3 Niedziela Zwykła rok A

sty 23, 2026 | Ks. Marek Studenski, Rok A

3 Niedziela Zwykła rok A (Mt 4, 12-23)

W minionym tygodniu w naszej diecezji odnaleziono poszukiwany od 80 lat – obraz Józefa Mehoffera. Wisiał… w miejscu, którego nikt by nie podejrzewał. I kiedy na niego patrzę, widzę coś więcej niż historię sztuki. Widzę Ewangelię.

Na płótnie: Powstanie Warszawskie, mrok, cierpienie i dramat. A jednak – snop światła, Archanioł Michał i znak, że ostatnie słowo należy do Boga. I dokładnie o tym jest dzisiejsza Ewangelia: Jezus nie wybiera bezpiecznych dróg. Idzie do ziemi Zabulona i Neftalego – do miejsca najbardziej napiętego, poranionego, pogmatwanego. Bo On zawsze wchodzi w to, co w nas najsłabsze.

Opowiem też o czymś, co mocno nas dotyka dzisiaj: o życiu „na zdjęcia”, o tym jak łatwo utrwalić wszystko na telefonie… i nie przeżyć niczego. I na koniec – historia, która wygląda jak gotowy scenariusz, a jest prawdziwa: małżeństwo z Sycylii, sen, Jan Paweł II i adopcja rodzeństwa, w której widać cichą, ale konkretną logikę Bożego prowadzenia.

„Ciemność nie znika od narzekania — znika, gdy odsuwasz zasłonę.”
„Bóg nie obiecuje łatwej drogi. Obiecuje światło, które prowadzi przez mrok.”

👉 Posłuchaj do końca — bo być może usłyszysz zdanie, które pomoże Ci odsunąć Twoją zasłonę.

Odnaleziono obraz poszukiwany 80 lat

Zapraszam na szklankę dobrej rozmowy. W zeszłym tygodniu w naszej diecezji rozgrywały się sceny jak z najlepszego filmu sensacyjnego, na przykład „Poszukiwacze zaginionej Arki”, „Indiana Jones” – odnalazł się poszukiwany przez 80 lat obraz Józefa Mehoffera. O tym wydarzeniu pisały wszystkie nasze regionalne media. O co chodzi? Jak do tego doszło? Otóż okazało się, że na plebanii parafii św. Macieja w Andrychowie znajduje się poszukiwany od 80 lat obraz Józefa Mehoffera „Powstanie Warszawskie”.

Ostatni raz wspomniała o nim żona artysty, pani Jadwiga Mehofferowa i od tej pory obraz był uznany za zaginio,y. Okazało się, że obraz wisi na ścianie plebanii. Zakupił go dla parafii jeden z wielkich proboszczów tej parafii. Mecenas sztuki, mający wspaniałe kontakty w świecie artystycznym i naukowym Krakowa, jeszcze w czasach komunizmu. Nie wiedząc co czeka Kościół, co czeka parafię, chciał przygotować parafię na trudne czasy i kupił ten obraz, który do dziś tam wisiał. Natomiast uspokajam wszystkich, że zdradzam taki szczegół – w tej chwili obraz jest oddany do depozytu do Muzeum Narodowego w Krakowie. Tam się znajduje, więc nie trzeba się obawiać, że parafia czy plebania jest zagrożona.

Moi kochani, obraz ukazuje powstanie warszawskie. Widzimy – waląca się kolumna Zygmunta, ale obraz jest pełen nadziei. W lewym skrzydle obrazu widać Archanioła Michała, który strąca w otchłań piekła szatana. A więc ostatnie słowo będzie należeć do Pana Boga. A z lewej strony widać jedną z rodzin, która ewakuuje się z Warszawy. Czy nie przypomina ona Świętej Rodziny? A na górze aniołowie opiekują się tymi, którzy uchodzą z płonącego miasta. Moi kochani, dlaczego o tym obrazie dziś? Ponieważ on ma wiele wspólnego z dzisiejszą Ewangelią. Jezus dowiaduje się, że Jan Chrzciciel jest uwięziony. I wyrusza z Nazaretu. Ale gdzie? W najbardziej niebezpieczne miejsce – ziemia Zabulona i Neftalego, Zajordanie, droga morska, Galilea pogan.

