ZNAJDŹ NAS W MEDIACH

Jezus, bogactwo, wielbłądy i „szpila”

paź 9, 2021 | Ks. Marek Studenski

Dziwi reakcja słuchaczy, gdy Jezus mówi, że trudno bogatym wejść do Królestwa Bożego. Mogli być zdziwieni, zaskoczeni, ale Ewangelista pisze, że byli przerażeni. Skąd to przerażenie? Otóż nagle, w jednym momencie, mogła paść cała ich wiara. Ludzie Starego Testamentu byli przekonani, że dobrobyt i powodzenie na ziemi są owocem Bożego błogosławieństwa. Komu Pan Bóg błogosławi, tego obdarza licznym potomstwem, szczęśliwym życiem, majątkiem. Były księgi biblijne, które temu przeczyły, na przykład Księga Hioba. Ale to przekonanie było bardzo silne, że dobrobyt ziemski równa się Boże błogosławieństwo. Dziś również ciężko nam przyjąć fakt, że w życie wpisane jest cierpienie.

Dziwi reakcja słuchaczy, gdy Jezus mówi, że trudno bogatym wejść do Królestwa Bożego. Mogli być zdziwieni, zaskoczeni, ale Ewangelista pisze, że byli przerażeni. Skąd to przerażenie? Otóż nagle, w jednym momencie, mogła paść cała ich wiara. Ludzie Starego Testamentu byli przekonani, że dobrobyt i powodzenie na ziemi są owocem Bożego błogosławieństwa. Komu Pan Bóg błogosławi, tego obdarza licznym potomstwem, szczęśliwym życiem, majątkiem. Były księgi biblijne, które temu przeczyły, na przykład Księga Hioba. Ale to przekonanie było bardzo silne, że dobrobyt ziemski równa się Boże błogosławieństwo. Dziś również ciężko nam przyjąć fakt, że w życie wpisane jest cierpienie.

Byłem wstrząśnięty, to chyba był rok 2011, kiedy Ojciec Święty Benedykt XVI, wielki teolog, odpowiadał na pytania, które wprost stawiali mu jego rozmówcy, między innymi mała dziewczynka z Japonii. Zapytała bardzo przejęta, jak Pan Bóg mógł pozwolić na trzęsienie ziemi i tsunami, które pochłonęło tylu niewinnych ludzi, w tym także jej bliskich. I wtedy papież Benedykt XVI zdziwił wszystkich. Mówi: – Nie wiem. Ja też się nad tym zastanawiam. Wiem jedno – że Bóg jest po naszej stronie, że Jezus jest z nami w naszym cierpieniu i że kiedyś otrzymamy na to odpowiedź. Ziemskie powodzenie wcale nie jest równoznaczne z Bożym błogosławieństwem – i odwrotnie. Może to się zupełnie nie zgadzać, bo są ludzie bardzo bogaci, którzy żyją bez Pana Boga. A są ludzie ubodzy, którzy żyją z Bogiem. Są również ludzie zamożni, którzy Pana Boga postawili w swoim życiu na pierwszym miejscu. Jezus ma rację, że trudno jest człowiekowi, który jest przywiązany do bogactw, iść drogą zbawienia.

Jest bardzo piękna książka Annie Dillard opisująca wyprawę Franklina z 1845 roku na biegun północny. Otóż to była wyprawa bardzo tragiczna. Cała załoga, która płynęła w dwóch odrębnych statkach, zginęła – dokładnie 129 osób. Wraki statków z tej wyprawy znaleziono dopiero ostatnio w roku 2014 i 2016. Można zwiedzać je nurkując, penetrować te pozostałości po wyprawie. Ale już wtedy stwierdzono, że ekwipunek, jaki wzięli ci marynarze nie odpowiadał warunkom arktycznym. Byli to oficerowie, ludzie zamożni, ludzie z klasą. Na pokładzie statku były zastawy stołowe z porcelany najlepszych firm, były srebrne sztućce z wygrawerowanymi monogramami nazwisk oficerów. Kiedy znaleziono zamarznięte ciała, okazało się, że ci oficerowie byli ubrani w przepiękne, błękitne mundury z najlepszych tkanin. Tylko, że nieodporne kompletnie na zimno. A ci, którzy szli, ponieważ pożywienie się na statku skończyło, bo było w zbyt małej ilości jak na taką wyprawę, szli coś zdobyć do jedzenia. Tam w Arktyce zostali znalezieni martwi, zamarznięci ze sztućcami ze srebra. Myśleli, że tym, coś upolują.

