1 Niedziela Wielkiego Postu rok A (Mt 4, 1-11)
Trzy pokusy wcale się nie zestarzały. One tylko zmieniły opakowanie: dziś kuszą nas „na skróty” przez natychmiastową gratyfikację, przez popularność, przez obsesję kontroli. I dlatego opowiadam historię o skrzypku Julianie i tajemniczym „nauczycielu perfekcji” — bo czasem można grać bezbłędnie, a jednak… zgubić siebie.
Potem dokładam mocny obraz z gabinetu lekarskiego: jak internet potrafi nakarmić człowieka lękiem tak skutecznie, że przestaje słyszeć prawdziwego Lekarza.
Na końcu zostawiam też zdanie, które mnie samego zatrzymało na długo: jeśli zły wchodzi do domu, to tylko przez drzwi, którymi wcześniej wyprosiłem Chrystusa. Mocne. Proste. Prawdziwe.
Jeśli chcesz wejść w Wielki Post inaczej niż zwykle — nie przez presję, tylko przez odzyskanie serca — to ta „szklanka dobrej rozmowy” jest właśnie po to. Bo droga do wolności nie jest drogą na skróty. Jest drogą z Jezusem.
Skoki na medal
Zapraszam na szklankę dobrej rozmowy. 100 metrów od naszego studia jest kościół, w którym lektorem jest Kacper Tomasiak. To właśnie tutaj, w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa służy przy ołtarzu. W przeddzień wyjazdu na Olimpiadę Duszpasterstwo Służby Liturgicznej naszej diecezji zamieściło w mediach społecznościowych taki post: Kacprze, nosiłeś kadzidło przed Panem. Teraz niech Pan Cię poniesie daleko i bezpiecznie. Jesteśmy dumni z Twojego świadectwa. Moi kochani, dzisiaj w Ewangelii mamy trzy pokusy diabła wobec Jezusa. Jedna z nich polega na skoku. Skocz z narożnika świątyni. Jest jednak zasadnicza różnica między pokusą proponowaną przez diabła a skokami Kacpra. Diabeł chce, by Jezus w swojej pysze zdobył aplauz i uznanie wśród pielgrzymów. Wyobraźmy sobie, co by to było, gdyby Jezus skoczył? Podlecieliby aniołowie chwyciliby Jezusa w locie. Wszyscy biliby brawo. Tłum byłby zafascynowany.
Kacper po zdobyciu pierwszego srebrnego medalu powiedział: Przestałem zaglądać do internetu i do mediów społecznościowych. Teraz stałem się bardziej popularny i gdybym tam zaglądał, to by mnie to rozproszyło. Nie chciałem się rozpraszać. Moi kochani, niejeden z nas by zaglądał ukradkiem do internetu, żeby zobaczyć, co tam o nas piszą. Przyjemnie jest być na topie i mieć miliony wielbicieli. Kacper jako chrześcijanin przed każdym skokiem czyni znak krzyża. Jak zwracają na to uwagę komentatorzy i księża, widać, że nie robi tego na pokaz. Robi to w sposób bardzo prosty, taki pokorny.
Moi kochani – druga rzecz, druga ciekawostka. Tak się składa, że jestem miłośnikiem Słowenii. Wiele razy byłem w tym kraju, mam tam wielu przyjaciół. Pozdrawiam Andreja i jego rodzinę, do którego często przyjeżdżałem. I moi kochani, Domen Prevc, który zdobył złoty medal w tym pierwszym skoku, w tych pierwszych skokach – również pochodzi z bardzo głęboko wierzącej katolickiej rodziny. Wszyscy byli ministrantami – on, jego brat, również skoczek, Peter. Nie tylko są związani z parafią, ale są bardzo mocno zaangażowani w życie Kościoła. I widzę, że z tego się zrobiły prawdopodobnie skoki ministranckie, tak to można nazwać. Dwóch ministrantów, zresztą była piękna reakcja Domena, który mówi, że zafascynowała go postać Kacpra i mówi, że to jest zawodnik, który ma jeszcze wszystko przed sobą. I taka ciekawostka – bardzo często nazwisko Prevc jest nieprawidłowo wymawiane. Tam jest literka „v”, ale w języku słoweńskim czyta się jako „u” – [Preuc], a nie [Prevc], jak to niektórzy czytają. Ksiądz Piotr pyta skąd to wiem. Bo znam trochę słoweński. Byłem tam wiele razy, więc już troszkę umiem powiedzieć. I na przykład początek naszego filmiku brzmiałby następująco: Vabim was na kozarec dobrega pogovora, czyli zapraszam na szklankę dobrej rozmowy.
