2 Niedziela po Narodzeniu Pańskim rok A

sty 2, 2026 | Ks. Marek Studenski, Rok A

2 Niedziela po Narodzeniu Pańskim rok A (J 1, 1-18)

Opowiem Ci o lekarzu, którego wyśmiano, choć mógł ocalić tysiące istnień. O człowieku, którego świat nie rozpoznał, bo prawda przyszła w zbyt pokornej formie. I zapytam wprost: czy my nie robimy podobnie z Bogiem?

Bo czasem ratunek stoi tuż obok… tylko my go nie poznajemy. I wreszcie najważniejsze: jeśli kiedykolwiek żyłeś pod presją, że musisz zasłużyć na miłość — ta Ewangelia jest jak oddech. Bóg nie wysyła już tylko słów. On przychodzi osobiście. Schodzi do naszych „slumsów”, do tego, czego się wstydzimy, i mówi: „Nie jesteś problemem do naprawy. Jesteś dzieckiem do przytulenia.”

🎧 Posłuchaj, jeśli chcesz:

odzyskać pokorę bez poczucia upokorzenia,
zobaczyć, jak łatwo przegapić to, co ratuje,
i uwierzyć sercem, że Twoja godność nie jest z Twoich osiągnięć, tylko z Jego miłości.

Naukowcy rozmawiają z Bogiem

Zapraszam na szklankę dobrej rozmowy. Grupa naukowców podchodzi do Pana Boga i mówi: Panie Boże, jesteśmy już samodzielni, potrafimy sklonować człowieka, znamy odpowiedź na wszystkie pytania. Nie jesteś już nam potrzebny. Pan Bóg mówi: Dobrze, ale proponuję konkurs – konkurs stwarzania człowieka. – Oczywiście, jesteśmy gotowi. – Ale ten konkurs będzie przebiegał na moich warunkach, tak jak to jest opisane w Księdze Rodzaju. – Oczywiście jesteśmy na to gotowi. Pierwszy z naukowców podchodzi, schyla się, bierze garść ziemi, gliny, a Pan Bóg mówi: Stop. Panowie, każdy bierze swoje tworzywo. I tu byli bezradni.

Moi kochani, na początku było Słowo. Bogiem było Słowo. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało z tego, co się stało. To są bardzo trudne słowa, ale one mówią po prostu o tym, że wszystko, co jest, zostało stworzone przez Boga, wszystko pochodzi od Niego. Był rzeźbiarz, który wykonywał rzeczywiście piękne figury w marmurze. Był mistrzem. I pewnego dnia uwierzył w siebie i pomyślał: Jestem jak Bóg, potrafię stwarzać. Podchodzi do niego przyjaciel i mówi: Dobrze, jak jesteś taki mądry, to najpierw stwórz sobie sam marmur, w którym rzeźbisz, a potem stwórz prawo grawitacji, żeby ten marmur ci nie uciekł w kosmos.

I moi kochani, rzeczywiście pierwsze zdanie z Ewangelii Świętego Jana mówi o tym, że wszystko, co jest, pochodzi od Boga. I gdyby nie On, to by nas nie było. Jednak kolejne zdania tej Ewangelii są trudne. Mówią o tym, że to Słowo przyszło do swojej własności, ale swoi Go nie przyjęli, że świat stał się przez nie, ale świat Go nie poznał.

Gorączka połogowa

Moi kochani, w historii było wiele takich sytuacji, gdzie świat nie poznał kogoś, kto mógł przynieść ratunek nawet całej ludzkości.

