2 Niedziela Zwykła rok A

sty 16, 2026 | Ks. Marek Studenski, Rok A

2 Niedziela Zwykła rok A (J 1, 29-34)

Historia astronauty (James Irwin) jest jak „zimny prysznic” dla naszej pogoni za podziwem. Punkt ciężkości przenosi się z wielkich osiągnięć na jedno pytanie: kto rządzi moim życiem i co je oświetla? Po misji Apollo 15 wszyscy czekali, że astronauta będzie mówił o wielkości człowieka. A on powiedział coś, co mnie zatrzymało – zapraszam posłuchaj.

Popatrzmy dziś na Baranka Bożego w trzech odsłonach:
– w słowach Jana Chrzciciela, który nie robi show z siebie, tylko wskazuje na Jezusa,
– w genialnym obrazie Zurbarána, gdzie jedno światło sprawia, że zwykły baranek przestaje być „zwykły”,
– i w prawdziwych historiach, które pachną życiem: Molokai i św. Damian, cierpienie, zgoda, pokora… i pytanie, którego nie da się ominąć.

Na koniec zaproszę Cię do prostego, ale mocnego kroku: przedstaw się Barankowi. Nie ogólnie. Nie „ładnie”. Tylko prawdziwie: Kim jestem dla Ciebie, Jezu? Kim chcę być? Może właśnie w tym miejscu, w Twojej pustyni, Baranek „stuknie kopytkiem” – i popłynie woda.

🎧 Jeśli jesteś zmęczony gonitwą za „wielkością”…
Jeśli nosisz w sobie ból, którego nikt nie rozumie…
Jeśli czujesz, że wiara stała się sucha i daleka…
To ten odcinek może być jak łyk wody na pustyni.
„Największe światło nie świeci na niebie — ono chce świecić w twoim sercu.”
„Nie musisz być kimś wielkim, żeby zacząć żyć pięknie.”

Napisz w komentarzu jedno zdanie: Kim chcesz być dla Baranka Bożego? A jeśli wolisz zachować to w sercu — zrób to dziś w ciszy. Po prostu: przedstaw się.

Słynna kosmonałta z misji Apollo – źródła światła

Zapraszam na szklankę dobrej rozmowy. Po powrocie z Księżyca z misji Apollo 15 wszyscy oczekiwali, że James Irwin stanie się celebrytą, że wykorzysta swoje pięć minut w historii świata. Moi kochani, to, co powiedział po przybyciu z Księżyca jest niesamowite. Kiedy wszyscy oczekiwali, że pochwali się tym, co tam przeżywał, mówi tak: To, że człowiek chodził po Księżycu jest nieważne. O wiele ważniejsze jest to, że Jezus chodził po ziemi. Powiedział, że najważniejszym wydarzeniem jego życia było nawrócenie, gdy miał 11 lat. A potem odniósł się do Księgi Rodzaju, do Starego Testamentu, do Biblii i mówi:

W opisie stworzenia świata jest mowa o tym, że Bóg stworzył dwa światła, jedno większe by rządziło dniem, a drugie mniejsze, czyli Księżyc, z którego właśnie wrócił, by rządziło nocą. Ale największym światłem jest Jezus Chrystus, który ma rządzić naszym życiem i ma je opromieniać.

I moi Kochani, dzisiaj trwamy jeszcze w tej atmosferze Bożego Narodzenia. Stoimy nad Jordanem. Zjawia się Jezus i Jan Chrzciciel przedstawia Jezusa: Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata. On mnie przewyższa godnością. Moi kochani, mówi w podobny sposób jak James Irwin. Mówi o sobie, że jest tylko poprzednikiem. Jest tylko tym, kto zapowiada. Jezus jako Baranek Boży.

Baranek Boży w twórczości

Baranka Bożego w sposób niesamowicie różnoraki przedstawiali twórcy mozaik, obrazów, utworów muzycznych, ale najbardziej znane przedstawienie to hiszpańska sztuka – Francisco Zurbaran, siedemnastowieczny malarz barokowy, który poświęcił Barankowi Bożemu aż sześć swoich obrazów.

