5 Niedziela Wielkiego Postu rok A

mar 20, 2026 | Ks. Marek Studenski, Rok A

5 Niedziela Wielkiego Postu rok A (J 11, 1-45)

Ile razy chcieliśmy zapytać Boga: „Gdzie byłeś, kiedy Cię potrzebowałem?”

W tym odcinku dotykam jednej z najbardziej poruszających scen Ewangelii — sceny, w której wiara spotyka się z bólem, rozczarowaniem i milczeniem Boga.

Wiara nie polega na udawaniu, że nic nie boli. Chcę pokazać, że Boże działanie nie przypomina magicznego ratunku w ostatniej sekundzie. Bóg nie pojawia się po to, by szybko usunąć problem, ale prowadzi człowieka głębiej — przez cierpienie, próbę i ciemność — ku wierze, która nie opiera się już tylko na emocjach, ale na prawdzie.

Sięgam także do niezwykle przejmujących świadectw C.S. Lewisa i Edith Eger, by pokazać, że prawdziwa wiara nie rodzi się w wygodzie, lecz dojrzewa w bólu, pytaniach i ciemności. Zapraszam na opowieść o Bogu, który nie zawsze działa tak, jak byśmy chcieli, ale potrafi przeprowadzić człowieka przez to, co po ludzku wydaje się nie do uniesienia.

Najtrudniejsze chwile nie zawsze oddalają od Boga; czasem właśnie one zrywają z serca wszystko, co było tylko pozorem wiary.

Trudna wiadomość

Zapraszam na szklankę dobrej rozmowy. Jezus dowiaduje się, że jego przyjaciel Łazarz, którego kocha, ciężko zachorował i w odpowiedzi na to postanawia zostać dwa dni w miejscowości, gdzie się akurat znajdował. Spóźnia się do Betanii. Ciekawa rzecz, że i Marta, i Maria mówią to samo. Wybiegają przed miejscowość i mówią: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Powtarza to Marta i Maria. Czy Jezus się spóźnił? Czy to był przypadek? Moi kochani, nasunęła mi się na myśl taka scena z „Władcy Pierścieni”. Frodo oczekuje na Gandalfa. Gandalf się spóźnia i Frodo pyta: Gdzie byłeś? Dlaczego się spóźniłeś? I na to Gandalf odpowiada: Pamiętaj, czarodziej nigdy się nie spóźnia. Nigdy też nie jest za wcześnie. Przychodzi zawsze wtedy, kiedy ma ochotę. To są figurki, które kupiłem w kinie, będąc na premierze „Władcy Pierścieni” Tolkiena. Dodam – Ci, którzy może się nie orientują, mogą być zainteresowani, że C.S Lewis i Tolkien byli przyjaciółmi. Spotykali się zwłaszcza w takim pubie „Eagle and Child”.

Miałem tam okazję być. Siedziałem w tym miejscu, gdzie miało miejsce ich spotkanie. Obaj napisali najbardziej swoje znane powieści. Lewis – „Kroniki narnijskie” – „Opowieści z Narnii”, a Tolkien „Władcę Pierścieni”. Obie te pozycje są taką alegorią Ewangelii. Obie warto przeczytać. Ja na przykład „Narnię” przeczytałem kilka razy i biorę się do następnej lektury. I to można powiedzieć o Panu Bogu. Bóg nigdy się nie spóźnia, nigdy nie jest za wcześnie, przychodzi zawsze wtedy, kiedy ma na to ochotę, kiedy tak postanawia. I Pan Jezus tłumaczy – te słowa są może szokujące: Łazarz umarł, ale raduję się, że mnie tam nie było, dlatego żebyście uwierzyli. O co tu chodzi? Dlaczego to spóźnienie Jezusa ma sens dla naszej wiary?

Piękna ale smutna książka

Moi kochani, jest przepiękna, ale bardzo trudna do przebrnięcia książka C.S Lewisa pod tytułem „Smutek”. Ten autor „Opowieści z Narnii”, który był ewangelizatorem, można powiedzieć XX wieku, wspaniały apologeta, znawca literatury, pisarz, profesor w tej książce pisze zupełnie inaczej. Pisze w zupełnie innym tonie niż we wszystkich jakichkolwiek swoich artykułach czy książkach.