Prof. Ignacy Semmelweis był znanym lekarzem w XIX wieku. Napisał pracę naukową z położnictwa. Był wybitnym lekarzem, praktykiem i uczonym. I zauważył, że jest bardzo wysoka śmiertelność przy porodach. Nazywano to wtedy gorączką połogową. Nikt nie wiedział, skąd to się bierze. I on zauważył, że jeśli chirurg, jeśli lekarz myje ręce, jeśli dba o higienę, zgonów jest o wiele mniej. Zaczął się tym interesować i zaczął wykorzystywać taką substancję podchloryn wapnia. I za każdym razem, kiedy przystępował do zabiegu, kiedy chciał odebrać poród, smarował ręce tą substancją. I okazało się, że na tysiąc porodów tylko osiem kobiet umierało, podczas gdy w innych szpitalach ten odsetek był o wiele większy. Mało tego, tam gdzie porody odbierały położne, które nie miały kontaktu z innymi chorymi, śmiertelności w ogóle prawie że nie było. Opublikował to w książce o etiologii i zapobieganiu gorączce połogowej. Na konferencji międzynarodowej ta książka została wyśmiana. Dr Semmelweis tłumaczył, że potwierdza to swoimi obserwacjami. Lekarze potrafili robić tak, że nawet przechodzili od sekcji zwłok do operowania czy do porodu nie myjąc rąk. Dr Semmelweiss mówi, że to jest niemożliwe, że tak nie należy postępować. Nie znał bakterii, nie znał wirusów, bo to było jeszcze przed czasem Ludwika Pasteura, natomiast nazywał to „trupim jadem” albo „cząsteczkami choroby”. Mówi: Na rękach jest coś jednak przenoszone, jakieś cząsteczki choroby, które sprawiają, że ta choroba i śmierć przenosi się na zdrowych ludzi.

Moi kochani, dwóch najważniejszych uczonych w tej dziedzinie zaczęło z niego kpić. Opisywali ze śmiechem, z ironią jego odkrycia w czasopismach naukowych. Na konferencjach, na których występował, zawsze po jego wystąpieniu była fala drwin i kpiny. To sprawiło, że zaczął przeżywać głęboką wewnętrzną frustrację. Przeżył załamanie nerwowe. Znalazł się wyczerpany w szpitalu psychiatrycznym i tam zmarł w wieku 47 lat. Dziś wiemy, że gdyby przyjęto jego odkrycie, o wiele mniej śmierci nastąpiłoby przed czasem jeszcze odkrycia bakterii i wirusów.

Prawdopodobnie Pan Bóg chciał posłużyć się tym uczonym, żeby ratować świat. Ale on był jednym z tych i należy do tego długiego pocztu ludzi odrzuconych, którzy mogliby wnieść coś dobrego, a zostali nie rozpoznani przez świat.

Moi kochani, taka ciekawostka – dlaczego on w ogóle zwrócił uwagę na tą substancję podchloryn wapnia. Nie dlatego, że wiedział, że ona jest bakteriobójcza. Zaczęło się od tego, że ona niwelowała przykry zapach rozkładających się tkanek. I tak skojarzył tę substancję, że ona może pomóc. I rzeczywiście pomogła. Na tamten czas to było wielkie odkrycie. Moi kochani, Jezus, Syn Boży, Stwórca świata, nie został rozpoznany przez świat. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Moi kochani, to jest niesamowity dramat, Ale zauważmy, że On się powtarza jak echo przez całą historię.

Ludzkimi siłami nie zmienisz natury rzeczy

Bardzo piękne i pełne nadziei są jednak dalsze słowa: Wszystkim tym, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi. Ale w tych słowach jest pewien bardzo istotny warunek. Jesteśmy dziećmi Bożymi, ale nie mamy tego sami z siebie. Gdyby nie Bóg, to by tego nie było. Gdyby nie Chrzest Święty, nie otrzymalibyśmy godności dziecka Bożego. W ogóle gdyby nie Pan Bóg, to by nas nie było na świecie. Wszystko, co mamy – łaskę po łasce mamy z Jego ręki.

