5 Niedziela Zwykła rok A

lut 6, 2026 | Ks. Marek Studenski, Rok A

5 Niedziela Zwykła rok A (Mt 5, 13-16)

Opowiadam o Alexisie Carrelu: racjonaliście, który jedzie do Lourdes przekonany, że zobaczy zbiorową histerię… a wraca wstrząśnięty tym, czego był świadkiem. I zadaje Bogu jedno z najuczciwszych pytań, jakie można zadać: „Jeśli to Twoje działanie – pozwól mi dopisać lepszy rozdział do mojego życia.”

Później wejdziemy w Ewangelię (J 9), gdzie pada pytanie, które każdy z nas zna aż za dobrze: „Dlaczego ja? Kto zawinił?” Opowiem też co znaczy być dobrym lekarzem. Dobry lekarz leczy do końca. Robi wszystko, co tylko potrafi zrobić medycyna, wiedza, doświadczenie i ludzkie serce. Ale czasem idzie jeszcze krok dalej. Dobry lekarz leczy także wtedy, gdy nie może już wyleczyć. Leczy obecnością, spokojem, prawdą, nadzieją. Ratuje nie tylko ciało, ale także godność, pokój serca, poczucie, że człowiek nie jest sam. I czasem właśnie to „jeszcze trochę dalej” okazuje się najważniejsze — bo medycyna ratuje życie, ale miłość potrafi uratować sens życia.

Świetny lekarz i jego ważne odkrycie – Alexis Carrel

Zapraszam na szklankę dobrej rozmowy. Niesamowita jest historia francuskiego lekarza, uczonego doktora Alexisa Carrela. Był to świetny lekarz, znakomity specjalista, człowiek niewierzący, jak zresztą wielu intelektualistów we Francji na początku XX wieku. W 1905 roku przychodzą do niego rodzice jego pacjentki 25 letniej, pięknej dziewczyny Marii Ferrand. Leczy tę dziewczynę, ale jej dni są policzone. Choruje na gruźlicę otrzewnej. – Panie doktorze, mamy wielką prośbę. Chcemy skorzystać z ostatniej deski ratunku i pojechać z naszą córką do Lourdes. Może Matka Boża wyprosi jej zdrowie. – Czy wyście zwariowali? Przecież ona nie przeżyje podróży. To jest niemożliwe. – Panie doktorze, właśnie dlatego, że o to się boimy, chcemy, żeby pan z nami pojechał. I doktor Alexis Carrel wyraża zgodę. Czyni to z dwóch powodów. Po pierwsze był dobrym lekarzem i zależało mu na pacjentce, żeby jej się nie stała jakaś krzywda po drodze, a po drugie myślał sobie tak – nigdy tam nie byłem, a przecież warto na własne oczy przekonać się, że to jest zbiorowa histeria, że jest to zbiorowa mistyfikacja, że tam się nic nie dzieje. Przybyli do Lourdes, dziewczynę zanoszą do źródła i kiedy zetknęła się z zimną wodą, tam w Grocie Massabelskiej, zdziwiony lekarz widzi, że na jej twarzy pojawił się rumieniec. Pomyślał, że jest to wynik kontaktu z zimnem, że tak reaguje na niską temperaturę. Nagle dziewczyna jak gdyby zaczyna przytomnie rozmawiać. W domu pielgrzyma zastaje ją prawie zdrową. Nie ma śladu choroby, nie ma śladu gorączki. Nie wie, co się dzieje. Zaczyna nerwowo analizować całą historię choroby. Przegląda wszystkie badania, wszystkie testy. Nie ma wątpliwości. To była gruźlica otrzewnej.

Po przeprowadzeniu dokładniejszych badań dochodzi do wniosku, że ma przed sobą zupełnie zdrową osobę. Nie wie, co robić i dokonuje rzeczy niesamowitej. Idzie do kościoła, klęka przed obrazem Matki Bożej i mówi mniej więcej tak: Nie wiem, co się dzieje, nie wiem, czego jestem świadkiem. Ale jeżeli to jest Twoje działanie, to spraw, żebym do tej książki, jaką jest moje dotychczasowe życie, mógł dopisać jeszcze jeden lepszy rozdział.