Oszust to zawsze oszust
Moi kochani, diabeł jest oszustem. Chce, aby człowiek obrał drogę na skróty. Zauważmy, że wszystkie trzy pokusy – żeby kamienie stały się chlebem, żeby Jezus zdobył popularność skacząc z narożnika świątyni, czy pokusa oddania pokłonu diabłu, żeby zyskać cały świat – to jest zdobycie pomyślności w tym świecie bez żadnego wysiłku, na skróty.
Przypowieść o perfekcji
Jest taka opowieść o młodym skrzypku. Skrzypek miał na imię Julian. Przepięknie grał na skrzypcach. Kiedy odtwarzał dźwięki poruszając smyczkiem po strunach, ludzie bardzo często płakali. Było w jego muzyce coś niesamowitego. Nie potrafiono tego nawet nazwać. Czasami gdzieś tam ten smyczek zjechał, czasami ton był zbyt surowy, ale muzyka była tak piękna, że ludzie z radością przychodzili, żeby jej słuchać. Pewnego razu w domu Juliana zjawił się dziwny, tajemniczy gość. Przedstawił się: Jestem Nauczycielem Perfekcji. Twoja gra jest bardzo piękna, ale jeszcze trochę brakuje jej do perfekcji. Przyszedłem ci pomóc. Masz tutaj srebrny smyczek. Wyrzuć twój dotychczasowy smyczek, który musisz smarować kalafonią,. Tu masz smyczek srebrny. Ma tę właściwość, że prostuje każdą złą nutę. Julian wziął ten smyczek. Pierwszy koncert – wszyscy byli pod wrażeniem. Nie było ani jednej złej nuty, ani jednego zbyt surowego dźwięku. Wszyscy bili brawo. Ale jakoś zauważał, że mało było wzruszonych.
Dalej ćwiczy. Znowu zjawia się Nauczyciel Perfekcji i mówi: Słuchaj, musisz zrobić jeszcze jedno. Żeby twoja muzyka była już perfekcyjna, musisz wyrzucić swoje stare, popękane skrzypce. Popatrz, jaki piękny instrument ci przyniosłem. I Julian otrzymuje skrzypce ze szkła. Nauczyciel Perfekcji mówi: Popatrz, te skrzypce są nieskazitelne. Poza tym są przeźroczyste. Nie będą cię zasłaniać. Będziesz wyeksponowany. Ty będziesz najważniejszy. Julian zaczął grać na tych skrzypcach. Okazało się, że muzyka była bezbłędna. Ale oprócz braw nie widział już żadnego wzruszenia u swoich słuchaczy. Kolejne koncerty były coraz trudniejsze. Co prawda granie przychodziło mu z niezwykłą łatwością, bo skrzypce i smyczek robiły wszystko za niego, jednak pojawił się lęk, co będzie jak kiedyś ta dziwna moc go opuści. Zaczął się bać. Wpadał w stres. Trema była coraz większa.
I wtedy Nauczyciel Perfekcji mówi: Zrobię jeszcze jeden gest wobec ciebie. Dam ci ostatni z moich darów. Zdejmę z ciebie tremę. Już niczego nie będziesz się obawiał. Nie będziesz się bał. Julian ze skrzypcami szklanymi i srebrnym smyczkiem i bez tremy stanął przed publicznością. Bezbłędnie wykonał koncert, ale tym razem nie było żadnych braw. Pewna starsza pani, która była w pobliżu, podeszła do niego i on mówi: Proszę pani, co się stało? Czyż nie grałem pięknie? Tak, grałeś bezbłędnie. Ale w tej muzyce nie było nikogo. Grał twój instrument. Ale tam nie było człowieka. Zostawiłeś swoje stare, popękane skrzypce, pachnące żywicą i potem twojego ojca, który wcześniej na nich grał, ale zapomniałeś, że właśnie w pęknięciach jest piękno i duch.
