ZNAJDŹ NAS W MEDIACH

Jezus tu jest !!! – Rocznica poświęcenia kościoła

paź 29, 2021 | Ks. Marek Studenski

Centrum Dokumentacji Dziedzictwa Religijnego Francji raz po raz publikuje raporty dotyczące stanu obiektów sakralnych w tym kraju i okazuje się, że od wielu lat, właściwie od początku dwudziestego pierwszego wieku, we Francji notorycznie znikają kościoły – są albo burzone –

Centrum Dokumentacji Dziedzictwa Religijnego Francji raz po raz publikuje raporty dotyczące stanu obiektów sakralnych w tym kraju i okazuje się, że od wielu lat, właściwie od początku dwudziestego pierwszego wieku, we Francji notorycznie znikają kościoły – są albo burzone – nadjeżdża buldożer i zmiata kościół z powierzchni ziemi albo bardzo często płoną, tak jak katedra Notre-Dame, a większość z tych płonących kościołów to podpalenia. Centrum Dokumentacji Dziedzictwa Religijnego Francji bije na alarm – raz na dwa tygodnie znika jeden kościół, ale też raz na dwa tygodnie powstaje nowy meczet. Przewodnicząca tego centrum pisze, że po raz pierwszy jesteśmy świadkami celowego niszczenia kościołów bez wyraźnej i poważnej przyczyny, tylko dlatego, by mógł powstać plac zabaw, parking czy jakieś miejsce rozrywki: „Przesłanie nisz czycieli jest jasne – religijno kulturowe dziedzictwo Francji musi zniknąć”.

Moi kochani, dzisiaj, w tę niedzielę, w wielu kościołach przeżywamy rocznicę poświęcenia kościoła. Tam, gdzie kościół jest już poświęcony, a nie jest znana dokładna data poświęcenia kościoła, w ostatnią niedzielę października przeżywa się uroczystość poświęcenia kościoła własnego. Czym jest Kościół? Kapitalnie to, czym jest Kościół, czym jest świątynia, wyjaśnia 28 rozdział Księgi Rodzaju. Otóż Jakub wędruje z Beer-Szeby do Charanu, w pewnym momencie zatrzymuje się na nocleg w miejscu, które później sam nazwał jako Betel. Podkłada sobie pod głowę twardy kamień i zasypia. I nagle we śnie ukazuje mu się Bóg stojący na szczycie potężnej drabiny, po której wchodzą i schodzą aniołowie. Bóg daje w posiadanie Jakubowi całą tę ziemię i zapowiada, że jego potomstwo będzie tak liczne jak pył ziemi. Kiedy Jakub się budzi, wypowiada słowa: Rzeczywiście w tym miejscu jest Bóg, a ja o tym nie wiedziałem. To miejsce to naprawdę dom Boży i brama do Nieba.

Moi kochani, to określenie jest moim zdaniem definicją kościoła: to jest dom Boży i brama do Nieba. Wśród naszych domów, w sąsiedztwie naszych zabudowań, ogródków, bloków znajduje się jeden dom, w którym rzeczywiście mieszka Bóg. Bóg, który stał się człowiekiem, chce dalej mieszkać wśród nas. Kiedy wchodzimy do kościoła, wchodzimy jakby w inny świat. To jest okno do nieba, otwarte drzwi, brama do Nieba. W średniowieczu był taki zwyczaj, że katedry wielkich miast były enklawą, były miejscem azylu. Żadna straż, policja, żandarmi nie mieli prawa przestąpić progu katedry, by np. aresztować nawet złodzieja czy jakiegoś złoczyńcę. I nic dziwnego, że tak jak dzisiaj w budynkach ambasad ktoś może znaleźć azyl, w katedrze znajdowali azyl różni uchodźcy, banici. Nocowali gdzieś w piwnicach, na strychach… Kapitalnie to przedstawia powieść Wiktora Hugo „Katedra Najświętszej Maryi Panny w Paryżu”, którą pewnie dobrze znamy. Człowiek, który wszedł do takiej katedry był bezpieczny. Stamtąd nie mogło wyciągnąć go nic, policja, był jakby nagle bezpieczny, nawet wobec prawa, które mogło go słusznie ukarać.