Moi kochani, był pewien mądry król i chciał przekonać się, do jakiej granicy sięgają ludzkie możliwości. Wezwał uczonych i mówi: Czy jesteście w stanie tak przekształcić naturę rzeczy, żeby np. to, co twarde i zimne, zamieniło się w coś ciepłego, co daje życie? Jeden naukowiec mówi: Tak ja to potrafię zrobić. A drugi mówi: To jest niemożliwe. Więc ten pierwszy zorganizował wyprawę na biegun północny. Stamtąd sprowadzono olbrzymi głaz lodu. Ten lód został oczyszczony, przygotowany. Wezwał najlepszego rzeźbiarza. Ten rzeźbiarz włożył w tę pracę cały swój kunszt, cały talent i ten blok lodowy zamienił w ogień. Nadał mu kształt ognia. Płomienie ognia były niesamowicie plastyczne. Wyglądało to tak, że każdy, kto podchodził do tego lodu, chciał się ogrzać, miał taką pokusę, by wyciągnąć ręce i się ogrzać. Jednak lód, wiadomo, jest zimny. Król patrzy, no był prawie że bliski uznania tego odkrycia. Wtedy przychodzi ten drugi mędrzec i mówi: Ja mam taką propozycję, żeby ten lód jeszcze bardziej nabrał wizerunku ognia, żeby nie tylko miał kształt ognia, ale też kolor ognia. Wziął misę, nałożył węgli, rozpalił żar i podszedł do tego lodu. Kiedy światło tego żaru zaczęło opromienić ten lód, zaczęło się w nim rozszczepiać, był przepiękny widok. Ten lód przyjął to światło i wyglądał już wtedy jak rzeczywiście prawdziwy ogień. Wszyscy się cieszyli, ale ten pierwszy uczony wiedział, co się święci. Lód nie ogrzał niczyich rąk. Zaczął płakać i wkrótce się roztopił. I wtedy ten uczony, który przyniósł żar, mówi: Widzicie, możecie coś nazywać ogniem, możecie nadać kształt ognia, możecie nawet to tak podświetlić, że będzie wyglądało jak ogień – ale z lodu nigdy nie będzie ognia. I zwyciężył ten uczony. Miał rację. Nie da się zmienić ludzkimi siłami natury rzeczy.

Moi kochani, gdyby nie Pan Bóg, gdyby nie Jego ingerencja, gdyby nie Jego miłość do nas, to by nas nie było na świecie, bo nie mielibyśmy się skąd wziąć. Nie byłoby tych substancji, z których jesteśmy. Nie mielibyśmy życia, ale też nigdy nie mielibyśmy godności dziecka Bożego. To jest wybór Boga. Wszystkim tym, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi. Człowiek by tego nie potrafił.

Nawet najpiękniejszy rzeźbiarz nie potrafi przemienić lodu w ogień. Moi kochani, moc, aby stać się dzieckiem Bożym. Słowo stało się ciałem, opuściło niebo, aby być Bogiem z nami. Żebyśmy się poczuli jeszcze bardziej Jego dziećmi.

Historia Andrzeja

Andrzej był wspaniałym sędzią. Zawsze nienaganna toga, chłodne spojrzenie mające dystans do wszystkich spraw, wyroki surowe, ale zawsze sprawiedliwe. Andrzej miał syna. Syn nazywał się Paweł. Paweł wiedział, że każda jego porażka jest skazą na autorytecie taty. Ciągle żył pod presją bardzo wysokiej poprzeczki wymagań, jakie stawiał mu ojciec. Nie mógł sobie z tym poradzić. Czuł, że musi zasługiwać na miłość ojca. Pewnego razu, gdy był już dorosły, wracał samochodem z jakiejś imprezy i spowodował wypadek. Znalazł się w więzieniu. I wtedy ojciec mówi: Zostawiam cię, zostawiam cię prawu. Niech działa samo prawo. Zasłużyłeś na karę. Jak chcesz być moim synem? Ojciec potraktował to jako własną porażkę. Ani raz nie odwiedził syna w więzieniu. Kiedy syn wyszedł z więzienia, nie wiedział, gdzie się podziać, więc poszedł do slumsów i tam dzielił los z tymi, których ten jego ojciec w swoich wyrokach nazywał „elementem aspołecznym”. Nagle przychodzi list. List jego ojca: Synu, skończył się czas wyroku. Pora na twoją rehabilitację. Możesz wracać do domu. Wtedy Paweł sobie pomyślał: Tata bardziej kocha porządek niż mnie. Chce, żebym wrócił, dlatego, żeby poprawić swój wizerunek, a nie dlatego, żeby mnie przytulić. I Paweł żyje z taką świadomością.