Moi kochani, jest to niesamowite przedstawienie. Wystarczy raz popatrzeć, żeby być pod wrażeniem. Nie było chyba człowieka, na którym ten obraz nie zrobił wrażenia. Widzimy zupełnie czarne tło, bez żadnych szczegółów. Na płaskim stole leży baranek. Baranek nie na każdym ujęciu ma aureolę, ale z lewej strony pada niesamowite światło, które opromienia tego baranka, sprawiając, że zwykłe zwierzę nabiera wymiaru transcendencji. Po prostu to światło sprawia, że widać, że to nie jest zwykły baranek, że to jest obraz samego Boga. Na to też wskazuje runo, czyli ta wełna baranka. Jest idealna. Baranek najczęściej jest pobrudzony, ma zbite kłaki, tę wełnę, a tutaj jest idealna, przepiękna wełna pokazana w taki hiper naturalistyczny, hiperrealistyczny sposób, że widać, że to nie jest zwykły baranek. Baranek jest skupiony, jego nóżki są związane, więc jest to zwierzę, które zgadza się, widać tę. Zgodę, bo on się nie wyrywa, nie szarpie, zgadza się na dobrowolną ofiarę. Oto Baranek Boży.

I moi kochani, te prace nad Barankiem były chyba w planach Bożych, bo Pan Bóg chciał tego malarza Francisco Zurbarana, na coś przygotować. Otóż jego uwieńczeniem życia, najlepszym przyjacielem i współpracownikiem był syn Juan Zurbaran, również malarz. Pracowali w jednym warsztacie i syn przejął rękę Mistrza, rękę swojego ojca. Naśladował jego talent i obrazy Juana Zurbarana są jakby naśladowaniem troszkę stylu ojca, ale wnosił już swoje elementy i w Sevilli wybuchła epidemia dżumy. 29-letni Juan, syn tego wielkiego malarza barokowego, również malarz, umiera. Ojciec przeżywa śmierć 29-letniego syna, który był jego marzeniem. I czy te prace, te ujęcia Jezusa jako Baranka Bożego nie miały przypadkiem przygotować mistrza, ojca na śmierć dziecka? Myślę, że był w tym palec Boży, bo i w jego życiu była wpisana ofiara.

Damian De Veuster

Moi drodzy, to wszystko dzieje się nad Jordanem. Wiadomo, że Jezus nie potrzebował chrztu. Tymczasem Bóg w niesamowitej pokorze i w uniżeniu robi to, co my – wchodzi jak zwykli ludzie w wody Jordanu i pozwala się ochrzcić przy protestach św. Jana Chrzciciela. Moi kochani, na wyspie Molokai działał święty Damian de Veuster. To był holenderski misjonarz, który dobrowolnie zgodził się pojechać na tę wyspę, która była nazywana „wyspą przeklętą”. To było więzienie dla największych zbrodniarzy, morderców, dla tych, którzy dopuszczali się największych przestępstw. Ale również była to wyspa, na którą zsyłano trędowatych. I tam się z tej wyspy nie wracało. Trąd był wtedy chorobą śmiertelną, nieuleczalną i właściwie dla tych przestępców to była przedłużona kara śmierci, bo musieli tam przebywać razem z trędowatymi i prędzej czy później się zarazili.

Damian de Veuster zgodził się tam pojechać dobrowolnie, by im posługiwać. Nie było chętnych, żeby tam pełnić posługę duszpasterską. Przez 16 lat był ich duszpasterzem, ale też opiekunem, ojcem. Opatrywał ich rany. Pewnego razu używał wrzątku do czegoś i wrzątek rozlał się na ziemię, ale także na jego stopę. Damian nic nie poczuł. Dla niego było to jednoznaczne. Wiedział, że pierwszym objawem trądu jest znieczulenie kończyn, brak odczucia bólu. Zawsze zwracał się do swoich ukochanych parafian, do swoich podopiecznych: Moi kochani, drodzy bracia i siostry, współbracia. Kiedy nie poczuł bólu, potem zaraz była Msza święta i mówi: „Moi drodzy, współtrędowaci”, bo już był tak jak oni. Wiedział, że dzieli już teraz całkowicie ich los i rzeczywiście zmarł na tej wyspie, a papież Benedykt XVI później go kanonizuje.

