBKIE CIASTO
1. czytanie (Iz 55, 1-3)
Pokarm dla biednych
Czytanie z Księgi proroka Izajasza
Tak mówi Pan:
«Wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko! Czemu wydajecie pieniądze na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę – na to, co nie nasyci? Słuchajcie Mnie, a jeść będziecie przysmaki i dusza wasza zakosztuje tłustych potraw.
Nakłońcie uszu i przyjdźcie do Mnie, posłuchajcie Mnie, a dusza wasza żyć będzie. Zawrę z wami wieczyste przymierze; niezawodne są łaski dla Dawida».
Psalm (Ps 145 (144), 8-9. 15-16. 17-18 (R.: por. 16))
Otwierasz rękę, karmisz nas do syta
Pan jest łagodny i miłosierny, *
nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
Pan jest dobry dla wszystkich, *
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.
Otwierasz rękę, karmisz nas do syta
Oczy wszystkich zwracają się ku Tobie, *
a Ty ich karmisz we właściwym czasie.
Ty otwierasz swą rękę *
i karmisz do syta wszystko, co żyje.
Otwierasz rękę, karmisz nas do syta
Pan jest sprawiedliwy na wszystkich swych drogach *
i łaskawy we wszystkich swoich dziełach.
Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają, *
wszystkich wzywających Go szczerze.
Otwierasz rękę, karmisz nas do syta
2. czytanie (Rz 8, 35. 37-39)
Żadne stworzenie nie odłączy nas od miłości Boga
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian
Bracia:
Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co jest wysoko, ani co głęboko, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.
Aklamacja (Mt 4, 4b)
Alleluja, alleluja, alleluja
Nie samym chlebem żyje człowiek,
lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.
Alleluja, alleluja, alleluja
Ewangelia (Mt 14, 13-21)
Cudowne rozmnożenie chleba
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd łodzią na pustkowie, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych.
A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: «Miejsce to jest pustkowiem i pora już późna. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności».
Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!»
Odpowiedzieli Mu: «Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb».
On rzekł: «Przynieście Mi je tutaj».
Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a z tego, co pozostało, zebrano dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.
Czytania Liturgiczne pochodzą z Lekcjonarza wydanego przez: Wydawnictwo Pallottinum