Moi kochani, balast, jaki bierzemy w naszym życiu, bardzo często kompletnie nie pomaga, a nawet przeszkadza w drodze zbawienia. Dzisiaj w ewangelii spotykamy człowieka, który jest pierwszym i ostatnim powołanym przez Jezusa, który nie poszedł za Nim. To jest bogaty człowiek. Nazywamy go też bogatym młodzieńcem. Pan Jezus w dziwny sposób zaczyna z nim rozmowę. On chciał grzecznie, pięknie zatytułować Jezusa i mówi: – Nauczycielu dobry, a Jezus mówi: – Dlaczego nazywasz mnie dobrym? On nie chciał nic złego. – Dobry jest tylko Bóg – mówi Jezus. A więc już widzi, że ten jego rozmówca nie rozumie, kim jest Jezus, że ta rozmowa – Jezus pewnie przypuszczał czy przewidywał – pójdzie w takim kierunku jak później się zakończyła. Ciekawe, że Jezus pytając go o przestrzeganie przykazań wymienia tylko przykazania z tej drugiej tablicy, odnoszące się do człowieka, począwszy od czwartego, czcij ojca i matkę, nie zabijaj, nie cudzołóż, nie nie kradnij. Bo faryzeusze tego wszystkiego przestrzegali. Brakowało im tylko jednego. Brakowało relacji z Jezusem. Młodzieniec odchodzi zasmucony, ponieważ nie jest w stanie zapłacić ceny, ceny swego majątku by rozwinąć relację z Bogiem. Łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego.

Mamy konkurs chopinowski. Kolejny konkurs pianistyczny imienia Fryderyka Chopina. I teraz usłyszałem, były takie rozmowy za kulisami z uczestnikami konkursu. Są to między innymni uczniowie laureata konkursu z roku 1980, jest dzisiaj profesorem – Dang Thai Son. I jeden z jego uczniów, który występuje w tym roku w konkursie pianistycznym mówi: – Mój profesor powiedział mi bardzo mądrą rzecz i to ona pozwoliła mi się tu dzisiaj znaleźć na tak szanowanym na całym świecie konkursie. Powiedział mi tak: – Nie przejmuj się nikim i niczym – skup się na muzyce. Moi kochani, te słowa nauczyciela muzyki możemy odnieść do naszej drogi zbawienia. Nie przejmuj się nikim i niczym, skup się tylko na Panu Bogu i na drugim człowieku. Jezus mówi: – Uważajcie, żeby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych. Zarówno zbytki, nasze pożądania, które są sprzeczne z ewangelią, ale także nadmierne troski wynikające z braku zaufania do Pana Boga, są balastem w drodze do nieba.

Niektórzy, może nawet większość egzegetów, interpretują tę dzisiejszą ewangelię, te słowa, że łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego, patrząc na sitz im Leben, czyli te biblijne uwarunkowania, które wtedy były i mówią, że tu chodzi o to, że ucho igielne to nie jest ucho zwykłej igły, ale jest to jedna z bram w murze jerozolimskim, bardzo wąska. Rzeczywiście z wielbłądem, zwłaszcza objuczonym, trudno było się przez nią przecisnąć. Ale spotkałem i takie komentarze, które mówią, że greckie słowo użyte w ewangelii oznacza zwykłą igłę, i to jeszcze igłę chirurgiczną, że właściwie Jezus mówi, chce pokazać, że po ludzku patrząc, to jest coś niemożliwego, by człowiek obarczony bogactwem, człowiek który niesie jakieś nadmierne ciężary w życiu, wszedł do nieba. Ale pełne nadziei są słowa, które następują zaraz potem: U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga, bo u Boga wszystko jest możliwe. Jest taka anegdota dotycząca pewnego wierzącego amerykańskiego milionera, że kiedy ten milioner był na łożu śmierci, mówi swoim przyjaciołom: – Mam przed śmiercią jedno życzenie: Przynieście mi bardzo małego wielbłąda i bardzo dużą igłę.