I moi kochani, stanął we wrzącej wodzie, nie poczuł bólu, ale trędowaci poczuli, że jest jednym z nich. Jezus stoi w chłodnych wodach Jordanu, a my czujemy, że chce być jednym z nas. Baranek Boży to ten, kto jest przykładem najwyższej pokory. Pokorny Jan Chrzciciel, można to tak powiedzieć, wskazuje jeszcze pokorniejszego od siebie Baranka Bożego. Robi to w sposób uroczysty. To słowo: „oto”, które w językach, na które przekładana jest Biblia, zawsze jest szczególne. Na przykład w języku angielskim jest słowo: „behold”, czyli słowo, które pochodzi ze staroangielskiego języka. Te słowa, te tłumaczenia oddają uroczystość tego momentu. Moi kochani, Jezus przyjął na siebie zwykły los przeciętnego człowieka razem z wpisanymi weń chorobami, cierpieniami, trudnościami. Nie był królem, nie urodził się na dworze cesarza.

Krzysztof Zanussi i jego najcenniejsza nagroda

Niedawno usłyszałem znowu kolejny świetny wykład pana Krzysztofa Zanussiego. Już po tej operacji czaszki opowiadał, że wybrał się do Hiszpanii, ponieważ miał trepanację czaszki, bał się chodzić, no i przysługiwał mu wózek inwalidzki na lotnisku. I z tą czaszką z otworami, świeżo operowaną jedzie na tym wózku i wózek prowadzi pracownik lotniska. Pracownik lotniska tak przypatruje się naszemu Reżyserowi i mówi: Przepraszam bardzo, czy pan przypadkiem nie jest tym reżyserem pochodzącym z Europy Wschodniej? – Tak, to ja. -O, chciałem panu bardzo serdecznie podziękować, bo kiedy byłem młodym chłopakiem, miałem 17 lat, oglądnąłem pana taki jakiś film o krysztale. – Tak, tak, tak mówi Zanussi, to była „Struktura kryształu”. – Wie pan co, jestem panu wdzięczny za ten film, bo on mi bardzo wiele dał. Film mówi o tym, że można prowadzić piękne życie, nie odnosząc jakiegoś spektakularnego, wielkiego sukcesu. I to była wskazówka na moje życie. Wie pan co, ja jestem człowiekiem szczęśliwym. Jestem tu na lotnisku. Posługuję niepełnosprawnym, prowadzę ich na wózkach. Nie mam niczego, czym bym się mógł pochwalić. Ale mam piękne i fajne, szczęśliwe życie. Bardzo jestem za nie wdzięczny.

Krzysztof Zanussi mówi: Można odbierać nagrody filmowe, Oscary czy inne, ale można odebrać najpiękniejszą nagrodę. I to, co usłyszałem, traktuję jako jedną z najlepszych, najwspanialszych nagród, jakie w ogóle mnie w życiu spotkały, jakie otrzymałem. Moi kochani, Jezus, Baranek Boży prowadzi życie bez sukcesów. Mało tego – w ludzkich kategoriach, w ludzkich ocenach to życie, można powiedzieć, jest nieudane – cały czas odtrącany, kiedy dokonuje największych cudów, wtedy jest najbardziej prześladowany i kiedy wskrzesza Łazarza, pada decyzja, że trzeba Go zgładzić, bo dokonuje takich cudów. I moi kochani, naśladując styl Jezusa, wcale nie trzeba unikać jakichś stanowisk czy znaczenia w tym świecie, ale trzeba mieć do nich dystans. To znaczy obojętnie co mnie spotka, ja to przyjmę, bo wiem, że i tak moje życie jest w rękach Boga. Od Niego wszystko zależy. Skoro Jezus jest Barankiem, który cierpliwie i w pokorze przyjął to, co niesie z sobą życie i kończy swoje 33-letnie życie na ziemi śmiercią na krzyżu, to

chcąc być naśladowcą Jezusa trzeba podpatrzeć Baranka i modlić się o to, żeby Pan Bóg dał nam też taki Barankowy styl życia. Nie chodzi o to, żeby mieć kręcone włosy, tylko o to, żeby swoim sercem być podobnym do Baranka.