Książka powstała po śmierci jego ukochanej żony Joy Davidman. Kim była ta kobieta? Małżeństwem byli tylko przez trzy lata. Ślub wzięli na jej łożu choroby, bo chorowała na chorobę nowotworową – w 1957 roku. I on liczył na to, że tą ukochaną żonę, z którą łączyło go tyle tematów, a była między nimi nić porozumienia niesamowita, bo oboje byli ludźmi wielkiego formatu i wysokich lotów intelektualnych, że będą razem dłużej. Śmierć przerwała ich związek i on sobie nie mógł z tym poradzić. I wyobraźcie sobie, że w tej książce „Smutek”, do lektury której wszystkich zachęcam, używa wobec Pana Boga określeń, których nie użył w żadnej innej pozycji. Nazywa Pana Boga „kosmicznym sadystą”, kimś, kto nawet nie jest weterynarzem, który leczy zwierzę, ale robi wiwisekcję na żywym organizmie dla samego eksperymentu. I w pewnym momencie jednak ta książka zmienia swój wydźwięk.

Mówi tak: Ci, którzy grają w brydża, mówią, że grę traktuje się na poważnie dopiero wtedy, kiedy gra się o pieniądze. Jeśli zaczniesz licytować, stawiając na szali już nie same tylko żetony czy sześciopensówki, ale jeśli postawisz wszystkie pieniądze, jakie posiadasz, wtedy dopiero zaczyna się prawdziwa gra. Jeśli postawisz nie żetony, ale wszystkie pieniądze, jakie posiadasz, wtedy dopiero odpowiesz sobie na pytanie, czy Bóg jest kosmicznym sadystą czy Bogiem, który cię kocha. I mówi, że jego dotychczasowa wiara była domkiem z kart. Wydawało mu się, że wierzy. Po śmierci żony zweryfikował tę wiarę i mówi, że brakowało mu ufności. I mówi: Żeby się obudzić i odzyskać przytomność, musisz zostać ogłuszony. Zostałem ogłuszony. A drugi obraz, który stosuje, jest też bardzo wymowny. Mówi: Możesz się cieszyć, że masz w domu silny sznurek. Możesz ufać w moc tego sznurka, kiedy na przykład obwiązujesz nim tobołki czy jakieś skrzynki, kufry. Ale przypuśćmy, że jesteś nad przepaścią i musisz się zawiesić na tym sznurze, bo nie masz innego ratunku, innego wyjścia. Dopiero wtedy okaże się, czy ufasz temu sznurowi.

Kiedy całym swoim ciężarem musisz zawisnąć na tej linie. Okazało się, że nie ufałem temu sznurowi, jakim była moja wiara. Dopiero w niebezpieczeństwie, dopiero w starciu z cierpieniem tak wielkim, jakie przeżyłem, okazało się, że moja wiara była domkiem z kart. Teraz z Bożą pomocą tą wiarę odbudowałem – mówi Lewis.

Ale prawdopodobnie przyjdzie kolejny cios w życiu i okaże się, że i ten domek może runąć, bo Pan Bóg nigdy nie zostawia nas bez swojego działania, chce, żebyśmy się coraz bardziej do Niego zbliżali. Moi kochani, ta książka – ja jej nie dałem rady tutaj całej streścić – warta jest przeczytania, zwłaszcza przez osoby, które przeżywają jakieś cierpienie, zwłaszcza cierpienie po stracie bliskiej osoby. Bo można przyjść z Lewisem poprzez żałobę i żal wobec Pana Boga do dojrzałej, pełnej ufności wiary. Jest wspaniałym przewodnikiem. Krótkie ogłoszenie: Bardzo Was proszę, rozważcie możliwość przekazania półtora procenta z Waszych podatków na szkoły katolickie „Dziedzictwo św, Jana Sarkandra”. Jak to zrobić – tu jest właśnie w tej zakładce opisane. Sama książka też jest wsparciem tych szkół. Dziękujemy za wszelkie okazane formy pomocy.

DEUS ex MACHINA Antyczne sztuki zaskakują

Moi kochani, w dramacie greckim, zwłaszcza w sztukach takich dramatopisarzy jak Eurypides był stosowany taki zabieg narracyjny, nazywany „deus ex machina”. Na czym to polegało? W najbardziej niespodziewanym momencie, kiedy akcja była bardzo zagmatwana i każdy się zastanawiał, jak to się teraz wyjaśni, co tutaj z tego wyjdzie, nagle zjawiał się bóg, który wszystko przecinał. Dlaczego „ex machina”? Ponieważ stosowano tak zwaną „machine” – to było takie urządzenie olbrzymie, taki żuraw – był statyw, poziome ramię, system bloczków i lin. I ten statyw był za sceną. I w pewnym momencie, w najbardziej decydującym momencie zwrotu akcji, ten dźwig się obracał. Na scenę wpadał z wysokości spuszczany na linach aktor, który odgrywał rolę Boga, wszystko wyjaśniał, dźwig unosił go do góry i znikał ze sceny.