Moi kochani, ta historia mówi o tym, że diabeł chce być takim nauczycielem perfekcji. Obiecuje nam szczęście na skróty, ale wysysa z nas wszystko, co piękne, co wartościowe. Chce być nauczycielem życia, ale kiedy skorzystamy z jego lekcji, zostaniemy samotni.
Julian, kiedy ta pani zwróciła mu uwagę, że w pęknięciach jest piękno, chciał zaprotestować, ale już nie potrafił, bo Nauczyciel Perfekcji wziął smutek, gniew, strach, tremę. Stał piękny, bogaty przed publicznością – ale całkowicie pusty.
Sztuczki kusiciela
Moi drodzy, diabeł posługuje się naszymi lękami. Zauważcie, że wszystkie te trzy pokusy w sumie oparte są na lęku. Jezus 40 dni pości. To daje takie poczucie niepewności. Diabeł mówi: Nie wytrzymasz, musisz coś zjeść. Spraw, żeby te kamienie stały się chlebem. Diabeł mówi: Zapewnię ci dostatek. Nie będziesz się musiał bać, że zabraknie ci jedzenia. Także oddanie pokłonu diabłu, zdobycie wszystkich terenów, wszystkich ziem świata opiera się na potrzebie kontroli: To ja będę kontrolował całą rzeczywistość. Nie będę się musiał bać, że ktoś mi coś każe, że jakieś nieoczekiwane wypadki pokierują mną w jakimś kierunku, którego nie chcę. Poczucie kontroli, potrzeba władzy opiera się na lęku.
Dziwna choroba palca
Moi kochani, pewien człowiek rano obudził się i zauważył, że jego wskazujący palec prawej ręki drży. Czuje mocne mrowienie. Nie wiedział co to jest, więc od razu włączył wyszukiwarkę internetową i znalazł różne możliwości. Najpierw czyta, że to mrowienie może być spowodowane niewłaściwym ułożeniem ręki w czasie snu – mógł naciskać na rękę i zdrętwiała. Potem ktoś tam sugeruje, że podobne objawy świadczą o zespole cieśni nadgarstka – no to już go troszkę bardziej zmartwiło. Czyta, że to może być spowodowane brakiem magnezu czy witaminy B i stąd taka reakcja. Ale kolejne posty, na które natrafia już nie są tak optymistyczne. „Moim pierwszym objawem, który zauważyłam było drżenie kończyn. Okazało się, że jest to stwardnienie rozsiane. Teraz już wiem, że takie objawy są bardzo niegroźne, ale nie można ich bagatelizować”. Czyta dalej: „Drżenie kończyn może być spowodowane zmianami w mózgu. To może być guz mózgu”. Czyta historię człowieka, który właśnie zauważył u siebie takie objawy i zakończyło się to fatalną diagnozą.
I moi kochani, wpadł w straszny lęk. Zrobił wszystkie badania. Dalej czytał internet i w końcu z plikiem wyników badań – z tomografią i wszystkimi możliwymi wynikami idzie d: lekarza. Lekarz zaczyna wywiad i ten pacjent opisuje wszystkie objawy, sugerując najgroźniejsze choroby. Lekarz mówi. Proszę powiedzieć, czy w pana życiu w ostatnim czasie zaszły jakieś zmiany. – No, na przykład kupiłem sobie nowy pasek do zegarka. – Proszę go pokazać. Okazało się, że zbyt mocno zapięty pasek wieczorem przed snem sprawił, że pojawiły się takie objawy. Lekarz mówi: Proszę pana, recepta jest bardzo prosta. Z pana wyników badań nie wynika, że pan jest chory. Lekarz sprawdził wszystkie odruchy. Recepta polega na tym, że ma pan poluzować pasek w zegarku i na weekend obowiązkowo wyłączyć router Wi-Fi.