Możemy jeszcze raz spojrzeć na obraz Zurbarana.

Legenda – Klemens Rzymski

Moi kochani, jest taka przepiękna legenda dotycząca czwartego papieża w historii świata – papieża Klemensa, Klemensa Rzymskiego. Otóż wiadomo, że cesarz Trajan rozpętał niesamowite prześladowania chrześcijan i razem z dwutysięczną grupą niewolniczych robotników Klemens, papież zostaje skierowany na Krym. I tam, na Krymie, który w tamtym czasie nazywano Chersonezem, pracuje w kamieniołomach marmuru w strasznych warunkach. Ci robotnicy umierają przede wszystkim z pragnienia. Jest niesamowity skwar, słońce świeci, oni rąbią, ciosają, marmur, dusi ich ten pył marmuru. Możemy sobie wyobrazić w suszy spieczone języki, spieczone wargi, suche ręce, brak kropli wody. I w pewnym momencie Klemens Rzymski zaczyna się modlić: Panie, ratuj nas! I nagle ukazuje się mu niezwykły widok. Na pobliskim wzgórzu widzi pięknego Baranka. Ten Baranek stuknął swoją nóżką parę razy w skałę i nagle z tej skały wytoczyła się woda – zdrój orzeźwiającej, czystej, zimnej wody. Wszyscy pobiegli i mogli się napić.

To jest oczywiście legenda, chociaż nie wiemy, może było tak w rzeczywistości. Natomiast w każdej legendzie jest jakaś prawda. W tej legendzie prawdą jest to, że tam, gdzie Jezus, Baranek Boży, można powiedzieć, używając tego porównania, stuknie swoją nóżką, tam wypłynie zdrój łask. Prośmy dzisiaj, to może tak troszkę infantylnie zabrzmi, Jezusa, Baranka Bożego, aby stuknął tym swoim kopytkiem Baranka w nasze życie. Żeby w pustyni naszych cierpień, krzyży pojawiła się woda. W końcu właśnie w tej wodnej okolicy, nad Jordanem Jezus został przedstawiony nam jako Baranek Boży. Niech ta woda łaski nawodni wszystkie spieczone miejsca naszego życia.

Świadectwo pisarza – kiedy nie pamiętam czyjegoś imienia

Czytałem takie świadectwo pewnego pisarza, który mówi tak: Mam bardzo wielu znajomych, a ten, kto ma wielu znajomych, kolegów, przyjaciół – bliższych lub dalszych, ma niestety tę przypadłość, że czasami jest w głupiej sytuacji, bo nie pamięta imienia czy czyjegoś nazwiska. A głupio zapytać. Nie wypada zapytać, bo ten ktoś myśli, że jest znany, a osoba, która zna wielu ludzi, łatwo zapomina, może się jej to zdarzyć. I mówi: Mam taki manewr, taką strategię, która zawsze jest skuteczna. Jestem z żoną, więc kiedy ktoś do mnie podchodzi i już pojawia się to pytanie: Mój Boże, kim on jest? Teraz będzie głupia sytuacja, bo nie znam jego imienia, zapomniałem. Biorę żonę, podchodzimy i mówię: Witam serdecznie, cześć. Przedstawiam ci – to jest Beata, moja żona. I wtedy ten ktoś musi powiedzieć: Witam, Piotr. Musi się przedstawić. Po prostu ten manewr wymusza przedstawienie się. – To jest moja żona Beata. – Jestem Wojciech.