Moi kochani, ponieważ jest rzetelnym uczonym, publikuje to, czego doświadczył w czasopiśmie medycznym we Francji. I rozpoczyna się nagonka. Zostaje okrzyknięty szarlatanem, nawiedzonym, przyjacielem księży, klerykałem. Odwracają się od niego wszyscy dotychczasowi koledzy, przyjaciele. Całe środowisko medyczne odwraca się do niego tyłem. Traci rację bytu tam, we Francji i po jakimś czasie dochodzi do wniosku, że musi opuścić swoją ojczyznę. Emigruje do Stanów Zjednoczonych. Tam natychmiast się na nim poznano. Otrzymuje posadę na Wydziale Chirurgii Doświadczalnej Instytutu Rockefellera w Nowym Jorku. I proszę sobie wyobrazić, że dokonuje tam niesamowitych odkryć. Pierwszym z nich jest odkrycie nowego rodzaju szwu do scalania tkanek po operacjach, zwłaszcza naczyń krwionośnych. A drugie odkrycie umożliwia dzisiaj przeszczepy. To, że można ludzi w ten sposób ratować – bo wynajduję sposób przechowywania organów człowieka poza ustrojem, poza organizmem. I te dwa wielkie odkrycia sprawiają, że zostaje laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny. I teraz popatrzcie, moi kochani, co się dzieje. Choroba młodej dziewczyny, Marii Ferrand doprowadza do nawrócenia lekarza, ale także do tego, że on musi zmienić środowisko i ta pozorna klęska staje się jego sukcesem i sukcesem całej ludzkości, bo wynajduje coś, co pomogło przeżyć o wiele dłużej milionom ludzi na całym świecie.

Wszystkiego nie nazywają Cudem

Tak działa Pan Bóg. Działa w tym przypadku poprzez chorobę. Kiedy doktor Alexis Carrel umierał, a do końca życia działał w takim kole medycznym, w tej międzynarodowej Komisji Medycznej w Lourdes. Ona składa się od 1905 roku nie tylko z katolików. Tam są osoby niewierzące, ateiści, wyznawcy islamu. I papież Pius X powołując tą komisję mówi: Słowo „cud” nie może być nigdy wypowiadane pochopnie. Dlatego ta komisja lekarska ona nigdy nie nazwała niczego cudem, tylko bardzo często, to jest prawdopodobnie już ponad 70 wypadków, określa, że to, co się wydarzyło, jest nie do wytłumaczenia z perspektywy medycznej. W świetle medycyny tego nie da się wytłumaczyć.

I moi kochani, w takim kole lekarzy, w tej komisji lekarskiej działał Alexis Carrel i właśnie kiedy umierał to zebrani przy łożu jego śmierci mówią, że to jest charakterystyczne, że nie wymieniał żadnego ze swoich wielkich odkryć. Nie mówił o swoim doświadczeniu jako profesora. Powiedział tak, to były jego jedne z ostatnich słów: Nigdy nie zapomnę, jak tam w Lourdes na moich oczach wielki rakowaty twór na ręce jednego z robotników zamienił się nagle w zaledwie małą bliznę. I moi kochani, w tym tygodniu, 11 lutego będziemy przeżywać kolejny Światowy Dzień Chorego. Popatrzcie, choroba jest czymś złym. Natomiast kiedy zaprosimy Pana Boga do choroby, do naszego cierpienia, On z tego potrafi wyprowadzić wspaniałe owoce.

Dlaczego dotyka mnie choroba

Rozdział 9 ewangelii Świętego Jana: mamy człowieka niewidomego. Apostołowie pytają Jezusa: Dlaczego on jest chory? Kto jest winny? Kto zawinił? Kto zgrzeszył? On czy jego rodzice? A Jezus mówi tak Nikt nie zgrzeszył. Ani on, ani jego rodzice. Ta choroba jest po to, aby objawiły się sprawy Boże. Wielu z nas cierpi z powodu jakiejś choroby, mniej lub bardziej poważnej. Ta choroba nie jest wynikiem grzechu, nie jest wynikiem jakiejś winy zaciągniętej przed Panem Bogiem. Ta choroba twoja jest po to, aby w tobie, w twoim życiu objawiły się sprawy Boże. Moi kochani, ja to zawsze mówię: Kto powinien być najzdrowszym człowiekiem na ziemi? Papież. Bo nie ma ważniejszego zadania, ważniejszej misji niż przewodzić Kościołowi na ziemi. Popatrzmy na świętego Jana Pawła II.Jest rok 2002. Kardynał, ówczesny jeszcze ksiądz, Krajewski, w czasie kanonizacji świętego ojca Pio podchodzi do papieża Jana Pawła II, który siedzi na fotelu i widać, że nie może znaleźć odpowiedniej pozycji. Odwraca się na różne strony. Bardzo cierpi. Ksiądz Krajewski wtedy powiedział, że zdawało się, że nie skończą tej kanonizacji. Podchodzi i pyta: Ojcze Święty, jak ojcu można pomóc? I wtedy Papież mówi tak: Mnie nie można już pomóc. Boli mnie wszystko. Ale tak musi być.