Moi kochani, wiemy, że Jakub miał dwunastu synów i rozdzielił Ziemię Świętą pośród nich. Plemię Zabulona i Neftalego to tereny, które były najbardziej wysunięte na północ i w związku z tym przeżywały cały czas ataki. To były ataki asyryjskie, perskie, babilońskie, Rzymian, Greków. Było tam niesamowicie wiele wpływów pogańskich. I Jezus udaje się do tak uciemiężonej ziemi. Czy to nie mówi nam wiele o Jezusie, że idzie do tego, co w nas najsłabsze, do tego, co w nas najbiedniejsze, do naszej ludzkiej biedy? Ale też skojarzenie z naszą Ojczyzną. Co nam to mówi, że te ziemie były nawiedzane przez wrogów, przez cały czas w swojej historii? Czy nasza Ojczyzna ze względu na jej położenie nie ma podobnej historii? I moi kochani, Jezus mówi, że ten naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką. Nad mieszkańcami krainy mroku zabłysło światło.

Popatrzmy na centrum tego obrazu Mehoffera. Przejmujący widok. Do czołgu jest przywiązana dziewczyna jako żywa tarcza. Ale zobaczcie – snop światłości, snop światła. A więc pośród tego cierpienia, pośród tej ciemności, bo obraz ma też takie barwy, taką atmosferę bardzo ciemną, mglistą, cienistą – widać snop światła. Mimo wszystko jest sens w tym wszystkim. Jest nadzieja, jest światło. Wiadomo, że Mehoffer był człowiekiem głębokiej wiary. Dziś ten obraz znalazł się w Muzeum Narodowym, ale w tej filii przy ulicy Krupniczej 26, tam gdzie było mieszkanie Józefa Mehoffera przed wojną. Czyli trafił na nowo do jego mieszkania. Tam jest w depozycie.

Łaska to nie automat

Moi kochani, Jezus mówi, że przychodzi do tego, co w nas najsłabsze, najbiedniejsze, liche i grzeszne ze swoim światłem. Ale musimy pamiętać, że to nie działa automatycznie. Kapitalne jest stwierdzenie Pascala, często go tu przywołujemy, uczony – fizyk, matematyk, ale też myśliciel, filozof, powiedział, że w świecie wiary jest dość światła, żeby oświecić wierzących, ale jest też dość ciemności, aby oślepić tych, którzy nie chcą wierzyć. I na to, żeby światło doszło do naszych serc, trzeba się otworzyć.

Moi kochani, taki obraz: Wyobraźmy sobie piękny, słoneczny dzień. Cały świat tonie w świetle, kąpie się w świetle. Ale w jednym pokoju, załóżmy, że jest to sypialnia, zaciągnięte są zasłony na oknach. Słońce jest potężną gwiazdą, źródłem potężnego światła i energii, a mała szmatka na oknie, mała zasłonka sprawia, że ten pokój jest w cieniu albo w całkowitej ciemności. Ale wystarczy, że ktoś podejdzie, rozsunie zasłonkę i światło nagle rozpromienia, opromienia całe pomieszczenie. Taka drobna przeszkoda może sprawić, że wielkie słońce nie poradzi sobie z tym, by wejść do tego pokoju. Jeśli będę miał taką zasłonę w mojej duszy, powiem „nie” Jezusowi, On to uszanuje i będę w ciemności.

Niedziela Biblijna

Moi kochani, dzisiaj mamy niedzielę biblijną. Tym otwieraniem się na światło jest życie Słowem Bożym. Medytowanie tego, co przeżywamy w życiu w świetle Słowa Bożego.

Jeden z wybitnych teoretyków homiletyki, kaznodziejstwa – węgierski przedwojenny biskup Tihammer Todd, powiedział takie słynne zdanie, że na biurku każdego kaznodziei, tego, kto głosi kazania, powinny leżeć dwie rzeczy: Pismo Święte i codzienna gazeta. I powinien wydarzenia, w których żyją ludzie, którymi żyją ludzie, analizować w świetle Biblii, Ewangelii.

Dziś byśmy mogli powiedzieć, że na biurku powinien leżeć na przykład tablet z dostępem do internetu i Pismo Święte.

I moi kochani, właśnie na tym polega nasze głębokie podejście do życia, że będziemy żyli pełnią życia, ale wszystko będziemy rozważać, analizować w tym świetle, które płynie z Biblii. Co nam w tym przeszkadza?

Co nam kradnie pamięć?

Bardzo często na pielgrzymkach czy wycieczkach takich krajoznawczych, dla mnie taką wielką przeszkodą jest reakcja ludzi zaraz po wyjściu z autokaru. Chciałbym zwiedzić kościół, katedrę, muzeum, a tu wszyscy zaraz po wyjściu biorą aparaty fotograficzne, dzisiaj to są telefony komórkowe i rozpoczynają się zdjęcia. – A stańmy tutaj, a może w grupie, a może ty do przodu?