Oto Baranek Boży. Jan Chrzciciel przedstawia nam Jezusa, Baranka Bożego. Musimy odpowiedzieć. Kim jesteś? Kim chcesz być dla Baranka Bożego? Napisz o tym w komentarzu. Kim jestem dla Baranka Bożego? Przedstaw się Barankowi. Wypada. Kiedy Jan Chrzciciel przedstawia nam Baranka, wypada, abyśmy, każdy z nas osobno, tak z serca, przedstawili się Barankowi. Kim chcemy być dla Niego? Zza kamery padło wyzwanie. No, ksiądz Piotr oczywiście, kiedy usłyszał to moje wezwanie do przedstawiania się Barankowi Bożemu, mówi, żebym to rozpoczął, żebym się jako pierwszy tutaj przedstawił. Więc tak bez przygotowania: Jezu, Baranku Boży, stoję przed Tobą jako Twój brat, bo tak pozwalasz nazywać się, bratem, jako Twój syn, jako ktoś, kto chce pełnić Twoją wolę, jako ktoś, kto Cię kocha. Jestem kimś, dla kogo jesteś najważniejszy, pierwszy w życiu, przed wszystkim. Ty, Baranku Boży, jesteś dla mnie niedościgłym wzorem. Jestem grzesznikiem. Mam tę świadomość. Jestem tym, kto potrzebuje codziennie Twojej łaski, Twojego przebaczenia, Twojej litości i tym, kto wie, że może na nią liczyć. Jezu, Baranku Boży. Jestem kimś, kto ma puste ręce. Jestem kimś, dla którego Ty jesteś wszystkim. To przedstawienie się Barankowi Bożemu jest wyzwaniem. Jeśli chcecie to zrobić w komentarzach, to byłoby to pięknym świadectwem. A jeśli czujecie, że jest to jakaś intymna chwila, to zróbcie to sami przed Barankiem. Pan z wami. Niech was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty.

Moi kochani, ręka mnie nieraz boli, bo muszę na szczęście podpisać dużo książek i bardzo się z tego cieszę. Bardzo dziękuję parafianom z Żywca Zabłocia, w parafi, gdzie jest moje serce, gdzie byłem wikariuszem, bo tam zainteresowanie książkami było bardzo duże. I nawet Ksiądz Proboszcz się uśmiechnął i mówi, że w niektórych domach obok Pisma Świętego na kolędzie leżała nasza książka. Tego się już nie spodziewałem.

Moi kochani, bardzo dziękuję za wszystkie formy wsparcia – poprzez Patronite, przycisk „Wesprzyj”, Buy coffee czy wpłaty na konto. Dzięki temu nasze treści mogą się szybciej rozchodzić i dotrzeć do wielu serc. Informacje jak zdobyć tę książkę znajdziecie w pierwszym przypiętym komentarzu. A jeśli podoba Ci się taki sposób głoszenia Słowa Bożego, zobacz inne nasze produkcje.

 

🟢 👨‍🍳👉 Zerknij na nasze filmy kulinarne 🍰 PRZEPIS NA SZYBKIE CIASTO 

 
2 Niedziela Zwykła rok A/B/C Czytania Liturgiczne pochodzą z Lekcjonarza wydanego przez: Wydawnictwo Pallottinum
Niedziela Chrztu Pańskiego rok A

Niedziela Chrztu Pańskiego rok A

Niedziela Chrztu Pańskiego rok A (Mt 3, 13-17) Czy można zgasić światłość wiekuistą… dla oszczędności? W tym odcinku wracam do ostatnich słów Juliana Tuwima – zapisanych na serwetce godzinę przed śmiercią. Zderzam je z naszym światem: piosenkami bez sensu, szopkami...

2 Niedziela po Narodzeniu Pańskim rok A

2 Niedziela po Narodzeniu Pańskim rok A

2 Niedziela po Narodzeniu Pańskim rok A (J 1, 1-18) Opowiem Ci o lekarzu, którego wyśmiano, choć mógł ocalić tysiące istnień. O człowieku, którego świat nie rozpoznał, bo prawda przyszła w zbyt pokornej formie. I zapytam wprost: czy my nie robimy podobnie z Bogiem? Bo...

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi rok A

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi rok A

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi rok A (Łk 2, 16-21) Co by było, gdybyś po 12 dniach wycofał się z własnego powołania/małżeństwa/kredytu/z założonej firmy? Ta historia wydarzyła się naprawdę. Jeden z założycieli Apple przestraszył się… i odszedł. Stracił...

Postaw mi kawę na buycoffee.to