Dziś czasy się zmieniły i kościół już nie spełnia w sposób dosłowny takiej roli. Ale czy rzeczywiście kościół nie jest dziś takim miejscem azylu? Czy nie wchodzimy do kościoła biorąc z sobą cały bagaż naszych kłopotów, problemów, doświadczeń i tam możemy Panu Bogu to wszystko ofiarować… Edith Stein, profesor, współpracownica Husserla, później karmelitanka, która zginęła w obozie Auschwitz Birkenau – Teresa Benedykta od Krzyża właśnie widząc w Kolonii kumoszki, które wchodziły w ciągu dnia do kościoła katolickiego, pomyślała sobie: w synagodze, ani w żadnym innym kościele tego nie widziałam, żeby ktoś wszedł do kościoła, kiedy tam się nic nie dzieje, kiedy nie ma żadnego nabożeństwa, tylko po to żeby położyć swój koszyk z jabłkami z targu i porozmawiać z Bogiem. I to ją doprowadziło do Jezusa, to był moment jej nawrócenia, to było bardzo istotnym czynnikiem w jej odkrywaniu Pana Boga.

Jakub dzisiaj w tym 28 rozdziale Księgi Rodzaju mówi: Tu rzeczywiście jest Bóg, a ja o tym nie wiedziałem. I moi kochani, dzisiaj, to jest gorzka konstatacja, wielu ludzi zdaje się nie wiedzieć o tym, że w kościele jest Bóg. Prowadziłem rekolekcje, kiedy w jednej z parafii – było to duże osiedle, siostra zakonna miała niesamowicie dobry kontakt z dziećmi, panie w ciągu dnia przeprowadziły przedszkolaczki na taką naukę dla dzieci i siostra potem po tej nauce usiadła sobie w ławce obok tych dzieci. Mówi, że podszedł do niej sześciolatek, chłopczyk z tej parafii i mówi: Ale tu jest piękny duży dom, jak tu ładnie wszystko wygląda, jakie duże okna, jakie lampy duże… A ty tu jeszcze nigdy nie byłeś? Nie, nie, pierwszy raz jestem. Sześcioletnie dziecko było pierwszy raz w kościele na osiedlu, na którym mieszka. Moi kochani, człowiek, który nie rozpoznaje tego miejsca, naprawdę dużo traci. Myślę, że niejeden z nas, którzy dzisiaj słuchacie tej dzisiejszej homilii, tego rozważania, przyzna, że wiele razy właśnie w kościele odzyskał radość ducha i pokój serca. Kościół to jest miejsce cudów.

Czytałem bardzo ciekawą historię wspaniałego muzyka, XIX wiecznego dyrygenta, kompozytora – Hermana Cohena. Był cudownym dzieckiem. Pochodził z bardzo bogatej żydowskiej rodziny. W wieku sześciu lat, kiedy po raz pierwszy zasiadł za klawiaturą fortepianu, pokazał wszystkim swój talent. Nic dziwnego, że jako 12 letniego chłopca przyjął go na naukę sam wielki kompozytor Franciszek List. Robił zawrotną karierę. Był cudownym dzieckiem, doskonale się prezentował i obok tej kariery muzycznej równolegle szło jego życie, korzystał, czerpał garściami wręcz z uroków życia, nie tylko dobry sposób. Pewnego razu, było to w roku 1847, został poproszony, by w zastępstwie za jednego ze znanych dyrygentów poprowadzić występ chóru w kościele św. Walerii w Paryżu. Nie zaglądał do kościoła, zresztą pochodził z rodziny judaistycznej, ale z tego odłamu bardzo liberalnego judaizmu. Sprawy wiary były bardzo odległe dla niego Rozpoczął się koncert, dyryguje chórem i nagle w czasie tego nabożeństwa ksiądz wyciągnął jakiś duży złoty przedmiot w kształcie słońca, a w środku jakiś biały okrągły, pewnie nie wiedział z czego wykonany, taki okrąg. Oczywiście była to Hostia, był to Jezus z Najświętszym Sakramencie. On tego nie wiedział. Ksiądz uniósł monstrancję i zaczął błogosławić zebranych. I wtedy w jego sercu stało się coś dziwnego. Nie wiedział, co to jest, na czym polega ten tajemniczy obrzęd, ale poczuł się całkowicie inaczej niż przedtem. W jego sercu pojawił się jakiś pokój, którego potem nie mógł wyrazić słowami, nie mógł go opisać. Poczuł wewnętrzną radość, taki przypływ wewnętrznej radości i entuzjazmu. Zaczął się dopytywać, co to było, jaki to był moment, co tam się działo. I proszę sobie wyobrazić, że to go doprowadziło do nawrócenia – nie tylko przyjął chrzest, ale zaczął tak na serio żyć wiarą, i tak zasmakował w życiu wiary, że odkrył powołanie do życia zakonnego. Został karmelitą i przybrał imię zakonne i tak pod tym imieniem jest znany: Augustyn Maria Herman od Najświętszego Sakramentu. Zaczął swoje doświadczenia duchowe opisywać. W jednym z dzienników pisze: „Szczęście… Gdzie ja go nie szukałem… W bogactwie, gorączce stolików do gry, w zaspokajaniu dzikich ambicji, w towarzystwie celebrytów. Tam szczęścia nie znalazłem. A czy Ty znalazłeś szczęście?” – pyta swoich czytelników. – „Tylko Bóg jest w stanie zaspokoić pragnienie ludzkiego serca”.