I moi kochani, zamiast kontemplować piękno wnętrza świątyni, poczuć ten zapach, atmosferę czy nawet się pomodlić, koncentrują się na tym, żeby to utrwalić na kliszy – pamięci elektronicznej aparatu. Dr Linda Henkel jest odkrywcą takiego zjawiska: „zaburzenie pamięci poprzez fotografowanie”. I co ona odkryła? Używając różnych metod psychologicznych czy psychiatrycznych udowodniła, że taka postawa, że gdziekolwiek jestem, chcę wszystko sfotografować, sprawia, że nie mogę odebrać tej rzeczywistości, w której jestem w pełny sposób. Przede wszystkim zaburzona jest pamięć.

Jest taki podświadomy mechanizm, że człowiek, który utrwala coś w pamięci karty telefonu czy aparatu fotograficznego, wyrzuca to, deleguje to z pamięci na tę kartę. I może wrócić z wyjazdu i nie mieć żadnych wspomnień. Nie mówiąc już o jeszcze gorszym skutku – braku przeżyć, braku jakiejś kontemplacji tego wszystkiego. Emocje tam w ogóle w tym nie uczestniczą. A do tych zdjęć bardzo często się w ogóle nie wraca. Dlatego może warto zrobić jedno zdjęcie, ale zatopić się w tej rzeczywistości. I moi kochani, to samo można powiedzieć o naszym podejściu do życia. Człowiek, który żyje z dnia na dzień, tylko kolekcjonuje i odfajkowuje kolejne wydarzenia, ale nie otwiera się na Boże światło, nie ma w ręku Biblii, nie rozważa tak jak Maryja, która rozważała wszystko w swoim sercu tego, co się wokół niego dzieje, będzie trwał w ciemności.

Życie nie toczy się bez trudności ale pomimo trudności

W 1936 roku siostra Faustyna Kowalska przybyła do klasztoru przy ulicy Żytniej w Warszawie i mówi: Udałam się od razu do małej kapliczki. Musimy wiedzieć, że tam był kościół – kaplica sióstr, ale trzeba było przejść na zewnątrz parę kroków. Dlatego siostry miały na pierwszym piętrze swoją wewnętrzną kaplicę. O tym dowiadujemy się z jednego z przypisów w Dzienniczku siostry Faustyny. Siostra Faustyna weszła do tej małej kapliczki i mówi: Panie Jezu, polecam Ci ten mój pobyt, który rozpoczyna się w tym klasztorze. Chcę we wszystkim wypełnić Twoją wolę. Proszę Cię o Twoje łaski. I wtedy słyszy słowa Jezusa: Pamiętaj, że wszystkie przeciwności, które cię spotkają, będę obracał w taki sposób, aby wypełniła się w twoim życiu Moja wola. Gdyby nie rozmowa z Jezusem, to by się o tym nie dowiedziała.

I moi kochani, na czym polega trwanie w Bożym świetle? Na tym obrazie Józefa Mehoffera dalej trwa wojna, dalej trwa powstanie warszawskie, ludzie cierpią, ale otworzenie się na to światło z nieba sprawia, że Bóg obraca te wszystkie wydarzenia na naszą korzyść, żeby w naszym życiu mogła się spełnić Jego święta wola.

Wspaniała historia młodego małżeństwa

Niesamowita rzecz, już mówiłem tutaj o siostrze Elwirze, która prowadzi Dom Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży niepełnosprawnych intelektualnie w Elblągu. I siostra opowiedziała mi o takim wydarzeniu, że gdyby ono nie było prawdziwe i udokumentowane, to byśmy pomyśleli, że to jest fantazja, że to jest niemożliwe. Otóż do tego domu trafiła w swoim czasie dziewczynka. Dziewczynka bardzo poważnie chora. Czekała ją operacja mózgu. Siostra przyjęła tę dziewczynkę z wielką miłością i dowiedziała się, że ta dziewczynka ma jeszcze braciszka. Że to rodzeństwo jest rozdzielone. I siostra doprowadziła do tego, że połączyła to rodzeństwo, że jest scaliła, żeby te dzieci mieszkały w jednym domu. W tym samym czasie, w innej części świata, na Sycylii jest zupełnie obce małżeństwo, które bardzo pragnęło mieć dzieci. Niestety, kobieta była parę razy w stanie błogosławionym, ale dziecko nie mogło się urodzić. Po prostu te ciąże kończyły się niepowodzeniem- dziecko umierało przed urodzeniem.

