ZNAJDŹ NAS W MEDIACH

Jezus Dobry Pasterz – IV niedziela wielkanocna #S2E22

kw. 23, 2021 | Ks. Marek Studenski

#kazanie #homilia #Szklanka_Dobrej_Rozmowy

Niedziela Dobrego Pasterza. On – Jezus – najlepiej nas zna, a co znaczy poznać w sensie biblijnym? Jak zachowuje się owca kiedy pasterz już ściąga ją z swych ramion? Co się dzieje, kiedy dopuszczamy Jezusa do decyzji w naszym życiu, kiedy pozwolimy Mu wypowiedzieć Jego zdanie, zanim podejmiemy jakaś decyzję? „Kiedy Jezus wchodzi w nasze życie z swoją miłością zabiera miłość do alkoholu”. IV Niedziela Wielkanocna Medytacja na temat Dobrego Pasterza.

Zawsze mnie zastanawiało, jak to było możliwe, że Jezus widząc tłumy ludzi potrafił zauważyć, że czują się jak porzuceni i że są udręczeni. Dzisiejsza Ewangelia rozwiązuje tę zagadkę. Jezus jest pasterzem, który zna swoje owce. Aż cztery razy występuje słowo „znać”. Jezus, Dobry Pasterz, zna swoje owce, one Go znają tak, jak Ojciec zna Syna, a Syn zna Ojca. W języku biblijnym „znać” to nie tylko o czymś wiedzieć teoretycznie, ale to przenikać całą rzeczywistość nie tylko umysłem, ale także sercem, wszystkim, całym sobą. Kiedy mąż pozna żonę – z tego powstaje nowe życie. „Poznać” w małżeństwie to znaczy zbliżyć się do kogoś w pożyciu małżeńskim.

Jezus jest Dobrym Pasterzem. Pan Jezus używa genialnych obrazów. Żeby odróżnić dobrego pasterza od tych, którzy nie są pasterzami, używa kontrastu – porównania do najemnika. Najemnik to taki „pasterz za pieniądze”. Co jest papierkiem lakmusowym, który pozwoli odróżnić najemnika od pasterza? Zachowanie w momencie zagrożenia. Kiedy zjawia się wilk, pasterz zostaje, najemnik ucieka. W Księdze Wyjścia w rozdziale 22. mamy przepisy dotyczące odszkodowań, które obowiązywały naród wybrany. To jest bardzo ciekawe rozróżnienie: kiedy ktoś bierze w najem czyjeś owce, w przypadku kradzieży musi wypłacić odszkodowanie właścicielowi, natomiast w przypadku pożarcia przez dzikie zwierzę, wystarczy, jeśli ma szczątki tego porwanego zwierzęcia i nie musi płacić żadnych odszkodowań. Najemnik więc uciekał, nie narażał życia, kiedy pojawiają się wilki. Jezus mówi, że jest pasterzem, który ma moc oddać swoje życie za owce. To jest bardzo ważny moment tej Ewangelii. Jezus mówi, że ma moc życie oddać i ma moc, może znowu je odzyskać, a więc jest pasterzem, który oddaje życie, ale panuje nad sytuacją. Jest Panem życia. Jezus, Dobry Pasterz, nie jest najemnikiem.

Czytałem kiedyś wspomnienia pewnego biznesmena, który opowiadał, jaka jest różnica pomiędzy pracą wykonywaną dla siebie, a dla innych. I mówi, że jako student dorabiał sobie w jakimś zakładzie przetwórstwa mięsnego i kiedy właściciel mówi: Mamy dzisiaj ubój zwierząt, trzeba by zostać po pracy, dla niego każda minuta była czasem straconym. Za te same pieniądze musiał być dłużej. Patrzył tylko na zegarek, pracował od niechcenia, żeby jak najszybciej wyjechać i mieć czas wolny. Teraz, kiedy ma swoją firmę, kiedy trzeba jechać na drugi koniec świata na przykład z jakimś transportem warzyw, nie waha się tego robić, bo wie, że pracuje dla siebie, już nie jest najemnikiem. Jezus jest Dobrym Pasterzem, który oddaje życie za owce.