Moi kochani, zobaczmy właśnie poprzez to świadectwo Ojciec Święty był wiarygodny dla tych, którzy cierpią, bo widzieli, że mają przy sobie papieża, który nie tylko pisze na przykład List o cierpieniu „Salvifici doloris”, nie tylko naucza, ale sam wie, co to jest cierpienie, bo sam to przeżywa.

Kolejny rok – w październiku roku 2003 ksiądz Ryś, jeszcze wtedy nawet nie biskup. Ksiądz Ryś jest w Watykanie i ma możliwość koncelebry Mszy świętej ze świętym Janem Pawłem II. Był tam również jego znajomy i Ojciec Święty miał, jak to ksiądz Ryś wtedy mówił, dzień, który należał do tak zwanych słabszych jego dni. Bardzo, widać było, źle się czuł, nie mógł ustać przy ołtarzu. Mówił niewyraźnie, mniej wyraźnie niż zwykle. Na jego twarzy było widać jakiś grymas cierpienia. I w takim stanie, z wielkim namaszczeniem, z taką siłą ducha przewodniczył tej Mszy świętej. Kolega księdza Rysia cierpiał na artretyzm. Kiedy odchodzą z tego spotkania, ten kolega mówi tak: Słuchaj, jeśli jeszcze kiedykolwiek w życiu poskarżę się, że mnie bolą nogi, przypomnij mi tę Eucharystię. Moi kochani, zobaczcie, jakie świadectwo. Proszę rozważcie, czy nie przekazać półtora procenta na wsparcie naszych szkół katolickich. A przy okazji kupując książkę mamy dwa w jednym – ewangelię, pociechę, podniesienie na duchu i wspieramy szkoły katolickie. Zachęcam do tego z całego serca. Warto dzisiaj popatrzeć na czytania mszalne.

Wiara z mocy Bożej a nie mądrości ludzkiej

Moi kochani, święty Paweł w pierwszym Liście do Koryntian mówi: Przybywam do was nie po to, aby błyszczeć słowem, ludzką mądrością. Przychodzę, aby głosić moc i Ducha, aby wasza wiara opierała się na mocy Bożej, a nie ludzkiej mądrości. Przyszedłem głosić Ducha i moc, która jest z Pana Boga. I moi kochani, właśnie w sytuacji cierpienia i choroby objawiają się dzieła Boże, sprawy Boże. I to niejedna osoba chora, która otworzyła się na Pana Boga zaświadcza. I bardzo proszę, jeżeli to możliwe, żeby, jeżeli takie osoby są wśród naszych słuchaczy, żeby dały temu wyraz w komentarzu do tego filmu.

Choroba jest nieproszonym gościem

Moi kochani, skąd się bierze cierpienie? Skąd się bierze choroba? To nie jest tak, że Pan Bóg chce, żebyśmy byli chorzy. Choroba jest niechciana. Jest nieproszonym gościem na tym świecie. Skąd się wzięła? Moi kochani, trzeba otworzyć pierwsze strony Księgi Rodzaju. Świat był dobry. Wszystko, co Pan Bóg stworzył, jest dobre. Kiedy zaczęło się to zabałaganienie świata? Wtedy, kiedy człowiek zaufał diabłu, a nie Panu Bogu w czasie tej rozmowy, kiedy po raz pierwszy człowiek jakby stracił na chwilę zaufanie do Pana Boga, pojawił się wyłom i wszystkie cierpienia, choroby, to, że nasze życie związane jest z bólem, jest spowodowane tym, że świat odwrócił się od Pana Boga. Moi kochani, pamiętam z dzieciństwa, wtedy nie było hipermarketów w latach 70-tych były najwyżej domy towarowe i bardzo często z mamą chodziłem do domu towarowego na zakupy. Mama podchodziła do takiej pani – to był stolik gdzieś tam na korytarzu, pomiędzy stoiskami. Sklepy zupełnie inaczej wyglądały niż teraz. Ta pani miała specjalne urządzenie, takie zapalone światełko. I zawsze tak się przypatrywałem, co się dzieje. Kobiety przynosiły rajstopy. Takie rajstopy, gdzie jak się tam przedrze czy zadrze, pojawia się oczko.