Moi kochani, jest taka sztuka Eurypidesa pod tytułem „Ifigenia w Taurydzie”. I tam Ifigenia i jej brat Orestes są w opałach. Po prostu każdy, kto ogląda tę sztukę, zastanawia się, co teraz będzie. Na morzu cała armia statków króla czeka, żeby ich aresztować, żeby ich złapać. Jest burza na morzu. Nie mają żadnego wyjścia. I widzowie spodziewają się, że ta fabuła jakoś w jakimś kierunku musi pójść. A tu nagle ten dźwig, ta machina spuszcza boginię Atenę, która ich obu ocala, z tych opałów. Przecina węzeł.

Moi kochani, no można się zdenerwować. Ten, kto lubi oglądać filmy z jakąś ciekawą akcją, lubi też ciekawe zakończenia. A tutaj w najbardziej intrygującym momencie nagle autor wszystko przecina. Zjawia się bóg z urządzenia. Wpada na scenę, wybawia ich z tarapatów i sztuka się kończy. No ja bym się zdenerwował, gdybym rzeczywiście oglądał tę sztukę z taką nadzieją, że będzie coś ciekawego. Pan Bóg tak nie działa. I cała historia Łazarza, Marty i Marii mówi, że Bóg nie zjawia się nagle jak deus ex machina, że bohaterowie tej Ewangelii musieli przeżyć smutek, płacz, łącznie z Jezusem, który w tej Ewangelii również płacze.

Psycholożka Edith Eger

Moi kochani, jest taka przepiękna historia Edith Eger. Jako 16 letnia dziewczyna, Żydówka razem z mamą, którą bardzo kochała i swoją siostrą Magdą dostały się do Auschwitz i na rampie ma miejsce selekcja i niesamowite zdarzenie. Otóż doktor Mengele siłą oddziela dwie córki młodsze – ona miała 16 lat – od starszej mamy. Edith zaczyna płakać. Doktor Mengele zadał pytanie: Kim jest ta osoba? Edith powiedziała: To moja matka. I wtedy rozpoczęła się selekcja. Oddzielanie córki od matki, a doktor Mengele z sadystycznym uśmiechem pokazuje na komin krematorium i mówi: Nie płacz. Mamusia poszła do kąpieli pod prysznic. Zaraz znowu ją spotkasz. Spodobała mu się Edith, a ponieważ była po szkole baletu, wziął ją wieczorem do siebie i kazał jej tańczyć. Wtedy Edith zamknęła oczy i myślała, wyobrażała sobie, że jest w szkole baletu. Zacisnęła zęby i tańczyła. Otrzymała za to bochen chleba i ten chleb rozdała innym więźniom. Podzieliła się tym chlebem.

Edith przeżyła obóz i przez całe lata nie miała odwagi zmierzyć się z tą traumą. Cały czas żyła w żalu, nieprzebaczeniu, a przede wszystkim nie przebaczyła sobie. Edith nie potrafiła przebaczyć sobie tego, że na pytanie doktora Mengele, kim jest ta osoba, powiedziała: To jest moja matka. Cały czas czuła się winną, że wysłała matkę na śmierć do komory gazowej. Przez całe lata nie potrafiła zmierzyć się z tą traumą i pewnego dnia wpadła w jej ręce książka Viktora Frankla pod tytułem „Człowiek w poszukiwaniu sensu”. I ta książeczka zmieniła w jej życiu wszystko. W wieku 63 lat zebrała wszystkie siły, wyjechała do Polski i odwiedziła Auschwitz. Stanęła na rampie w tym samym miejscu, gdzie przed wielu laty została oddzielona od matki, gdzie miała miejsce ta selekcja. I w tym miejscu, tam dokładnie postawiła nogi, gdzie stała wtedy, przed wielu laty w czasie II wojny światowej. Mówi sama do siebie: Edith, wybaczam ci. To nie była twoja wina. Przecież ty kochałaś mamę z całego serca. Nie mogłaś zrobić inaczej. Musiałaś tak powiedzieć. To nie ty wysłałaś mamę na śmierć. To nie ty wysłałaś mamę do gazu. Edith przebaczyła samej sobie.