Placebo może przynosić też szkody
I lekarz tłumaczy dalej temu pacjentowi: Widzi pan, kiedy pan będzie szukał przyczyn swoich chorób w internecie, internet zawsze poda najstraszniejszą diagnozę, bo tu chodzi o to, żeby sprowokować następne kliknięcie. Kiedy pan przyjdzie do lekarza, lekarz wybiera najczęściej najprostszą z możliwości, bo chce uspokoić pacjenta i przynieść mu zdrowie, wyleczyć go. Więc niech pan nie szuka w internecie rozwiązań swoich chorób.
I moi kochani, dzisiaj wielu lekarzy mówi, że internet nie jest ich sprzymierzeńcem, bo pacjenci, zanim trafią do lekarza, już są nakarmieni lękami z internetu. Jest taki efekt placebo. Polega na tym, że pacjentowi daje się zupełnie neutralną substancję. On jest przekonany, że jest to lek i poprawia się jego stan zdrowia. Ten efekt internetowy jest odwrotny. Nawet zdrowy pacjent po naczytaniu się takich informacji może wpaść w lęk i może nawet być przekonany na 100%, że ma kilka poważnych chorób, a to może być nieprawdą.
I moi kochani, dlaczego o tym mówię w kontekście Ewangelii o kuszeniu Pana Jezusa? Bo szatan posługuje się lękami. Kiedy pójdziemy do niego, a nie do Jezusa, który jest najlepszym lekarzem, wyjdziemy z lękiem, będziemy coraz bardziej przerażeni i to będzie sprawiać, że będziemy szukać możliwości kontrolowania świata. Na skróty do szczęścia. Na skróty, do szczęścia nie da się dojść. Moi kochani, wiemy, że od 15 lutego już działa usługa do rozliczania podatków. Bardzo prosimy, tak jak czyniliśmy to w zeszłym roku, o przekazanie półtora procenta podatków na szkoły i przedszkola katolickie „Dziedzictwa Świętego Jana Sarkandra”. Wielu z Was to uczyniło i za to jesteśmy bardzo wdzięczni. Informacje jak to uczynić są zawarte w zakładce do naszej książki. A przy okazji też polecamy książkę: „Szklanka dobrej rozmowy” – kazania na ten rok liturgiczny, która może być także takim dobrym przewodnikiem na czas Wielkiego Postu – dla nas albo dla innych, którym tę książkę możemy przekazać w prezencie.
Rozpoczynamy Wielki Post
Rozpoczynamy Wielki Post. Przed nami 40 dni kapitalnego czasu, gdzie będziemy mieli okazję zbliżyć się do Jezusa. Myślę, że w tym pomoże również w jakiś sposób „Szklanka dobrej rozmowy”, a potem Święte Triduum Paschalne. W Wielki Czwartek, kiedy niosą oleje, które ma poświęcić biskup w czasie mszy Krzyżma wykonuje się starożytną pieśń „Przyjmij pieśń Odkupicielu”. Jest tam taka zwrotka, która zawsze na mnie robi wrażenie: Racz poświęcić sam, o Królu, co ojczyzną władasz wieczną olej, ten ożywczy symbol wbrew szatańskim uroszczeniom. Moi kochani, te słowa mówią prawdę. Jezus jest Królem i włada wieczną Ojczyzną. Szatan Królowi świata chce zaproponować oddanie mu wszystkich ziem w zamian za pokłon. A przecież to Jezus jest właścicielem, Panem i Stwórcą wszystkiego. Olej, ten ożywczy symbol wbrew szatańskim uroszczeniom został wydany na twoją głowę w czasie chrztu świętego. I od tej pory jesteś dzieckiem Króla, co Ojczyzną włada wieczną. Ta Ojczyzna należy do ciebie. On jest Panem i tego królestwa nikt ci nie jest w stanie odebrać. A szatan w ogóle już jest bezsilny wobec tego wszystkiego.