I postanowili, że już nie będą próbować, że otworzą się w inny sposób na dziecko. I ta kobieta ma sen. Wyobraźcie sobie, że widzi piękny pokój. Nagle w tym pomieszczeniu pojawia się święty papież Jan Paweł II. Są takie podwójne drzwi. Otwiera Ojciec Święty te drzwi i wchodzi do drugiego pomieszczenia. I jeszcze trzecie drzwi, kiedy otworzył trzecie drzwi – za tymi drzwiami ukazał się niesamowity widok: Łany zbóż, a wśród nich bawiące się i biegające dzieci. I ta kobieta w tym śnie mówi: Ojcze Święty, ale ja nie mogę przyjąć tylu dzieci. – Nie chcę, abyś przyjęła wszystkie te dzieci. I Ojciec Święty bierze za rączkę chłopczyka i dziewczynkę i mówi: Przyjmij te dzieci. Kobieta się budzi i mówi: To nie jest przypadek. Papież Jan Paweł II był Polakiem. I wyobraźcie sobie, że zgłasza się do takiej agencji, która przeprowadza formalności związane z adopcją La Ciconia we Włoszech. Oni kontaktują się z Polską i wiadomość zostaje przekazana siostrze Elwirze, że małżeństwo na Sycylii poszukuje dzieci, które by chciało przyjąć jako własne. chciałoby je zaadoptować. Siostra zapoznaje tych rodziców z dziećmi.

I moi kochani, wyobraźcie sobie, że ta rodzina z Włoch przyjęła to rodzeństwo. Ale w międzyczasie nastąpiła operacja tej dziewczynki i okazało się, że jest całkowicie zdrowa po operacji. Dzisiaj to już są młodzi ludzie, już są młodzieżą. I kiedy siostra pokazała mi zdjęcie tych dzieci – pierwsza rzecz – niesamowicie uderzające podobieństwo do tych rodziców, to praktycznie, gdyby ktoś nie wiedział, to pomyślałby, że to są ich dzieci. Po drugie – to rodzeństwo wygląda tak wspaniale, to widać ich w spojrzeniu, taką jakąś miłość, radość. I myślę, że gdyby zrobić jakiś folder na przykład na Światowe Dni Młodzieży, to ten brat z siostrą mogliby się znaleźć na okładce. No Niesamowity widok. I potem widziałem zdjęcie całej tej rodziny. Widać niesamowite szczęście rodziny. Ale co tutaj mamy w tym, w tej historii? Mamy małżeństwo na Sycylii, otwarte na pełnienie woli Bożej, na to światło z nieba – kroczą cienistą doliną. To właśnie ten „naród kroczący w ciemnościach”. Małżeństwo, które przeżyło śmierć swoich dzieci, które zanim przyszły na świat, umarły. Kobieta i mężczyzna modlą się. Pan Bóg przemawia do nich przez sen, tak jak w życiu świętego Józefa. W tym samym czasie siostra Elwira w Elblągu poszukuje woli Bożej. Najpierw chce scalić – udaje się to – to rodzeństwo, a potem poszukuje rodziców, którzy by to rodzeństwo chcieli przyjąć.

I moi kochani, właśnie widzimy, że kiedy otworzymy się na światło z nieba, to nasze życie nie będzie łatwiejsze – że wszystko pójdzie jak po maśle, że będzie to szlak usłany różami, ale Pan Bóg to, co – tak jak to powiedział siostrze Faustynie – to co jest przeszkodą i niepowodzeniem, przekształci w taki sposób, aby w naszym życiu wypełniła się Jego święta wola. Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką. Nad mieszkańcami kraju mroku zabłysło światło. Ziemia Zabulona, Neftalego, Galilea pogan, droga morska. Moi kochani, ta „droga morska” to jest zapowiedź tego, że z tej ziemi, gdzie zamieszkał Jezus, Ewangelia dotrze aż po krańce świata – drogą morską. I tak dotarła do nas. I chwała Panu, że możemy żyć w świetle Ewangelii. Pan z wami. Niech was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty.

Moi kochani, jest początek roku. Bardzo prosimy o przekazanie półtora procenta z podatku na szkoły katolickie „Dziedzictwa Świętego Jana Sarkandra”. O tym jest mowa w zakładce dołączonej do naszej książki, ale też można przeczytać tutaj na dole ekranu, w jaki sposób można to zrobić. Bóg zapłać! A w gronie patronów witamy pana Grzegorza i panią Magdalenę. Dziękujemy za wszystkie formy wsparcia naszego kanału poprzez Patronite, wpłaty na konto, przycisk „Wesprzyj” i „buy coffee”. To umożliwia rozchodzenie się naszych treści szerszymi kręgami. Bardzo dziękujemy. Informacje,jak przekazać półtora procent podatku, jak kupić naszą książkę – znajdziecie w opisie tego filmu. Jeśli podoba Ci się taki sposób głoszenia Ewangelii, zerknij, proszę, także na inne nasze produkcje.