I co mówi? Przebaczenie nie jest prezentem dla sprawców. Nie jest prezentem dla doktora Mengele. Przebaczenie jest prezentem dla samego siebie, bo nie musisz już dźwigać tego ciężaru, który był dla ciebie nie do zniesienia. I dziennikarz pyta, obecnie już pani profesor, terapeutki dziewięćdziesięcioletniej – podobno, nie chce się w to wierzyć, ale przebaczyła pani również strażnikom. Tak, przebaczyłam strażnikom, ponieważ doszłam do wniosku, że byli w większym więzieniu niż ja.

Moi kochani, niesamowita rzecz pyta dziennikarz dr Edith Eger o jej stosunek do Boga. I ona mówi: Elie Wiesel zadał pytanie: Gdzie był Bóg w Auschwitz? Ja poszłam krok dalej. Znalazłam Boga w Auschwitz. Był cały czas ze mną. Bóg miał wobec mnie plan – nie tylko, abym mogła sama przetrwać, ale bym mogła również pomagać innym. I to robiłam. Mój Bóg jest pełen nadziei i pełen światła. Jest pełen miłości i pełen współczucia. Edith Eger dalej pomaga. Żyje, jest terapeutką, psychologiem, skończyła takie studia, jest wybitnym terapeutą.

Moi kochani, zobaczcie przez co przeszła i teraz nie zjawił się bóg – „deus ex machina”, który ją, jak w tych sztukach greckich, wyrwał z opałów, ale przeszła przez to wszystko i powiedziała jeszcze jedno: Bóg w Auschwitz nauczył mnie, że wszystko przemija, że nic nie trwa wiecznie, że wszystko jest tymczasowe. Popatrzcie, Pan Bóg działa w sobie właściwy sposób. Jak to powiedział Gandalf na pytanie: Gdzie byłeś? Czarodziej nigdy się nie spóźnia i nigdy nie jest za wcześnie. Pan Bóg nigdy się nie spóźnia, zawsze przychodzi na czas.

Moi kochani, może dziwić na początku to stwierdzenie Pana Jezusa: Łazarz umarł, ale cieszę się, że mnie tam nie było. Dlatego, żebyście wy mieli szansę uwierzyć. Kiedy przejdziemy przez trudne koleje życia z Bożą pomocą i nie zwątpimy w Jego łaskę, tak jak bohaterzy dzisiejszej Ewangelii, jeszcze bardziej zjednoczymy się z Jezusem i chyba także z bliźnimi, bo przecież Marta, Maria, Łazarz i Jezus po tym wszystkim – już byli przyjaciółmi – ale ich przyjaźń wzniosła się na zupełnie nowy, niespodziewany przez nich poziom. Pan z wami. Niech was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty.

A w gronie patronów na Patronite witamy Panią Justynę. Dziękuję za wszystkie formy wsparcia naszego kanału poprzez Patronite, „Buy coffee”, przycisk Wesprzyj i wpłaty na konto. Jeśli jesteś zainteresowany naszą książką, a może ona być świetnym prezentem dla kogoś z okazji Wielkiejnocy, to link do naszego sklepu jest w pierwszym przypiętym komentarzu. Zapraszam Was do podjęcia wielkopostnego wyzwania, żeby wysłuchać wszystkich sześciu kazań na Wielki Post. Dzisiaj już jest piąte, a tutaj są te, które były poprzednio. Zachęcam, żeby je również obejrzeć.

 

🟢 👨‍🍳👉 Zerknij na nasze filmy kulinarne 🍰 PRZEPIS NA SZYBKIE CIASTO 

1. czytanie (Ez 37, 12-14)

Udzielę wam mego ducha, byście ożyli

Czytanie z Księgi proroka Ezechiela

Tak mówi Pan Bóg: «Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela, i poznacie, że Ja jestem Pan, gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę, ludu mój. Udzielę wam mego ducha, byście ożyli, i powiodę was do kraju waszego, i poznacie, że Ja, Pan, to powiedziałem i wykonam» – mówi Pan Bóg.

Psalm (Ps 130 (129), 1b-2. 3-4. 5-7a. 7b-8 (R.: por. 7bc))

Bóg Zbawicielem, pełnym miłosierdzia

Z głębokości wołam do Ciebie, Panie, *
Panie, wysłuchaj głosu mego.
Nachyl swe ucho *
na głos mojego błagania.

Bóg Zbawicielem, pełnym miłosierdzia

Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie, *
Panie, któż się ostoi?
Ale Ty udzielasz przebaczenia, *
aby Ci służono z bojaźnią.