Pewnego razu Paweł przychodzi do jadłodajni dla bezdomnych – do dusznego, pełnego brudnych ludzi pomieszczenia, żeby dostać miskę zupy. Stoi w kolejce po posiłek i nagle widzi, że za brudnym, obskurnym stołem siedzi starszy człowiek o szlachetnej twarzy, ubrany w skromny sweter, nie w żaden porządny garnitur. Skromne spodnie. Rozpoznaje twarz własnego ojca. Rozpoznaje twarz swojego ojca. Podchodzi do niego z miską zupy i mówi: Tato, co tu robisz? Twoje miejsce jest przecież na sali sądowej. Twoje ręce powinny spoczywać na aktach prawnych i kodeksach, a nie trzymać plastikową łyżkę. – Synu, poszedłem na emeryturę. Zrezygnowałem z urzędu sędziego. Nie potrafiłem żyć ze świadomością, że dla ciebie moje wyroki są ważniejsze niż twoje własne sumienie. Kocham cię synu. Wróć do domu. Paweł nie mógł powstrzymać wzruszenia. – Tato, twoje listy mówiły mi, że zwycięża sprawiedliwość. Ale to, że tu przyszedłeś i usiadłeś razem ze mną przy tym brudnym stole, mówi mi, że w twoim sercu wygrałem ja. I ta historia jest analogiczna do tego, co stało się przed dwoma tysiącami lat. Bóg posyłał swoich proroków. W Starym Testamencie, w Piśmie Świętym, mówił, że nas kocha. Ale teraz posyła swojego Syna. Sam staje się człowiekiem. I to jest argument, który przekonuje każdego z nas. Stał się jednym z nas. Słowo stało się ciałem. Wszystkim tym, którzy je przyjęli, daje moc, aby się stali dziećmi Bożymi.

Dlaczego ta sama Ewangelia – znów

Moi kochani, zastanawiam się od paru już Świąt Bożego Narodzenia, dlaczego w drugą niedzielę okresu Narodzenia Pańskiego jest ta sama Ewangelia – znowu, tak jak w Boże Narodzenie, o Słowie, które stało się ciałem. Może chodzi o to, żebyśmy już po tej takiej świątecznej, po tym świątecznym apogeum uczuć, gdzie są spotkania, jesteśmy oczarowani świętami, ta atmosfera świąt nas pochłania, wigilia, spotkania – żebyśmy teraz na spokojnie wrócili do tej tak ważnej Ewangelii i nie tylko sobie uświadomili, ale przeżyli sercem, że jesteśmy dziećmi Bożymi. A Bóg nie zawahał się opuścić nieba i przyjąć nasze ziemskie slumsy. Nasze skromne progi. Abyśmy tak jak ten ojciec, sędzia uwierzyli, że On nas naprawdę kocha. Niech Pan Bóg nam błogosławi w tym doświadczaniu, przeżywaniu i cieszeniu się świadomością, że jesteśmy dziećmi samego Boga. Pan z wami. Niech was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty.

A w gronie Patronów na Patronite bardzo serdecznie witamy panią Małgorzatę. Zachęcamy do tego, by wesprzeć Stowarzyszenie Dziedzictwo Świętego Jana Sarkandra, które prowadzi przedszkola i szkoły katolickie. Jak to zrobić? O tym na przykład można przeczytać w zakładce, którą dołączamy do książki z kazaniami. Tam jest dokładnie podane. Przy okazji bardzo dziękujemy za wielkie zainteresowanie tą książką. Dalej jest do nabycia. Również dzięki niej można wesprzeć szkoły katolickie. Zachęcamy także do zainteresowania się naszymi zegarami z napisem: Opatrzność Boża jest zawsze na czas, szklankami.

W pierwszym przypiętym komentarzu znajdą Państwo informacje na temat książki, zegarów, także na temat tego półtora procent podatku na szkoły katolickie. Bardzo dziękujemy za wszystkie formy wsparcia, za to, że nas wspieracie, za to, że rozwija się Patronite – to jest naprawdę bardzo wielka rzecz, przycisk „Wesprzyj”, „buy coffee”,  wpłaty na konto. Możemy sobie wtedy pozwolić na reklamy, a dzięki temu nadajemy szersze kręgi naszym audycjom. Za wszystko serdeczne „Bóg zapłać”. Jeśli podoba Ci się taka forma głoszenia Ewangelii, zobacz, proszę, także inne nasze produkcje. Może Cię zainteresują.  

 

🟢 👨‍🍳👉 Zerknij na nasze filmy kulinarne 🍰 PRZEPIS NA SZYBKIE CIASTO 

1. czytanie (Syr 24, 1-2. 8-12)

Mądrość Boża mieszka w Jego ludzie

Czytanie z Mądrości Syracha

Mądrość wychwala sama siebie, chlubi się pośród swego ludu. Otwiera usta na zgromadzeniu Najwyższego i chlubi się przed Jego potęgą.