Moi kochani, jest taka metoda, zwłaszcza w pracy z dziećmi, z młodzieżą nad tekstem biblijnym – metoda alternatywnych zakończeń. Tak się zastanowiłem, jakie mogłyby być alternatywne zakończenia tej dzisiejszej ewangelii o bogatym człowieku, który odszedł zasmucony, bo nie stać go było, by pozbyć się swego bogactwa. Pomyślałem sobie, że jedno z zakończeń mogłoby być takie, że ten człowiek nagle zatrzymuje się i wraca mówi: – Nie! Jezu, wracam, decyduję się oddać wszystko, co mam. Ty jesteś dla mnie najważniejszy. Inna alternatywa to zdarzenia, które rzeczywiście miały miejsce i miały miejsce w życiu pochodzącego z Żywca ojca dominikanina Joachima Badeniego, który był synem Habsburgów, synem arcyksiężnej Alicji Habsburg i miał wiele posiadłości. Już przed wojną myślał, by zostać dominikaninem, ale świadomość tego, że ma do odziedziczenia tak gigantyczną fortunę stała temu na przeszkodzie. Nie zrealizował swego powołania przed wojną. Wybuchła wojna. Habsburgowie wszystko stracili. Hitlerowcy im odebrali cały majątek, komuniści potem przypieczętowali tę decyzję. Nie odzyskali nic. Joachim Badeni mówi: – Byłem wolny, mogłem spokojnie zapukać do furty dominikańskiego klasztoru. Być może i takie zakończenie alternatywne mogłoby wchodzić w grę, że ten bogaty młodzieniec po latach, na skutek różnych życiowych zawirowań wraca do Jezusa i mówi: teraz chcę iść za Tobą. Ale pomyślałem sobie: Nie, po co szukać alternatywnych zakończeń, jak zakończenie jest podpowiedziane w dzisiejszej ewangelii. Bogatemu trudno wejść do Królestwa Bożego. Łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do nieba. U ludzi to niemożliwe, ale u Boga wszystko jest możliwe. Pomyślałem sobie nad takim zakończeniem, że młodzieniec wraca do Jezusa i nie daje za wygraną. Nie odchodzi zasmucony. Kiedy słyszy, że ma wszystko rozdać i ma świadomość swojego bogactwa, tego, co zgromadził w życiu czy co odziedziczył po rodzicach, mówi: – Jezu, popatrz, nie dam rady, pomóż mi! Po ludzku to niemożliwe, ale wiem, że z Tobą dam rady, pomóż mi, całkowicie oddaję się Tobie. Odpowiedź jest podpowiedziana w dzisiejszej ewangelii.

Moi kochani, tym chciałbym zakończyć to dzisiejsze spotkanie. Możemy tak, jak ten milioner amerykański prosić przed śmiercią o bardzo malutkiego wielbłąda i bardzo dużą igłę. Ale słowa, które powinny wybrzmieć dziś na końcu rozważania i z którymi chciałbym siebie i Was zostawić, to są słowa zawsze aktualne. Wypiszmy je sobie czy wyryjmy gdzieś głęboko w sercu. Może umieśćmy na monitorze komputera, bo są to słowa pełne nadziei i siły: U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga. Bo u Boga wszystko jest możliwe.

Zapisz się, aby być na bieżąco!

Zapisz się, aby być na bieżąco!

Dzięki temu nic nie przeoczysz :)
Poinformujemy Cię, kiedy tylko pojawi się nowy odcinek podcastu. 

Udało się, na Twój adres email przyjdzie wiadomość z linkiem którym potwierdzisz zapisanie się do naszego newslettera.