Przypomniała mi się taka historia, historyjka, którą przeczytałem w jednej z książek Maxa Lucado: Otóż w klasie, w czasie lekcji, w której uczestniczyły młodsze dzieci, nagle nauczycielka słyszy, że ktoś śpiewa. Pyta: Kto śpiewa? Proszę mi nie przeszkadzać! Nikt się nie przyznaje. Nauczycielka prześledza całą klasę wzrokiem i jej wzrok zatrzymuje się na Susan. To Susan pod nosem nuci sobie jakąś piosenkę, która zapadła jej w ucho. – Przestań śpiewać, przeszkadzasz nam! Widocznie potrzeba śpiewania była silniejsza, Susan może gdzieś rano w radiu usłyszała fragment piosenki i nie potrafiła się od tego uwolnić. Nauczycielka podchodzi do tablicy z takimi guziczkami i mówi: Susan, uważaj, bo za chwilę spotka cię kara. W tej chwili przestań śpiewać! Dziewczynka śpiewa dalej, nuci swoją melodyjkę pod nosem. Nauczycielka podchodzi do pionka z jej nazwiskiem. Z zielonego pola przesuwa ten pionek na pole czerwone. To najgorsza kara, największa konsekwencja, jaka może spotkać dzieci za niesubordynację w tej klasie, kiedy pionek, guziczek z nazwiskiem znajdzie się na czerwonym polu. Wszystkie pozostałe pionki są na zielonym, a imię Susan już jest na polu czerwonym. Dziewczynka natychmiast przestała śpiewać. W jej oczach pojawiły się łzy. Nie potrafiła się opanować. Idzie na przerwę. Jej kolega, Robert, który bardzo ją lubił, podchodzi do niej i chce ją pocieszyć: Susan, przestań, przecież przeprosisz panią, wszystko będzie w porządku. Dziewczynka płacze dalej. Chłopczyk zaczął robić głupie miny, wygłupiać się, chciał ją rozśmieszyć, ale było to bezskuteczne. Wrócili po przerwie na lekcję. Nagle nauczycielka słyszy, że ktoś śpiewa: Kto znowu mi przeszkadza? Proszę w tej chwili przestać! Patrzy na całą klasę – to Robert. Robert nuci piosenkę. – Przestań, bo wiesz co cię za to spotka! Robert nie przestaje. Nauczycielka podchodzi do tablicy, bierze guziczek z jego imieniem i przesuwa na czerwone pole. Chłopczyk patrzy na Susan. Susan już nie jest sama. Na czerwonym polu jest jej ulubiony kolega, przyjaciel – Robert. Susan się uśmiecha. Po raz pierwszy uśmiechnęła się i przestała płakać. I ta sytuacja z klasy, z lekcji jest bardzo podobna do naszego życia: przez nasz grzech odeszliśmy od Pana Boga i znaleźliśmy się wszyscy na czerwonym polu. Ktoś poszedł za nami: Jezus, który nie popełnił żadnego grzechu, nasz Dobry Pasterz, oddał swoje życie, by znaleźć się z nami na tym czerwonym polu. Jest pewna różnica między sytuacją tych dzieci a sytuacją Jezusa, który poszedł za nami na czerwone pole. Jezus zamienił się z nami, oddał za nas życie, aby wykupić nas z mocy grzechu. Nie popełnił żadnego grzechu, ale przyjął wszystkie jego konsekwencje. Miał moc życie za nas oddać i miał moc je odzyskać.

Mam tutaj figurkę Dobrego Pasterza. To jest kopia figury z trzeciego wieku, która została znaleziona w katakumbach Domitylli w Rzymie, obecnie znajduje się w Muzeum Watykańskim. Prawdopodobnie to jest najstarsza figura przedstawiająca w ogóle Jezusa. Jezus – Dobry Pasterz. Te figurki i freski przedstawiające Jezusa jako Dobrego Pasterza zostały przejęte przez chrześcijan ze starożytności. To były ujęcia greckie i rzymskie, prawdopodobnie to nawet może być figura Hermesa, która została „ochrzczona” przez chrześcijan. „Kriophoros” – niosący owcę. To jest bardzo częste ujęcie Hermesa, który niósł owcę, baranka w ofierze. Jezus jako Dobry Pasterz niesie owieczkę na ramionach. Chrześcijanie postępowali bardzo mądrze, nie niszczyli zabytków przeszłości – tak, jak chociażby Panteon, świątynia wszystkich bogów rzymskich staje się świątynią chrześcijańską – ale potrafili je przejąć i ocalić, nadać im inne znaczenie.