 

🟢 👨‍🍳👉 Zerknij na nasze filmy kulinarne 🍰 PRZEPIS NA SZYBKIE CIASTO 

1. czytanie (Iz 8, 23b – 9, 3)

Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką

Czytanie z Księgi proroka Izajasza W dawniejszych czasach upokorzył Pan krainę Zabulona i krainę Neftalego, za to w przyszłości chwałą okryje drogę do morza, wiodącą przez Jordan, krainę pogańską. Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło. Pomnożyłeś radość, zwiększyłeś wesele. Rozradowali się przed Tobą, jak się radują w żniwa, jak się weselą przy podziale łupu. Bo złamałeś jego ciężkie jarzmo i drążek na jego ramieniu, pręt jego ciemięzcy, jak w dniu porażki Madianitów.

Psalm (Ps 27 (26), 1bcde. 4. 13-14 (R.: 1b))

Pan moim światłem i zbawieniem moim

Pan moim światłem i zbawieniem moim, * kogo miałbym się lękać? Pan obrońcą mego życia, * przed kim miałbym czuć trwogę? Pan moim światłem i zbawieniem moim O jedno tylko Pana proszę i o to zabiegam, † żebym mógł zawsze przebywać w Jego domu * po wszystkie dni mego życia, abym kosztował słodyczy Pana, * stale się radował Jego świątynią. Pan moim światłem i zbawieniem moim Wierzę, że będę oglądał dobra Pana * w krainie żyjących. Oczekuj Pana, bądź mężny, * nabierz odwagi i oczekuj Pana. Pan moim światłem i zbawieniem moim

2. czytanie (1 Kor 1, 10-13. 17)

Jedność chrześcijan

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian Upominam was, bracia, w imię Pana naszego, Jezusa Chrystusa, abyście żyli w zgodzie i by nie było wśród was rozłamów; abyście byli jednego ducha i jednej myśli. Doniesiono mi bowiem o was, bracia moi, przez ludzi Chloe, że zdarzają się między wami spory. Myślę o tym, co każdy z was mówi: «Ja jestem od Pawła, a ja od Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa». Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni? Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża.

Aklamacja (Por. Mt 4, 23)

Alleluja, alleluja, alleluja

Jezus głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszelkie choroby wśród ludu. Alleluja, alleluja, alleluja

Wersja dłuższa

Ewangelia (Mt 4, 12-23)

Na Jezusie spełnia się zapowiedź Izajasza

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu ziem Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: «Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło». Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: «Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie». Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, Jezus ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi». Oni natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim. A idąc stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci: Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim. I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu.  
3 Niedziela Zwykła rok A/B/C Czytania Liturgiczne pochodzą z Lekcjonarza wydanego przez: Wydawnictwo Pallottinum
2 Niedziela Zwykła rok A

2 Niedziela Zwykła rok A

2 Niedziela Zwykła rok A (J 1, 29-34) Historia astronauty (James Irwin) jest jak „zimny prysznic” dla naszej pogoni za podziwem. Punkt ciężkości przenosi się z wielkich osiągnięć na jedno pytanie: kto rządzi moim życiem i co je oświetla? Po misji Apollo 15 wszyscy...

Niedziela Chrztu Pańskiego rok A

Niedziela Chrztu Pańskiego rok A

Niedziela Chrztu Pańskiego rok A (Mt 3, 13-17) Czy można zgasić światłość wiekuistą… dla oszczędności? W tym odcinku wracam do ostatnich słów Juliana Tuwima – zapisanych na serwetce godzinę przed śmiercią. Zderzam je z naszym światem: piosenkami bez sensu, szopkami...

2 Niedziela po Narodzeniu Pańskim rok A

2 Niedziela po Narodzeniu Pańskim rok A

2 Niedziela po Narodzeniu Pańskim rok A (J 1, 1-18) Opowiem Ci o lekarzu, którego wyśmiano, choć mógł ocalić tysiące istnień. O człowieku, którego świat nie rozpoznał, bo prawda przyszła w zbyt pokornej formie. I zapytam wprost: czy my nie robimy podobnie z Bogiem? Bo...

Postaw mi kawę na buycoffee.to