Mama zawsze mówi: O, pojawiło mi się oczko. A tu nie chodzi o to, że rajstopy były drogie, tylko były nie do dostania w czasie komunizmu. Młodzi tego słuchacze nasi mogą nie pamiętać. I ta pani ratowała te rajstopy. Miała specjalne urządzenie, jakieś takie elektryczne, takie szydełko i bardzo szybciutko potrafiła zatrzymać to oczko. I ono nie szło dalej. Mama mówi: Muszę to zrobić teraz, bo jak to pójdzie dalej, to już będzie nie do uratowania. To postępuje – jak się już jedna zadra zrobi, to to oczko leci dalej. Moi kochani, ja sobie tak właśnie, kiedy o tym myślę, kiedy to wspominam, kojarzę to z grzechem. W dobrym świecie stworzonym przez Pana Boga z miłości, który był światem Bożym – bez zła, bez cierpienia, pojawiło się oczko. I to oczko idzie dalej. I wszystkie nasze choroby, krzyże, lęki są wynikiem tego pierwszego oczka, które miało miejsce, kiedy człowiek odwrócił się od Pana Boga. Ale Pan Bóg nas z tym nie zostawia. To nie jest tak jak z rajstopami. Ubranie można uratować. I ta pani, która – to mrówcza praca w tym domu towarowym – tam siedziała od rana do wieczora i ratowała ubrania, żeby ludzie mieli w czym chodzić. Moi kochani, człowiek nie jest w stanie uratować się przed cierpieniem.

Nie widzimy wszystkich klocków – Monika Górska

Pani Monika Górska – polecam jej książki, jest mistrzem storytellingu. Niedawno spotkałem ją w jednym z naszych kościołów w Hałcnowie . Napisała wspaniałe książki, warto po nie sięgać. I moi kochani, ona w jednej z książek pisze o swoim synku i mówi, że syn widząc jej pracę w internecie, mówi: Mamusiu, ja też chcę publikować w internecie. I z pomocą swojego kuzyna otworzył taką stronę internetową, gdzie dzielił się swoimi przeżyciami z zabawy klockami Lego. I między innymi podał taką historię, która miała miejsce, kiedy zabrakło mu klocka kwadratowego. Miał tylko same klocki prostokątne. Wiadomo, że żeby ułożyć coś z klocków Lego, to trzeba korzystać z gotowych materiałów. W opakowaniu jest wyliczone, ile ile jest klocków prostokątnych i kwadratowych, ile jakichś półokrągłych, ile okienek i tak dalej. Ale jemu zabrakło właśnie klocka takiego kwadratowego. No i ktoś by powiedział: No to już nie da się budować. A on wziął jakiś nożyk, wziął klocek prostokątny i zaczął go piłować. I chciał sobie z niego zrobić dwa klocki kwadratowe.

Moi kochani, to pewnie było nieporadne i w ten sposób można zniszczyć klocek, ale tylko wtedy, kiedy jest się człowiekiem. Bo dla Pana Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Chociaż my nie widzimy pewnych klocków i w sytuacji granicznej, krańcowej, w sytuacji choroby powiemy: Tu się nic nie da zrobić, pan Bóg potrafi z klocka prostokątnego zrobić klocki kwadratowe i okrągłe, jakie tylko chce. Pan Bóg potrafi tak przełożyć klocki w naszym życiu, że nagle zobaczymy, że w sytuacji beznadziejnej pojawia się światło.