Wtedy przykazał mi Stwórca wszystkiego, Ten, co mnie stworzył, wyznaczył mi mieszkanie i rzekł: «W Jakubie rozbij namiot i w Izraelu obejmij dziedzictwo!»

Przed wiekami, na samym początku mnie stworzył i już nigdy istnieć nie przestanę.

W świętym przybytku, w Jego obecności, zaczęłam pełnić służbę i przez to na Syjonie mocno stanęłam. Podobnie w mieście umiłowanym dał mi odpoczynek, w Jeruzalem jest moja władza.

Zapuściłam korzenie w sławnym narodzie, w posiadłości Pana, w Jego dziedzictwie.

Psalm (Ps 147B, 12-13. 14-15. 19-20 (R.: por. J 1, 14))

Słowo Wcielone wśród nas zamieszkało
Albo: Alleluja

Chwal, Jeruzalem, Pana, *
wysławiaj twego Boga, Syjonie!
Umacnia bowiem zawory bram twoich *
i błogosławi synom twoim w tobie.

Słowo Wcielone wśród nas zamieszkało
Albo: Alleluja

Zapewnia pokój twoim granicom *
i wyborną pszenicą ciebie darzy.
Zsyła na ziemię swoje polecenia, *
a szybko mknie Jego słowo.

Słowo Wcielone wśród nas zamieszkało
Albo: Alleluja

Oznajmił swoje słowo Jakubowi, *
Izraelowi ustawy swe i wyroki.
Nie uczynił tego dla innych narodów,
nie oznajmił im swoich wyroków.

Słowo Wcielone wśród nas zamieszkało
Albo: Alleluja

2. czytanie (Ef 1, 3-6. 15-18)

Bóg przeznaczył nas na przybrane dzieci

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Efezjan

Niech będzie błogosławiony Bóg i O jciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa; On napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich – w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów poprzez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym.

Przeto i ja, usłyszawszy o waszej wierze w Pana Jezusa i o miłości względem wszystkich świętych, nie zaprzestaję dziękczynienia, wspominając was w moich modlitwach. Proszę w nich, aby Bóg Pana naszego, Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznawaniu Jego samego. Niech da wam światłe oczy serca, byście wiedzieli, czym jest nadzieja, do której On wzywa, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych.

Aklamacja (Por. 1 Tm 3, 16)

Alleluja, alleluja, alleluja

Chrystus został ogłoszony narodom,
znalazł wiarę w świecie, Jemu chwała na wieki.

Alleluja, alleluja, alleluja

Wersja dłuższa

Ewangelia (J 1, 1-18)

Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, z tego, co się stało.

W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.

Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz został posłany, aby zaświadczyć o światłości.

Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi.

Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili.

A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.

Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie».

Z Jego pełności wszyscy otrzymaliśmy – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało dane za pośrednictwem Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa.

Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył.

Wersja krótsza

Ewangelia (J 1, 1-5. 9-14)

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, z tego, co się stało.

W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.

Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi.

Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili.

A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.

 

2 Niedziela po Narodzeniu Pańskim rok A/B/C

Czytania Liturgiczne pochodzą z Lekcjonarza wydanego przez: Wydawnictwo Pallottinum

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi rok A

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi rok A

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi rok A (Łk 2, 16-21) Co by było, gdybyś po 12 dniach wycofał się z własnego powołania/małżeństwa/kredytu/z założonej firmy? Ta historia wydarzyła się naprawdę. Jeden z założycieli Apple przestraszył się… i odszedł. Stracił...

Niedziela Świętej Rodziny rok A

Niedziela Świętej Rodziny rok A

Niedziela Świętej Rodziny rok A (Mt 2, 13-15. 19-23) Rodzina nie rozpada się od wielkich burz — częściej od małych ucieczek. Dzisiaj opowiem Ci historię, która nie daje spokoju. Mały chłopczyk, bardzo ciężko chory, trafia na OIOM… reanimacja, sekundy, życie na...

Boże Narodzenie rok A

Boże Narodzenie rok A

Uroczystość Bożego Narodzenia rok A (J 1, 1-18) 🎄 Zasada trzech prezentów – brzmi prosto, ale potrafi zmienić sposób myślenia o świętach. Marzenie. Potrzeba. Pasja. Święta co roku stawiają to samo pytanie: co kupić, żeby było trafione? A ja w tym odcinku...

Postaw mi kawę na buycoffee.to