A jeśli człowiek ulegnie pokusie?
Moi kochani, zdarza się, że człowiek ulegnie podszeptom złego i Pan Bóg na to reaguje. Bardzo często słyszymy o karze Bożej. „Zlituj się Panie, oddal karanie” – śpiewamy w kolędzie bożonarodzeniowej. Moi kochani, no Pan Bóg reaguje na grzech. Taka historia, która miała miejsce w Kalifornii, może nam pomóc zrozumieć w jaki sposób Pan Bóg reaguje na grzech i co to jest ta kara Boża, o której często słyszymy.
Moi kochani, pewien starszy pan miał volkswagena garbusa. Zostawił go gdzieś na parkingu, poszedł do sklepu, wychodzi ze sklepu – nie ma samochodu. Policja zaczęła szukać złodzieja, no i samochodu. Ale szukała go z dwóch powodów. Ten starszy pan na siedzeniu przednim, siedzeniu pasażera miał paczkę krakersów zatrutych silną trucizną na szczury. Wiózł do domu od swojego znajomego, zatrute krakersy, które miały skutecznie wyplenić plagę szczurów w jego domu. I ten pan powiedział policji, że złodziej jest w strasznym niebezpieczeństwie, bo jak tylko sięgnie, odruchowo, zobaczy, że są ciastka, słodycze, jeżeli skosztuje tego ciastka, umrze. I policja szukała tego złodzieja nie tylko dlatego, że ukradł samochód i trzeba go złapać, samochód oddać właścicielowi, a jego ukarać. Szukała go przede wszystkim, żeby go uratować, bo jego życie było w niesamowitym zagrożeniu. I ten obraz mi bardzo pasuje do Pana Boga. Pan Bóg poszukuje zagubionych grzeszników, ale nie po to, żeby ich upokorzyć i tylko ukarać – poszukuje ich po to, żeby ich ratować. Kocha nas nieskończoną miłością. I niech ten Wielki Post będzie czasem modlitwy za nas i za tych, którzy się w życiu zagubili. Żeby dobry Ojciec odnalazł ich, bo ich życie jest w wielkim niebezpieczeństwie.
I moi kochani, cieszmy się z tego, że mamy Króla, który włada wieczną Ojczyzną, że w sakramencie chrztu świętego wylały się na nas wody chrztu i ten olej, który mówi o tym, że należymy do Króla, jesteśmy dziećmi wielkiego Króla. Nie wierzmy w kłamstwa diabła. On będzie przychodził do końca naszych ziemskich dni, ale my już wiemy, że nie ma niczego do zaproponowania. Jedynie kłamstwo i ułudę. Owszem, ci, którzy pójdą za jego głosem, odczują zmianę w swoim życiu, ale nie będzie to zmiana na lepsze. I na zakończenie takie słowa, które przeczytałem, bardzo mądre. Nie wiem, kto jest autorem tych słów, nie mogłem tego odnaleźć, ale kiedyś sobie taką notatkę zrobiłem, gdzieś to przeczytałem albo usłyszałem: Jeśli szatan wejdzie do twojego domu, to jedynie przez drzwi, którymi wyprosiłeś Chrystusa. Z Jezusem jesteśmy bezpieczni. Na cały okres Wielkiego Postu, mam nadzieję, że będzie to Wielki Post ze „Szklanką dobrej rozmowy”, przyjmijmy błogosławieństwo: Pan z wami. Niech was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty. A w gronie Patronów na Patronite witamy pana Adama i panią Alicję. Zachęcam z całego serca do wsparcia naszego kanału poprzez włączenie się w Patronite, „Buycoffee”, przycisk „Wesprzyj” czy wpłaty na konto. Bóg zapłać. Jeśli jesteście zainteresowani naszą książką, to jak ją można zdobyć, znajdziecie w pierwszym przypiętym komentarzu.
🟢 👨🍳👉 Zerknij na nasze filmy kulinarne 🍰 PRZEPIS NA SZYBKIE CIASTO