Rozmowa z kapelanem szpitala

I moi kochani, niedawno rozmawiałem z księdzem kapelanem jednego z naszych szpitali, który z okazji Dnia Chorego będzie spotykał się z parafianami, będzie mówił o swoim doświadczeniu – i pytam się: Słuchaj, co jest dla ciebie takie trudne w tej pracy? On mówi: Nie masz pojęcia, jak bardzo odpowiedzialna jest wizyta na oddziale psychiatrii dziecięcej. Tam są dzieci, jest młodzież doświadczona przez niesamowite cierpienie. I tych pacjentów na psychiatrii dziecięcej jest bardzo dużo. Jest coraz więcej. To muszą być bardzo proste pokoje, żeby ktoś sobie nie zrobił krzywdy. Tam musi być tylko łóżko, białe ściany. Nieraz to są takie izolatki. Smutne twarze, niesamowite cierpienie. I mówi: Nie masz pojęcia, co się dzieje, kiedy ja tym dzieciom, tej młodzieży mówię: Jesteście kochani przez Jezusa. Jezus was kocha bezwarunkową miłością, kocha was ponad wszystko, Nie stawia żadnych warunków. Kiedy mówię o miłości Bożej, oni płaczą i myślę sobie jak oni się czują, skoro kiedy się im powie o miłości Pana Boga, reagują w taki sposób? Jak bardzo ta wiadomość o tym, że są kochani bezwarunkowo pomaga im w tym cierpieniu.

Moi kochani, to jest niesamowity znak, niesamowity trop – że tam gdzie jest człowiek chory, gdzie jest człowiek cierpiący – jest Chrystus. I bardzo często właśnie ludzie chorzy otrzymują jakby taki dodatkowy radar czy czujnik i wyczuwają obecność Pana Boga sto razy bardziej niż inni. Warto sięgnąć do świadectwa księdza Piotra, który stoi tu po drugiej stronie kamery i jeszcze raz – albo może pierwszy raz – posłuchać, jak przeżywał to, kiedy dowiedział się, że z jego zdrowiem nie jest tak, jak powinno być.

Lekarz robi wszystko i jeszcze więcej

Opowiadali mi tacy państwo mieszkający w Tychach, że osoba w ich domu starsza bardzo ciężko zachorowała. Nie wiedzieli, że to już jest agonia. Wiadomo, że człowiek chce ratować tego człowieka bliskiego, zwłaszcza jeżeli to jest mama czy tata robi wszystko, żeby mu pomóc. Przyszła pewna pani doktor. Stwierdziła, że stan jest beznadziejny. Oni mówią: Co jeszcze można zrobić? Jeszcze pomóżmy. Lekarka wiedziała lepiej niż oni, że po ludzku to już się nic nie da zrobić, że ten człowiek już jest w momencie przechodzenia z tego świata. I kiedy oni panicznie jeszcze chcieli gdzieś dzwonić, szukać pomocy, ona ich objęła. – Usiądźmy. Pani doktor wyciągnęła różaniec i zaczęła modlić się Koronkę do Bożego Miłosierdzia. I nagle wszyscy odzyskali pokój ducha. Moi kochani, widzimy, że dobry lekarz to jest ten, kto widzi całego pacjenta – widzi jego ciało, ale widzi też jego ducha. I to nie jest tak, że są sytuacje, gdzie lekarz nie może pomóc. Jak widać ta pani doktor znalazła sposób, by pomóc tam, gdzie po ludzku już się nie da pomóc, gdzie po ludzku jest sytuacja beznadziejna.

Nie trać dobrego smaku

I moi kochani, dzisiejsza Ewangelia – Jezus wzywa nas, żebyśmy jako chrześcijanie nie stracili smaku. Mamy być solą ziemi, mamy być światłem świata. Ilu ludzi chorych, doświadczonych cierpieniem staje się światłem dla tego świata? Ile razy odwiedziłem człowieka chorego i wyszedłem z lekkim sercem, podniesiony na duchu poprzez jego świadectwo. I byłem zaskoczony, że w takiej sytuacji człowiek właśnie opierając się na Panu Bogu, ma taką siłę ducha. Ponadczasowa jest Ewangelia. Ponadczasowe jest pytanie apostołów widzących człowieka niewidomego: Za co go to spotkało? Kto zgrzeszył – on czy jego rodzice? Ale też ponadczasowa jest odpowiedź Jezusa: Nikt nie zgrzeszył – ani on, ani jego rodzice. Ta choroba jest po to, aby objawiły się sprawy Boże. W chorobie, w cierpieniu objawiają się sprawy Boże. I tego życzę wszystkim. A nie ma człowieka, który by nie odczuwał, nie doświadczył jakiegoś cierpienia. Niech w tym, co przeżywamy, w tych trudnych rzeczach objawiają się codziennie sprawy Boże. Pan z wami. Niech was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty.