Moi kochani, bardzo często pasterz, który prowadził stado, kiedy widział, że owieczka uległa kontuzji – w przypadku być może tej owieczki tak było, którą tutaj widzimy – brał ją na ramiona. I co się okazuje: bardzo często owca, która gdzieś uciekała od stada, była niesforna, nieposłuszna pasterzowi, potem sama przyjmowała na siebie konsekwencje takich wyborów, takich decyzji – – „Gdyby kózka nie skakała, to by nóżki nie złamała” – więc owca łamie nogę, pasterz bierze ją na ramiona. Jakie były obserwacje pasterzy? Otóż, co się okazało? Że owca, która miała złamaną nogę, znalazła się na ramionach pasterza, on ją prowadził – potem tak się z pasterzem wiązała, że już nie potrafiła nigdzie uciec, już nie chciała uciekać. I te owce, które uległy kontuzji, potem były najwierniejsze pasterzowi, nie odstępowały pasterza na krok. Być może ta owieczka, którą tu widzimy na ramionach Dobrego Pasterza, kiedy odzyska zdrowie, będzie mogła chodzić na własnych nogach, będzie już zawsze przy pasterzu. Moi drodzy, czy tak nie jest w naszym życiu? Czy nasze doświadczenia życiowe – nieraz trudne – właśnie takie, kiedy jesteśmy udręczeni, czujemy się, jak gdyby porzuceni przez świat, i odnajdujemy wtedy przy sobie Jezusa, Dobrego Pasterza, który ma moc oddać za nas życie, ma moc nas uratować, ma moc to życie odzyskać – czy to doświadczenie nie powoduje, że jesteśmy potem już do końca życia blisko Pasterza, bo wiemy, co nam dał, wiemy, czego doświadczyliśmy dzięki Niemu.

Lady Somerset, znana działaczka trzeźwościowa na początku dwudziestego wieku w Wielkiej Brytanii, opisuje w swoim pamiętniku zdarzenie, które przeżyła w północno wschodniej Szkocji. Otóż odwiedziła dom skromnych rybaków i widzi na ścianie przepiękny obraz Jezusa, Zbawiciela. Pyta: Skąd ten obraz? Stanęła przy nim, podziwia, nie może oderwać wzroku od tego pięknego oblicza Pana Jezusa. I ten właściciel domku, rybak, mówi: Proszę pani, ten obraz ma bardzo ciekawą historię. Proszę sobie wyobrazić, że byłem – jestem alkoholikiem – byłem już na dnie. Pewnego dnia poszedłem do pubu, żeby się znowu napić i widzę na ścianie obraz Pana Jezusa. Pomyślałem sobie, że to nie jest miejsce dla Jezusa. Poszedłem do właściciela pubu i mówię: Sprzedaj mi ten obraz, dam Ci wszystkie pieniądze, które mam przy sobie. Wytrzepałem z portfela wszystkie pieniądze, które miałem, dałem temu właścicielowi: – Masz, weź sobie. Wróciłem do domu z obrazem, powiesiłem go na ścianie. Stanąłem przed tym obrazem i nagle powróciły do mnie słowa mojej mamy. I mówię: Panie Jezu, czy pomożesz mi powstać? Czy mogę jeszcze stać się wolnym, dobrym człowiekiem? Taka modlitwa zawsze jest wysłuchiwana. Lady Somerset przysłuchuje się temu świadectwo i mówi: A czy nie miał pan potem pokus, żeby wrócić do dawnego życia, żeby wrócić do alkoholu? – Proszę pani, kiedy Zbawiciel przychodzi do serca, zabiera z niego miłość do alkoholu.

Kiedy Zbawiciel przychodzi do naszego życia, zabiera udręczenie, poczucie samotności. Jezus Dobry Pasterz ma moc. Zna swoje owce, ma moc oddać za nas swoje życie, ma moc to życie odzyskać. Ma moc odzyskać także nasze życie. Stań się owcą Dobrego Pasterza.

Moi Kochani, dziękuję, że jesteście z nami. Jest już nas 9 tysięcy. Tworzymy taką rodzinę, która jakoś sobie radzi z tym lękiem związanym z pandemią. Jesteśmy razem przy Jezusie. To jest najważniejsze. Dziękuję za wasze lajki, za subskrybcje, za komentarze, za wszystko, za to co już:) Zapraszam na bardzo ciekawą rozmowę: ksiądz Mateusz i ksiądz Piotr rozmawiają o Jezusie. Nazywamy Jezusa: Chrystusem, Jezusem, Mesjaszem, Synem Bożym i myślimy, że to jest to samo, tylko inaczej brzmi. Tymczasem każde z tych imion oznacza coś innego. Warto posłuchać tej ciekawej katechezy. Zapraszamy.