Bóg Zbawicielem, pełnym miłosierdzia

Pokładam nadzieję w Panu, †
dusza moja pokłada nadzieję w Jego słowie, *
dusza moja oczekuje Pana.
Bardziej niż strażnicy poranka *
niech Izrael wygląda Pana.

Bóg Zbawicielem, pełnym miłosierdzia

U Pana jest bowiem łaska, *
u Niego obfite odkupienie.
On odkupi Izraela *
ze wszystkich jego grzechów.

Bóg Zbawicielem, pełnym miłosierdzia

2. czytanie (Rz 8, 8-11)

Mieszka w was Duch Tego, który wskrzesił Jezusa

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian

Bracia:

Ci, którzy według ciała żyją, Bogu podobać się nie mogą. Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka.

Jeżeli zaś ktoś nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy. Skoro zaś Chrystus w was mieszka, ciało wprawdzie podlega śmierci ze względu na skutki grzechu, duch jednak ma życie na skutek usprawiedliwienia. A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa Jezusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha.

Aklamacja (J 11, 25a. 26)

Chwała Tobie, Słowo Boże

Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem,
kto we Mnie wierzy, nie umrze na wieki.

Chwała Tobie, Słowo Boże

Wersja dłuższa

Ewangelia (J 11, 1-45)

Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Był pewien chory, Łazarz z Betanii, ze wsi Marii i jej siostry, Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat, Łazarz, chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą».

A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza.

Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei».

Rzekli do Niego uczniowie: «Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?»

Jezus im odpowiedział: «Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeśli ktoś chodzi za dnia, nie potyka się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła».

To powiedział, a następnie rzekł do nich: «Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę go obudzić».

Uczniowie rzekli do Niego: «Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje». Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie.

Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: «Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego».

A Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: «Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć».

Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów. I wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po utracie brata.

Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga».

Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie».

Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym».

Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?»

Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat».

Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała ukradkiem swoją siostrę, mówiąc: «Nauczyciel tu jest i woła cię». Skoro zaś tamta to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać.

A gdy Maria przyszła na miejsce, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go, padła Mu do nóg i rzekła do Niego: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł».

Gdy więc Jezus zobaczył ją płaczącą i płaczących Żydów, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?»

Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?»

A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień.

Jezus powiedział: «Usuńcie kamień!»

Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie».

Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?»

Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem, aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś». To powiedziawszy, zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce przewiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić».

Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.

Wersja krótsza

Ewangelia (J 11, 3-7. 17. 20-27. 33b-45)

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Siostry Łazarza posłały do Jezusa wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą».

A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza.

Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei».

Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie.

Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga».

Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie».

Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym».

Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?»

Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat».

Jezus wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?»

Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?»

A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień.

Jezus powiedział: «Usuńcie kamień!»

Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie».

Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?»

Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem, aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś». To powiedziawszy, zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce przewiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić».

Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.

 

5 Niedziela Wielkiego Postu rok A/B/C

Czytania Liturgiczne pochodzą z Lekcjonarza wydanego przez: Wydawnictwo Pallottinum

4 Niedziela Wielkiego Postu rok A

4 Niedziela Wielkiego Postu rok A

4 Niedziela Wielkiego Postu rok A (J 9, 1-41) To opowieść o człowieku, lekarzu, który stanął na granicy życia i śmierci — i wrócił odmieniony. O lekarzu, który przez 22 dni leżał nieprzytomny, a po odzyskaniu przytomności zaczął patrzeć na świat zupełnie inaczej....

3 Niedziela Wielkiego Postu rok A

3 Niedziela Wielkiego Postu rok A

3 Niedziela Wielkiego Postu rok A (J 4, 5-42) Historia jak zwykle zaczęła się niewinnie - zagubione narzędzie, potem wykrywacz metalu i odkrycie jednego z największych rzymskich skarbów. A w Ewangelii też skarb - nie chodzi o monety. Chodzi o to, co dzieje się z...

2 Niedziela Wielkiego Postu rok A

2 Niedziela Wielkiego Postu rok A

2 Niedziela Wielkiego Postu rok A (Mt 17, 1-9) Ten polski obraz okazał się „strategiczny”. Uznali dzieło sztuki za tak groźne, że wyznaczono za nie nagrodę wartą fortunę — i grozili śmiercią za samo ukrywanie. Na szczęście obraz został zwinięty w rulon, przewieziona w...

Postaw mi kawę na buycoffee.to