Moi kochani, właśnie w kościele i to w kościele, do którego wszedł przypadkowo, z przyczyn zawodowych – on sam wyjaśnia, że nie kierowały nim żadne idee czy jakieś wzniosłe motywy, po prostu chciał poprowadzić chór i w ten sposób zarobić – i wchodząc do kościoła w sposób przypadkowy, nagle tam odkrywa Pana Boga, zaczyna działać na niego Jego łaska. Zresztą jest wiele takich przypadków, chociażby przypadek nawrócenia Andre Frossarda, dziennikarza, który walczył z Bogiem i pewnego dnia w sposób przypadkowy wszedł szukając przyjaciela, który gdzieś się zagubił, zobaczył czy przypadkiem go nie ma w kościele. Było wystawienie Najświętszego Sakramentu i wyszedł z tego kościoła jako wierzący człowiek, a potem stał się biografem świętego Jana Pawła II.

Moi kochani, warto dziś podziękować za nasze spotkania z Bogiem w kościele. Ja mam z moim kościołem parafialnym najlepsze wspomnienia od dzieciństwa, odkąd pamiętam, to miejsce kojarzy mi się z czymś dobrym i świętym. Warto dzieciom zapewnić takie doświadczenie. Jeżeli dziecko w wieku przedszkolnym czy jeszcze nawet wcześniejszym nie doświadczy atmosfery kościoła, może nigdy, kiedy będzie mu w życiu ciężko, nie odnaleźć drogi do świątyni. Ksiądz Piotr Pawlukiewicz, którego nie trzeba Wam przedstawiać, pisze o tym, jak Pan Bóg nas nieraz zaskakuje. On takie zaskoczenie przeżył właśnie w związku z kościołem. Mówi, że kiedy był chłopakiem, rozkochiwał się w muzyce rockowej. Miał swój ulubiony zespół SBB, a pierwszym po Bogu był dla niego Józef Skrzek. Mówił, że był drugi po Bogu, a często nawet pierwszym. Kiedy odkrył powołanie kapłańskie i zaczął poważnie myśleć o seminarium, postanowił: No, muszę z tym wszystkim zerwać, koniec z rockiem, koniec ze słuchaniem Skrzeka, to wszystko muszę zostawić. Jakie było wielkie zaskoczenie, kiedy po 20 latach – pisze – odprawiałem Mszę świętą, na której organistą był Józef Skrzek: „A może Pan Bóg mi zaproponuje: a czy nie chcesz przypadkiem kiedyś na Mszy świętej Pink Floyd’ów? Jeżeli masz jakieś, zachcianki nawet głupie, powiedz o tym Panu Bogu i czekaj. Tylko przygotuj sobie dużą torbę, bo Pan Bóg nie potrafi dawać mało”. Ja sam doświadczyłem tego, że pobyt na adoracji, spotkanie z Jezusem, bardzo często poddało próbie w sposób pozytywny te słowa, że Bóg jest w stanie w naszym sercu dokonać nieskończenie więcej niż prosimy czy rozumiemy, o czym pisze święty Paweł.

Zachęcam do wysłuchania rozmowy księdza Piotra i księdza Mateusza. Zrobię to właśnie dziś wychodząc od napisu, który kiedyś będąc w Lublinie zauważyłem na kościele akademickim. Były jakieś rekolekcje akademickie i napis na kościele, taki baner: „I ty masz szansę zmartwychwstać!” Jaki błąd jest w tym napisie? Myślę, że odpowiedź na to znajdziecie w dzisiejszym podcaście księdza Mateusza i księdza Piotra.