A w gronie patronów na Patronite witamy pana Jacka. Zachęcam, dołączcie do grona naszych patronów. Skorzystajcie z tej możliwości, jaką daje Patronite, przycisk „Wesprzyj”, Buy coffee czy wpłaty na konto. Dzięki temu Radosna, Dobra Nowina może dotrzeć do większej liczby osób – także tych chorych, niewychodzących z domu, cierpiących.

 

🟢 👨‍🍳👉 Zerknij na nasze filmy kulinarne 🍰 PRZEPIS NA SZYBKIE CIASTO 

1. czytanie (Iz 58, 7-10)

Światło dobrych uczynków

Czytanie z Księgi proroka Izajasza

Tak mówi Pan:

«Dziel swój chleb z głodnym, do domu wprowadź biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziej i nie odwracaj się od współziomków.

Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą. Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On rzeknie: „Oto jestem!”

Jeśli u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem».

Psalm (Ps 112 (111), 4-5. 6-7. 8a i 9 (R.: 4a))

Wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych, albo: Alleluja

On wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych, *
łagodny, miłosierny i sprawiedliwy.
Dobrze się wiedzie człowiekowi, który z litości pożycza *
i swoimi sprawami zarządza uczciwie.

Wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych, albo: Alleluja

Sprawiedliwy nigdy się nie zachwieje *
i pozostanie w wiecznej pamięci.
Nie przelęknie się złej nowiny, *
jego mocne serce zaufało Panu.

Wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych, albo: Alleluja

Jego wierne serce lękać się nie będzie. *
Rozdaje i obdarza ubogich,
jego sprawiedliwość będzie trwała zawsze, *
wywyższona z chwałą będzie jego potęga.

Wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych, albo: Alleluja

2. czytanie (1 Kor 2, 1-5)

Nauczanie Świętego Pawła

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian

Bracia, przyszedłszy do was, nie przybyłem, aby błyszcząc słowem i mądrością, głosić wam świadectwo Boże.

Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego. I stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem. A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej.

Aklamacja (J 8, 12)

Alleluja, alleluja, alleluja

Ja jestem światłością świata,
kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia (Mt 5, 13-16)

Wy jesteście światłem świata

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi.

Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie».

 

5 Niedziela Zwykła rok A/B/C

Czytania Liturgiczne pochodzą z Lekcjonarza wydanego przez: Wydawnictwo Pallottinum

4 Niedziela Zwykła rok A

4 Niedziela Zwykła rok A

4 Niedziela Zwykła rok A (Mt 5, 1-12a) Wschodnia przypowieść o sułtanie, którego mogła uratować jedynie „koszula człowieka szczęśliwego”, wprowadza nas w mądrość zawartą w Ewangelii. Nie chodzi o idealizowanie niedostatku, lecz o uważność, wdzięczność i zaufanie,...

3 Niedziela Zwykła rok A

3 Niedziela Zwykła rok A

3 Niedziela Zwykła rok A (Mt 4, 12-23) W minionym tygodniu w naszej diecezji odnaleziono poszukiwany od 80 lat - obraz Józefa Mehoffera. Wisiał… w miejscu, którego nikt by nie podejrzewał. I kiedy na niego patrzę, widzę coś więcej niż historię sztuki. Widzę Ewangelię....

2 Niedziela Zwykła rok A

2 Niedziela Zwykła rok A

2 Niedziela Zwykła rok A (J 1, 29-34) Historia astronauty (James Irwin) jest jak „zimny prysznic” dla naszej pogoni za podziwem. Punkt ciężkości przenosi się z wielkich osiągnięć na jedno pytanie: kto rządzi moim życiem i co je oświetla? Po misji Apollo 15 wszyscy...

Postaw mi kawę na buycoffee.to